51

Disqus mnie zirytował. Nie tak mówi się: „a teraz zapłać”

O Disqusa nie obawiajcie się na Antywebie, nie słyszałem, aby Grzesiek Marczak na niego narzekał, albo planował jego zamianę na inny system komentarzy. Odniosę się jednak do swojego przypadku - od pewnego czasu prowadzę swój nietechnologiczny projekt internetowy, na którym - zgodnie z moimi przyzwyczajeniami wylądował właśnie Disqus. Ten nagrodził mnie za spory ruch okrzykiem: "zapłać". Nie mam nic przeciwko, ale... nie w taki sposób.

Disqus zapowiadał, że postara się lepiej monetyzować swój biznes. Ci, u których ten system komentarzy szedł w parze z równocześnie sporym zainteresowaniem internautów mieli liczyć się z reklamami wyświetlanymi wokół sekcji dyskusji. Ponadto, możliwe jest nałożenie tzw. „shadowbana”, dzięki czemu komentator nie będzie pewny, czy nałożyliśmy na niego blokadę, czy też spadło zainteresowanie jego wybrykami. Od niedawna jednak możliwość wyłączenia reklam w platformie została wyłączona – trzeba zapłacić co miesiąc Disqusowi by ten nie wyświetlał reklam takich jak:

disqus

Jesteś w okolicy Dąbrowy Górniczej? Nie oglądaj tego wideo w pobliżu swojej żony, bo będzie niezadowolona. Materiał firmuje pani o wdzięcznych kształtach – normalnie aż chcę się schować do szafy i tak obejrzeć film. A tak całkiem poważnie – serio? Disqus, jeżeli chce mnie zachęcić do zapłacenia mu (będzie mnie to kosztować nieco więcej niż Netflix), to powinien przynajmniej dbać o te reklamy. Nie jestem przekonany, że to on jest bezpośrednio odpowiedzialny za umieszczenie tej treści w swoim systemie reklam, ale… no trochę przyzwoitości by się przydało.

Słaba to zachęta, by zapłacić. Disqus jeszcze o tym nie wie?

Nie mam nic przeciwko płaceniu za dobre usługi. Ale gdy te zaczynają mnie irytować zamiast zachęcać do zapłacenia za pełny dostęp do platformy – zaczyna się dziać coś nie tak. Razem z drugą osobą, z którą prowadzę swój projekt uznaliśmy, że marketingowo to działanie jest słabe jak ptasia obstrukcja. Kilka osób korzystających z mojego serwisu już pytało mnie „ej, dlaczego w reklamach macie skąpo odzianą kobietę”? I co ja im powiem? Że mój potencjalny partner w biznesie w mocny sposób dał mi do zrozumienia, że to czas abym zapłacił?

I wiecie, wychodzi na to, że nie zapłacę. Disqus nie jest jedyną platformą komentarzy na świecie i coraz częściej myślę o implementacji Facebooka – tak, jak to zrobiły inne media. Te uznały, że facebookowy system wzmacnia zaangażowanie użytkowników i ten fakt będę testował u siebie, nie ukrywam, że mocno zaangażowanych powracających użytkowników mi bardzo brakuje. Choć inne statystyki są takie, że oko się cieszy, serce raduje, a konto w banku dopytuje się o „święto Matki Boskiej Pieniężnej”, którego widmo wydaje się nadciągać.

Disqus musi pamiętać o tym, że nie jest jedyny, są dla niego alternatywy i zirytowani użytkownicy nie zawahają się z nich skorzystać. W tym momencie, o ile z Disqusa będę korzystał na Antywebie (bo będę musiał), tak u mnie wyleci z hukiem przez okno. Za to, że nie potraktował mnie poważnie przed tym, jak zdecydowałem się mu zapłacić. Teraz może się zwyczajnie „wypchać” – ja sobie bez niego dam radę. On beze mnie też. Moja społeczność też pewnie nie będzie płakać.