czerwone światło stop
25

W tym kraju opłaca się donosić na piratów drogowych

Kto bez winy, jeżeli chodzi o przepisy ruchu drogowego, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jestem pewien, że większość z Was (oczywiście kierowców) codziennie przynajmniej "nagina" przepisy ruchu drogowego. Są jednak zachowania potencjalnie niebezpieczne i... beznadziejnie głupie, które już można zakwalifikować jako takie, które wręcz zapowiadają rychłą tragedię. Co byście powiedzieli na to, by kierowcy we własne ręce wzięli ogólne bezpieczeństwo na drogach?

Nigdy nie byłem w Tajlandii, ale zdążyłem dowiedzieć się, że tam z kulturą jazdy na drogach jest znacznie gorzej niż u nas. W Bangkoku, stolicy państwa już wkrótce rozpocznie się „konkurs” wedle którego za trafny donos na pirata drogowego można otrzymać połowę wysokości mandatu nałożonego na winowajcę. Ma to spowodować, że kierowcy będą się bardziej pilnować i przestrzegać obowiązującego kodeksu. Jako, że wideorejestratory w samochodach to coraz częstsze zjawisko, nie tylko w Polsce, policja w Tajlandii będzie mogła szybko zweryfikować, czy rzeczywiście doszło do naruszenia prawa przez kierowcę. Jeżeli tak – zostanie nałożony mandat. I co ciekawe – „informator” (albo po polsku: „donosiciel”) otrzyma za to połowę jego wartości. W zamian za obywatelską postawę.

policja cywilnym autem

Niech żyje donosicielstwo?

W Polsce, „uprzejme informowanie” służb o poczynaniach innych obywateli ma bardzo złą sławę, spowodowaną głównie przez fakt, iż przez prawie ćwierć wieku znajdowaliśmy się pod parasolem wschodniego mocarstwa, które pragnęło zaprowadzić w naszym kraju socjalistyczny porządek – wszelkimi możliwymi metodami. Na porządku dziennym było donoszenie na sąsiadów, inwigilacja oraz bezpardonowe działania względem opozycjonistów. Donosiciele natomiast musieli liczyć się z napiętnowaniem nie tylko w dogodnych dla nich czasach, ale i tuż po przemianie ustrojowej. Dzisiaj każdy, kto decyduje się na poinformowanie służb o niecnych postępkach swojego sąsiada musi liczyć się z tym, że zostanie przypięta do niego łatka „donosiciela” z podobnie pejoratywnym wydźwiękiem, jak to miało miejsce kiedyś. Osobiście nie jestem fanem donoszenia – nie wystaję w oknie i nie czekam, aż ktoś pojedzie pod zakaz, postawi auto tam gdzie nie trzeba i nie jestem częstym rozmówcą na liniach alarmowych służb. O ile ludzie nie robią czegoś bezgranicznie głupiego lub niebezpiecznego, zajmuję się swoimi sprawami.

Istnieją jednak takie zachowania, również na drodze, które wołają wręcz o pomstę do nieba. Dzisiaj, około godziny 14:00 na ul. Rejtana w Rzeszowie (na wysokości Uniwersytetu Rzeszowskiego) zdecydowałem się przepuścić pieszego na pasach. Nie jechałem szybko na prawym skrajnym pasie, bo dosłownie za chwilę skręcałem w prawo już na swoje osiedle. Zatrzymałem się przed przejściem i… za chwilę musiałem trąbić, bo z lewej strony wyprzedził mnie inny pojazd, który nie rozumie pojęcia wyprzedzania przed przejściem i jednocześnie, miał na liczniku dużo więcej, niż pozwalają na to znaki. Gdybym nie otrąbił pieszego ostrzegając go o zagrożeniu, prawdopodobnie skończyłby na masce dostawczaka, za kierownicą którego jechał człowiek o inteligencji dorównującej chyba tylko plastelinie. I uwierzcie mi, chętnie bym na takiego kierowcę doniósł. Potencjalni mordercy nie powinni jeździć na naszych drogach.

zatrzymanie przez policję kontrola drogowa

Co innego jednak, gdy państwo decyduje się wynagradzać „donosicieli”. W Tajlandii uznano, że nagradzanie obywateli w zamian za zgłoszenia to dobry pomysł. Ja uważam natomiast, że takie podejście może wywołać jeszcze większe patologie. Szukanie wykroczeń na siłę, prowokowanie niebezpiecznych zdarzeń może stać się dochodowym hobby niektórych mieszkańców Bangkoku, a chyba nie o to chodzi, prawda? Z pewnością nie zdecydowałbym się na to w Polsce. Jednocześnie skłaniałbym się raczej ku zwiększeniu dolegliwości mandatów – „wirtualne” punkty karne nie są wystarczającym straszakiem na piratów drogowych.

Zdarzają się jednak sytuacje, w których aż trzeba powiadomić służby o tym, że na drogach szaleje potencjalny morderca. Polska Policja stworzyła na potrzebę takich zgłoszeń specjalne konta e-mail, na które można przesyłać materiały ukazujące patologie na polskich drogach. Jeżeli macie coś, czym wręcz trzeba się ze służbami podzielić, poszukajcie ich na stronach regionalnych Policji.

  • patchworked

    W Polsce, „uprzejme informowanie” służb o poczynaniach innych obywateli ma bardzo złą sławę, spowodowaną głównie przez fakt, iż przez prawie ćwierć wieku znajdowaliśmy się pod parasolem wschodniego mocarstwa, które pragnęło zaprowadzić w naszym kraju socjalistyczny porządek – wszelkimi możliwymi metodami.

    ’45–>’89 (niektórzy dodadzą pewnie: „oficjalnie”), to „prawie ćwierć wieku”? :)

  • Iks

    Zabijanie pieszych przez „naginających” nawet na przejściu często kończy się „poklepywaniem” przez policjantów, mordercy najczęściej zostają na wolności, a w miejscach zabójstw wciąż za wiedzą policji cały czas widać jeżdżących dwa razy szybciej niż pozwala prawo. Polska z takim przyzwoleniem pseudopolicji nawet do 100km/h po mieście chyba nigdy nie przestanie mieć najbardziej śmiercionośnych kierowców. Jeśli jakiś wynalazek miałby zbliżyć Polskę do standardów europejskich, to chyba w pierwszej kolejności musiałby być odporny na patologie policji.

    • Bękart Mroku

      Masz na myśli pieszych samobójców?

    • iks

      Przypuszczam, że taki pieszy zwykle daje się zwieść widokiem samochodów jadących rozsądnie, i zdaje mu się, że wystarczy spojrzeć, czy 50 metrów niczego nie ma.

    • Bękart Mroku

      „że wystarczy spojrzeć, czy 50 metrów niczego nie ma.” – błędne założenie.
      Pieszy też jest uczestnikiem ruchu, więc powinien ocenić prędkość i odległość pojazdów i podjąć rozsądną decyzję czy zdąży przejść czy nie. Jeśli nie to powinien poczekać do momentu kiedy będzie mógł to zrobić bezpiecznie.
      Uwielbiam pieszych którzy przejścia rozdzielone wyspą traktują jak jedno i nie zatrzymują się przed drugim pasem.
      Albo wyskakują z za przeszkody. Lub robią inne ciekawe rzeczy.

    • iks

      Każdy pirat chciałby, żeby piesi wchodzący na przejście używali lornetkę, radar, a w nocy lampę z tysiącem lumenów.

    • Bękart Mroku

      Jakby nie patrzeć to jest w ich interesie nie zostać potrąconym. No ale może się mylę. Bo może niektórzy lubią być potrącani.

    • LinekPark

      Lepsze są święte krówki na dwukołowych pojazdach napędzanych siłą mięśni nóg…
      Zapier… przez przejście, jakby był dalej na ścieżce i jeszcze jest zadowolony inaczej, że go nie widziałeś, bo przecież drzewa i krzaki są przeźroczyste… :/

    • andrzeju_nie_denerwuj_sie

      Jeju, ależ bóldupisz razem z tym linkiemparkiem. Pierdyknie was coś kiedyś na przejściu to wszyscy będziemy mieć święty spokój :P

    • Bękart Mroku

      A czemu ma mnie coś pierdyknąć na przejściu? Uważam jak wchodzę na jezdnie, nie muszę przejść teraz i już, mogę za chwilkę bezpiecznie. Zatrzymuję się przed i sprawdzam czy nic nie jedzie. Wiem ludzie na mnie patrzą co ja robię. Debil jakiś zatrzymał się przed jezdnią. Rozejrzał się, psychiczny.

    • LinekPark

      Typowy nowoczesny „polak”… Mu się należy, on najważniejszy i ch-j! Bezstresowe wychowanie daje już efekty.

    • Bękart Mroku

      Postawa roszczeniowa, pies to je…ł. Ale skąd taki pęd do kalwctwa lub śmierci? Przecież pieszy w konfrontacji z samochodem nie ma szans. Inwazja supermanów?

    • LinekPark

      Kierowca ma zahamować, jak jaśnie pan będzie oglądać kotki na yt… Przecież ma taką siłę hamowania…

    • Bękart Mroku

      Na fizyce się spało to się podstaw nie zna. Ewentualnie jest się ponad fizykę, przecież jak samochód będzie stał to nikogo nie rozjedzie i tyle z fizyki wystarczy. Więc uchwalmy odpowiednie prawo. Bo mamy wszędzie łąkę po której łażą bezmyślne krowy.

    • LinekPark

      Ja uważam na siebie. Zwracam uwagę na płynność ruchu. Rozsądek i używanie głowy nie bolą, choć 90+% społeczeństwa tego unika.

    • LinekPark

      A ja mam jechać chodnikiem, by widzieć wasze zamiary?! Bądź uprzejmy, to będą uprzejmi. Dziś mi jeden pieszy podziękował, ja i tak nadal jechałem, może połowę wolniej, ale i tak kawałek dalej czerwone było, więc bez pospiechu. Nie raz jest tak, że jedzie się samemu, mały ruch, a pieszy i tak lgnie na przejście, bo za sekundę to sklep zamkną… Rozsądek jest wspaniały i nie boli.

    • andrzeju_nie_denerwuj_sie

      Z tego co mi policjant mówił to jest tak, że z reguły dają mandaty za przekroczenie prędkości 20+

    • iks

      Dają, owszem, a jednocześnie wiedzą, gdzie w setkach innych miejscach powszechnie jeżdzi się znacznie szybciej, i tam nie łapią nigdy.

  • andrzeju_nie_denerwuj_sie

    Byłem w Rzeszowie parę razy. Tam kierowcy w ogóle nie widzą przejść dla pieszych. Taki trochę wiejski styl jazdy tam panuje, ani dynamicznie ani bezpiecznie.

    • Mm

      Potwierdzam. Ale też i piesi tego nie oczekują, dziwią się jak ktoś się zatrzyma i chce ich przepuścić. W Przemyślu jest jeszcze gorzej z tym. Dla mnie pełnae zaskoczenie.

  • Wally_Bishop

    Nie chodzi o donoszenie ani bycie konfidentem – chodzi o bycie obywatelem, a jednym z podstawowych wartości obywatelskich to przestrzeganie prawa – w tym zgłaszanie incydentalnych jego naruszeń. co w tym złego? jako opiniotwórczy blog, oprócz testów pralek, aut, czy mieszaniem się w politykę, powinniście zająć się promowaniem proobywatelskich podstaw – i nie mówię tu o upolitycznianiu tej kwestii, a raczej spopularyzowaniu pewnych zachowań w społeczeństwie. ale IMO zacznijcie od siebie

    • iks

      W przypadku ruchu drogowego ze znalezieniem „incydentalnego łamania prawa” w Polsce może być trudno…

  • Mm

    Redaktor Szczęsny powinien się wstydzić tego artykułu!

    Kompletny brak zrozumienia pojęcia donosicielstwa.
    Wysmiewanie wartości obywatelskich, szacunku dla prawa i norm społecznych, które chronią społeczność przed niebezpiecznymi zachowaniami jednostek. Brak szacunku dla wspolobywateli, dla troski o ich zdrowie i życie.

    Przyznaję się, jak miałem 19 lat, świeżo zdobyte prawo jazdy i pierwszy samochód też tak myślałem. Z czasem dostrzegłem też innych wokół siebie, tak samo chcących żyć…zabrało mi to jednak trochę lat.
    Czego i redaktorowi życzę!

  • Vlad Shytchenko

    Takie gnioty na Antywebie??? Musiałem sprawdzić czy przypadkiem nie trafiłem na jakieś „wsieci”
    Żenada, dno z mulem…

  • jscst

    (…) iż przez prawie ćwierć wieku znajdowaliśmy się pod parasolem wschodniego mocarstwa, które pragnęło zaprowadzić w naszym kraju socjalistyczny porządek – wszelkimi możliwymi metodami.(…)
    Litości… to była taka sama oligarchia jak na zachodzie.

    (…)Szukanie wykroczeń na siłę, prowokowanie niebezpiecznych zdarzeń może stać się dochodowym hobby niektórych mieszkańców Bangkoku, a chyba nie o to chodzi, prawda?(…)
    Prowokowanie niebezpiecznych zdarzeń to też chyba wykroczenie?