33

Dotknął mnie Palec Boży i zakochałem się, czyli o nowej grze, która Was potrzebuje!

Zmęczony grami na peceta? Kurz i okruszki z klawiatury przyprawiają Twe płuca o astmę, a cheaterzy z dzikich krajów odbierają Ci radość z rozgrywki online? Usiądź wygodnie, weź w spracowane dłonie swój smartfon i… zostań BOGIEM! Okaż swój gniew i zafunduj srogą zemstę wszystkim, którzy sprzeciwiają się Twojej woli! Zrealizuj wielki plan powtórki ze słynnych plag egipskich, wykorzystując współczesne zdobycze techniki. Pal drewniane domostwa, wysadzaj w powietrze murowane […]

Zmęczony grami na peceta? Kurz i okruszki z klawiatury przyprawiają Twe płuca o astmę, a cheaterzy z dzikich krajów odbierają Ci radość z rozgrywki online? Usiądź wygodnie, weź w spracowane dłonie swój smartfon i… zostań BOGIEM! Okaż swój gniew i zafunduj srogą zemstę wszystkim, którzy sprzeciwiają się Twojej woli! Zrealizuj wielki plan powtórki ze słynnych plag egipskich, wykorzystując współczesne zdobycze techniki. Pal drewniane domostwa, wysadzaj w powietrze murowane bloki, organizuj bezlitosne powodzie i poraź niewiernych prądem o niewiarygodnie wysokim napięciu!

Tymi oto słowy rozpoczyna się crowdfundingowa przygoda z nową polską grą na platformy mobilne. Oczywiście słowo „crowdfunding” z pewnością odstrzeli właśnie połowę czytelników, ale dajcie mi chwilę i zaufajcie, a opowiem Wam o naprawdę ciekawym projekcie z gwarancją „ZERO ściemy”.

Pamiętacie, gdy Antyweb promował Nikodema Szewczyka, zanim to stało się modne? Koniec końców ten młodziutki twórca zdobył na Digital Dragons prestiżową nagrodę dla najlepszej polskiej gry niezależnej i teraz sprzedaje swój produkt na Steamie. Zanim zaczniemy mu jednak zazdrościć, trzeba pamiętać, że chłopak przed długi czas kuł własny talent, inwestując w grę umiejętności, czas i pieniądze.

Takich twórców jest w kraju więcej i wszystkich ich po kolei staram się łowić i prezentować. Nie chcę, by dobre projekty kończyły jak wrocławskie „Mile of Cry”. Ręka w górę, kto słyszał o projekcie. Halo! Nie widzę. No właśnie…

Najnowszą perełką, która podbiła moje serce, jest gra Finger of God. Splotem dziwnych przypadków trafiła ona w moje ręce i zostałem testerem bety. Efekt? Zakochałem się. Na szczęście w grze, nie w twórcy. Dlatego właśnie postanowiłem wspomóc Krzysztofa Bobnisa (bo o nim tu mowa) w akcji crowdfundingowej.

Gdzie z tym paluchem?

Palec Boży to logiczno-zręcznościowa wariacja na temat fatum, które określa się właśnie tytułowym mianem. Dotychczas w grach różnej maści wcielaliśmy się w quasi-boga (szczególnie w strategiach czasu rzeczywistego), budując własne imperium. Finger of God oferuje nam zadanie wprost przeciwne. Naszym zadaniem jest niszczyć – niekoniecznie w gniewie. Wybaczcie mi oksymoron, ale gra prezentuje wyjątkowo kreatywną… destrukcję! Bo czyż strategia i taktyka niszczenia nie są same w sobie kreacją?

Wcielamy się więc w tytułowy Palec Boży i naszym zadaniem jest wywrzeć srogą pomstę na, powiedzmy, niewiernych. A ponieważ rzecz dzieje się współcześnie, nie nasyłamy ani plagi żab, ani nie zmieniamy wody w krew (plagi egipskie są passé). Tu zalewamy osiedla wodą z wież ciśnień, razimy prądem z transformatorów czy detonujemy stacje paliw. Powiedzcie sami, czy nie to tygrysy lubią najbardziej?

Czym ujęła mnie gra?

  • Trudnymi etapami. Dlaczego? Bo są wymagające, ale nie frustrujące.
  • Grafiką. Wszyscy pikselomaniacy będą wniebowzięci. Jestem wdzięczny Bobnisowi, że nie uraczył nas tandetnymi obiektami 3D z rodzaju plastic fantastic.
  • Nieliniowością. Jak to możliwe? A możliwe! Bardziej zaawansowane plansze oferują naprawdę wiele sposobów na zakończenie, a jeśli dodać do tego kryterium czasu i zręczności, to ta malutka aplikacja staje się wręcz gigantem.
  • Trybem rozgrywki. Zacznę od tego, że rzadko gram na komórkach. Ostatnim powerplayem był dla mnie golf wsadzony do Symbiana w starych Nokiach. Tymczasem Finger of God to fantastyczna „klikałka”, która może dać nam przyjemność nawet w minutę. Doskonała rzecz do toalety, do poczekalni w przychodni, na przystanek autobusowy etc. Choć przyznam, że za pierwszym razem gra tak mnie wciągnęła, że zrezygnowałem z dwóch godzin snu.

Dlaczego crowdfunding?

W Polsce istnieje „nowa świecka tradycja” plucia na zbiórki. Pominę analizę tego zjawiska, bo nie warto się tu pastwić. Adrian Chmielarz doskonale to wczoraj podsumował. Młody Bobnis, ryzykując opluwanie prze hejterów, wystartował jednak z akcją na łamach portalu polakpotrafi.pl. Uprzejmie informuję, że nie zamierza on na tym zbić fortuny i uciec na Seszele. Chłopak próbuje zebrać pieniądze na rozbudowanie i dokończenie gry. Obecna beta działa bezbłędnie (co przyjąłem z niemałym zaskoczeniem), więc nie ma tu mowy o sprzedaży kota w worku. Dlatego też postanowiłem poręczyć rzecz własnym nazwiskiem:

Od dawna staram się wspierać młodych twórców i rodzimy rynek indie. Wierzyłem w Igora Hardego, Michała Marcinkowskiego, Nikodema Szewczyka czy Sosa – dziś to wielokrotnie nagradzana czołówka małych-wielkich niezależnych. Małych, bo tworzących często w skali mikro, wielkich – bo osiągających efekt makro. Do tej grupy z pełną świadomością dopisuję właśnie Krzyśka Bobnisa. Dlaczego? Ten facet bezczelnie uzależnił mnie od swojej gry. Finger of God daje mi tak dziką przyjemność, że nie mogę oderwać się od smartfona. A dodam, że jeszcze wczoraj granie na komórce było dla mnie, starego pecetowca, czystą abstrakcją. Wesprzyjcie Krzyśka, bo naprawdę warto, a produkt jest w tak zaawansowanej fazie rozwoju, że w żadnym wypadku nie płacicie w ciemno!

Krzysztof Bobnis to postać niezwykła. Pokłady skromności czerpie chyba z tej samej studni co Nikodem Szewczyk. Nieoficjalnie dowiedziałem się (a potwierdzę to w wywiadzie w przyszłym tygodniu), że Krzysiek płacił grafikom w naturze. Nie, to nie to, o czym pomyśleliście. Chłopakowi tak zależało na wsparciu projektu, że w ramach rekompensaty wyprowadzał ludziom psy! Możecie się śmiać. Mnie to autentycznie rusza, bo jest w tym jakaś cudna poezja.

Czy te oczy mogą kłamać? :) Ten młody wypłosz po lewej to świetny programista z workiem dobrych pomysłów. Dzięki nam będzie mógł je zrealizować.

Teraz Bobnis chce się z ludźmi rozliczyć. Nie będę przeklejał tekstu – sami zobaczcie rozpiskę w podrozdziale „Na co nam pieniądze”. Dawno nie spotkałem tak klarownej, porządnej akcji prowadzonej przez zdrowego na umyśle człowieka z pasją. Amen.

Ostrzeżenie Ministra Rozrywki: uwaga, ta gra uzależnia! A skoro już Was ostrzegłem, zapraszam na profil projektu. Wesprzyjcie młodego, bo warto. Rośnie nam tu drugi Sos, a takiego zjawiska zlekceważyć po prostu nie można! Ja już pieniądze wpłaciłem i Was do tego zachęcam:

finger.of_.god_

  • Sofo

    „Bo czyż strategia i taktyka niszczenia nie są same w sobie kreacją?”
    A jakże są… w rewolucyjnym pojęciu. Marks, Engels i Lenin byliby z Ciebie dumni :-)

    • Marcin M. Drews

      Rany Boskie, ludzie, nie ćpajcie, gdy czytacie… ;)

    • Sofo

      To nie ćpaj jak piszesz… :)

    • Wiesław Juskowiak

      Heglowska negacja negacji ;)

    • To akurat bliższe myśli Bakunina ;)

  • crowdfundingscam

    -artykuł sponsorowany-

    • chyba ty :)

    • Apocalypse

      Celna riposta nie ma co :-).

    • Keszyn

      hue hue :)

    • Wojciech D

      Skoro autor już grał w betę, a tę otrzymuje się dopiero po sukcesie zbiórki, to raczej artykuł sponsorowany.

    • Priam

      Betę otrzymało kilka osób (być może kilkanaście) zanim w ogóle akcja na PolakPotrafi się zaczęła. Wystarczy prześledzić oficjalną stronę na fb (https://www.facebook.com/wyspian.studios), aby zobaczyć, że w grudniu każdy, kto ma konto na fb mógł otrzymać za darmo betę. W ramach testów i promocji. Niemal wszyscy to znajomi i rodzina.
      Myślę, że Krzysiek da Ci dostęp do bety, jak coś fajnego zrobisz w ramach promocji. Wystarczy pisać co się myśli, a nie zbędnie hejtować.
      Pozdro :)

    • Wojciech D

      No to napisałem co myślę :)

      Wyjaśniłeś/odparłeś moją teorię na temat tego skąd autor miał dostęp do gry i spoko.
      A wiadomo coś ile już kasy w tą grę włożyli? Bo jestem ciekaw z jakimi w sumie kosztami wiąże się stworzenie takiej gry. Czy zrobili zrzutę na tyle ile mogli, czy po prostu od razu na dzień dobry próbują ze zbiórkami.

    • Priam

      Wydaje mi się, że nie bardzo chciało Ci się włączyć stronę zbiórki na PolakPotrafi i przeczytać co już jest, a na co zbierają. Gdyby od razu na dzień dobry próbowali ze zbiórką, to czy mieliby grywalną wersję beta? Dobrą, rozwiniętą, graficznie zaawansowaną wersję beta?
      Kolejnym miejscem, na którym możesz zaspokoić swoją ciekawość jest profil studia na Facebooku. Jak byk widać, że prace nad grą trwają już od kilku miesięcy.
      Co do włożonej kasy i zaglądania każdemu do kieszeni, to musisz sam ocenić ile jest warta praca profesjonalnego programisty na pełen etat na przestrzeni czterech miesięcy. Podpowiem, że w ramach tej gry Krzysiek zwolnił się z bardzo dobrze płatnej pracy, gdzie chcieli go zatrzymać. Mam nadzieję, że wiesz ile zarabiają programiści we Wrocławiu?
      Do tego dochodzą konkretne pieniądze za wykonanie prac graficznych i dźwiękowych. Domeny, serwery, promocje itd. pomijam, bo to zaledwie liczone w setkach PLN, a nie tysiącach.
      Podsumowując – jeśli poświęcasz się swoim marzeniom i robisz to zawsze chciałeś to jest to dla Ciebie robienie za darmo, ale produkt jest warty bardzo dużo.

      Czy chodziło Ci o to, za ile możesz zlecić komuś zrobienie gry za Ciebie?

    • Priam

      Sponsorowany przez niezależne maciupeńkie studio, które zbiera 8 tys. PLN na wydanie pierwszej gierki. Zebrali już 1300 PLN, więc na pewno mają w bród hajsu na przekupienie Antyweba i innych czołowych portali.
      Because fuck logic!

    • Marek Smoliński

      Nie to, żebym uważał tak jak on, że artykuł jest sponsorowany. ale braku logiki tu nie udowodnisz. Najłatwiejszy obecnie sposób na interes, to założyć zbiórkę pieniędzy i ją rozreklamować. Czyli tworzę zbiórkę na grę X, Grzegorz Marczak zamieszcza artykuł na Antywebie, dzielimy się kasą po połowie, po czym zwijam interes, a Grzegorz Marczak ma czyste ręce i robi kolejny artykuł jak to kolejna zbiórka okazała się oszustwem.

    • Michał Połetek

      Marku, jeżeli uważasz, że crowdfunding to najłatwiejszy sposób na interes to zaryzykuję stwierdzenie, że nie prowadziłeś wcześniej żadnej kampanii crowdfunidngowej. Crowdfunding często może być najrozsądniejszym rozwiązaniem, najbardziej satysfakcjonującym rozwiązaniem, najbardziej wdzięcznym rozwiązaniem, ale zdecydowanie nie jest najprostszy.
      Przygotowanie kampanii to kupa czasu, angażowanie i budowanie społeczności to sporo czasu, realizacja projektu to ogrom czasu. Crowdfunding to zobowiązanie, którego podejmuje się projektodawca przed dziesiątkami, setkami, tysiącami ludzi. Samo ryzyko jest inne bo odpowiadasz nie przed jednym inwestorem, a wieloma, gdzie wtopa znacznie utrudni dalsze działanie.
      Crowdfunding (klasyczny/udziałowy/charytatywny) w dzisiejszych czasach może być najfajniejszą ideą finansowania, ale myślę, że zgodzi się ze mną każdy kto miał chociaż jedną kampanie, że nie jest to najłatwiejsza ścieżka.

    • Marek Smoliński

      Źle mnie zrozumiałeś. Piszesz o realizowaniu projektu. Ja mam na myśli oszustwo polegające na nierealizowaniu projektu.

      Gdybym nie zgadzał się z tym, co napisałeś i faktycznie uważał, że najłatwiej zarobić na zbiórce – to założyłbym swoją, proste.

    • Michał Skrzypczyński

      Przykro mi, że bezpodstawnie oskarżasz mnie (współpomysłodawcę i autora muzyki do FoG) i resztę ekipy o oszustwo. Czy sytuacja o której pisałeś w pierwszym poście miała fakycznie miejsce, czy to jedynie Twoja fantazja? Pozdrawiam, Michał Skrzypczyński

    • Marek Smoliński

      W którym miejscu Cię oskarżyłem? Nie oskarżyłem. Zobacz jaki nick ma twórca pierwszego komentarza w tym wątku:

      crowdfundingscam: -artykuł sponsorowany-

      Po czym Priam zasugerował, że takie oskarżenie jest nielogiczne. Jest może i bezpodstawne, ale podejrzenie samo w sobie wydaje mi się logiczne, więc to uzasadniłem.

    • Priam

      Dobrym trollem to nie jesteś. Jak już chcesz na siłę udowodnić, że coś nielogiczne jest logiczne, to rób to z jakąś trollową klasą, z jakimś hejtem, nie broń się, atakuj, olewaj sensowne odpowiedzi, wrzucaj jakieś trollowe tezy niezwiązane z głównym tematem, wprowadzaj postawy antagonizujące uczestników dyskusji .. nie pozwól, żeby akurat ten wpis był wybrakowany z porządnego trollowania.
      Dla dobra zbiórki!

    • Marek Smoliński

      Z tym trollowaniem to projekcja? Dziękuję za poświęconą mi uwagę, ale dalej (od momentu ad personam) nie czytam.

    • Marcin M. Drews

      Jasne, że sponsorowany. ;) W zamian za tekst autor gry wyprowadził Grześkowi Marczakowi psa na siku i kupę.

    • crowdfundingscam

      wiedzialem, ze cos jest na rzeczy.

  • Michał Połetek

    :) mój hajs autor już dostał. Projekt zasługuje na wsparcie ze względu na człowieka i na to co robi. To dobre połączenie :)

  • Guest

    Moje wsparcie też mają! :) Dziś tłusty czwartek. Polacy zjadają dziś 100 mln pączków… Zamiast 5 pączków, wspieraj FoG za 7 złotych – zgarniesz pełną wersję gry zamiast pustych kalorii!

  • I ode mnie wsparcie poleciało dla FoG! :) Dziś tłusty czwartek, zjadamy 100
    mln pączków… Zrezygnuj z 5 pączków, wesprzyj FoG na 7 złotych – zgarniesz
    pełną wersję gry zamiast pustych kalorii! :-)

  • zaq

    Ciekaw jestem czy gra Nikodema Szewczyka się opłaciła z finansowego punktu widzenia. Nagroda oczywiście satysfakcjonująca, ale po ilości ocen na Steamie (10) strzelam, że nie sprzedało się tego więcej niż 1000-2000 sztuk. Co do croundfoundingu to wydaje mi się, że niektóre gry z samych zbiórek mają ze 30% całego dochodu. Fist Pancher dostał na ks 23k $, a na Steamie jest jedynie 150 ocen – wydaje mi się mało porównując do innych gier.

  • Adam_Bakalarz

    Super – gierka zapowiada się wyśmienicie.

  • Bartek N

    Moje wsparcie właśnie leci. I cieszę się, że mogę w tym brać udział :)

  • Gość

    „Zmęczony grami na peceta?” I właśnie do mnie dotarło, że od ładnych kilku lat nie odpaliłem żadnej gry na piecyku, tym bardziej nie na tablecie, czy telefonie. Albo nadeszła (tj. powróciła) era konsol, albo mam po prostu mniej czasu…

  • John Kofee

    spoko tyle, ze pomysła stary jak szlag – grałem na tablecie (iOS) juz w co najmniej 2 takie gry – w jednej pamiętam, że ludziki budowały wieze (babel rising) i trzeba im bylo przeszkodzi np. trzęsieniami ziemi itp., a w drugiej po prostu fundowało się pewnej populacji różne atrakcje „z nieba” jak piorunki itp. (ciągle jako bóg oczywiście) :) tytułu nie pamietam już.

    • Priam

      Grałem w Babel i pomysł fajny i teoretycznie podobny, jednak realizacja, grywalność, grafika itp zupełnie inne. W Babel grałem może 20 minut i skasowałem. W Finger of God gram od kilku tygodni i wciąż mi się podoba. A grywalność to jedyna prawdziwa ocena gry.

    • John Kofee

      zostaje sie cieszyc, ze gosc trafil w gusta – oby jak najwiekszej ilosci osob :) Tego typu gdy to jednak nie moja bajka – tamte tez dosc szybko skasowalem – tak mi sie tylko przypomnialy przy okazji tematu :)