32

Drodzy polscy dystrybutorzy, czas dojrzeć

Czy polski widz jest mało wymagający, ale z pojemną kieszenią? W inny sposób nie potrafię go sobie wyobrazić, gdy porównuję wydawnictwa skierowane na nasz rynek z tymi, które trafiają na rynki zachodnie czy rynek amerykański. Podejrzewam, że nie znajdzie się zbyt wiele osób, które będą na tyle zdeterminowane, by dokonywać zakupów w zagranicznych sklepach, ale to chyba jedyny sposób - oprócz całkowitego bojkotu - na wysłanie jasnego sygnału do polskich dystrybutorów.

Dokładnie wczoraj dotarło do mnie amerykańskie wydanie siódmego epizodu Gwiezdnych Wojen. Stało się to dzięki uprzejmości znajomego. Wydanie to nie posiada polskiej ścieżki dźwiękowej, pozbawione jest polskich napisów, a mimo to wybrałem je ponad to, co znajdziemy w ofertach polskich sklepów. Dlaczego? Powód jest wręcz kuriozalny – by otrzymać to, co dostałem w wersji amerykańskiej w ramach jednego zakupu, w Polsce musiałbym dokonać 3 odrębnych transakcji. Strona finansowa? Nawet nie pytajcie.

Rarytas zza wielkiej wody #StarWars #TheForceAwakens #BluRay #DVD #Disney

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika tenkonrad /Konrad Kozłowski (@totenkonrad)

Przykładów takich jak ten, mógłbym podawać bez końca, ale skupmy się na konkretnym tytule i konkretnym wydaniu. Mowa o wersji ze sklepu Best Buy, gdzie sprzedawany jest w cenie 28 dolarów. W zamian dostajemy 2 płyty Blu-Ray (film oraz dodatki), płytę DVD oraz kod do zrealizowania online (film w wersji HD). Teraz spójrzmy na nasze sklepy: 2 płyty Blu-Ray to koszt około 100 złotych; film na DVD to około 40 złotych, a wersja cyfrowa (w zależności od sklepu) to dodatkowe 60 złotych. Całość zamyka nam się w około 200 złotych, podczas gdy 28 dolarów przekłada się na niewiele ponad 100 złotych.

Nie chodzi tylko o pieniądze

Gdybyśmy nawet zechcieli pominąć aspekt finansowy – który, nie ukrywajmy, jest bulwersujący do tego stopnia, że kupowanie filmów przestaje być jakąkolwiek przyjemnością – to pozostaje sprawa samej oferty dystrybutorów. Polskie wersje kolekcjonerskie są zazwyczaj wybrakowane (trylogia Mrocznego Rycerza na Blu-Ray jest pozbawiona jednego niebieskiego krążką z dodatkami, bo tak), a mimo to ich cena wcale nie jest odczuwalnie niższa. Jeśli jednak uda się przygotować polskie wydanie ze wszystkimi bonusami oraz dodatkami, to ceny potrafią być astronomicznie wysokie, kilkukrotnie wyższe niż w krajach zachodnich.

Sytuacja dotyczy niemalże wszystkich wydań filmów, a takie świeżynki jak nośniki Blu-Ray Ultra HD nie zwiastują w naszym kraju żadnej zmiany. Pojedynczy nośnik i wysoka cena polskiego wydania nie możeby być przyrównywana do wersji, gdzie w pudełku znajduje się nie tylko produkcja w Ultra HD, ale i na zwykłym Blu-Ray oraz do pobrania w wersji cyfrowej.

Dlaczego jesteśmy tak traktowani?

Po rozpakowaniu egzemplarza, którym do mnie przyjechał, otrzymałem możliwość wyboru jednej z sześciu(!) usług online, gdzie będę mógł zrealizować kod i odbiorę film w wersji cyfrowej HD. Na liście nie zabrakło niedostępnych w Polsce sklepów, lecz iTunes czy Google Play Filmy trafiły nad Wisłę kilka lat temu, a o dołączaniu do fizycznego wydania filmu odpowiednich kodów możemy jedynie pomarzyć.

Ceny polskich wydań filmów i ich poziom, to mało udany żart i nikomu nie powinno być do śmiechu. Brak zainteresowania i zaangażowania ze strony dystrybutorów jest nader widoczny, dlatego nikogo nie powinien dziwić brak entuzjazmu na dokonywanie zakupów. Skoro jesteśmy traktowani niczym klienci drugiej czy trzeciej kategorii, to my również mamy prawo potraktować rodzimego dystrybutora niczym dystrybutora drugiej czy trzeciej kategorii.

P.S. O tym, że do nas trafiła tylko jedna wersja z paskudną okładką, podczas gdy amerykanie mieli do wyboru co najmniej 4 (i wszystkie prezentowały się najlepiej) nic więcej nie napiszę.

Grafika główna.

  • isaakPL

    Oj tak, jeszcze bardziej boli kiedy kupuje film 3D podczas gdy jest droższy o 20-50zł to jeszcze najczęściej jak w wersji zwykłej są dwie plyty to w wydaniu 3D najczęściej brakuje dodatków

  • DaemonKazoom

    Dlaczego jesteśmy tak traktowani?

    Bo zwykle Polacy lubią dostawać w kukle mocno, ostro i namiętnie…

    • DANY KEY

      Co to „kukla”? Jeżeli to co myślę to nie, nie lubię.

    • Kamil

      Ktoś tu nie oglądał Pana Zbigniewa…

  • P!otrek

    Jak to dlaczego!? Bo piraci :P
    Taka Polska natura…aby wyssać do ostatniej kropli

    • Konrad Kozłowski

      Ale gdyby dystrybutor potraktował widzów/klientów jak normalnych ludzi (porządne wydania, rozsądna cena), to skala piractwa nie byłaby tak duża. A jeśli „wydania internetowe” filmów oferują lepszą jakość, więcej ścieżek dźwiękowych/napisów oraz mnóstwo dodatków, to nawet najwięksi fani zamiast kupić oryginał wybiorą „kopię zapasową”.

    • P!otrek

      Wiem o tym doskonale. Sam piracę, ale również kupuję oryginały wszelakiej treści jak wiem że warto wydać. Np. na rynku ebooków jak widzę w tej samej cenie to mnie krew zalewa choć czasem można znaleźć fajne pakiety za rozsądną cenę 10-20 zł za kilka pozycji. Taki przykład z autopsji…mam edycję kolekcjonerską Wiedźmina (książki) + 1 audiobook + najnowszą pozycję – teraz powiedz mi dlaczego k@#$a mam znowu płacić jak chcę w wersji elektronicznej. Czy to nie chore jak wywaliłem już tyle hajsu?
      Jak myślisz co zrobiłem… ;)
      A potem płacz…bo Piraci, bo nie kupią nawet jak będzie taniej…ot takie pi@#$%^ie

    • Przemek

      zdarzają sie takie „promocje”, ale w podręcznikach gdzie po zakupie fizycznj książki masz dodatkowo ebooka.

    • Kamil

      Tego właśnie nie rozumiem. Jak to możliwe, aby fizyczna książka kosztowała tyle samo, co e-book? Wychodzi na to, że papier jest za darmo. Nie liczę kosztów transportu, bo teoretycznie za transfer też trzeba zapłacić…

    • arek

      Na ebooki jest u nas wyższy podatek (7%->23%) co po części tłumaczy podobna cenę

    • M WILUsiek

      Papierowe książki to 5% VAT, a elektroniczne 23%. Przy np. 40 zł. za książkę daje nam to 2 zł. i 9.2 zł. Przy nakładzie 10 tysięcznym koszt druku na papierze to 5 zł. (przykład książki „Finansowy Ninja” – Szafrańskiego). Dodatkowe przygotowanie książki do wersji elektronicznej, też kosztuje, a tych sprzedaje się ciągle mało w porównaniu do papieru. Kto cokolwiek robił w Callibre, wie o co chodzi :) Ogólnie, koszty i ceny, to nie jest taka prosta sprawa. Pozdrawiam!

    • Kamil

      Faktycznie, nie wziąłem pod uwagę różnicy VAT. Teraz rozumiem, czemu e-booki są nawet droższe od zwykłych książek…

  • QWERTY

    A zaś zaskoczenie czemu ludzie piracą

    • Konrad Kozłowski

      Umyślnie nie poruszałem w tekście tego tematu, ponieważ odeszlibyśmy od meritum sprawy, czyli poziomu samych wydań – ale tak, gdy klient zorientuje się, że jest nabijany w butelkę, to nie widzi powodów, by wybrać legalne źródło.

    • BloodMan

      Ja bym chętnie przeczytał obszerny artykuł na ten temat.
      I poruszył także to: http://img.labnol.org/di/pirated-DVD-movie.png

  • SRP 11

    Drodzy polscy dystrybutorzy, czas dojrzeć

    Hmmmm….
    Kto tu właściwie powinien dojrzeć?

    Drogi, autorze, czy zastanowiłeś się może, dlaczego w USA elektronika, sprzęt komputerowy, oprogramowanie, sprzęt fotograficzny, kosmetyki czy samochody są tańsze niż w Europie?
    Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że ceny w Polsce i Europie na produkty amerykańskie są ustalane w USA i dystrybutorzy nie maja na nie wpływu?

    • BloodMan

      Mają mają.
      Tylko jesteśmy zaje**** podatkami to raz, a dwa – Janusze polskiego biznesu chcą na każdym tytule zarobić jak na produkcji antymaterii. Czyli krocie.

    • Maks Cavallera

      Cena ceną, ale autorowi chyba bardziej chodzi o ZAWARTOŚĆ pudełka.
      Co do ceny – wiele razy już widziałem podobną sytuację, że cena w dolarach i w euro kwotowo wynosiła tyle samo. Niestety, jak wszyscy wiedzą kurs dolara i euro nie jest taki sam. Ktoś zwyczajnie dyma stary kontynent i dlatego czasami opłaca się kupić w US lub Azji.

    • Arkadiusz Szechlicki

      kurs dolara i euro rzeczywiście nie jest taki sam
      ale jak weźmiesz kurs dolara + vat + cło to ta różnica okazuje się bardzo niewielka

    • Maks Cavallera

      Nie za wszystko cło opłacasz.

    • Piotr Potulski

      Stawka VAT nie wynosi 200%

  • yottahz

    Dystrybutorzy tak długo, jak 95% społeczeństwa nie jest w stanie obejrzeć filmu w oryginale będą działać jak działają, traktując klienta jak traktują, bo dla większości osób nie ma alternatywy – jak nie będzie po polsku to nie obejrzą.

  • Paweł K

    Dlatego, bo Polska to kraj kolonialny. Polak ma zbierać ogórki w Niemczech i myć gary w Anglii. Zamiast oglądania filmów i odpoczynku ma pracować za dwóch a pobierać jedną, najniższą pensję. Po to nas właśnie do UE przyjęli ;)

  • Już od dawna przestałem kupować filmy jak mam NC+ i taki wybór że brak czasu aby to wszystko oglądać

    • Tho

      Powodzenia :)

      Próbowałem ostatnio z C+ obejrzeć Marsjanina, którego mam też na BD.
      Może na 50 kilku calach tego tak nie widać ale jak oglądałem na 150 calach na projektorze to kompresja telewizyjna raziła po oczach. Gdyby C+ miał przynajmniej o połowę wyższy bitrate…

      Pomijam fakt, że hitów na C+ coraz mniej, a cena nie spada.

    • Konrad Krawczuk

      Nabieram podejrzeń, że masz profit z promowania nc+ :D

    • Przemek

      NC+, Samsung, Windows, jeszcze nie wiem jaki ma komputer

  • Tho

    Jeżeli chodzi Tobie o okładkę to nie wiem czy w empiku nie mieli innych. Ale może to były tylko kartonowe sleeve’y – biały i czarny.

    Co co cen – porównywałbym jednak wersje np. czeską czy węgierska aniżeli amerykańska. Raz ze to inny kontynent dwa, że może się zdarzyć, że kto inny dystrybuował film do kin, a kto inny na krążkach i tłumaczenie + dubbing/lektor też trochę kosztuje. Także dodatków.
    Tu akurat pewnie Disney sam wydaje obie wersje. Ale dodatki pewnie ktoś przetłumaczyć, chociaż same napisy.

  • DANY KEY

    Po prostu Eu Wschodnia jak traktowana jest Polska przez firmy z US to złodzieje. Więc jeżeli uda im się sprzedać 4 kopie po cenach z kosmosu jest sukces. Na poważnie to dla nich jesteśmy tylko bonusikiem w ich kalkulacjach i pozwalają Polskim oddziałom robić co im się podoba.

  • scribe_pl

    dlatego w Polsce wielbimy yts.ag i weeb.tv bo jak dodasz do tego średnie wynagrodzenie (które nijak ma się do realnego) to nikt nie chce być rąbany dalej i wybiera to na co go stać

  • Mivael

    Nie kupować polskich edycji i tyle. Dostaną po kieszeni to się nauczą. Już się powoli uczą zachodnie koncerny, że nie można nas rypać na każdym kroku.

    • tho

      problem w tym, że jak nie kupisz polskiej edycji to w przyszłości może się okazać, że dystrybutor czegoś w Polsce w ogóle nie wyda…

      To niestety nie działa tak, że jak nie kupisz to komuś zrobisz na złość i dasz nauczkę.