99

Apple tłumaczy brak czytnika kart pamięci i inne zmiany w MacBookach Pro

Nowe komputery Apple ma sporo zalet - nienaganną konstrukcję, pracują przez 10 godzin na baterii, posiadają rewelacyjny ekran i smukłą klawiaturę - lecz zniknięcie czytnika kart pamięci, najpopularniejszych portów USB A i złącza HDMI zdefiniowało dla wielu osób nowe MacBooki Pro. Dlaczego firma podjęła takie decyzje, a nie inne?

Nie ma czytnika kart pamięci

To pytanie zadajemy sobie od kilku dni i na część z nich starał się odpowiedzieć Phil Shiller (senior vice-president, worldwide marketing w Apple) w rozmowie z The Independent. Nieobecność czytnika kart pamięci jest uzasadniana brakiem wygody – po włożeniu karty pamięci do komputera jej część wciąż pozostaje na zewnątrz, to po pierwsze. Po drugie – w ocenie Apple technologie bezprzewodowe są już na tyle rozwinięte, że można je potraktować jako alternatywę dla czytnika kart.

Niestety, trudno się z tą opinią zgodzić. Kilka dni temu sam korzystałem z czytnika w moim laptopie zgrywając materiał z karty na dysk – nie wyobrażam sobie, bym robił to bezprzewodowo (w jakikolwiek sposób) lub poprzez kabelek USB podłączony do aparatu. Czytniki podłączane na USB? Kto by o nich pamiętał…

Phil zaznaczył też, że na rynku jest całe mnóstwo szybkich czytników kart, które podłączymy do laptopa, ale są bardziej uniwersalne, ponieważ oferują wsparcie dla innych modeli kart. Wcześniej wybrano właśnie karty SD z powodu ich popularności, lecz nie było to rozwiązanie najlepsze dla wszystkich.

Najwyraźniej Apple pozbyło się dylematu poprzez całkowite usunięcie czytnika.

Ale jest złącze słuchawkowe

Dlaczego pozostawiono jednak złącze słuchawkowe, którego zabrakło w najnowszym iPhonie? W tej sytuacji przypomniano sobie o profesjonalnym zastosowaniu MacBooków Pro – wielu DJ-ów i innych osób związanych z branżą audio – do których nie są podłączane jedynie słuchawki. Jeżeli chodziłoby tylko o słuchawki, to w nowym MacBooku złącza 3,5mm jack by nie było – kwituje Phil Schiller.

Krytyka, Siri

Zapytany o krytykę, z jaką spotkały się nowe laptopy Apple, Phil odpowiedział, że jest nią odrobinę zaskoczony. Z drugiej strony jednak nie powinien być, ponieważ – jak powiedział – każdy nowy produkt Apple napotykał na początku na mało przychylne opinie i był powodem do dyskusji. Stwierdził, że firma podjęła spore ryzyko, ale tak właśnie bywa przy każdym znaczącym kroku naprzód i z każdą zmianą trzeba się oswoić.

W rozmowie pojawił się też temat asystentki Siri, która za sprawą aktualizacji macOS Sierra pojawiła się na Makach. Nie można jednak wywołać jej komendą głosową “hey Siri”, jak jest to możliwe na smartfnie i tablecie Apple. Phil Schiller tłumaczy, że nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi technologicznymi komponentami, które pozwoliłyby na taką gotowość komputerów – jego zdaniem użytkownicy oczekiwaliby możliwości wywołania Siri głosem także wtedy, gdy pokrywa komputera jest zamknięta i jest on w stanie czuwania. Gdy taki scenariusz będzie możliwy możemy być niemal pewni, że Siri będzie reagowała na komendę głosową na Makach.

iOS vs macOS

Nie mogło zabraknąć tematu współistnienia dwóch platform – iOS i macOS – które wciąż pozostają niezależnymi od siebie bytami, a jedyne na co pozwoliło sobie Apple to wprowadzenie paska dotykowego do MacBooków. W laptopach Apple prawdopodobnie nigdy nie uświadczymy ekranu dotykowego, gdyż firma z Cupertino chce pozostać jak najbardziej wierna podstawowej definicji notebooka. Dlatego iPhone i iPad uważane są za “kawałki szkła”, z którymi wchodzimy w bezpośrednią, dotykową interakcję korzystając z pełnoekranowych aplikacji, zaś w laptopie mamy do czynienia z kursorem, rozwijanymi menu i klawiaturą oraz gładzikiem/myszką.

Pełny wywiad z Philem Schillerem przeczytacie tutaj, do czego gorąco zachęcam.