108

Po 6 latach bezrobotny wziął się do pracy. Zadziałał dochód gwarantowany

Pieniądze za nic - tak niektórzy nazywają bezwarunkowy przychód podstawowy i... mają rację. W teorii są to pieniądze wręczane obywatelom nie jako zasiłek czy wynagrodzenie, nie za ich wykształcenie albo zasługi - każdy dostaje, bo mu się należy. Jak jest w praktyce? Z tą na razie trudno, bo eksperymenty na tym polu dopiero startują lub są omawiane. Pomysł sprawdzają już jednak w Finlandii na wybranej grupie obywateli.

Dochód gwarantowany to naprawdę kontrowersyjny temat. Pisaliśmy o nim niejednokrotnie i było widać w komentarzach, że zdania są podzielone. Ale to nie dotyczy jedynie Polski: w każdym kraju jest podobnie, naprzeciw grona wielkich zwolenników tego projektu staje grupa zagorzałych przeciwników. Jedni i drudzy mają przekonujące argumenty, jedni i drudzy nie są jednocześnie w stanie dowieść, że jest to dobry lub zły pomysł. Nie pozostaje nic innego, jak sprawdzić to w boju.

Finlandia zdecydowała się na dochód gwarantowany, ale nie wprowadza go w pełnym wymiarze – na razie testuje rozwiązanie. Od początku roku 2 tysiące osób (wylosowani z grona bezrobotnych) dostaje co miesiąc 560 euro. I tak będzie przez dwa lata. Łatwo policzyć, że na ten cel państwo wyda dwadzieścia kilka milionów dolarów. Niektórzy stwierdzą, że to pieniądze wyrzucone w błoto, ale projekt może przynieść sporo ciekawych informacji, w kolejce po nie ustawią się nie tylko naukowcy i media, ale też urzędnicy z różnych stron świata.

Twórcy projektu nie chcą na razie przeprowadzać bezpośrednich rozmów z jego uczestnikami, ten etap rozpocznie się dopiero w roku 2019. Pośrednio monitorują jednak przeróżne wskaźniki, by zyskać więcej informacji. Ale wśród uczestników eksperymentu już teraz pojawiają się chętni do opowiedzenia o tym pomyśle. Jednym z nich jest Juha Jarvinen mieszkający w wiosce w zachodniej Finlandii. Człowiek był bezrobotny przez sześć lat i co miesiąc… walczył o zasiłek.

Zasiłek dla bezrobotnych nie przysługuje w tym kraju osobom, które wykonują prace sezonowe, weekendowe czy na część etatu. Jeśli pojawią się jakieś wpływy, nawet bardzo małe, zasiłek przepada. Ludziom nie zależy zatem na tym, by znaleźć pracę – wręcz unikają zatrudnienia. Przynajmniej na słabo płatne stanowiska, na chwilę. Tak robił Jarvinen i… podobno z tym skończył. Od kiedy otrzymuje pewne 560 euro, którego nikt mu nie odbierze, zaczął działać. Podejmuje prace dorywcze, jest w trakcie otwierania biznesu. Przekonuje, że teraz jest mniej stresu, mniej papierkowej roboty i mniej fikcji. Jego domowy budżet zasilany jest pieniędzmi, które pozwalają przetrwać, a on może działać.

Czy takimi historiami pochwalą się wszyscy ze wspomnianej grupy 2 tysięcy osób? Wątpię. Część pewnie nie podejmie wysiłku, będzie nawet narzekać, że zasiłki były wyższe, że ktoś wymaga od nich inicjatywy. Tym bardziej jestem ciekaw, jakie wnioski znajdziemy w raporcie kończącym projekt. Należy też pamiętać że mówimy o wdrożeniu na niewielką skalę – przeciwnicy pomysłu stwierdzą, że dochód gwarantowany rozszerzony na wszystkich obywateli zabiłby gospodarkę. Mówimy o dziesiątkach miliardów dolarów w skali jednego tylko roku: skąd wziąć na to środki?

Niektórych może zdziwić fakt, iż w Finlandii (ale nie tylko) przeciw tej inicjatywie występują konserwatyści oraz… związki zawodowe. Zaskoczeniem może być to, że część lewej strony sceny politycznej krytykuje ten pomysł. Jednocześnie popierają go libertarianie. Zagmatwana sprawa. Zwolennicy tego rozwiązania przekonują, że to zabezpieczenie na wypadek poważnych zmian w gospodarce wynikających z postępującego rozwoju SI oraz maszyn. Zwracają też uwagę na wycięcie przynajmniej części biurokracji i skończenie ze wspomnianą zasiłkową fikcją. Na tym polu eksperyment może przynieść sporo wiedzy – może uda się jakoś poprawić system zasiłków, który dzisiaj wydaje się nieefektywny, bo nie zachęca do szukania pracy? Niejednokrotnie usłyszymy jeszcze o fińskim eksperymencie: dochód gwarantowany będzie wracał w medialnych doniesieniach.

  • Daniel Markiewicz

    czy czasami w USA socjal nie jest dużo bardziej rozbudowany? i wnioski widać dużo lepiej, po co eksperymentować niszcząc ludziom życie?

    • Dominik Mańkowski

      Nie, nie jest

  • pawbuk6

    Z uwagą śledzę wszelkie doniesienia na temat tego eksperymentu. W ekonomii wszelkie rozważania teoretyczne mogą wziąć w łeb, takie eksperymenty to jedyny sposób, żeby sprawdzić jak to może zadziałać w większej skali bez wydawania miliardów…

    • Też jestem za tym, żeby eksperymentować póki jest czas

  • Daniel Markiewicz

    ps. zaraz zaraz, na zachodzie problem z pracownikami jest tak duży że sprowadzają sobie wybuchowych ludzi z dalekiego wschodu a swoich obywateli zniechęcają do poszukiwania pracy płacąc im dochód gwarantowany?

    • mirosław borubar

      Z dalekiego wschodu ściągają ludzi do prac, których bogate i przyzwyczajone do pewnego poziomu życia społeczeństwo „rdzenne” nie chce wykonywać (choćby np. Włochom nie chce się robić pizzy, nie mówiąc już o sprzątaniu ulic itp.). Do tego charakterystyczny dla rozwiniętych społeczeństw jest niski przyrost naturalny, więc te społeczeństwa wymierają i nie ma komu pracować na wysoki poziom życia osób opuszczających wiek produkcyjny.

    • Tadeusz Kowalski

      Niemiecka minister ds uchodźców i integracji Aydan Özoğuz powiedziała w wywiadzie dla „Financial Times” że w ciągu pięciu lat najwyżej co czwarty albo co trzeci uchodźca będzie pracował. Dla większości znalezienie pracy to kwestia 10 lat. Priorytetem rządu jest jednak, powiedziała pani minister, nauczenie ich niemieckiego i danie im kwalifikacji zawodowych odpowiednich do współczesnego społeczeństwa.
      Według aktualnych danych pracuje 17% uchodźców.

    • baja385

      A po co oni mają w Niemczech pracować?
      Pisane z perspektywy Niemca.
      Plan był taki ściągniemy trochę imigrantów wykorzystując jako przykrywkę dla społeczeństwa uchodźców (których w tej fali jest 5-10%), następnie wybierzemy tych pożytecznych (chcących pracować, asymilujących się, mających ważne zawody – lekarze, informatycy, specjaliści w różnym zakresie), a resztę przesiedlimy untermenszom ze wschodu (pisane z perspektywy Niemców, którzy często gardzą Europą Środkowo-Wschodnią).

      Niestety plan nie wypalił. Było bombowo, szybko okazało się, że islamscy imigranci zgodnie z zasadami islamu, każącymi im rozprzestrzeniać religię zaczną przeprowadzać zmianę kulturową. W dodatku untermensze nie chcą brać imigrantów (no faktu, ze Polska przyjęła 1,5 mln Ukraińców, nie widzimy), jeszcze Austria tez się na nas wypięła i nie chce przyjmować imigrantów. Może jeszcze zadziała zrobienie z Polaków, Węgrów, Czechów i Słowaków rasistów, ksenofobów i faszystów, ale też chyba nie działa. Szajse i co tu robić.

      Żeby nie było nie jestem jakimś germanofobem, mam znajomych w tym kraju, nie jestem tez islamofobem, doceniam wkład choćby pracujących Turków, czy Tatarów, którzy są z nami od 1000 lat. Największymi ofiarami tego co się teraz dzieje są prawdziwi uchodźcy. Tym ludziom ktoś (państwo na trzy litery) nagle wywołał rewolucję. Wybuchła wojna. Część „demokratycznych” rebeliantów szybko dołączyła do ISIS. Na terenach kontrolowanych przez „demokratyczną opozycję” żyje się gorzej niż na terenach kontrolowanych przez „zły reżim” . Jedynymi uczciwymi to tam chyb tylko są Kurdowie. Uchodźcy w większości siedzą w obozach w Libanie i Turcji, część postanowiła dotrzeć do Europy. Jednak tu zaskoczenie, ponieważ pojawili się przemytnicy, z imigrantami zewsząd (od Afryki Zachodniej, przez Erytreę i Sudan, aż po Bangladesz), którzy mają roszczeniowy sposób myślenia, nie chcę się asymilować i chcą raczej „skolonizować” Europę, niż w niej zamieszkać razem z Europejczykami. Dlaczego ISIS jeszcze żyje? formalnie walczą z nim trzy największe potęgi świata – USA, FR i UE, a jakoś ISIS trwa i ma się dobrze. Należy zniszczyć ISIS, pomóc uchodźcom w krajach ościennych, zapewnić im wsparcie humanitarne (prawdziwi uchodźcy, jeśli nic nie zatrzyma ich w Europie) powinni sami wrócić do odbudowanej Syrii. imigrantów, którzy nie chcę się asymilować (większość) należy deportować do krajów skąd przyszli, lub jeśli takiego kraju nie podadzą zmusić ich do opuszczenia terenu UE. Na przyszłości nie robić rewolucji w obcych krajach. Jeśli ludność tamtejsza nie dojrzała jeszcze do demokracji, to możemy zrobić i 10 rewolucji i i tak zawsze jednego dyktatora zastąpi drugi.

    • Jack Morgan

      >> „Tatarów, którzy są z nami od 1000 lat.”
      E.

      >> „Należy zniszczyć ISIS… ”
      Swietny plan. Kiedy zaczynamy?

    • baja385

      Oficjalnie zaczęliśmy 8 czerwca 2014 r. Z ISIS „walczą” największe potęgi świata i zgraja obdartusów wyznających chorą ideologię odpiera USA, FR, i UE od tylu lat. Oficjalnie z nimi walczymy, w praktyce, no cóż. Praktycznie to z ISIS walczą Kurdowie i ten zły Al Asad.

    • zebba

      Jak widzę czytałeś jedynie o tym zachodzie lub słyszałeś w TV Trwam.

    • Tadeusz Kowalski

      Z imigrantami z dalekiego wschodu nie ma raczej problemów, problemy sprawiają ci z bliskiego wschodu,magrebu i afryki.

    • Johny

      I dobrze. Może ciebie wydadzą, razem z twoją głupotą.
      Takich rasistów to wręcz się powinno.

    • baja385

      Co w tym rasistowskiego?

      1. Rasizm dotyczy rasy. A Arabowie, to rasa biała.
      2. To, że wśród fali imigrantów znajdują się zamachowcy to fakt.
      3. Uchodźców to tam jest 5-10% i to oni są największymi ofiarami imigrantów.
      4. Duża część tych imigrantów to imigranci socjalni, którzy przyjechali tutaj żyć na koszt europejczyków.
      5. Wśród imigrantów wielu mówi otwarcie o tym, że Europa ma się do nich dostosować.

      To zwykła logika i nie zamykanie oczu na fakty.
      Policz mi proszę ile zamachów spowodowali rdzenni Europejczycy w ostatnim czasie. Ja pamiętam tylko jeden. Zamach Breivika, który jest na równi zły co islamscy zamachowcy. Za to islamskich zamachów pamiętam ze 30.

    • Jack Morgan

      >> „1. Rasizm dotyczy rasy. A Arabowie, to rasa biała.”
      Nie, rasizm nie dotyczy rasy. To bardzo mylace pojecie, zdaje sobie sprawe. Rasizm dotyczy koloru skory (na ogol; czasem chodzi o inne roznice w wygladzie – ale nigdy o genetyke). To jest takie operowanie na nieprzystajacych do rzeczywistosci technikaliach. Podkopujesz swoje stanowisko (z ktorym nawiasem mowiac sie zgadzam) poslugujac sie taka gimnazjalna demagogia.

    • baja385

      PWN twierdzi inaczej:
      „rasizm – pogląd oparty na przekonaniu o nierównej wartości biologicznej, społecznej i intelektualnej ras ludzkich, łączący się z wiarą we wrodzoną wyższość jednej rasy”
      źródło: sjp.pwn.pl

      Nie stosuję demagogii, pisze po prostu co myślę podpierając to rzetelnymi i weryfikowalnymi dowodami. Można to sobie nazywać jak się chce, jedni nazwą to demagogią, inni wyrażeniem opinii. Nazywać to można tak jak się chce. Dziś słowa już nic nie znaczą. Najlepszym przykładem Unijne twierdzenie uchodźca=imigrant ekonomiczny=inigrant socjalny=przesiedleniec.

    • Jack Morgan

      Jedyne co mi to mowi, to to, ze definicje rasy i rasizmu w SJP wymagaja rewizji.

      Czy Twoje definicje sa poprawne? Bardzo mozliwe.
      Ale w oparciu o nie ustawy norymberskie nie byly rasistowskie bo niemcy i zydzi naleza do tej samej rasy. To tak nie dziala i musisz sobie zdawac z tego sprawe.

    • baja385

      W tym wypadku Żydów możemy uznać albo za grupę etniczną, albo za grupę religijną. W tym momencie Arabowie też są grupą etniczną, ale dalej należą do rasy białej.

    • Jack Morgan

      Zydzi naleza do tej samej rasy co Arabowie – rasy bialej. A ustawy norymberskie celowaly w grupe etniczna, nie w wyznawcow judaizmu.

    • baja385

      Tak, jednak były trudności w zdefiniowaniu kto jest Żydem, a kto nie. W przypadku rasy białej pomiędzy grupami etnicznymi nie ma dużych różnic. Naziści stworzyli cała pseudonaukę zajmującą się zdefiniowaniem „ras” w ich rozumieniu.

    • PIT

      Mechanizm jest odwrotny : najpierw dyskryminujesz jakąś grupę społeczną aż będzie wśród nich odpowiednia ilość przestępców a potem czekasz aż część z nich będzie terrorystami – potem każdy zamach wykorzystujesz do tego żeby uzasadnić większe uprawnienia dla służb i przesuwać pieniądze z „państwa opiekuńczego” do państwa „zamordystycznego”

  • Po pierwsze, aby przeprowadzić taki eksperyment kraj musi być bogaty. Tz. musi być więcej bogatych ludzi płacących podatki niż biednych biorących taki dochód. Niemożliwe jest zrobienie czegoś takiego np. w Indiach.
    Po drugie to, że obecne rozwiązania co do zasiłków dla bezrobotnych zniechęcają do szukania pracy samo w sobie nie jest dowodem na to, że dochód gwarantowany jest najlepszym rozwiązaniem.
    Po trzecie opowiadanie jednej historyjki osoby, której takie rozwiązanie przypasowało to typowy chwyt polityka. Przypomina się np. Obama opowiadający o pewnej babci, która dzięki Obama Care mogła mieć przeprowadzoną operację.

    Ludzie popełniają tutaj podstawowy błąd w rozumowaniu – widzą tylko to co jest przed oczami. Gdy rząd zabierze pieniądze i za nie zbuduje most – to wszyscy widzą ten most i chwalą polityków. Nikt nie widzi tego, co mogło zostać zbudowane gdyby ludziom nie zabrano tych pieniędzy i sami zdecydowaliby czy chcą most czy coś innego. Podobnie tutaj media zlecą się i nagrają reportaż o gościu, który dzięki dochodowi gwarantowanemu ma lepsze życie. Nikt nie zobaczy na co innego mogłyby być wydane te pieniądze gdyby rząd ich nie zabrał.
    http://ksiazki.audio/blog/ekonomia-w-jednej-lekcji

    • Rafał Małek

      Ale jak ktoś nie ma pieniędzy, to mu rząd nie zabierze. Więc jeśli rząd przeznaczy na coś innego, lub zmniejszy innym podatki, to wcale temu komuś od tego się nie polepszy.

    • i tu jest właśnie pies pogrzebany, nie możesz zobaczyć co by się stało z tymi pieniędzy bo je rząd zabrał i przeznaczył na swój program – przecież ludzie mający więcej pieniędzy wydaliby więcej, a więc ten człowiek miałby większą szansę zarobić i mieć szacunek do samego siebie zamiast dostawać jałmużnę dla ludzi nieprzystosowanych

    • Rafał Małek

      Właśnie, że nie miałby większej szansy zarobić. To się nazywa dyskryminacją.

    • mall

      Mylisz się z tym wydawaniem pieniędzy bo ich właściciele nie wydają więcej jak więcej zarobią. Przykłady:
      – polscy przedsiębiorcy mają kilkaset miliardów złotych gotówki a inwestują bardzo mizernie;
      – inny przykład: obcięcie składki rentowej kilka lat temu nie doprowadziło do zwiększenia wydatków przez ludzi mających więcej pieniędzy;
      – wielkie korpy śpią na pieniądzach i nie inwestują ich (top 10 chomików łatwo znaleźć; ba, już wiadomo, że badania i rozwój nawet spadają w korpach medycznych).

      Poza tym popyt jaki generuje masa ludzi średnio bogatych przewyższa popyt generowany przez małą grupę bardzo bogatych (tak jak to jest w Polsce).

      Dochód gwarantowany nie jest jałmużną dla ludzi nieprzystosowanych.

    • „Po drugie to, że obecne rozwiązania co do zasiłków dla bezrobotnych zniechęcają do szukania pracy samo w sobie nie jest dowodem na to, że dochód gwarantowany jest najlepszym rozwiązaniem.”

      To prawda. Ale najlepsze rozwiązanie samo nie przyjdzie – trzeba szukać

    • pamiętaj kto stworzył problem z zasiłkami, które zniechęcają do szukania pracy – politycy
      a kto teraz twierdzi, że rozwiąże problem, którego nie ma (brak pracy z powodu robotyzacji) – politycy
      https://soundcloud.com/zdrowy-rozsadek/podkast-06-automatyzacja

    • Alot

      Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie. / Friedman

    • Rhistel

      Fridman był zwolennikiem dochodu gwarantowanego :) Większość liberałów wypiera ten fakt ze świadomości:)

    • Johny

      To ten osioł, który odpowiada za katastrofę systemu emerytalnego w Chile?

    • Niekoniecznie kraj musi być bogaty (oczywiście jeżeli rozmawiamy o eksperymencie). To właśnie w Indiach miał miejsce jeden z pilotażowych projektów dotyczących gwarantowanego dochodu i można powiedzieć, że zadziałał.
      http://isa-global-dialogue.net/indias-great-experiment-the-transformative-potential-of-basic-income-grants/

    • na eksperyment Indie stać, ale na to aby wprowadzić to dla całego społeczeństwa być może było stać Niemcy i Szwecję sprzed kryzysu imigracyjnego

    • mirosław borubar

      Jak znam ludzi i lokalne społeczności to ten most nigdy by nie powstał, bo na np. 10 sąsiadów byłoby 20 pomysłów co wybudować i nigdy nie udałoby im się dość do porozumienia.

    • mall

      Zamiast tego mostu mielibyśmy, na przykład, parę tysięcy drewnianych altanek. Ja proponuję stosować prawidłowe i faktyczne uzasadnienie dla sprzeciwu wobec takiej redystrybucji czyli „to moje pieniądze i wara komukolwiek od nich”.

  • Rafał Małek

    Z zasiłkami to faktycznie jest bardzo pokręcone. Bo jakikolwiek dochód powoduje utratę zasiłku, więc zasiłek wręcz zniechęca do szukania pracy. Daje jakąś tam stabilizację i ludzie się boją ją utracić.
    Poza tym jest przy nim tyle chodzenia, że wręcz pozyskanie zasiłku można uznać za pracę na etat.

    • „Poza tym jest przy nim tyle chodzenia, że wręcz pozyskanie zasiłku można uznać za pracę na etat.”

      Coś w tym jest ;)

    • Polaczek

      Sorry, ale zasiłek w Polsce to coś ok 700 zł przez góra 6 m-cy. Czy ktokolwiek jest w stanie za to przeżyć? Przecież to jedne, większe zakupy w supermarkecie. Trzeba być niezłym leniem żeby na nim siedzieć zamiast iść do pracy za prawdziwe pieniądze.No chyba, że mamy jakąś robotę na czarno, a zasiłek jest tylko dodatkiem.

    • Rafał Małek

      Przez 6 miesięcy jest zasiłek dla bezrobotnych, zresztą niezupełnie płacony przez państwo. Każdy pracujący na umowę o pracę (etat) odprowadza różne składki, w tym właśnie ubezpieczenie na wypadek zwolnienia z pracy, to właśnie ono jest tym „zasiłkiem”.

      Jest też drugi, niezależny zasiłek, z MOPS-u. Tam jest kryterium dochodowe, oraz uznaniowość urzędnika. Nie wiem ile obecnie wynosi, kiedyś chyba było 300 złotych miesięcznie jeśli średni dochód na członka rodziny/domownika nie przekraczał bodajże 500 złotych miesięcznie.
      Nie tak łatwo go dostać, urzędnicy sprawdzają wyciągi bankowe, oglądają mieszkanie czy aby nie za bogato, pytają sąsiadów, poprzednich pracodawców, chcą PIT-ów i umów o pracę za kilka lat wstecz, liczą średnią na domownika, na członków rodziny, wliczając nawet oddzielnie mieszkających rodziców itp.

      Można też dostać dodatek mieszkaniowy, do opłat, ale też jest kryterium dochodowe, oraz maksymalna powierzchnia mieszkania, bodajże 40 metrów kwadratowych, oraz powierzchnia na domownika itp.
      Jak ktoś mieszka w jakieś ruderze sprzed kilkudziesięciu lat na wsi, o powierzchni na przykład 60 metrów, to nie dostanie, bo za duże, musiałby sprzedać i kupić sobie mniejsze lokum.

      A żeby iść do pracy to nie takie proste, to nie ma nic wspólnego z lenistwem. Można sobie wszędzie gdzie się da wysyłać CV i nie zostać wezwanym ani razu na rozmowę kwalifikacyjną przez pół roku, rok, 5 lat, w zależności od miejscowości.

    • Polaczek

      To chyba żyjemy w innych miejscach kraju. W mojej miejscowości odkąd mamy najniższe bezrobocie w historii 3 i 4 RP pracę można znaleźć od ręki. Ogłoszenia widać na każdym markecie, na wielu mniejszych sklepikach, poczta szuka chętnych do roznoszenia listów, ZGK do sprzątania ulic itp. No nie jest to praca marzeń i zarobki też nie są zbyt wygórowane ale jak ktoś chce pracować zamiast siedzieć na „kuroniu” to nie ma z tym problemu. Markety to ostatnio nawet Ukraińców zaczęły sprowadzać bo chętnych Polaków brak, a towaru nie ma komu wykładać.

    • Rafał Małek

      Co z tego że są ogłoszenia? To wcale nie oznacza, że w ogóle będzie im się chciało rozmawiać z chętnymi.

      Zauważyłem na przykład, że pod żadnym pozorem nie wolno w CV przyznawać się do posiadania zainteresowań i czytania książek, zwłaszcza techniczno-naukowych.
      Bo oni nie są w stanie nawet tego zrozumieć, że można coś czytać, że można wiedzieć cokolwiek, czego się nie miało w szkolnym programie nauczania.

      Chyba jedynie ludzie po technikach nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Większość ogłoszeń to właśnie po jakimkolwiek technikum, byle by miało słowo „technikum” w nazwie.
      Próbowałem na takie, nie da rady, bo w czasach szkolnych nie chodziłem do technikum, tylko do liceum, więc nie da się wytłumaczyć jak to mogę znać się na technice. A mogę, bo od zawsze się interesowałem, już w początkach podstawówki, z kilkadziesiąt zgromadzonych książek w kolekcji, hobbistyczne budowanie różnych układów elektronicznych, nawet licencja krótkofalarska i własny sprzęt pomiarowy oraz radiokomunikacyjny w domu. No, ale… nie chodziłem do technikum, więc według szkolnych papierków nie mam pojęcia o technice.

      Ba, nawet kiedyś trochę studiowałem mechatronikę, ale mnie skreślili po ostatnim roku, bo nie za bardzo miałem finanse by dojeżdżać na zajęcia i egzaminy. A nie miałem, bo przez całe studia nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek pracy. No bo dopóki nie skończyłem, to nie miałem papierka skończenia szkoły technicznej, więc według papierka nie miałem pojęcia o technice, a wcześniej nie chodziłem do technikum. Natomiast gdziekolwiek indziej, to też się nawet bali rozmawiać, bo niby o czym mieliby, skoro znałem się na przedmiotach o których nie mieli pojęcia. A każdy chce się czuć najmądrzejszy i najważniejszy, lepszy od podwładnych.

    • tyle

      Masz pecha. Wszyscy tacy słabi nie przystający do twego zawodowego i intelektualnego poziomu. I nikt cię nie potrafi zrozumieć bo głąb lub boi się konfrontacji z takim geniuszem jak Ty. Obawiam się że będziesz miał kłopot znaleść pracę. Wszyscy szukają ludzi do pracy. Na geniuszy twego pokroju możesz mi wierzyć nie ma zapotrzebowania.

    • Rafał Małek

      A skąd przypuszczenie, że jestem geniuszem? Ja po prostu lubię czytać książki, które lubię czytać, a jak przeczytam, to wiem co w nich było. Tylko tyle.

      I nic na to nie poradzę, że ktoś zapłacił sobie duże pieniądze za jakieś studia pokroju marketingu lub MBA, namęczył się z egzaminami i teraz uważa się za nadczłowieka, któremu się należą ogromne zarobki, a ja przeczytałem sobie z ciekawości kilka książek i wiem to samo za darmo.

      W tym świecie liczą się wyłącznie papierki, człowiek jest tym, co ma napisane na papierku. Nawet żeby zatrudnić się jako bibliotekarz za minimum ustawowe, trzeba mieć skończone specjalne studia bibliotekarskie (m.in. z historii literatury), żadne inne studnia absolutnie nie mogą być.
      Z tym bibliotekarzem to nie żartuję, znalazłem taką ofertę, poszedłem sobie i nawet nie chcieli rozmawiać jak się dowiedzieli, że mam skończone inne studia niż bibliotekarstwo, bo musi być bibliotekarstwo.

      Właśnie w ten sposób niby są oferty, ale nie mogą znaleźć chętnych. Chętni są, tylko im zawsze brakuje jakiegoś urzędowego papierka potwierdzającego dany zawód.

      Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że czytanie książek jest zakazane czy coś w tym stylu.

    • zebba

      Jesteś pechowcem. Choć ja wybacz nazywam to leniem.

    • Rafał Małek

      Mylisz się, to się nazywa niedostosowaniem wykształcenia do potrzeb rynku pracy.
      Kwestia wygląda następująco – z jednej strony są oferty pracy, z drugiej chętni, ale chętnym brakuje jakiegoś urzędowego papierka potwierdzającego posiadanie danego zawodu. W ten sposób jednocześnie są wolne miejsca pracy i bezrobocie.

      Tak naprawdę nikogo nie obchodzi na czym człowiek się zna, musi być papier.

      Sam bym się na przykład chętnie zatrudnił w serwisie komputerowym, bo kiedyś interesowałem się tym zagadnieniem, nawet przeczytałem kilka książek o podzespołach komputerowych i ich historii, ale mi nie wolno, bo do zatrudnienia trzeba mieć urzędowo przyznany przez szkołę tytuł informatyka.
      Nawet znalazłem w Internecie jakieś testy egzaminów zawodowych dla techników informatyków, miałem koło 90% punktów, tak mało tylko dlatego, że nie pamiętałem wzorów na przeliczanie na przykład cyfr dwójkowych na szesnastkowe. Ale co z tego, mnie nie wolno zawodowo zajmować się komputerami, nie mam tytułu technika informatyka.

      Dokładnie ten sam problem jest w Europie Zachodniej, zwłaszcza z imigrantami. Taki imigrant który uciekł z terenu wojny do Niemiec nie może się tam zatrudnić, nawet jeśli skończył daną szkołę, bo dyplom tej szkoły nie ma akredytacji w Niemczech, więc nie jest uznawany. Więc się zna, nawet ma papier że się zna, ale formalnie się nie zna.
      Więc na przykład niemieckie firmy poszukują inżynierów elektroników, wśród imigrantów są inżynierowie elektronicy, ale bez dyplomu uznanego w Niemczech, dlatego są wolne etaty i jednocześnie imigranci muszą siedzieć na zasiłkach.

    • „Ba, nawet kiedyś trochę studiowałem mechatronikę, ale mnie skreślili po ostatnim roku, bo nie za bardzo miałem finanse by dojeżdżać na zajęcia i egzaminy.”

      W jakim mieście studiowałeś? Przeszedłeś się po hotelach i knajpach czy nie szukają recepcjonisty/kelnera/sprzątacza? Bo w Krakowie / Warszawie / Wrocławiu taką pracę masz od ręki jako student.

    • Rafał Małek

      Nie mieszkam w Krakowie/Warszawie/Wrocławiu.

      W hotelach nigdy nie szukali recepcjonisty, zresztą do tego trzeba płynnie mówić po angielsku, a ja w szkołach miałem tylko rosyjski i łacinę, nigdy angielskiego.
      Na kelnera się nie nadaję, bo nie spamiętałbym kto co zamówił. Mam pamięć do techniki, nie do ludzi.
      A na sprzątaczkę faktycznie znalazłem ofertę, na pól etatu za pół minimalnego wynagrodzenia, wymagali podstawówki, ale nawet nie chcieli ze mną rozmawiać.

      Zresztą wtedy to nie byłem jako student, bo mechatronika to były moje kolejne studia w życiu, wcześniej skończyłem inne studia.
      A raczej nigdzie nikt nie zatrudni kogoś z wyższym wykształceniem od siebie, na stanowisku niższym od swojego. Ludzie mają coś z psychiką i lubią się czuć ważniejsi od innych.

    • To w jakim mieście szukałeś tej pracy?

      Kolejnym swoim wpisem robisz z siebie życiowego niedorajdę. Problem nie jest w rynku pracy tylko niestety w tobie.

      Podstawowych zwrotów po angielsku jesteś w stanie nauczyć się w miesiąc. Jeśli jeszcze nie zacząłeś się uczyć angielskiego to lepiej zacznij bo bez znajomości podstawowego języka nigdy nie znajdziesz pracy we współczesnym świecie.

      „Na kelnera się nie nadaję, bo nie spamiętałbym kto co zamówił” – kupujesz notes i zapisujesz w notesie. Czy to też jest dla ciebie zbyt trudne?

      „A raczej nigdzie nikt nie zatrudni kogoś z wyższym wykształceniem od siebie” – hotele, knajpy, nikt cię o wykształcenie nie zapyta.

    • Marcin

      Z tej dyskusji wyłania się raczej obraz osoby, która dużo czyta, pewnie spędza dużo czasu na nauce tylko za dużo z tym nic nie robi. Za dużo teorii a za mało praktyki. Sorry, ale piszesz, że nie znasz angielskiego (wcale czy biegle, tego nie wiem). Skąd wiesz, że w hotelach trzeba znać biegle, byłeś i spytałeś?
      Znasz rosyjski, szukaj pracy z rosyjskim. Nie wiesz od czego zacząć, popytaj znajomych, poszukaj wolontariatu, praktyk, grup zainteresowań w okolicy.

      Pracuję od 16 roku życia, znalazłem lukę i sam sobie stworzyłem miejsce pracy, skończyłem studia na innym kierunku niż kariera zawodowa.

      „A raczej nigdzie nikt nie zatrudni kogoś z wyższym wykształceniem od siebie” – mam wrażenie, że nawet nie próbujesz albo robisz to słabo i szukasz wymówek. Możesz zawsze poszukać szefa z doktoratem, wtedy będziesz miał gorsze wykształcenie :)

      „Ale co z tego, mnie nie wolno zawodowo zajmować się komputerami, nie mam tytułu technika informatyka” – z tym to już naprawdę pojechałeś, jaki serwis wymaga papierów? Co ty szukasz pracy w Urzędzie ? Ciągle piszesz o wykształceniu i papierkach.
      Przy przyjmowaniu do pierwszej pracy nikt mnie nie spytał o wykształcenie tylko kazał usiąść przy komputerze i coś zrobić. Pracę zacząłem następnego dnia.

      Mam nadzieje, że moja odpowiedź będzie dla ciebie kopniakiem w cztery litery, żebyś w końcu się ruszył i rozejrzał wokoło. Świat nie kończy się na jednym mieście a nawet kraju a tym bardziej na pracy w budżetówce.

    • hans

      To sie nazywa socjalizm. W kapitalizmie licza sie umiejetnosci a nie dyplomy patrz Jobs, Gates czy Dell.

    • Henryk Karłowicz

      „Nawet znalazłem w Internecie jakieś testy egzaminów zawodowych dla
      techników informatyków, miałem koło 90% punktów, tak mało tylko dlatego,
      że nie pamiętałem wzorów na przeliczanie na przykład cyfr dwójkowych na
      szesnastkowe.”

      na to nie ma żadnych specjalistycznych wzorów, systemy liczbowe „wykłada” się w podstawówce, każdy system liczbowy działa na tej samej zasadzie, jeśli znasz system dziesiątkowy (podpowiem: to ten powszechnie używany) to identycznie działa dwójkowy, szesnastkowy czy ósemkowy. Zatem Twój argument jest …słaby. Po prostu wydaje Ci się, że się znasz, bo przeczytałeś x książek, ale jak widać niczego z nich nie zrozumiałeś. Czytanie ze zrozumieniem też „wykłada” się w podstawówce, chyba w trzeciej klasie.

    • Rafał Małek

      Tyle lat miałem do czynienia z komputerami i jeszcze nigdy nie potrzebowałem do nich serwisanta, a jakoś nie przydała mi się zamiana w pamięci liczby dwójkowej 10110100 na szesnastkową i odwrotnie :)

    • Driggooziz

      Może wypadałoby jednak trochę pokory i zacząć od jakiejś pracy, żeby w ogóle pokazać, że chcesz pracować i potem szukać w interesującym Cię kierunku? Ja też chciałem pracować w banku i na CV nie odpowiadali. Więc co zrobiłem? Rok na magazynie -> 2 miesiące w obsłudze klienta w odzieźówce + rozpoczęcie studiów -> prawie 2 lata w obsłudze klienta w sklepie RTV i teraz pracuję w banku. Da się? Da. Tylko trzeba realnie podchodzić do życia, a nie roszczeniowo i pomyśleć co bym mógł zrobić, żeby pracodawca mną się zainteresował. Co do „Sam bym się na przykład chętnie zatrudnił w serwisie komputerowym (…) do zatrudnienia trzeba mieć urzędowo przyznany przez szkołę tytuł informatyka” – większej bredni nie słyszałem. Sam byłem na rozmowie kwalifikacyjnej do pracy związanej między innymi z serwisowaniem telefonów komórkowych, nie mam w tym kierunku żadnych kwalifikacji, jedynie interesowałem się grzebaniem i to głównie w sofcie i koleś powiedział, że serwisowania to mogą mnie nauczyć, tylko, żebym chciał pracować i się uczyć. Ostatecznie się nie dostałem, ale po prostu głupio siebie usprawiedliwiasz, że jesteś taki inteligenty, a nie możesz znaleźć pracy przez papierek.

  • Paweł

    A czy ktoś już odpowiedział na pytanie „Skąd kasa na to dla całego narodu?”?

    • Rafał Małek

      Z pracy maszyn zastępujących ludzi w pracy.

    • Paweł

      Praca maszyn zostanie opodatkowana?

    • Rafał Małek

      Coś takiego zamierzają.

    • Paweł

      Ale cena towaru to: Koszty, zysk przedsiębiorcy, podatek od pracy maszyn, marża sprzedawcy, inne podatki. Czyli z podatku od maszyny będzie można sfinansować tylko podatek od maszyny minus koszt pracy urzędników, którzy będą nam go wydawać.

    • Daniel Markiewicz

      bo to kolejna dla nas oczywista a dla zarządzających absolutnie nie oczywista oczywistość, oni myślą, że im więcej będą zabierać tym więcej będą mieli pieniędzy na wydawanie. tak jak z akcyzą na papierosy, dochody spadają po każdej podwyżce więc podnoszą ją ponownie by… dochody spadły :)

    • Paweł

      Czyli tego naprawdę nie wiadomo skąd wezmą. Jedyne „sensowne” rozwiązanie to emisja poprzez bezpośredni dodruk, jak w Zimbabwe, albo pośredni, poprzez emisję obligacji, jak w całym obecnym Zachodzie.

    • mirosław borubar

      Podejrzewam, że założenia są takie, że dochód gwarantowany będzie podstawą i ludzie będą dodatkowo zarabiać, z tym że nie będą dawali się tak wykorzystywać jak obecnie, że ze strachu przed głodem swoim lub rodziny (pomijając już fakt zakładania rodziny bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich dochodów) ludzie łapią każdą podłą pracę i dają się w niej wykorzystywać.

      Ogólnie fakty są takie jak piszesz, dla całego narodu na dostatnie życie przez cały miesiąc kasy nigdy nie będzie dość. A dodatkowo ten podatek od maszyn normalnie powinien być wliczony w cenę towarów i przerzucony na klienta. Tak samo nie będzie łatwiej o pracę, bo niby gdzie będą mieli jej ludzie szukać, skoro większość gospodarki będzie się opierała na maszynach.

      Takie dywagacje w tym temacie to raczej granie na czas, żeby społeczeństwa się zbyt wcześnie nie zorientowały w jakim kierunku wszystko zmierza.

    • Paweł

      Mam nadzieję, że rzeczywiście to tylko obiecanki dla głupich. Inaczej marnie skończy się to dla całych narodów. Z drugiej strony, może taki jest cel? Zadłużyć i wykupić za bezcen. Nie byłoby to pierwszy taki przypadek w dziejach.

    • rozbawiony

      Jesteś geniuszem. Każda twoja myśl, każde słowo jest złotem. Teraz musisz zostać zarządzającym. Zaczniesz być bogaty.

    • W teorii urzędnik znika, bo zastępuje go maszyna…

    • Paweł

      Wierzysz, że urzędnicy (nie mówię o tych na dnie hierarchii) dadzą sobie odebrać tak lukratywne źródło dochodu?

    • hans

      tych na dnie jest najwiecej.

    • Paweł

      Zgadza się. Mimo to nie uda się kosztów wyzerować, a co za tym idzie, system nie będzie się finansowo kupy trzymał.

    • Jak już Rafał napisał: opodatkowanie maszyn

    • Paweł

      Problem w tym, że tak się nie da funkcjonować. Podatek podniesie cenę towaru, przez co dochód gwarantowany nie starczy na zakup opodatkowanego towaru, bo jego cena to coś więcej niż sam podatek.

    • Johny

      Z dupy.

    • Paweł

      Brawo ty.

  • Adrian Nyszko

    W Polsce jest podobny program wymyślony przez upośledzony rząd, nie będę przypominać jaki, tyle że tu zrujnuje w ciągu kilku lat budżet nieszczęsnego kraku

    • cyanoone

      Jaki program?

    • Adrian Nyszko

      Pincet, na wódkie

    • cyanoone

      Na dzień dzisiejszy deficyt jest niski, więc ni widzę powodów do obaw.

    • Adrian Nyszko

      Ciekawe co będzie za rok, dwa

    • cyanoone

      Tego nie wie nikt ;)

    • shounen

      to ogarnij że gówno plus pochłania już prawie 50mld zł

    • cyanoone

      Z czego cześć pieniędzy wraca w podatkach. Więcej miejsc pracy i zwiększa konsumpcja robią swoje :) Obecny deficyt roczny jest bardzo niski,być może zniknie.

  • Piotr Potulski

    Dość oczywiste jest, że dodatkowa kasa w budżecie osobistym, czy rodzinnym to fajna rzecz. Problemem jest miejsce z którego ta kasa znika, bo przecież nie bierze się znikąd.

    • PIT

      Można opodatkować biednych (VAT) zamożnych (PIT) albo bardzo bogatych (CIT + WT)

    • Piotr Potulski

      Pytanie jaki interes mają biedni, bogaci , albo bardzo bogaci, żeby zrzucać się na to państwowe kieszonkowe. Oczywiście istnieje też pytanie #2 – w jaki sposób w dzisiejszym świecie skutecznie opodatkować bogatych, bo twarde, miękkie i „inteligentne” raje podatkowe przygarną ich pieniądze w otwartymi kontami.

    • hans

      caly pomysl bierze sie z tego, ze w dluzszej perspektywie wiekszosc pracy wykonywanej przez nas teraz beda wykonywac roboty. Ja jestem za tym zebysmy przekwalikowali sie na to czego roboty nie beda potrafily, ale niektorzy chca zyski z pracy robotow wyplacac nic nie robiacym ludziom. Ot i cala filozofia.

    • Piotr Potulski

      Dalej – robot to maszyna, która do kogoś należy. Właściciela trzeba w jakiś sposób przekonać do zapłacenia tego podatku, pomimo tego, że:
      – Dochód gwarantowany pozwala mu rzucić to w cholerę i pojechać w Bieszczady.
      – Nie potrzebując pracy ludzi może przenieść produkcję w miejsce gdzie podatki są niższe.

    • PIT

      #1 Biedni mają interes w tym żeby korzystać z usług publicznych państw rozwiniętych (służba zdrowia,edukacja, transport , infrastruktura) bogaci w tym żeby korzystać usług publicznych udając że z nich nie korzystają (bo w LUXmedzie dalej nie leczą raka ani nie ratują ofiar wypadków) a bardzo bogaci w korzystaniu z państwa minimum (wymiar sprawiedliwości , bezpieczeństwo, infrastruktura)

    • Piotr Potulski

      Jeszcze raz – jaki interes mają „bogaci”, żeby rozdawać kasę „biednym”. Mnie osobiście sama sprawiedliwość społeczna i solidarność specjalnie nie przekonuje.

    • PIT

      #2 a) opodatkowanie bogatych (od 0,5 do 3 mln majątku netto w tym max połowa w nieruchomości w której się mieszka ) w Polsce jest trywialne trzeba uprościć system poboru opłat tak żeby ludzie nie zajmowali się optymalizacją podatkową ( 1 podatek z wyższą kwotą wolną zamiast 4 różnych sposobów opodatkowania . Ich nie stać jeszcze na obsługę księgową w rajach podatkowych ;)..
      b) osoby bardzo bogate (3mln i więcej majątku) , można opodatkować pobierając podatek CIT i VAT u źródła w przypadku transakcji transgranicznych . np. Masz spółeczke lipa LP3P na Kajmanach a kontrahent LP3P płaci 300 mln z tytułu znaku handlowego to w Wypadku gdy spółka LP3P na Kajmanach nie jest polskim rezydentem spółka LP3P w Polsce powina uiścić VAT i CIT .

    • Piotr Potulski

      Zdziwił byś się jak tania stała się obsługa księgowa w inteligentnych rajach jak Czechy, czy Litwa. Przy ostatnich pomysłach tzw. jednolitego podatku zrobiłem rozpoznanie, a zarabiam niestety sporo poniżej tych 500 tysięcy rocznie. Zgadnij też kto NAPRAWDĘ zapłaci podatek od majątku (np. katastralny). Ten zły, bogaty właściciel mieszkania, czy może ten dobry, biedny najemca.

  • doogopis

    Co to za globhedzka logika. Pieniądze za nic,za darmo. No i tu właśnie widać wartość ludzkiego bytu na tej ziemi. Ziemia posiada bogactwa które powinny być sprawiedliwie dzielone. A jest ryli dużo w przeliczeniu na osobe. Więc to chyba normalne że każdy powinien otrzymywać takie minimum na przeżycie. Bez stękania co i dlaczego. Przecież to człowiek,to co ma z głodu zdychać a obok market wywala tone jedzenia do śmieci,co i to jest kul? To jest ta wasza sprawiedliwość?
    To ten chory system tak nas wykorzystuje kiedy patrzycie z zazdrością bo państwo wypłaca „za nic ” pieniądze. Tak,to zwykły ból d! A jeszcze sie słyszy że niektórzy desperados to w ogóle wybrali lajf na zasiłku jako ich stajl! No dziwne że ktoś sie godzi na takie pieniądze a rezygnuje z waszego cudownego życia,super wypłaty i tych wszystkich super rzeczy które ta płaca daje.
    A smutna prawda jest taka że praca wiele więcej nie daje i to jest problem. Bez kredytu to już ryli wiele ktoś nie kupi.
    No i właśnie zawsze winny jest system który jest niepełnosprawny. Ludzi na zasiłku pozostawia bez kontroli. A zresztą na zachodzie prawie nie ma gdzie robić. Jak ktoś nie widzi pozamykali,praktycznie wszystkie fabryki w Europie, wszystko robią kitajce. To jak tu ma być fużo pracy. W Polandzie jakieś fabryki są . Ale niedługo z takim bezrobociem taki zasiłek to bedzie must!
    Wszystko idzie w tym kirrunku!

    • .
    • doogopis

      Aaaaaa! Onie! Teraz nikt mi nie uwierzy kiedy napisze że ziemia jest p! Straszne! Brrrrr! Karamba!
      Agent Norbe pogromca troli! Nie no bo pełkne ze śmiechu!

    • ciekawy

      Nie musisz. Przecież wszyscy cię tutaj znają. Pytanie tylko kiedy ci się tak popier…….. z główką

    • doogopis

      Ja nie wiem czy mi wzrok siada bo same trole na szaro widze!
      Owcza inteligencja! Ty jesteś tylko karykaturą człowieka i niczym innym nie bedziesz!

  • zebba

    W Polsce nikt by wtedy nie pracował. A jakie by były wymagania. To już widać teraz co dziennie. Wystarczy wejść na fora. Taki delikwent nie zna nawet podstaw swego ojczystego języka których uczą już w dwóch pierwszych klasach, a wymagania ma jak fachowiec lub ktoś po dwóch fakultetach. Ale to specyficzny kraj w Europie. Jak ktoś więcej chce i potrafi to wyjeżdża do normalnieszych krajów.

    • hans

      z drugiej strony na zachodzie delikwent o takich predyspozycjach wlasnie tyle zarabia – czyli oni ciagna nas na zachod (placowo) – czyli dobrze ;)

  • Morski Morświn

    U nas jeat 500+ i wystarczy tylko natrzepać dzieciaków i spokojnie można wyciągnąć nawet tysiąc euro miesięcznie

    • hans

      tylko dzieciaki trzeba jakos wykarminc. ten tysiac euro to niest na czysto w tej sytuacji

    • Morski Morświn

      Zawsze można tanim salcesonem z biedry. Zresztą człowiek nie świnia – zeżra wszystko :-)

  • Maks Cavallera

    „…dostaje co miesiąc 560 euro. I tak będzie przez dwa lata. Łatwo policzyć, że na ten cel państwo wyda dwadzieścia kilka milionów dolarów.”.
    Czy nie można konsekwentnie w tekście używać jednej waluty? Po co przelicznik na dolary. Autor pisze o państwie europejskim gdzie funkcjonuje euro. Ewentualnie pisząc dla nas, można to przeliczyć na złotówki.

    • Pablo Picasso

      Bo pewnie tak było w oryginalnym artykule, a oni tylko kopiuja

  • Tadeusz Kowalski

    Jestem ciekaw czy wśród osób otrzymujących ten zasiłek są Somalijczycy, wśród tej grupy w Skandynawii , prawie nikt nie pracuje.

  • cyanoone

    „mieszkający w wiosce ” nie lepiej napisać mieszkający na wsi? Lepiej brzmi.

  • hans

    Jesli taki pomysl popiera ktos kto sie nazywa libertarianinem, to znaczy ze nie wie co oznacza to okreslenie.

  • Dominik Mańkowski

    to niech to teraz sprawdzą na grupce ciapatych i murzynów, zapewniam, że rezultat będzie zgoła odmienny

  • Cyr4x

    Czysto socjalistyczny wynalazek, uzależniający obywatela od rządu. Zło. Powinno się zlikwidować podatek dochodowy i socjał.

  • shounen

    nadchodzą czasy gdy trzeba będzie zezwolić pracodawcy drukować pieniądze na pensje, jeżeli chcemy by ludzie pracowali po 6 czy 4 h i nie było bezrobocia a minimalna była wysoka

  • Goomich

    W Polandii mamy już eksperyment z dochodem gwarantowanym na znacznie większą skalę niż jakieś głupie 2000 bezrobotnych – zrób sobie dziecko -> 500+.

  • Marta

    Dostana 500 euro a rzad Finlandi wyda miliony dolarów. Skoro artykul o Finnalandii to czemu nie pisac caly czas w euro a nie skakać eur/usd co chwile.