dron w powietrzu
17

Jestem za tym, aby pojawił się taki bat na nieuważnych kierowców

O skuteczności metod "prostowania" nieprawidłowych zachowań kierowców można napisać przynajmniej jedną książkę. Punktem wyjścia takich rozważań powinien być fakt, iż wraz z rozwojem nowych technologii możemy oczekiwać kolejnych metod sprawdzania zmotoryzowanych. Ale nie tylko, bo nadchodząca rewolucja w monitorowaniu dróg sprzyjać będzie także zwiększeniu ogólnego bezpieczeństwa.

Drony – w powszechnym rozumieniu albo zabawki, albo narzędzia do bezpardonowego naruszania prywatności. Zastosowania takich urządzeń można jednak swobodnie mnożyć – istnieją pomysły na wykorzystanie ich w roli dostarczycieli paczek, już teraz świetnie radzą sobie w kwestiach militarnych… w każdym razie nie jest to tak, że drony wykorzystywane są tylko do „napadania na lotniska”. Okazuje się jednak, że z dobrodziejstw dronów mogą skorzystać służby mundurowe, którym powinno przede wszystkim zależeć na tym, by było po prostu bezpieczniej. Okazuje się, że mały, bezzałogowy statek powietrzny może się w takich zastosowaniach bardzo przydać.

Jak podaje serwis Motofakty, już w 2016 roku policjanci z Katowic wykorzystali użyczone im przez Politechnikę Śląską drony do monitorowania niebezpiecznych zachowań kierowców. Dzięki narzędziom pozwalającym na rejestrowanie obrazu oraz dźwięku, takie drony mogły nagrywać przypadki niestosowania się do obowiązujących przepisów w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Zapis przedstawiający wykroczenia kierowców mógł potem stanowić podstawę do wystawienia mandatu. Przy okazji, wykorzystanie drona jest znacznie tańsze i pozwala na monitorowanie znacznie większego obszaru, niż w przypadku obecnie stosowanych metod dyscyplinowania kierowców. Fotoradar po pewnym czasie przestaje „straszyć”, a kierowcy zapamiętują miejsce, w którym należy zwolnić. Motywacją zmotoryzowanych do zdjęcia nogi z gazu nie jest świadomość faktu, iż mamy do czynienia z odcinkiem szczególnie niebezpiecznym, lecz to, że fotoradar za jedno ujęcie może sobie zawołać całkiem pokaźną kwotę.

Podobnie jest z kontrolami drogowymi. W Rzeszowie oraz w okolicach Sandomierza, czyli w miejscach, gdzie jeżdżę najczęściej kierowcom dobrze są znane punkty, w których policjanci bardzo lubią „suszyć”. Nawet, jeżeli nic nie wskazuje na to, że służby mundurowe aktualnie sprawdzają prędkość kierowców, wielu zmotoryzowanych zdejmuje tam nogę z gazu „na wszelki wypadek”. Jak tylko oddalą się od miejsca, w którym ryzyko natrafienia na mundurowych jest spore – noga z powrotem ląduje na gazie, a ograniczenia prędkości są już tylko „umowne”.

A uwierzcie mi, są sytuacje, w których taki dron by się naprawdę przydał

Już sobie postanowiłem, że wreszcie założę sobie wideorejestrator w samochodzie po to, by co jakiś czas prezentować Wam „ciekawe” zachowania polskich kierowców. Oczywiście, też święty nie jestem, jednak istnieje pewna paleta manewrów, za które powinno się z miejsca kierować na kurs reedukacyjny. Sytuacja z wczoraj, Aleja Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. Zdjęcia z Street View są leciutko nieaktualne, bo za przejściem na skrzyżowaniu z Morgową znajduje się teraz sygnalizacja świetlna. Jadąc prawym pasem na tej drodze zatrzymałem się, by „puścić” pieszych znajdujących się na przejściu. Na lewym pasie natomiast wyprzedziła mnie srebrna Skoda (jak się potem okazało, cała rodzina w aucie). Dobrze, że otrąbiłem i Skodę i pieszych, którzy już wkroczyli na przejście, bo mogłoby się to skończyć po prostu źle. Wspomniana wyżej Skoda tak oszczędziła czas, że… stała na następnych światłach. Brawo.

Jeżeli nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczne jest wyprzedzanie na przejściach dla pieszych, to nagranie powinniście obejrzeć. Nie dość, że jest to manewr skrajnie… głupi, to w dodatku jest zagrożony bardzo surową karą. O ile taryfikator przewiduje mandat w wysokości tylko 200 złotych, tak ilość punktów jest już bardzo wysoka. Nieuważny kierowca otrzyma do swojej kolekcji ich aż 10.

I właśnie w takich sytuacjach przydałyby się właśnie drony. Rejestrując takie wykroczenia w niebezpiecznych miejscach spowodowałyby nie tylko zasilenie państwowego budżetu mandatami, ale również uczuliłyby kierowców na skrajnie nieodpowiedzialne zachowania, które mogą doprowadzić do tragedii. Ponadto, policyjny dron mógłby uczestniczyć w działaniach służb w trakcie akcji ratowniczej monitorując teren w poszukiwaniu poszkodowanych, oceniając wstępnie rozmiar zniszczeń. Osobną kwestią jest bezpieczeństwo wykorzystania dronów – te jak wszystkie urządzenia mogą zawieść, a sytuacja, w której pojazd powietrzny spada na drogę może być katalizatorem fatalnego w skutkach wypadku. Niemniej, jestem za tym, aby szukać nowych metod dyscyplinowania kierowców, bo jak widać – jest ku temu istotna potrzeba.

  • Czekam na pościgi dronami

  • Mateusz Bugaj

    Ech… No ten tego będą nas monitorować na każdym kroku, karać za każdy jednorazowy błąd. Fakt, godne pochwały. Więc pozwolę sobie na lekko nie stosowną uwagę w stosunku autora.

    CZYŚ TY SIĘ Z MĘSKIM PRZYRODZENIEM NA ŁBY POZAMIENIAŁ?

    A teraz trochę grzecznie pozwolę sobie zacytować klasyka

    „Gdy dla tymczasowego bezpieczeństwa zrezygnujemy z podstawowych wolności, nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego” ~ Benjamin Franklin

    Pozdrawiam i życzę madrzejszego spojrzenia na pewnie sprawy w przyszłości :)

    • Miś

      To się nazywa „analfabetyzm wtórny” – czytanie bez zrozumienia. Pan Franklin nie to miał na myśli pisząc o rezygnacji z podstawowych wolności. Każdy ma prawo do obrony, więc jeśli w imie walki z terrorystami odbierze się ludziom np. prawo do broni (ale tymczasowo – takie słowo się znajduje w cytowanym przez Ciebie tekście), to o takie właśnie ograniczenie chodzi w tym ‚powiedzeniu’.
      Po pierwsze, skoro „(…) KAŻDY jednorazowy błąd (…)”, to za ile „jednorazowych” można już karać? A nawet gdyby, to jednorazowe potrącenie kogoś na pasach powinno być karane, czy nie? W końcu to „jednorazowy BŁĄD”, a nie celowe działanie.
      Po drugie każde działanie wbrew przepisom kodeksu powinno być karane. Nie respektujesz przepisów – dostajesz karę. Drony nie obserwują „CIEBIE”, tylko konkretne skrzyżowanie, drogę. To nie jest inwigilacja.
      Po trzecie: „(…) nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego (…)” – czyli ani bezpieczeństwa, ani wolności. Gdzie fotoradar narusza Twoją wolność lub pozbywa reszty społeczeństwa bezpieczeństwa? Drogi są publiczne, co implikuje powstawanie przepisów, które mają utrzymać względne bezpieczeństwo. Jeśli nie monitoring (fotoradary, maszynki do robienia zdjęć na czerwonym itp.), to jak egzekwować utrzymanie tego bezpieczeństwa?

      Pozdrawiam,
      Michał

  • Indjana

    No ja tesz uważam, że to trochę przesada.
    Nawet na tym filmie widać, że większość razy to drugie auto mogło spokojnie przejechać przed pieszym, który był daleko jeszcze i to nie jest żadne wyprzedzanie na pasach tylko normalna jazda!

    • kofeina

      No właśnie w tym rzecz, że kiedy to jedno auto zatrzymuje się przed pasami, to to drugie też powinno.

    • www

      jesli przed przejsciem zatrzymuje sie pojazd to bez wzgledu na to jak daleko jest pieszy musisz sie zatrzymac, inaczej jest to WYPRZEDZANIE NA PASACH…

    • www

      update: pomijam juz oczywista kwestie pierwszenstwa…

    • marcinsud

      Nie ma czegoś takiego jak zdążenie przed pieszym jeśli nie ma wysepki rozdzielającej przejście dla pieszych na poszczególnych pasach drogi wielopasmowej. Może nieskładnie napisałem, ale wiadomo o co chodzi.

      Takie wyprzedzanie tym bardziej w mieście jest już całkowitą durnotą i powoduje zerową oszczędność jakże cennego czasu.

      Żeby nie było też byłem głupi i młody, „na szczęście” nauczyłem się ile taki pośpiech kosztuje na czyimś błędzie, więc tylko ja ucierpiałem.

  • nehm

    To Twoje ciągłe narzekanie na wyprzedzanie na przejściach w coraz to kolejnych wpisach jest już nużące.

    Mieszkam w Rzeszowie praktycznie od urodzenia i widzę jak ten problem wygląda z każdej perspektywy (jeżdżę zarówno autem jak i dużo chodzę).
    Nie da się ukryć, że kierowcy nagminnie łamią zakaz wyprzedzania na przejściach i jadąc na lewym pasie słabo zwracają uwagę na to, że auto po prawej stronie hamuje. Nie mam nic przeciwko karaniu takich zachowań. Sam nigdy nie wyprzedzam przed przejściem i potępiam takie zachowanie.
    Ale z drugiej strony kierowcy tacy jak Ty sami często stwarzają zagrożenie. Czasem mam wrażenie, że sami chcą spowodować śmierć pieszych. Jak można zatrzymywać się na prawym pasie jak widzi się w lusterku, że zaraz z tyłu na lewym jadą auta z prędkością 50-100 km/h (czasem i więcej)? Należy zachować trochę zdrowego rozsądku także w drugą stronę.
    Piesi niestety też nie zachowują ostrożności przy przechodzeniu przez przejścia, często wpychają się pod auta i nie patrzą czy na drugim pasie nic nie jedzie.

    Zachowania piratów drogowych nigdy nie zmienimy, zawsze znajdą się ludzie łamiący przepisy. Ale gdyby kierowcy nie powodowali zagrożenia zatrzymując się bez uwagi, a piesi zadbali o swoje bezpieczeństwo i upewnili się, że nic nie jedzie (a im najbardziej powinno zależeć) to liczba wypadków w Rzeszowie na przejściach drastycznie by spadła.
    Sam również jako pieszy wiem, że należy zachować należytą ostrożność przy przechodzeniu na jezdni wielopasmowej.

    • Adi

      Święta racja.

    • mall

      Najwyraźniej polska szkoła promuje fatalizm: „Zachowania piratów drogowych nigdy nie zmienimy, zawsze znajdą się ludzie łamiący przepisy.” To oczywista nieprawda. Kilkadziesiąt lat temu w krajach Europy Zachodniej mieli takie same problemy i popatrz, gdzie są teraz. Zachowania kierowców da się zmienić i znane są liczne skuteczne do tego narzędzia.

    • zakrzewski

      Piszesz sensownie, ale do jednej rzeczy się przyczepię, a mianowice o auto pędzące 50-100km/h przed przejściem dla pieszych, to nie powinno mieć miejsca przed pasami. Każde auto powinno przed pasami zwolnić (oczywiście na przejściach bez świateł).
      Z drugiej strony uważam, że kierowca który nie przestrzega przepisów nie będzie ich również przestrzegał jako pieszy. Ten co nie przepuszcza ludzi na pasach pewnie jest pierwszym który wymachuje ręką na kierowców i drze ryj jak chce gdzies przejść a nikt go nie przepuszcza.

  • Robert Lewandowski

    Widział ktoś kiedyś policję albo fotoradar w niebezpiecznym miejscu?:)
    Zawsze stoją tam gdzie bezpiecznie można jechac z predkością dużo większą niż dozwolona. Drony też musiałyby zarobić na siebie.

    • marcinsud

      praktycznie każdy radar jaki mijam jest w niebezpiecznym miejscu, czyli okolice szkół przejść dla pieszych itp. Raz tylko spotkałem radar na wylocie z miejscowości 50 metrów od ostatniego budynku ustawiony praktycznie równo ze znakiem końca strefy zabudowanej, ale to była jakaś gminna patologia, a nie standard.

  • Adi

    Owszem wyprzedzanie na przejściu to manewr głupi i niebezpieczny ale przepuszczanie pieszych na dwupasmowej drodze również. Sam sobie zdajesz sprawę że ludzie wyprzedzają na takich przejściach i stwarzasz dla pieszych zagrożenie.

    • Baleron

      No jasne. Najlepiej nie puszczać w ogóle, albo lepiej niech idą na inne przejście. Nie mówię, że puszczanie pieszych zawsze i wszędzie jest wskazane ale znam takie miejsca gdzie jak pieszy stoi na pasach koło godz. 8 to jak nikt go nie puści to do 11 może sobie tak postać

  • pawellek

    Rozumiem, że drony też będą wykorzystywane aby wyłapywać „ciamajdy” drogowe ? Jedzie taka łamaga wolno, nie potrafi skręcić w lewo czy w prawo, powoli rusza z pod świateł … Tacy powinni być w pierwszej kolejności karani