donald trump grafika
20

Nie usuną Donalda Trumpa z Twittera – jest za „dobry”

Twitter to ciekawy przypadek z poletka social media: z jednej strony serwis nie rośnie, nie zarabia i mogłoby się wydawać, że to zombie, z drugiej strony sporo się tam dzieje, politycy, dziennikarze, ludzie sztuki biznesu, czy sportu upodobali sobie to narzędzie komunikacji i tweety są często cytowane w innych mediach. Doskonałym przykładem prezydenci USA: Barack Obama i Donald Trump nakręcają dyskusje, a ich wpisy przyciągają miliony ludzi - okazuje się, że można to przeliczyć na pieniądze. Spore pieniądze...

Donald Trump znowu dał ciała w mediach społecznościowych, a Barack Obama błyszczał – takich komentarzy pojawiło się ostatnio sporo, wszystko za sprawą wydarzeń w Charlottesville i reakcji na nie (doszło tam do starć, których podłożem było usuwanie pomnika konfederackiego bohatera, była ofiara śmiertelna). Oczywiście nie brakuje też odwrotnych opinii: Trump ma rację, a Obama znowu się wygłupia. Nie powinno dziwić różne podejście do polityków oraz ich słów. Jednak to były prezydent porwał za sobą większy tłum, co skrzętnie odnotowały niektóre media – jego tweety, w których cytował Mandelę, doczekały się milionów polubień i udostępnień. Twitter potwierdził, że te wpisy cieszą się największą popularnością w historii serwisu.

Czy ma to jakieś znaczenie? Dla mnie głównie symboliczne – nie oceniałbym tego, kto ma rację, patrząc na liczbę polubień czy udostępnień wpisu. Ciekawe jest natomiast to, że globalnie mówi się nie o wypowiedzi któregoś z polityków dla telewizji czy gazety, lecz o ich wpisach w social media – to pokazuje rolę tego medium w dzisiejszym świecie. Zresztą, mówi o tym sam Trump: media społecznościowe nazywa jedyną drogą do przekazania prawdy.

Ciekawe jest to, że przy okazji tych wpisów kolejny raz pojawiły się głosy przekonujące, iż Donald Trump powinien być zbanowany przez Twittera. Bo stosuje mowę nienawiści, bo szerzy nieprawdziwe informacje, bo osłabia pozycję kraju, naraża go na śmieszność itd. Dziwne żądania. Zwłaszcza w czasach, gdy tyle się mówi o pluralizmie, wolności słowa, poszanowaniu praw jednostki. Nie twierdzę przy tym, że prezydent USA pisze same mądre rzeczy, a serwowane przez niego tweety bazują wyłącznie na prawdzie – po prostu powinien mieć możliwość wyrażania tych opinii, a pozostali niech to weryfikują. W innych mediach politycy też kłamią, stosują brutalny język, a jednak nadal się w nich pojawiają.

Istotną kwestią w tej dyskusji jest to, iż Twitter będzie bronił Trumpa nie tylko dlatego, że chce zachować neutralność – polityk ma dla serwisu realną wartość. Za Oceanem głośnym echem odbiła się wypowiedź jednego z analityków, który wycenił jego obecność w tym medium na 2 mld dolarów – mniej więcej tyle mogłoby wyparować z kapitalizacji serwisu, gdyby Donald Trump przestał tweetować. Warto dodać, że mówimy o człowieku, który w niespełna dziesięć lat tweetnął 35 tysięcy razy. Śledzi go 36 mln osób, co w przypadku Twittera jest olbrzymią liczbą. Autor wspomnianej analizy stwierdził wprost, że nie ma lepszej darmowej reklamy na świecie, niż prezydent USA.

Można sobie wyobrazić, że prezydent wspomina o jakiejś firmie pozytywnie i jej notowania rosną. To dotyczy całych sektorów gospodarki czy państw – mówimy przecież o najpotężniejszym człowieku świata. Ale trzeba mieć na uwadze, że firmy mogą w ten sposób także stracić. Sztandarowym przykładem z ostatnich dni jest Amazon. Pisząc o usłudze Instant Pickup wspominałem parę dni temu, że Donald Trump zaatakował największy sklep świata, zarzucił mu, iż negatywnie wpływa na biznes. Prawdopodobnie ma to związek z inną sferą działalności szefa Amazona, Jeffa Bezosa – to właściciel The Washington Post, gazety, która bardzo krytycznie odnosi się do prezydentury Trumpa.

Nie był to pierwszy cios wymierzmy na Twitterze przez polityka tej korporacji, ale okazał się dość bolesny: kapitalizacja giganta skurczyła się o blisko 6 mld dolarów po wspomnianym wpisie, specjaliści nie mają wątpliwości, że przyczyną była treść krótkiej wiadomości. Bo może to oznaczać, że prezydent będzie chciał „zrobić porządek” z Amazonem i wysyła mu ostrzeżenia. O ile wielkiej firmie raczej nie zaszkodzą przytyki na Twitterze i straty szybko zostaną odrobione, o tyle trudno przewidzieć, jakie działania mogą podjąć prezydent i jego administracja, by realnie uderzyć w biznes. To pewnie zakończyłoby się nieciekawie dla obu stron.

Tak to dzisiaj wygląda – serwis uznawany przez wielu za niewypał jest potężnym narzędziem w rękach polityków, ale ci ostatni też coś ze sobą wnoszą. Symbioza na miarę XXI wieku…

  • Trump ma wartość dla Twittera, a Twitter dla Trumpa. Praktycznie prawie wszystkie media są mu przeciwne i krytycznie komentują wszystkie jego poczynania i wypowiedzi. Twitter jest dla Trumpa jedynym medium, w którym może bezpośrednio (bez pośrednictwa mediów) skontaktować ze swoimi wyborcami. Gdyby teraz Twitter zbanował Trumpa stracili by sporo na tym, ale nie wiem, czy Trump nie straciłby jeszcze więcej.
    http://ksiazki.audio/blog/understanding-trump

    • To prawda, wydaje się, że Trump byłby tu największym przegranym. Sam powtarzał, że social media odegrały ważną rolę w kampanii, teraz też są istotnym kanałem komunikacji.

    • Do tego prawdopodobnie nie dojdzie, bo jak by to wyglądało ;-)
      ale Trump musiałby sobie znaleźć inne medium do kontaktu.
      Z drugiej strony wielu ludzi założyło sobie konta na Twitterze, aby czytać co Trump znowu napisał. Co ciekawe krytykę jego twitów można znaleźć także w prawicowych mediach.
      Taką zmianę w kontaktach z ludźmi przeprowadzili poprzedni prezydenci. Np. Roosevelt rozpoczął cykl cotygodniowych audycji radiowych. Tradycję kontynuował Regan. W Anglii takie audycje prowadził Jerzy VI. Internet wykorzystywał w kampanii już Obama, ale dopiero Trump wygrał z małymi środkami oraz kontem na Twitterze.

    • Dima Noizinfected

      To IRS zrobiliby im taką kontrole że by szybko zmądrzeli.

  • Peter Maciejko

    Szkoda że Obama nie zacytował słów Mandeli o Mubaraku, byłym prezydencie wtedy jeszcze kwitnącej Libii – bestialsko zamordowanym przez psy Waszyngtonu właśnie za kadencji Obamy.

    • Mubarak był prezydentem Egiptu. Przywódcą Libii był Kadafi.

    • Peter Maciejko

      Racja. Mój błąd.

    • Sławomir Lech

      Mandela był rasistą nienawidził białych.

    • Peter Maciejko

      Trudno mu się dziwic.

    • Sławomir Lech

      Zbrodniarz, który podkładał bomby, przez to słusznie posadzili go do więzienia.

    • Peter Maciejko

      Może gdyby biali nie okradli przez wieki jego rodaków i wśród czarnych nie panowała skrajna bieda z powodu polityki wewnętrznej białych to nie miałby powodu żeby to robić?

    • Sławomir Lech

      Jak rządzili biali RPA było najbogatszym krajem w Afryce. Dzisiaj jest Botswana, która dała schronienie prześladowany białym. Nawet dzisiaj rocznie jest mordowanych kilka tys białych farmerów z niemowlakami i kobietami łącznie, to wszystko zapoczątkował laureat pokojowej nagrody Nobla.

  • Sławomir Lech

    Trump nie krytykuje amazon za dobrze prosperujacy biznes lecz za unikanie płacenia podatków, z reszta Zukerberg kolejny udaje dobryczynego a podatki ma w nosie.

    Paradoksem jest, masy popierają demokratów bo myślą, że ci zabiorą bogatym i dadzą biednym, a rzeczywistość jest odwrotna. Tylko jeden miliarder popiera Trump, reszta jest przeciwko obawiając się, że ukryci im uprzywilejowaną pozycję w omijaniu płacenia podatków.

    • Mailosz

      1. Zuckerberg to Facebook, nie Amazon.
      2. Nazwisko Trumpa się odmienia
      3. „jeden miliarder popiera Trump, reszta jest przeciwko” – czyżby on sam? :)

  • Gdy się z kimś zgadzasz – wzorzec demokracji.

    Gdy się z kimś NIE zgadzasz – mowa nienawiści.

    Jakie to proste, nieprawdaż?

  • Kuba

    Buahahahahahahaha.
    Moi drodzy, gdyby doszło to zbanowania Trumpa na Twitterze, to ostatecznie pogrążono by mit o wolności słowa w Social Media.
    Ostatnio pogrążyło się Google, w tym tygodniu FB. Social media od dawna mają łatkę lewacko-liberalnych gdzie jedyna wolność słowa, to ta, która pasuje Zuckowi i reszcie tej bandy.
    Kolejnym przykładem jest atak z Barceolny. Jak ustawili zwłoki imigranckiego dziecka, to nie było opcji, żeby tego zdjęcia nie zobaczyć. Po zamachach z tego tygodnia już FB nakłada filtry, że zdjęcia sa niedopowiednie i trzeba dodatkowo klikać, żeby je zobaczyć.
    I jest to normalne. Tak jak zbanowanie i blokowanie portali prawicowych w Polsce. Ja sam od czasu do czasu trafiam na strony, które kiedyś miałem w lubianych a teraz nagle nie mam. Nasze konta są kontrolowane i inwigiliowane bo social media to największa kopalnia wiedzy o tym co i jak ludzie myślą.
    Poza tym jak można zbanować POTUS’a, ale nie robić nic z kontami ISIS i Al-Khaidy?
    Podsumowując – Trump nic nie straci gdyby został zbanowany. To Twitter straci. I to bardzo. Bo na całym Świecie zostanie to odczytane jako cenzura. A jedynymi, którzy tego nie ogarną, to lewicowe baranki, grzecznie tańczące w rytm liberalnej muzyczki z Brukseli i Berlina.

    • Sławomir Lech

      Ja mam ustawiony priorytet na Maxa Kolonko, ale wyświetla mi się tylko raz po odświeżeniu jest to jedyny post, który znika.

      Dojdzie do tego, że FB sam sobie wyhoduje konkurencje, bo większość osób trzyma brak alternatywy dla tego portalu, a monopole nigdy nie są dobre.

    • Kuba

      Dokładnie. I ja tak mam z portalami głównie politycznymi. Ostatnio kumpel coś udostępnił i sam się zastanawiałem dlaczego nie miałem tego postu na swoim feedzie, patrze na profil, nie mam na nim lajka. Ktoś coś mieszał.
      Alternatywa będzie. Prędzej czy później. Tylko też musi być zdrowo wprowadzona a nie jak prawicowy FB, który reklamowano jakiś czas temu. Ja nie mam problemu z tym, że ktoś ma lewicowe poglądy, niech ma, ale jeśli ja mam szanować czyjeś zdanie i opinie, to ten ktoś ma szanować moje. A nie to co teraz oglądamy na FB czy Twitterze.
      Przykład Trumpa jest o tyle ciekawy, że jest to prezydent największego mocarstwa. Ciekaw sam jestem co by było gdyby po problemach z TT lub FB sam zapowiedział, że on (jako też multimiliarder) odpala swoją własna platformę do kontaktów z wyborcami.
      Na bank by się zrobił młyn.

    • kuba

      Oczywiście, że istnieje alternatywa: Minds.com
      Serwis społecznościowy funkcjonalnie będący czymś pomiędzy YouTube, a Facebookiem. O niebo lepszy ze strony technicznej, a także wg. mnie wizualnej. Ostatnimi czasy w związku z aferami największych graczy na rynku zdobywa coraz większą popularność, ponieważ cenzurowani twórcy (liberałowie oraz prawicowcy) przenoszą się tam, a za nimi idzie duża część ich widzów.

  • asdfs

    Że niby jak nagle trump oznajmi ze alkohol/fajki/drugi są złe to wszystko potanieje wreszcie ?
    Chyba nie mozna byc az tak glupim by ceny akcji windowac po wpisie kogokolwiek xD
    ROFL