7

Sojusznik USA do zniszczenia taniego drona z Amazona wykorzystał… pocisk Patriot

Tani dron, który można nabyć w supermarkecie vs niszczycielska broń USA - łatwo przewidzieć, że maszyna latająca nie wyjdzie cało z tego starcia. Niedawno pojawił się na to nawet dowód, amerykański generał przywołał incydent, w którym rakieta Patriot zniszczyła taki obiekt. I chociaż sprawa na pierwszy rzut oka wygląda dość zabawnie, to stanowić może ciekawy wątek w dyskusji dotyczącej dzisiejszego pola walki i stosowanej na nim broni.

Dron wykorzystywany jako broń? Nic nowego, przecież te maszyny od lat stosowane są przez wojsko, nasza armia też chce się dozbrajać takim sprzętem. Warto jednak pamiętać, że do uśmiercania ludzi mogą być wykorzystywane także maszyny, które nie zostały stworzone do zadań tego typu – bronią mogą się stać nawet urządzenia skonstruowane z myślą o zabawie. Nie od wczoraj mówi się o tym, że dron stanowi spore zagrożenie np. w okolicach lotniska, niedawno Jakub pisał, że z dronów korzysta ISIS:

Najsławniejsza obecnie grupa terrorystyczna na świecie, Państwo Islamskie wykorzystuje drony do realizowania swoich celów bojowych. Nie są to byle jakie urządzenia, bo w użyciu są… te same modele, które chętnie są kupowane na zachodzie i przeznaczane np. do tworzenia profesjonalnych treści wideo. W wypadku terrorystów, te urządzenia są uzbrajane w ładunki wybuchowe, które bez narażania bojowników są zrzucane na wyznaczone cele.[źródło]

Wracam do tego tematu, ponieważ w Sieci trafiłem na ciekawą wypowiedź amerykańskiego wojskowego: generał David Perkins na jednej z konferencji poinformował, że bliski sojusznik USA wykorzystał do unicestwienia drona… pocisk Patriot. Oficer mówił wprost, że do zniszczenia maszyny za kilkaset dolarów, typowej zabawki pochodzącej z Amazona, wykorzystano broń za kilka milionów dolarów. Nie wskazał, o który kraj chodzi, ale można się tego domyślić. Po pierwsze, rakiety tego typu znajdują się w arsenale kilkunastu państw, po drugie, można zakładać, że działo się to na Bliskim Wschodzie, po trzecie, wypada założyć, że to dzieło ludzi, którzy nie liczą się z kosztami. Możliwe zatem, że mowa o Arabii Saudyjskiej.

Czy generał mówił o tym w ramach anegdotki, by rozbawić słuchaczy? Nie do końca – wskazał na poważny problem marnowania pieniędzy – broń okazała się skuteczna, ale czy teraz za każdym razem wojsko będzie używało pocisków Patriot, by dron za kilkaset dolarów przestał istnieć? Szybko mogłoby się okazać, że wróg to wykorzysta i wyśle w kierunku tak działającego przeciwnika setki czy nawet tysiące tanich maszyn: niech się wykosztuje. Napoleon mawiał, że do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i pieniądze. Jeżeli tanie drony miałyby oznaczać wielkie wydatki armii wroga, to broń okazuje się idealna.

Stąd już krok do ważnego pytania: jak działać w takich warunkach? Pole bitwy nie przypomina się dzisiaj tego sprzed kilku dekad, coraz rzadziej celem będzie czołg,helikopter czy samolot, przeciw którym można używać drogiej broni, np. wspomnianych rakiet – na znaczeniu zyskają małe obiekty, którymi można „zasypać” wroga. I trzeba na nie odpowiedzieć czymś równie tanim, ale skutecznym. Jakiś czas temu pisałem, że samoloty zamiast bomb mogą zrzucić „ławicę” dronów, która zneutralizuje cel – projektów tego typu będzie pewnie przybywać. Na znaczeniu zyskiwać będą systemy unieszkodliwiania dronów, zarówno te bardzo nowoczesne, jak i naturalne, lecz sprawdzone – przykładem ptaki drapieżne.

Wojskowi i specjaliści od uzbrojenia będą teraz debatować nad tymi kwestiami, a my możemy się zastanawiać, jak ułańską fantazją musiał się wykazać człowiek, który zdecydował, że do unicestwienia drona wykorzysta wielki pocisk…