9

Po aferze z PewDiePie, Disney chce mieć wszystko pod kontrolą. I dobrze, pochwalam

Disney DIgital Network ma być siecią, która zbierze wszystkie cyfrowe gałęzie firmy, w tym działające z youtuberami Maker Studios. Oznacza to, że Disney na poważnie wziął się za kontrolowanie i nadzorowanie twórców, z którymi współpracuje. Z jednej strony zawsze uważałem, że wszelkiej maści ograniczenia nie prowadzą w internecie do niczego dobrego, z drugiej ktoś faktycznie powinien wziąć się za te treści na poważnie.

Podejrzewam, że decyzja o utworzeniu przez Disneya sieci spinającej wszystkie cyfrowe gałęzie firmy dojrzewała od jakiegoś czasu, a antysemicka afera z PewDiePie (z którym firma współpracowała) jakoś przelała czarę goryczy i przyspieszyła decyzję.. Moje przypuszczenia potwierdza również Deb Gabor, specjalista od marek, który współpracował z największymi na świecie firmami. Głupio byłoby przecież gdyby firma kojarzona przede wszystkim z pozytywnymi treściami miała się tak podkładać na rynku materiałów cyfrowych, prawda?

Disney Digital Network da firmę większą kontrolę nad twórcami i „influencerami”, z którymi Disney współpracował. Co więcej, Disney zamierza szukać nowych autorów i osób z zasięgami, ale tylko jeśli będą reprezentować podstawowe dla firmy wartości. Oczywiście nie do końca wiadomo, co miałoby to znaczyć, ale obstawiam, że jako firma kojarzona z bajkami, filmami dla dzieci, filmami rodzinnymi i zasadniczo grzecznymi produkcjami, nie chce mieć pod swoimi skrzydłami tak kontrowersyjnych twórców, jak PewDiePie. Nie będą mieli pewnie też czego u nich szukać autorzy bazujący swoje materiały na zachowaniu odbiegającym od ogólnie przyjętych norm dobrego wychowania i dobrego słownictwa. A wakatów trochę mają, w przeciągu ostatnich miesięcy Disney zrezygnował bowiem ze współpracy z około 55 tysiącami twórców.

Kiedy Disney przejął Maker Studios, zrobił to głównie po to, by mieć narzędzie do współpracy z influencerami. Ale kiedy jeden z takich influencerów, jak PewDiePie, zarzyna działać na własną rękę, a sam Disney nie ma nad tym żadnej kontroli i wydarza się coś, co nie jest spójne z zasadami firmy – pojawia się problem.

– mówi wspomniany wyżej Deb Gabor.

Czy Disney faktycznie musi współpracować ze znanym twórcami na YouTube? Nie sądzę. Rozumiem zainteresowanie zasięgami, bo często to właśnie one pozwalają dotrzeć z zawartością do odbiorców. Warto jednak pamiętać, że Disney ma w rękawie tyle znanych marek, że naprawdę może śmiało sam wchodzić z nimi na YouTube i generować ciekawe, „grzeczne” treści nie wspierając się obecnymi już tam osobami. I tak właśnie firma zamierza robić. Z jednej strony będzie reaktywowała Klub Myszki Mickey, z drugiej odda w nasze ręce Science and Star Wars. To zapowiadający się ciekawie program, w którym były dziennikarz growy Anthony Carboni skupi się na naukowych zagadnieniach odnalezionych w świecie Gwiezdnych Wojen. Oba programy mają wystartować jeszcze w tym roku.

Podejrzewam, że Disney nie wiedział

Polskie podwórko pokazuje, że nie zawsze firmy podpisujące umowy promocyjne z YouTuberami wiedzą w ogóle jakiego rodzaju treści są przez nich w sieci umieszczane. Dochodzi więc do kuriozalnych moim zdaniem sytuacji, gdy duży telekom nawiązuje współpracę z polskim youtuberem, który z praktycznie każdym filmie rzuca kch w każdą możliwą stronę. Najwidoczniej ktoś ustalający szczegóły współpracy spojrzał tylko na imponujący zasięg i stwierdził, że przy takich liczbach nie ma sensu w ogóle sprawdzać samej treści umieszczanej na kanale. No bo wiecie – gierki to dla dzieci, więc pewnie cała treść odpowiednia dla młodszego odbiorcy.

Czy uważam, że Disney robi dobrze?

Jasne, skoro firma chce być kojarzona z produkcjami dla całej rodziny nie może sobie pozwolić na kontrowersyjne treści, które do młodszych odbiorców docierać nie powinny. Oczywiście pewnie nikt w ogóle nie interesował się tym, z kim współpracował PewDiePie i nawet nie wiedział, że to sieć partnerska Disneya, ale to nie jest wytłumaczenie. Ja jako widz chcę wiedzieć, że jeśli Disney z kimś współpracuje, to mogę śmiało polecić takie produkcje rodzicom czy młodszym odbiorcom. Ktoś musi trzymać pieczę nad treścią w internecie – nie chodzi oczywiście o jej ograniczanie, ale o niedopuszczanie nieodpowiednich treści do młodszych odbiorców.

źródło

  • D4rkvn

    To nigdy nie chodzi o cenzure a zawsze konczy sie cenzura. Ludzie chyba nigdy nie przestana byc naiwni i coraz bardziej beda oczekiwac ze to ktos inny wychowa ich dzieci.

    • Piotr Wawrzyniak

      Ale to nie jest kwestia cenzury. Przecież Disney tym „kontrowersyjnym” twórcom nie zakazuje publikowania materiałów na YouTube, po prostu rezygnuje z dalszej współpracy i nie będzie ich sponsorował i firmował. Wyobraź sobie, że prowadzisz w mieście najlepszą kebabownię, zatrudnia się u ciebie młoda osoba na stanowisku kelnera, tak się składa, że jest to weganin, który obrzydza kebab wszystkim Twoim klientom. Co robisz?
      a) Nic, bo ta osoba ma święte prawo głosić swoje poglądy
      b) Dziękujesz za współpracę i szukasz kogoś innego na jej/jego miejsce
      c) Zamykasz w więzieniu za głoszenie poglądów sprzecznych od Twoich

      Dodatkowe pytanie ekstra:
      Cenzura pojawia się w odpowiedzi a), b), czy c)?

    • Sprawa PewZjeba to dla mnie sprawa polityczna Disneya, nie mieszałbym tego z dobrem dzieci. Koleś zarabia na robieniu z siebie kretyna, a Disney wywąchał na nim pieniądze. Siedzenie live całymi dniami wg. mnie nie jest przejawem niczego dobrego i przyklejenie do tego brandu ‚firmy zarabiającej na contentcie dla dzieci i rodzin’ nie powinno w żaden sposób dawać zielonego światła, że faktycznie materiały nadają się dla najmłodszych – co to za wzór z tego kolesia? Jak on żyje? co sobą reprezentuje?

      Idąc za ciosem nic w mediach nie nadaje się dla dzieci: kabarety (żarty np z żydów czy czarnych), natarczywe reklamy leków, ciągła i wszechobecna przemoc…

      PS.
      W bajkach Pixara zaczyna grubo wiać nienawiścią i złem.

    • Dokładnie, to co pisze Piotrek. To nie jest kwestia cenzury tylko odcinania się od współpracy z osobami, które wyznają inne zasady czy chcą przekazywać inne wartości. Co w tym złego lub nienaturalnego?

  • Patryk Kala

    sprawa PewDiePie sztucznie nadmuchana.

    • tiger

      Dokładnie. Z tego co doczytałem – Wycięto z kontekstu kilka wypowiedzi (2-4 minuty) z kilkuset czy nawet tysięcy godzin nagrań…

  • Daniel

    Ta sprawa i pewnie wiele innych uświadomią kogoś, że internet jest zły i trzeba go kontrolować. Jeszcze trochę to powstanie komisja do spraw filmików na YT, która będzie decydowała o publikacji czy jakiejś tam karze dla „producenta”

  • doogopis

    Nie ma co sie podniecać tą aferą,to sztucznie rozdmuchana i odpowiednio wykorzystana propaganda. Bo wszystko sprowadza sie jak zwykle do cenzury a nie kontrole jakiś dziwnych treści.
    https://uploads.disquscdn.com/images/9a90ea59c5718a6e6abfd4dfaea4679a798485e9b387d4cd3b18019017cf640b.jpg Disney i nasa,piękne połączenie do kręcenia bajek.
    Może ten Disney sam opłacił tego aferanta by potem mieć powody do cenzury? Dzisiaj to całkowicie możliwe. Co jakiś czas są jakieś takie akcje ale czy to daje jakiś skutek? A co oni mogą!

  • Księżniczka Cwajda

    Nie zgadzam się