35

Disney na zakupach. Może przejąć Twittera albo… Netfliksa

Ostatnimi czasy w branżowych doniesieniach często pojawia się firma Disney. W przeróżnych kontekstach: problemów, odnajdywania się na zmieniającym się rynku rozrywki, funkcjonowania w globalnym świecie, ale też przejęć. Przejęć, które mogą nas interesować. Oto bowiem amerykańska legenda miałaby wyciągnąć portfel, by kupić nową gwiazdę branży wideo, Netfliksa lub gracza z rynku social media - Twittera, który podobno szuka dla siebie kupca. Obie plotki intrygujące. Ale jakie są szanse, że dojdzie do jednej z tych transakcji?

Disney na zakupach – Wall Street od jakiegoś czasu żyje tym tematem. Efekt jest taki, że akcje wspomnianego Netfliksa drożeją. Trzeba mieć jednak na uwadze, że w obu przypadkach mamy do czynienia z pogłoskami – żadna z przywołanych firm nie powiedziała: tak, prowadzimy rozmowy dotyczące przejęcia. Na razie jest tylko nakręcane tematu, dzięki któremu niektórzy zarabiają (a inni wkrótce stracą). Czy można jednak napisać, że do takich transakcji z pewnością nie dojdzie? Nie można – w biznesie wszystko jest możliwe, duże pieniądze często są wykładane na stół. Wykładał je także Disney, który w nie tak odległej przeszłości kupił trzy znane biznesy: Pixar, Marvel i Lucasfilm. Warto przy tym zaznaczyć, że łącznie zapłacił za nie kilkanaście miliardów dolarów, co należy uznać za naprawdę dobry interes – zwróci się z nawiązką. Tu dochodzimy do istotnej kwestii.

Za wspomniane trzy biznesy zapłacono kilkanaście miliardów dolarów, na podobnym poziomie jest dzisiaj kapitalizacja Twittera. Gdyby Disney chciał kupić portal społecznościowy, musiałby pewnie wyłożyć na stół więcej: dwadzieścia, a może i trzydzieści miliardów dolarów. Drogo. Ale nie tak drogo, jak w przypadku Netfliksa – kapitalizacja tego biznesu to ponad 40 mld dolarów, ewentualne przejęcie mogłoby oznaczać konieczność wyłożenia na stół nawet 100 mld dolarów. Kosmiczne pieniądze, nawet Disney tego nie udźwignie. Taka kasę ma np. Apple, które też było przymierzane do przejęcia serwisu VOD, lecz po pierwsze, Apple raz się zdecydowało na większe przejęcie i chodziło o kilka mld dolarów (Beats), a po drugie: czy ten biznes wpisuje się w strategię rozwoju Apple i uda się na nim zarobić naprawdę duże pieniądze?

Wróćmy jednak do korporacji Disney: po co jej wspomniane podmioty? Pisząc krótko, można stwierdzić, że korporacja potrzebuje powiewu świeżości i biznesu, który pomoże się odnaleźć w nowej erze dostarczania i konsumpcji rozrywki. Trzeba pamiętać, że Disney to nie tylko Kaczor Donald i pies Pluto – mówimy o medialnym gigancie robiącym filmy, seriale, telewizję, transmitującym sport. To w imperium Disney’a znajdziemy kablówkowego giganta ESPN. Giganta, który z jednej strony kontroluje olbrzymią część amerykańskiego rynku transmisji sportowych, a z drugiej strony ma kłopot, ponieważ ludzie rezygnują z kablówki. Zarówno Twitter, jak i Netflix mogłyby się stać nowym kanałem dystrybucji treści, kolejną ścieżką, którą Disney docierałby do klientów. Ale czy to jest warte kilkudziesięciu miliardów dolarów i okaże się strzałem w dziesiątkę?

Mogłoby się oczywiście okazać, że przejmując Netfliksa Disney wszedłby na nowe pola, nowe rynki, z przytupem i ekspresowo. Ale da się to pewnie osiągnąć mniejszym kosztem. Na korzyść kupna przemawia jednak fakt, że eliminuje się konkurenta, biznes, który zagraża wpływom legendarnej marki – to po prostu ułatwienie sobie dalszego funkcjonowania. Pomysł intrygujący, lecz wciąż piekielnie drogi w wykonaniu.

Co z Twitterem? Do przejęcia tej firmy przymierzane są przeróżne korporacje i to już od kilku lat, ale wciąż brakuje konkretów. Wszyscy chyba czekają na to aż cena naprawdę mocno spadnie, Twitter znajdzie się pod ścianą i zacznie się licytacja. Wcześniej nie ma sensu wydawać fortuny, bo nadal brakuje pomysłu na to, jak zamienić społecznościówkę w maszynę do zarabiania pieniędzy. Może i ma wielu użytkowników, może uznaje się ją za wartościowe narzędzie i w niektórych kręgach jest bardzo popularna, ale z biznesowego punktu widzenia nadal niewiele z tego wynika. Może dlatego Google nie kupuje, chociaż stać ich na to. Może dlatego Disney na razie postoi i popatrzy z boku. Ciekawe, czy coś z tego będzie?

  • galtom

    Jeśli chodzi o Disney i Netflix (z ktorym juz maja przeciez umowy na dystrybucje tresci – podobnie jak z HBO) to nie sadze by D. rozwazal taki pomysl muszac pozbyc sie takiej gotowki.
    Nie trzeba przeciez kupowac serwisu by miec tam swoje produkcje. Ba… nawet caly osobny dzial mozna stworzyc i dodatkowo (z korzyscia dla obu podmiotow) dodatkowo je promowac.

    Jak sie chce miec centrum telefoniczne i nowy kanal dotarcia do klientow to nie koniecznie trzeba operatora telefonicznego kupowac…

    • kofeina

      Ale z drugiej strony, jeśli można… ;)

    • galtom

      Tylko po co? Jak chcesz zjesc pizze (a masz kase) to kupujesz pizzerie?

    • kofeina

      No przecież żartuję.

      Ale z drugiej strony, jeśli uważam, że to najlepsza pizza na świecie i mogę, to… ;)

    • lanietr

      Czasem nie wystarczy jednak przepis, bo mimo wszystko kucharz jest najważniejszy, a on zawsze może odejść. Moim zdaniem Netflix nie sprzeda swojego biznesu, bo niby po co, skoro stałe się rozwija.

    • Gdy pojawia się właściwa kasa, każdy może się złamać.

    • Microsoft niejednokrotnie to pokazywał…

    • borysses

      Duzym firmom bardziej oplaca sie robic akwizycje niz startowac z czyms od zera. Oszczednosc czasu i pieniedzy a i zysk dla akcjonariuszy.

    • Plus pozbywasz się konkurencji, ewentualnie nie dajesz jej przejąć danej firmy.

    • borysses

      Moje koffane korpo od stuleci zarabia na sprzedazy dostepu do kontentu. Jakies dwa lata temu wraz z pojawieniem sie nowego cto pojawil sie pomysl, ze moze czas przeksztalcic sie w firme technologiczna. Jako, ze byla to idea nader rewolucyjna to jeszcze przez dwa lata miliardy wydawano na przejmowanie innych wydawnictw, ale powoli zaczeto pracowac nad nowa, wlasna platforma i roznymi rozwiazaniami technologicznymi by uniezaleznic sie w koncu od naszego obecnego dostawcy rozwiazan hostingu tresci, e-commerce i business analytics. Dwa miesiace temu nasz glowny konkurent zakupil… naszego dostawce rozwiazan hostingu, e-commerce i analytics XD

  • A niech kupują ten syf bałagan i szybko zamykają :)

    • Athlon007

      Nadal nie potrafię zrozumieć twojego systemu wartości 😕

    • borysses

      To proste:

      rum – dziwki portowe – lubiezne papugi – M$ – cala reszta

    • borysses

      Lepiej zeby Disneya zamknli, malo ktora firma tak sie negatywnie przysluzyla ludzkosci jak Disney.

    • A uchodzą za imperium dobra ;)

    • Jaś Wędrowniczek

      A co takiego złego zrobili, że sugerujesz, że są „imperium zła”?

      Produkowali Cyklon B w czasie II WŚ?
      A może dostarczali napalm do Wietnamu w latach 60tych XXw?
      Testowali leki i szczepionki na nieświadomych murzynach w Afryce?
      Doprowadzili do jakiejś katastrofy ekologicznej, jak parę lat temu BP u wybrzeży USA?
      Wprowadzili na rynek jakąś szkodliwą dla zdrowia żywność?

      Co takiego złego zrobił The Walt Disney Corp??

    • Spokojnie, czy ja napisałem, że zrobili coś złego? Ale jak każde korpo: święci nie są

    • Jaś Wędrowniczek

      Dlaczego? Co takiego złego zrobili ludzkości??

    • borysses

      Robia wszystko by nic z ich IP nie przeszlo do public domain i skutecznie lobbuja za przedluzaniem praw autorskich. Najnowsza propozycja 120 lat po smierci autora.

    • Jaś Wędrowniczek

      Czyli zbrodnią przeciw ludzkości jest to, że szanują siebie i swoich udziałowców i nie rozdają swojej własności intelektualnej za darmo? Nice..

    • borysses

      Tak. Bo copyrights powstaly by chronic autorow by zglodu nie zdychali a nie by tluste korporacje mogly sie wiecznie pasc i korumpowac politykow by te ochrone przedluzac w nieskonczonosc.

      Rozumiem, ze dla ciebie swietoscia sa prawa korporacji i pelne kieszenie udzialowcow za wszelka cene? Nice.

    • Jaś Wędrowniczek

      Nie. Jestem jak najbardziej za tym, aby copyrights chroniły autorów. Każdych i bez wyjątku. A autorem może być rownież korporacja. Np. autorem bajek o Kaczorze Donaldzie jest The Walt Disney Corp. i prawo (copyright) powinno chronić ich własności intelektualnej. I tak się właśnie dzieje. Jeżeli Disney nie chce oddać praw do Kaczora Donalda jakimś public domains, to jest to ich sprawa, bo to oni są autorami.

      Ciągle nie rozumiem, dlaczego uważasz że Disney „negatywnie przysługuje się ludzkości”. Bo nie rozdaje za darmo swojej twórczości i własności intelektualnej jakimś public domains? Bo legalnie kupuje prawa własności intelektualnej od innych autorów?

    • borysses

      Bo dzieki nim juz o 50 lat wydluzono moment w ktorym dziela przechodza do PD.

      A autorem może być rownież korporacja.

      Smieszek czy ignorant?

    • Jaś Wędrowniczek

      No ale czemu tak chcesz, żeby dzieła koniecznie przechodziły do Public Domain? To przeicież gorzej dla autorów tych dzieł. Jak ja napiszę książkę – wielkie dzieło, to nie chcę żeby to kiedykolwiek przeszło do PD. Założe spółkę („korporację”) i dam prawa do dzieła tej spółce. Właścicielami spółki będzie moja rodzina (dzieci, wnuki). Ciesze się, że moment przejścia do PD zostaje wydłużony. Dzieło zostanie na zawsze pod kontrolą mojej spółki (de facto mojej rodziny)

      Jestem śmieszkiem. Ale nie ignorantem.

    • borysses

      A no jak kolega uwaza ze monopole sa ok to nie ma problemu :) Gdyby nie dziela z PD to nie byloby Disneya. Gdyby nie unikanie praw wlasnosci intelektualnej nie byloby holywoodu.

      Wiesz chociaz co to jest public domain? I kto to jest autor?

    • Jaś Wędrowniczek

      No ale przecież Disney nie tworzy/pogłębia monopolu. Oczywiście tylko Disney ma prawa do robienia kreskówek z Kaczorem Donaldem (którego sam przecież stworzył), ale nikt nikomu nie zabrania robienia kreskówek w ogóle. Np. Możesz sobie stworzyć własną postać Kaczora Boryssesowego i tworzyć własne filmy animowane i zarabiać na tym kupe kasy. Albo napisać popularną książkę (jak J.K. Rowling ostatnio) i sprzedać prawa autorskie wytwórni filmowej (np. Disneyowi) – zapłacą ci kupe kasy, żebyś nie zdechł z głodu.

      Gdzie tu jest monopol? Monopole są złe, ale ja tu nie widzę monopolu. Disney tylko broni praw do swojej marki/produktu (Kaczora Donalda). Nikt nie zabrania innym kreować innych bajkowych postaci.

    • borysses

      Czyli jednak ignorant. Nie wiesz czym sa prawa autorskie i jakie sa jego rodzaje, co to jest pd i dlaczego to wszystko stworzono.

      Ale popieranie monopolow i pomysly typu kolektywistycznego autorstwa wskazuja, zes lewak wiec sie nie dziwie, ze wypowiadasz sie na temat o ktorym nie masz pojecia.

    • Jaś Wędrowniczek

      Czyli jednak mam rację – Disney po prostu toszczy się o swój produkt, jak każda firma. I robi to po prostu dobrze. Tak dobrze, że wielu innym to przeszkadza.

    • borysses

      DuPont tez sie troszczyl o swoj produkt falszujac badania a nastepnie ukrywajac skutki uzywania freonu do momentu znalezienia substytutu. Shell tez sie troszczyl, BP sie troszczylo, Johnson & Johnson sie troszczyl, Purde sie troszczylo, Enron sie troszczyl itd. Nie wazne konsekwencje, grunt ze cena akcji rosnie a konta prezesow puchna. Ale robili to dobrze przez lata i troszczyli sie o swoje produkty wiec jest to ok.

    • Jaś Wędrowniczek

      Twoje przykłady są nietrafione. Jeżeli DuPont fałszował badania i wprowadzał klientów w bład, to łamał prawo. Tu można powiedzieć, że sie „negatywnie przysłużyli światu”.

      Zarzucasz Disneyowi, że lobbuje na rzecz wzmocnienia praw autorskich. Lobbowanie nie jest nielegalne. Wzmocnienie praw autorskich jest ogólnie dobre dla ich właścicieli (patrz moje posty wyżej). Disney nie łamie w ten sposób prawa.

      Sorry, ale cały czas nie rozumiem, dlaczego Disney to taka zła korporacja, imperium zła, itp, itd. Stawianie Disneya na równi z BP, który wytruł pół Oceanu Atlantyckiego, jest nie na miejscu.

    • borysses

      Bo robia wszystko by prawa autorskie trwaly w nieskonczonosc. Idea ich powstania byla taka, ze autor dostaje 26 lat monopolu na zarabianie na swoim dziele i ochrone prawna by chcialo mu sie dalej tworzyc a nie martwic co do gara wlozyc. Cel byl taki by stymulowac tworczosc a obecnie prawa autorskie tworczosc chamuja. Nic nie powstaje z prozni, wszystko sie na czyms opiera (jak dziela Disneya) tylko ze kiedy Disney bral sie za animowanie starych bajek, zyli jeszcze ludzie ktorzy pamietali kiedy sie te bajki pojawily. W momencie monopolow trwajacych dluzej niz czas zycia czlowieka + 70 lat ( a chca zycie + 120) kiedy cos przejdzie do PD to nie bedzie zywej osoby pamietajacej o co kaman.

      Zyjemy w czasach kiedy nie da sie stworzyc nowych form bo wszystko juz ktos zrobil. Postmodernizm. Pojawila sie jednak kultura remiksu i daje sie tworzyc nowa jakosc ze starej. Jednak ciezko jest osiagnac sukces kiedy to czego uzywasz do remiksowania nie istnieje w swiadomosci spolecznej.

      Przypomne, ze PD nie zabierze niczego Disneyowi, dalej beda mogli zarabiac na swojej tworczosci ale nie beda mogli zabraniac innym tego samego. Chyba nie powiesz, ze konkurencja jest zjawiskiem negatywnym.

      A co do legalnosci to w przypadku lobbowania jest to sliska sprawa bo jest to zwyczajen zalegalizowanie korupcji. Kupowanie sobie prawa jak ma sie wystarczajaco kasy i mozliwosci obietnic wysokich stolkow dla decydentow maja malo wspolnego z normlnoscia.

  • Jaś Wędrowniczek

    Moim zdaniem Disney nie kupi Netflixa, bo ma już 30% udziałów w Hulu. Czyli Netflix nie jest mu potrzebny, bo ma już swój własny servis VOD.

  • Daniel

    Fakt jest taki, że Disney chce się rozwijać i stąd te pogłoski o chęci kupna Twittera czy innej firmy. Z Twitterem to już była z lekka przesadą bo dla Disney’a było by to wejście na nowy obszar bez doświadczenia (jak dobrze pamiętam) więc większym prawdopodobieństwem by było zakupienie Netflixa. Ale jak już wspomniał @galtom:disqus. Jak już to taka oferta by była jakby się skończyły umowy na dystrybucje a nie teraz. Na pewno przed końcem tego roku dowiemy się jaki podmiot zasili portfolio Disney’a

  • Zenderable

    Wypad od Netlifxa. Disney już zepsuł Star Warsy, (zepsuje też pewnie Indiane Jones), do Marvela też się zaczyna coraz bardziej wciskać. Jak popsułby mi ukochanego Netflixa to chyba bym już stracił wiarę we wszystko…

  • Marcin Królak

    Twitter super biznes, który w czasie całej swojej historii nie zarobił nawet jednego dolara…