27

Jest afera: największy na świecie producent dronów szpieguje dla chińskich władz?

Współpraca wielkich firm technologicznych z państwami często wzbudza kontrowersje, pojawiają się podejrzenia, że w ten sposób prowadzona jest na wielką skalę inwigilacja i dotyczy ona nie milionów, a miliardów ludzi na całym globie. Aferę z tym związaną mieliśmy już na Zachodzie, to tajemnica poliszynela na Wschodzie, głównie w Chinach. Ale najciekawsze wątki dyskusji są zapewne dopiero przed nami - przykładem sprawa dotycząca DJI oraz tego, jakie dane, o ile w ogóle, firma przekazuje służbom z Państwa Środka.

DJI to gracz, którego nie trzeba przedstawiać, firma zdominowała sektor dronów konsumenckich. Sprzęt może i nie jest najtańszy, ale oferuje wysoką jakość. W tym przypadku nie mamy do czynienia ze stereotypową „chińszczyzną”, a to sprawia, że na Zachodzie produkty tej firmy są pożądane. W efekcie konkurencja musi się mocno gimnastykować, by móc rywalizować z tym producentem. Możliwe jednak, że nad azjatyckim gigantem zawisną ciemne chmury.

Wszystko za sprawą „afery”, jaka rodzi się za Oceanem. Pracownicy tamtejszego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego przekonują, że DJI transferuje do Chin wrażliwe dane dotyczące np. amerykańskiej infrastruktury. Chodzi m.in. o filmy, na których uwieczniono siedziby firm istotnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa lub przynajmniej lokalnej społeczności, o budynki związane z branżą energetyczną czy przemysłem, z utrzymaniem porządku wewnętrznego. Słowem: wszystko to, co mogłoby zainteresować obcy wywiad. Biorąc pod uwagę, że amerykańskie firmy i instytucje korzystają ze sprzętu DJI, temat wzbudził spore zainteresowanie – czyżby Amerykanie dobrowolnie korzystali z narzędzia, które naraża ich na potencjalne niebezpieczeństwo?

Temat jest wielowątkowy, pojawiają się nawet zarzuty, że dronyf DJI czerpią dane ze smartfonów użytkowników. Co na to chińska firma? Wydała oświadczenie, w którym odpiera zarzuty, w mediach stwierdza wprost, że to… brednie, domaga się sprostowania tych „rewelacji”. I pojawia się pytanie: o co w tym chodzi? Ktoś może stwierdzić, że DJI faktycznie jest czyste, a amerykańscy urzędnicy próbują się pozbyć tego gracza ze swojego rynku. Jeśli nie z powodów biznesowych, to z uwagi na bezpieczeństwo – bo dzisiaj drony nie wysyłają danych poza USA, ale kiedyś mogą zacząć. Nie można pozwalać sobie na takie zagrożenie.

Do sprawy można jednak podejść wprost: a co jeśli DJI ma coś na sumieniu? Przecież to nie będzie pierwsza/jedyna chińska firma oskarżana o bliskie kontakty ze swoim krajem, jego służbami. I nie dotyczy to tylko funkcjonowania na terenie Państwa Środka – przed działaniami niektórych graczy z tego kraju ostrzegano na świecie już wcześniej. Jeśli przyjmiemy, że coś jest na rzeczy, sprawa może być równie ciekawa, co zarzuty wysuwane wobec korporacji Kaspersky. Staje się jasne, jak ważne jest tworzenie własnych rozwiązań na polu technologicznym, jak dużą rolę mogą odgrywać produkty czy usługi, które z pozoru albo są nieszkodliwe (drony) albo mają zapewniać… bezpieczeństwo (oprogramowanie antywirusowe).

Wątków tego typu będzie pewnie przybywać, za chwilę może się okazać, że wszystko, co nas otacza, stwarza zagrożenie – wszak zmierzamy w kierunku świata smart, w którym nie tylko telefony, ale też samochody, domy, ubrania, a nawet całe miasta mają być inteligentne. Oby po latach nie okazało się, że z pozoru niewinne przedmioty, rozwiązania, które przyjmowaliśmy z uśmiechem, obrócą się przeciwko nam…

  • TheBaang

    Co się amerykanie przejmują kilkoma dronami… prawie wszystkie komputery i smartfony szpiegują dla nich :D

    • No właśnie: dla nich. A tu nagle ktoś szpieguje ich ;)

  • A gdzie mają przesyłać dane, skoro DJI to chińska firma? :D Większość telefonów na świecie przesyła dane do Ameryki, bo są na Androidzie… xD

    • co innego przesylac co innego udostępniać służbom

    • Jeśli NSA przechwytuje cały ruch do i z USA (tak jak było w przypadku ich „wpinki” w AT&T, łączniki serwerów w Google itp.) to wysyłanie danych do USA równoważy się z udostępnianiem ich służbom. Jeśli Great Firewall działa podobnie (a na to wygląda), to wszystkie dane wysyłane do Chin również lądują u ich służb. W obu przypadkach firmy mogą albo nie mieć na to wpływu, albo nawet nie wiedzieć o konkretnym procederze.

    • Przemysław Rumik

      @f055:disqus jest pewna różnica. USA to państwo prawa, Chiny nie. To jest ta drobna różnica. W USA musi być papier i ten papier musi być zgodny z prawem. Nawet jak jest Patriot Act używany to firmy się mogą bronić. Po tym jak Snowden upublicznił swoje dane Google, Facebook i inne firmy zaczęły szyfrować dane między serwerowniami. Wcześniej dane leciały przez ich światłowody i ich nie szyfrowali, ale z tego co ujawnił Snowden dowiedzieli się, że NSA taki ruch przechwytuje. W Chinach za taki numer firma by mogła beknąć.
      Apple odmówiło FBI dostępu do danych z telefonu ze sprawy z zamachem w San Barnardino, w Chinach by tego problemu nie było.

    • BloodMan

      „USA to państwo prawa” … no tu pojechałeś – od jakiegoś czasu już niestety to nieaktualne.

    • Przemysław Rumik

      @bmpte:disqus nope, najlepszy przykład, Trump próbuje nadużywać swojej władzy, np. odwołując szefa FBI, więc jest powoływany niezależny prokurator do zbadania sprawy. Z innej strony Trump robi ban dla wjeżdżających na teren USA i sądy mu to blokują.
      W każdym kraju władza próbuje łamać reguły (mamy tego przykłady teraz w Polsce), ale w niektórych, takich jak np. USA jest bardzo dużo bezpieczników. Mieli ponad 200 lat na testowanie swojego systemu i na razie działa.

    • BloodMan

      Oni mieli 230, a my 226 lat. Polska konstytucja z 1791 roku byłą 2 (drugą) na świecie.
      Natomiast pisanie kto ile czasu miał nie ma sensu – poprawki do konstytucji USA (i naszej też) są wnoszone co jakiś czas. I wiem jakie zalety ma ich konstytucja (zwłaszcza w poprawkach) – natomiast wiem też jakie ma fuckupy. Generalnie zaskakuje mnie możliwość zapisów konstytucyjnych stojących w całkowitej sprzeczności z pozostałą częścią konstytucji – generalnie z trzonem. Mówię np. o patriot act itd.

    • Przemysław Rumik

      @bmpte:disqus my mieliśmy 15-16 lat.
      Konstytucja USA to była konstytucja państwa demokratycznego, które właśnie powstawało. To było zresztą pierwsze na świecie świeckie państwo osadzone bardzo w oświeceniowych ideałach. Konstytucja 3 maja była konstytucją dla monarchii, z wyróżnionymi stanami. Miała próbować trochę unowocześnić skostniały system „demokracji szlacheckiej”. Do tego była tworzona w oderwaniu od stanu wewnętrznego i zewnętrznego państwa.
      Konstytucja USA była eksperymentem, który negował cały pomysł monarchii i władzy opartej o Boga.
      Tak teraz niektóre ich przepisy mogą być wewnętrznie sprzeczne z Konstytucją, ale w razie czego jest Sąd Najwyższy który jest całkowicie niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej i w razie czego będzie rozstrzygał sprawy.

    • BloodMan

      Co nie zmienia tego, że ostatnimi poprawkami zrobili zwrot w stronę państw totalitarnych w których obywatel i jego prawa nic nie znaczą – wystarczy że ktoś pokaże paluchem ze słowami, na przykład, terrorysta.

    • Konstytucja Polski przypominała tą jaką ma UK – monarchia konstytucyjna.
      Dziś ludzie, którzy wyśmiewają się z Amerykanów zapomnieli o tym wielkim eksperymencie. A przecież wychwalali ich Francuzi i zbudowali dla nich Statuę Wolności z pochodnią święcącą nowymi ideami. Dworak napisał 9 symfonię poświęconą USA.
      Co do trójpodziału władzy – Nixon próbował uciszyć sprawę Watergate, ale mu nie dali. Z kolei niezależny prokurator to ktoś, kogo nikt w USA nie jest w stanie powstrzymać. Dostał kompetencje do zbadania kontaktów kampanii Trumpa z Rosjanami, a zajął się sprawami nawet sprzed 10 lat przed kampanią. Podobnie było w sprawie Clintona, niezależny prokurator miał się zająć inną sprawą, a zabrał za niezwiązane z nią afery seksualne Clintona, za co go zmusili do abdykacji. Ciekawe jak to się skończy w tej sprawie i czy będą mieli prezydenta Mike’a Pence’a ;-)

    • a skąd wiesz, że udostępniają służbom?

    • Bo każda chińska firma m obowiązek dzielić się takimi danymi z partią. Nie ma prawa odmówić.

    • czyli dokładnie to samo, co muszą robić firmy w usa wobec fbi i cia

  • mtvsz

    Przedmówcy na szczęście zgasili AFERĘ w zarodku. Amerykanie przejmują się tym że ktoś może ich szpiegować. To tak jakby seryjny morderca denerwował się, że ktoś w sąsiedniej wsi rozjechał ślimaka.

    Szpiegostwo było, jest i będzie, tak samo nie rozumiem afery z Kasperskym skoro chyba każdy tutaj kojarzy hasła takie jak PRISM i backdoor.

    • A jak się Huawei sprzedaje w USA? Nadal mają ban handlowy?

    • Patryk

      Możesz rozwinąć?

    • wajdzik
    • mtvsz

      Na pewno gorzej niźli kalifornijski potentat HP z keyloggerami, artykuł niżej :)

    • Nie wiem, czy przedmówcy zgasili aferę – jeśli Amerykanie będą chcieli pociągnąć tę sprawę (i mają dowody), to DJI łatwo się nie wywinie.

    • mtvsz

      Bardziej chodziło mi o to, że dla osób które interesują się tematyką (czyli pewnie większość czytelników portalu) to żadna afera bo zdają sobie sprawę że podobne praktyki są już niestety na porządku dziennym.

      Cały świat dostał dowody (vide Snowden), a czy Amerykanie się nie wywinęli? Powiedzieli, że im przykro, a karawana jedzie dalej, stąd kompletnie nie grzeje mnie ta AFERA bo tak jak wspomniałem, głównym „pokrzywdzonym” jest strona, która ma grubo więcej za uszami.

  • doogopis

    A myślicie że po co robi sie konto do każdej smart bzdurki która podłanczana jest dodatkowo pod smartfona czy pc? No chyba nie po to by zapisywać ustawienia? A coraz częściej czyta sie o różnych wpadkach,handlu danymi. Wiele dronów bez neta nie poleci zapewne,bo przecież jak? Parodia. Lepiej unikać takich gadżetów.

  • Sebastian Florek

    Firma z Chin prowadząca działalność poza granicami kraju, z automatu współpracuje z organami państwowymi. Podobnie jak w Polsce w pewnym okresie. Operując za granicą z automatu dostawało się zaproszenie. Jeżeli Chińczycy umieszczają nadajniki WiFi w czajnikach słanych do Rosji. Mając dane na temat energetyki z paru takich doposażonych modeli, Mogą wcześniej od innych przygotować ofertę produktów i usług dla każdego regionu świata znacznie wcześniej niż inni. Chiny i ich potęga nie są dziełem pracy ich naukowców. Od zawsze sięgali po już wcześniej stworzone „projekty” Wszystko ku chwale ukochanego kraju, Chiny.

  • Pluto

    Dron z kamerą nagrywa filmy, zna swoją pozycję GPS. Że niby te filmy wysyła do Chin? To nie są lekkie materiały. Swoją drogo, w USA w strategicznych miejscach są wyraźne i surowe zakazy latania dronami.

    • szcz

      Wystarczy że będzie posyłał jedną klatkę na sekundę. Nie musi słać całego filmu w 4k.

  • To jak najszybciej powinniśmy wyprodukować sprzęt, czy oprogramowanie, które robiłoby to samo dla nas. Wszak trzeba się jakoś bronić. Chociaż patrząc na klasę polityczną w Polsce od wielu lat, powstają wątpliwości co do skuteczności takich danych.