Użytkowników smartfonów dzielimy na dwie grupy. Pierwsza z nich pasjonuje się cyferkami, rodzajami zastosowanej pamięci czy matrycami aparatów i potrafi toczyć wielogodzinne boje na temat wyższości jednego modelu nad drugim. Drudzy natomiast kierują się opiniami zaczerpniętymi z sieci, zaufaniem do danej marki. Jednak zarówno jedni, jak i drudzy zwracają szczególną uwagę na wygląd danego urządzenia.

Znany wygląd

Lubimy to, co znamy i od razu nam się spodoba. Dana rzecz musi wyglądać odpowiednio, cechować się stosownymi proporcjami, jednak są to naprawdę trudne w ocenie wskaźniki. Moim zdaniem doskonale odzwierciedla to częstotliwość pojawiania się danych urządzeń na stockowych zdjęciach czy grafikach przedstawiających telefon. Zawsze do takich celów wybiera się coś estetycznego, minimalistycznego. Tutaj muszę przyznać, że Apple udała się trudna sztuka stworzenia ładnego designu. Inna sprawa, czy uda im się kontynuować to pasmo sukcesów.

W dodatku dobrze, aby telefon już na pierwszym rzut oka kojarzył nam się z konkretnym producentem. O ile więksi gracze, pokroju Apple czy Samsunga, nie mają z tym większego problemu, o tyle mniejsi muszą albo postawić na kontrowersyjność albo czerpać inspirację od największych. Ta druga ścieżka ma jakieś zalety? Pomijając samą etyczność takiego działania, mniej obeznanym użytkownikom będzie kojarzyć się z produktem od gigantów branży, uznawanych za najlepszych, co przełoży się bezpośrednio na wyższą ocenę danego produktu przy pierwszym kontakcie.

Gra w kolory

Było już o designie, to teraz przejdźmy do tego, jak firmy bawią się w odświeżanie swoich urządzeń. W sektorze motoryzacyjnym producenci najczęściej w połowie życia danej generacji decydują się na przeprowadzenie liftingu, na który składa się najczęściej nowy system multimedialny, delikatnie odświeżony wygląd świateł, grilla i czasami również oszczędniejsze silniki. Pozwala to również zwrócić uwagę świata na dany, starszy już model.

Z kolei przy smartfonach producenci po prostu może dodać do sprzedaży nowy wariant kolorystyczny. Najczęściej na start do wyboru mamy biały, czarny i srebrny, chociaż standardem stał się również złoty. Niewiele firm decyduje się wyjść z tego „szarego” tłumu. Tutaj słowa pochwały należą się Sony, które oferuje Xperia XZ w mniej typowych wariantach, czy Samsungowi, ale o nim jeszcze za chwilę.

Być jak Apple

Ostatnio wiele mediów napisało o doniesieniach na temat nadchodzącej premiery Xiaomj Mi 5X w nowej odsłonie. Od teraz będzie dostępny również w czerwieni, prezentującej się naprawdę dobrze, przynajmniej na grafikach promocyjnych. Mnie osobiście zaskakuje aż zainteresowanie ludzi tak błahą nowiną. Trzeba jednak przyznać, że pieśni pochwalne do Aople, kiedy Ci pokazali iPhone’a w tym kolorze były znacznie częściej spotykane i zachęciła wiele osób do wzięcia udziału w dyskusji, czy rzeczywiście potrzebujemy takich wariantów.



Porównywalna sytuacja dotyczyła Samsunga Galaxy Note 7. Pomijając smutną historię związaną z wycofaniem go z rynku, ogromnym zainteresowaniem cieszyła się błękitna wersja kolorystyczna. Tak dużym, że wkrótce po tym zaczęto produkować także S7 w takich barwach. Pokazuje to, że ludzie rzeczywiście potrzebują czasami odmiany.

Walka o pierwszeństwo

Dyskutując o kolorach elektroniki użytkowej, nie sposób nie wspomnieć o Rose Gold. Firma z Cupertino dodała ją do swojej palety wraz z iPhone’m 6s i potem każdy, kto również zdecydował się na taki kolor, był uznawany za kogoś, kto skopiował autorski pomysł Apple. Nieważne, że ta nazwa była używana w temacie biżuterii dużo wcześniej, a Samsung jako pierwszy jej użył w Galaxy Gear.

Co powstrzymuje firmy od zwiększania liczby wariantów kolorystycznych? Po pierwsze zwiększyłoby to koszty produkcji, a po drugie tak dużo osób korzysta z etui, że mogą samodzielnie spersonalizować smartfon, więc nie zwracają tak dużej uwagi na ten element przy wyborze telefonu. Zresztą za pomocą specjalnych naklejek da się we własnym zakresie „przemalować” swój telefon.

W jakich barwach byłby Twój wymarzony sprzęt?

źródło: IT Home