Gościnny wpis Adama Zygadlewicza organizatora niedawno zakończonej konferencji DEMOCAMP East/West

Oj bardzo dużo się działo w tym roku! Piątkowa agenda Democampu to trzy prezentacje zaproszonych Gości, które miały odpowiedzieć na pytanie jak zbudować świetny start-up. Odpowiedzi, które padły z ust osób reprezentujących odmienne, bądź co bądź, obozy (obserwator/inwestor kontra współtwórcy udanych start-upów) były jednak niemalże identyczne…

- Skup się na wartości, którą dajesz użytkownikom a nie na „ficzerach”,
- Funkcjonalności nie tworzą (udanej) aplikacji, tworzą ją użytkownicy,
- Próbuj komercjalizować swój projekt najwcześniej jak się da – najlepiej już na etapie prototypu i brandu,
- Bądź gotowy na przestawienie swojego biznesu do góry nogami – do tego potrzebne jest odpowiednie podejście zw. z kosztami i zarządzaniem zespołem,
- Rozmawiaj z klientami bo to ich problemy – a nie swoje – masz rozwiązać,
- Ważny jest pierwszy kontakt więc pokaż w nim swoje kompetencje. Nie można wychodzić na rynek bez jakiegokolwiek przygotowania, planu, strategii i podstawowej wiedzy na jego temat,
- Liczą się liczby więc mierz wszystko i polegaj na nich a nie na wrażeniach,
- Zatrudniaj i nawiązuj współpracę tylko z tymi, którzy sprawiają, że twoja firma rośnie (jeśli nie stać cię na ich pensje – rozwiąż to opcjami na udziały)

Chcemy i umiemy się pokazywać.

Trwająca już od godziny 9:00 aż do 17:00 wystawa start-upów była w tym roku niesamowicie udana. Uczestnicy Democampu, przedstawiciele start-upowych mediów, przedstawiciele kapitału mogli dyskutować aż przy 26 stanowiskach! Startupowe stoiska jak w poprzednich edycjach były bardzo barwne i przyciągające – co ciekawe jest to chyba jedyna część democampu, która nigdy nie wymagała z naszej strony jakiegoś mentoringu, wysyłania wcześniejszych wskazówek czy zachęt do tego aby pokazywać się zachęcająco. Prezentacje na LCD, hostessy rozdające gifty…a nawet robot. Dyskusje na stanowiskach nie były przerywane nawet na czas emocji związanych z konkursem start-upów. W kolejnym roku zdecydowanie liczymy na ponad 100 takich stoisk. Democamp jako jedyny oferuje taką formułę i wygląda na to, że się ona bardzo podoba…

Konkurs start-upów.

W tym roku start-upy były zdecydowanie lepiej przygotowane, nie było niespodzianek w stylu „pięciominutowa opowieść o naszym zapleczu serwerowym”. Wielość konkursów, liczba krążących na blogach, serwisach społecznościowych linków do inspirujących prezentacji twórców udanych start-upów oraz – być może w jakimś stopniu – wysyłane przez nas streszczenie „Pitching Hacks” spowodowały, że poziom prezentacji był naprawdę wysoki. Skupienie na problemach, usłudze/produkcie, które je rozwiązują oraz jaka jest strategia monetyzacji to coś co pozwala sądzić, że prezentujące się zespoły chcą ze swoimi projektami rzeczywiście wyjść na Rynek. Niesamowicie cieszy nas mocny udział teamów z Litwy i to nie tylko dlatego, że prawie zmonopolizowali wyniki głosowań oraz dyskusje na temat start-upów ukierunkowanych globalnie… na pewno wpłyną pozytywnie na ambicje naszych zespołów i współpracę międzynarodową (przy okazji ogromne podziękowania dla Jaro Šatkeviča za ogromną pomoc).

Networking Party.

Co tu dużo pisać… Było epicko i nie ukrywam osobistej satysfakcji w tym zakresie. Ciągle nie mogę wrócić do pozwalającego efektywnie pracować wewnętrznego wyciszenia i odliczam dni do oficjalnego HD-video, które smaży Eventio. Już nawet nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem fortepianowe covery Viki ale pamiętam, że wtedy mocno zapragnąłem posłuchać Jej na żywo bo jej wrażliwość muzyczna jest niesamowita. Jako, że chyba nikt (przynajmniej moje ulubione kluby muzyczne) nie zajął się zapraszaniem gwiazd YouTube do koncertowania w Polsce, zbliżał się democamp oraz rodził się budżet pozwalający na mentalne wyjście poza „na networking pójdziemy do pubu x na piwo” reszta to już tylko dogadywanie szczegółów z Viką i jej kanadyjskim managementem. Pierwszy raz w życiu podpisywałem w imieniu Fundacji „Performance Agreement” i analizowaliśmy o co chodzi w „Hospitality Rider” – to bardzo ciekawe doświadczenia dla kogoś z branży internetowej i aż się boję ewentualnego uzależnienia :)

Autokrytyka i po prostu krytyka

Część krytyki jest jak zwykle w pełni uzasadniona, część wynika z typowo polskiej mentalności i podejścia do życia. Tą pierwszą szczerze bierzemy sobie do serca, kodujemy w głowach aby nie powtarzać jej w kolejnej edycji, drugą troszkę ignorujemy z założeniem, że mamy własną wizję formuły, mamy własną wizję tego czym jest „the big picture” jeśli chodzi o polską branżę start-upową i nie mamy możliwości na tym etapie skutecznego jej wytłumaczenia – po prostu działamy – najwyżej za 10 lat uznamy, że wyszło „inaczej”.

Przykładem tego czegoś co ciągle jest niezrozumiałe jest „unconference”, które jest fundamentem i zasadniczą regułą barcampów – niestety nie w Polsce. U nas bez podania agendy ciężko namówić kogoś na przyjście „na networking”. Wymyśliliśmy pewien „hack” na to i zorganizowaliśmy pre-booking slotów prezentacyjnych, który niestety tylko utwierdził nas w tym jak dużo jest do zrobienia (ok. 95% ze zgłoszonych prezentacji pochodziło od prelegentów spoza Polski). Zakładając, że tak gęsto i często komentujemy na branżowych blogach, udzielamy się na serwisach społecznościowych w tematach branżowych strasznie to dziwi… Na barcamp w Londynie (event w 100% unconference czyli bez jakiekolwiek agendy) bilety rozeszły się w 2 minuty. My tam będziemy…

Miesiąc straciliśmy na rozmowy z PARPem. Mieliśmy ambitną wizję zorganizowania wystawy i specjalnego konkursu projektów 8.1 aby pokazać, że nie wszystko jest stracone i jest kilkanaście (a może i nawet kilkadzisiąt) dobrze rokujących projektów. Początkowo zarząd PARP bardzo mocno się pomysłem resuscytacji branżowego odbioru POIG zainteresował aby finalnie stwierdzić, że organizuje coś dokładnie takiego samego jak my w przyszłym roku… Szerszy komentarz pewnie jeszcze poczynię bo zaczynam dostrzegać kilka kuriozalnych schematów.

To co niewątpliwie cieszy…

Niesamowicie pomogły nam inne „barcampy”. Mocno cieszy fakt, że czasy odpowiedzi „nie wspieramy obcych inicjatyw”, które zdarzało nam się otrzymać na prośbę włączenia się w promocję mamy już od dawna za sobą! Jeśli chcemy rzeczywiście współtworzyć dobre warunki do wzrostu tej najmłodszej, najbardziej ambitnej i innowacyjnej części branży internetowej to musimy współdziałać! To że fajnie wypadnie wydarzenie X, jest wokół niego trochę „buzzu”, pozytywnie wpływa na całą „scenę”, otwiera nowe drzwi dla każdego rozgrywającego. Zatem wielkie podziękowania dla NetCamp, Auli, 3Camp, BoatCamp i wszystich którzy bardzo pomogli w promocji stoisk, konkursu i ogólnie rozumianego uczestnictwa.

Cieszy też dwa razy lepsza frekwencja, niezły buzz na twitterze – wykraczający poza twittujących na democampie uczestników w retwittem wpisu Antti Vilpponena na temat democampu przez Jasona Calacanisa na czele :-)

Democamp 2011.

Przede wszystkim liczymy na to, że tegoroczny Democamp ustalił pewną „markę”, która w przyszłym roku pozwoli nam zebrać odpowiedni budżet z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem i organizacja nie będzie miała pracy po godzinach z przyspieszeniem do antygrawitacyjnych prędkości na 3 tygodnie przed eventem.

Ogromnie marzę aby tagline nazwy eventu czyli „East/West” miał jeszcze większe pokrycie w rzeczywistości – ciągle trzymam się wersji, że możemy być największym europejskim barcampem i formuła prawdziwego barcampu – jeśli chodzi o przepływ wiedzy, inspiracje, nawiązywanie kontaktów – nie ma sobie równej.

Ogromnie marzę abyśmy nie musieli przekonywać przez 2 miesiące fundusze inwestycyjne, że warto zainwestować w oficjalną wejściówkę na democamp. Ten event jest w dużej mierze po to aby fundusze miały idealne środowisko do wyluzowanych, zbliżających rozmów i nie chodzi tutaj o zawarcie „deala” (bo wiele ciekawych startupów na takich eventach się z różnych względów nie pojawia) ale takie zaprezentowanie się aby dany fundusz uchodził jako „grupa świetnych ludzi z którymi rozmawiałem i którzy mogą nam pomóc finansowo”.

Startupy rozmawiają na temat funduszy jak nie na barcampach to na blogach, mikroblogach; Rozmowa wg scenariuszu „Mam projekt i szukam dofinansowania. Z kim warto pogadać?” jest bardzo popularna w naszym środowisku. Odpowiedzi typu „oni chcieli mi zabrać ponad 50% i dać jakieś śmieszne pieniądze” też są bardzo popularne. Jak zatem fundusz może skutecznie obronić swoje postrzeganie? Musi być cool i blisko punktów, które wpływają na opinie. Biznes chce się robić z fajnymi ludźmi. Zrzućmy wszyscy mentalne garnitury i zamiast stawiać potężne zapory pierwszego kontaktu wykształćmy skuteczne modele taniego weryfikowania biznesowej sensowności projektów. Fajnych projektów jest naprawdę mało… pieniędzy na rynku jest bardzo dużo. Komu powinno zależeć najbardziej na dobrych relacjach ?

(załączone zdjęcia są autorstwa Jakuba Wittchena)

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Mikar

    „Część krytyki jest jak zwykle w pełni uzasadniona, część wynika z typowo polskiej mentalności i podejścia do życia.”

    Szkoda, że autor nie napisał, jaką krytykę uważa za uzasadnioną, a jaką zwalił na karb „polskiej mentalności”…

    Dwa moim zdaniem niedopatrzenia organizatorów:
    1) kompletny brak mediów (miałem wrażenie, że duża część startupów, jeżeli nie większość była tym rozczarowana), wysłanie notki, zaproszenia to nic wielkiego, Twitter, blogi, Facebook (choć ważne) to naprawdę nie wszystko…
    2) przedstawiciele niektórych startupów mieli też za złe, że organizatorzy w ogóle się nimi nie przejmują, dobry gospodarz powinien choć raz podejść, spytać czy wszystko ok, jak podoba się na imprezie itd. itp. Kwestia dobrego wychowania. Poza tym miał być parking, a nie było i dla ludzi spoza Poznania szukanie miejsca na zaparkowanie nieopodal targów było niezłym wyzwaniem. Miał być obiad i nie było, wypadało chociaż przeprosić lub się wytłumaczyć.

    Ponadto w sensie PR-owym nie wypada publicznie tłumaczyć się tym, że krytyka uczestników to takie „polskie myślenie” czy też „mentalność”.

    • zmechacony

      Hmmm…
      Młody człowiek, który jest na etapie rozkręcania własnego – kto wie, czy nie pierwszego – interesu chciałby, żeby organizator witał go w drzwiach jak Zygmunta Solorza.
      Do której kategorii zaliczyć tę krytykę? ;)

      Mikar: przedstawiciele niektórych startupów mieli też za złe, że organizatorzy w ogóle się nimi nie przejmują, dobry gospodarz powinien choć raz podejść, spytać czy wszystko ok, jak podoba się na imprezie itd. itp. Kwestia dobrego wychowania.

    • http://www.facebook.com/adam.zygadlewicz Adam Zygadlewicz

      @Mikar

      ale co mam Tobie odpowiedziec? to ze wszedzie w Europie takie imprezy nie daja niczego wiecej niz mozliwosc wygloszenia swojej prezentacji? przeciez piszac to co piszesz to mi nie uwierzysz.

      no coz Europa jest na etapie „oby udalo mi sie podzielic moim pomyslem i zebrac feedback”, my na troche innym. oczekujemy krolewskiego traktowania za to ze chce nam sie przyjsc i sens imprezy branzowej upada kiedy brakuje darmowych kanapek, czy trzeba przejsc 500 m z samochodu…

      Mikar, czy w kolejnym roku pomozesz nam sciagnac wiecej mediow? Pracowaly nad tym min. 2 osoby i udalo sie jak sie udalo. Moze chcialbys pomoc w tym zakresie i cos dac od siebie?

    • m010ch

      Co prawda to prawda – słaba organizacja, praktycznie brak cateringu (no chyba, że nazwać tak paletę napojów energetycznych od Allegro, krówki jako promo jednego ze startupów, czy po bułce na głowę), jakichkolwiek mediów brak, miejsc parkingowych brak, prezentacje główne wszystkie na jedno kopyto (nawet zawartość slajdów się potrafiła powtarzać) – jasnym punktem było za to prezentacje startupów i ich prezentacje na piętrze. Generalnie bez szału – byłem na wielu lepszych „konferencjach” (i niewielu słabszych). Jest co poprawiać – mam tylko nadzieję na wyciągnięcie wniosków z konstruktywnej krytyki, a obrażanie się zwalanie wszystkiego co nie jest pochwałą na „polską mentalność”.

    • Marek

      „…miał być parking, a nie był…
      miał być obiad i nie było”

      hehehe, śliczne to :)

  • Mikar

    zmechacony: Hmmm…
    Młody człowiek, który jest na etapie rozkręcania własnego – kto wie, czy nie pierwszego – interesu chciałby, żeby organizator witał go w drzwiach jak Zygmunta Solorza.
    Do której kategorii zaliczyć tę krytykę? ;)

    Chyba nie rozumiesz o co chodzi… Nie sądzę, żeby ludziom chodziło o czerwone dywany i witanie w drzwiach… Chodzi tylko o kwestię dobrych obyczajów, jednym z nich jest to, że organizator, czyli co by nie było gospodarz wita gości, nie mówiąc o tym, że chce ich poznać – niekoniecznie w drzwiach, wystarczyło przejść się między stolikami i powiedzieć „cześć”, „skąd jesteście” itd. Nie chodzi o żadną realną pomoc, tylko o dobrą atmosferę i obyczaje…
    Tymczasem, przykro to mówić, część uczestników miała wrażenie, że bardziej tu chodzi o promocję organizatorów niż gości. Nie mam nic przeciwko Ich lansowaniu się, zorganizowali – mają prawo, ale jakąś równowagę trzeba zachować… Kwestia dobrego stylu…

  • Mikar

    Adam Zygadlewicz: @Mikarale co mam Tobie odpowiedziec? to ze wszedzie w Europie takie imprezy nie daja niczego wiecej niz mozliwosc wygloszenia swojej prezentacji? przeciez piszac to co piszesz to mi nie uwierzysz.
    no coz Europa jest na etapie “oby udalo mi sie podzielic moim pomyslem i zebrac feedback”, my na troche innym. oczekujemy krolewskiego traktowania za to ze chce nam sie przyjsc i sens imprezy branzowej upada kiedy brakuje darmowych kanapek, czy trzeba przejsc 500 m z samochodu…Mikar, czy w kolejnym roku pomozesz nam sciagnac wiecej mediow? Pracowaly nad tym min. 2 osoby i udalo sie jak sie udalo. Moze chcialbys pomoc w tym zakresie i cos dac od siebie?

    Przy organizacji różnych imprez nie tylko pomagałem, ale i sam organizowałem, co prawda w całkiem innej branży. Jeżeli potrzebujecie pomocy w rozesłaniu zaproszeń do mediów, nie ma sprawy, ale to naprawdę nic wielkiego.

    Tak naprawdę nie chodzi wcale o to, że coś nie wyszło, nie było obiadu albo parkingu – takie rzeczy szybko zostałyby zapomniane, gdyby ktoś podszedł, zagadał, może przeprosił i wytłumaczył, że jednak się nie dało albo coś w tym tylu.

    Zamiast tego piszesz, że krytyka wynika z „polskiej mentalności”…

  • http://www.facebook.com/marcin.balawejder Marcin Balawejder

    @Mikar

    Mam wrażenie, że nie do końca doceniasz jaką ofertę i możliwość dostałeś na Democampie.

    Kilkanaście funduszy, z którymi mogłeś pogadać, kilkudziesięciu e-przedsiębiorców z kraju i ze świata z którymi mogłeś wymienić doświadczenia. Kilkaset osób, którym mogłeś się sprzedać.

    Skorzystałeś z tego? Nie? Jak to? dlaczego ?
    Na ile to wyceniasz?
    Chłopaki zapieprzali kilka tygodni, żeby Ci taką możliwość stworzyć, a Ty marudzisz, że organizator nie dał Ci buzi na przywitanie.

    Media? Były, ale to Ty musisz za nimi chodzić :)

    Trzeba było brać garściami bo było dużo dobra na tym evencie.
    Jeżeli nie skorzystałeś to tylko Twoja wina :)

    Jak mawiał pewien bohater, pewnego filmu

    „To nie jest konkurs piękności, tu chodzi o Twoje życie”

    :)

  • http://www.facebook.com/adam.zygadlewicz Adam Zygadlewicz

    @m010ch, @Mikar

    Panowie,

    niestety czas zabrać się do pracy więc nie chcę za bardzo tracić czasu na rozmowy głównie na temat cateringu (to trochę naraża Was i mnie na śmieszność) więc chciałbym podsumować :)

    fuckupy oczywiście były i będziemy je poprawiać (natomiast fuckupem jest dla nas że w ogóle zapewniliśmy jakikolwiek catering bo macie racje że albo zapewniamy pełne i zadowolone brzuszki albo dajemy sobie spokój z niezrozumiałą koncepcją „poczęstunku” …. w idei barcampów chodzi o coś innego niż spełnianie potrzeb fizjologicznych – uwierzcie mi. pomijam że przerwy były długie a „venue” w centrum.)

    pisząc o polskiej mentalności mam na myśli nastawienie na analize „co dostałem” zamiast na analize „co dałem, czy mogłem jeszcze więcej cos dać” …. my naprawdę jesteśmy zadowoleni z tego co daliśmy (biorąc pod uwagę fakt, że organizacja eventów to nie jest nasz „core business”…budżet mieliśmy lepszy niż rok temu ale jeszcze mocno ograniczający).

    co do witania…no coz. team organizatorski na samym evencie liczyl 8 osob, 2 osoby byly na stałe desygnowane do wsparcia startupów na stoiskach. wybaczcie Panowie ale tlumaczenie sie z tego ze ja SAM nie mialem na wszystko czasu jest trochę abstrakcyjne.

    wpisuje Was na liste wolontariuszy na przyszly rok – wierze ze z Waszą pomocą zrobimy prawdziwe pierdolnięcie!

    • Mikar

      @ Marcin Balawejder

      Ale ja nie wspomniałem ani przez chwilę, że się tam prezentowałem. W Barcampie uczestniczyłem „jako zwiedzający”. Po prostu chciałem posłuchać wystąpień i obejrzeć startupy.
      Trochę dziwna jest Twoja interpretacja w stylu „pewnie mu się nie podoba, bo nie znalazł inwestora” albo coś w tym stylu.
      Moje uwagi wynikają z rozmów z uczestnikami, głównie z tymi, którzy się tam wystawiali.

      Nie wątpię, że organizatorzy ciężko pracowali, ale to nie oznacza zakazu krytyki… Twórcy startupów też pewnie ciężko pracowali, a przyjechali po to, żeby posłuchać nie tylko pochwał, ale również krytyki…

      @ Adam Zygadlewicz

      Trochę pokory… serio…przypuszczam, że w każdym evencie i konferencji chodzi o coś więcej niż jak to nazywasz „spełnienie potrzeb fizjologicznych” czy „pełne brzuszki”, więc ta uwaga jest trochę bez sensu.
      Teksty „wpisuje Was na liste wolontariuszy na przyszly rok” są śmieszne, takie teksty można rzucać krytykantom szkolnych dyskotek.

      Doceniam Wasz pomysł i pracę, kompletnie natomiast nie mogę zrozumieć totalnego braku pokory i autokrytycyzmu.

  • .ksy

    @Mikar –
    1. Brak mediów? Pomijam już te internetowe, których branżowych i nie tylko było dużo, to co ciekawsze byli też przedstawiciele PolskaPress. Telewizje totalnie nie były zainteresowane tym spotkaniem, zresztą nie są nie tylko Democampem, bo i na innych testo typu nie ma.

    2. Uczestniczyłem w targach CeBIT 2009 jako wystawca, organizowałem stoisko na CES 2009. Nikt się mnie nie pytał czy jest mi fajnie i co więcej nie zapewniał nic ponad to co sam miałem. Więc albo te targi też są źle organizowane, albo Twoje wyobrażenie o targach jest mocno błędne.

    @m010ch –
    1. Pierwszego dnia było tyle kanapek, że spokojnie zjadane było po 3-4 na głowę. Dodam do tego darmowe energetyki, kawę oraz rogale Marcińskie. Do tego wspominane ciasteczka i krówki od Uczestnicy.pl i masz o 6 rzeczy więcej niż na jakichkolwiek targach. To nie jest obóz ze śniadaniem i obiadem. To jest praca dla start-upów, w której przy okazji otrzymali to co wymieniłem. Dobrze było by to zrozumieć.

    2. Parking sądzę, że możemy spokojnie przyjąć na siebie mimo, że nie mieliśmy wpływu na wystawianie przepustek. Błąd komunikacyjny, lub złe ustalenia – przepraszamy.

    3. Z tego co wiem to Democamp to jedyne tego typu targi w Polsce. Nie wiem jak na świecie. Podkreślam, jednak, że są to targ.

    Widzę, tutaj spory mur oczekiwań prowadzenia za rączkę i podania wszystkiego na złotej tacy. Wiele razy mówiło się o tym podczas właśnie choćby samego DC, że to startup ma pracować na swój sukces, a nie ktoś ma zapracować na sukces strtupu.

  • Pingback: Ciuchometr.pl – takie modowe hot or not? (mediacar video) : Blog.Mediafun.pl

  • http://www.facebook.com/adam.zygadlewicz Adam Zygadlewicz

    @Mikar

    miłego dnia.

  • Jakub Strózyński

    Panie i Panowie, Adam jaki jest, taki jest :) ale jak jeden z nielicznych znanych mi osób stara się przyjmować krytykę co do organizowanych swoich eventów. Skoro zgłaszacie jakieś uwagi, to składajcie uwagi konstruktywne a nie że pizza była zimna. Wejściówka kosztowała 19 zł, biorąc że było 200 osób to raczej na tym nie zarobił. Takie eventy mają Wam dać szansę spotkać się z potencjalnymi inwestorami, ale nie oczekujcie że inwestorzy zgłoszą się do Was, no chyba cichymi inwestorami. Jeżeli chcecie coś lepszego zorganizować to uderzajcie do Adam, na pewno wysłucha Was i podda dyskusji temat.

  • http://softime.pl MWL

    Na następny democamp mam nadzieję pojechać z własnym, gotowym startupem

  • http://www.facebook.com/lukaszplutecki Łukasz Plutecki

    @Adam – gratuluje inicjatywy i żałuje, ze nie mogłem przybyć. Jak to mówią pierwsze koty za płoty. Za rok będzie lepiej, a że było interesująco to widzę po relacjach i żałuje, że musiałem być w tym czasie w Kraku.

    Pzdr, ŁP

  • http://www.znajdzprezent.pl Rafał Irla

    Widząc kierunek w jakim podążają democampy czuję, że za rok będzie naprawdę niesamowita impreza.
    Tak trzymać.

  • http://hyperbees.com Tomek

    Czesc,

    Dla narzekajacych – przekujcie krytyke w dzialanie i sprawcie, zeby edycja 2011 byla duzo lepsza. Zaplacic za wejsciowke nascie zlotych i narzekac, ze nie bylo categingu, come on :) DroidCon w Londynie kosztuje £150+ wiec sobie ponarzekam, ze nie ma kawioru…
    Bylem na paru podobnych imprezach, Seedcampy, Geekn’Rolla itp i zawsze, ale to zawsze, cos nie dziala, cos sie chrzani, czegos brakuje itp. Adamowi i reszcie ekipy nalezy sie szacunek za przygotowanie imprezy, mimo niedociagniec, ale przede wszystkim za rzadko spotykane w PL podejscie do krytyki w otwarty sposob.
    Z tego, co czytalem na streamach Ubika i paru innych osob to impreza byla fajna a wiekszosc osob zadowolona.
    Fajnie tez, ze Democamp nie zamyka sie we wlasnym silosiku i widzi potrzebe integracji srodowiska.

    Konczac, jedna z niewielu rzeczy, ktora mnie skutecznie wk…ia jes publiczne przekazywanie negatywnego feedbacku. Jesli ktos uwaza, ze kryzysowy problem kanapek byl na tyle wielki, ze juz naprawde trzeba sie wypowiedziec, to o wiele skuteczniejszy jesli chodzi o efekt bylby feedback wprost do Adama. Widac jego FB przeciez, prawda? Czy nie fajniej byloby napisac na AW posta „Adam, fajna impreza, duze dzieki, bylo pare rzeczy do poprawy, ale to juz na prv.” Milej? Milej! Efekt osiagniety? Result! Chyba, ze ktos faktycznie chce polac sobie zolc.

    pozdrawiam!

    p

  • Maciej

    byłem tylko w pt – wg mnie było b ciekawie! żałuje, że nie mogłem być na party i w sob :( niestety, obowiązki…

  • http://jaro.lt Jaro

    Dla mnie impreza bardzo się spodobała. Nie chcę ją nazywać konferencja, bo to nie była konferencja, więc dlaczego mówicie o kiepskiej konferencji? To były targi startupów i BarCamp. Tyle.

    Parking? Obiad? Czy oto chodziło? Myślę, że nie.

    Jednak zgadzam się, że w następnym roku byłoby nice widzieć więcej mediów, to daje visibility dla młodych biznesów. Myślę, że organizatorzy jeszcze napiszą jakąś notkę prasową i nadrobią swoje ;)

    +10 za Event! Było naprawdę super!

    m010ch: Co prawda to prawda – słaba organizacja, praktycznie brak cateringu (no chyba, że nazwać tak paletę napojów energetycznych od Allegro, krówki jako promo jednego ze startupów, czy po bułce na głowę), jakichkolwiek mediów brak, miejsc parkingowych brak, prezentacje główne wszystkie na jedno kopyto (nawet zawartość slajdów się potrafiła powtarzać) – jasnym punktem było za to prezentacje startupów i ich prezentacje na piętrze. Generalnie bez szału – byłem na wielu lepszych “konferencjach” (i niewielu słabszych).”.

  • http://jaro.lt Jaro

    Mikar: Ale ja nie wspomniałem ani przez chwilę, że się tam prezentowałem. W Barcampie uczestniczyłem “jako zwiedzający”. Po prostu chciałem posłuchać wystąpień i obejrzeć startupy.

    No to już rozumiem w czym problem. Oto definicja BarCampa:

    „NO SPECTATORS, ONLY PARTICIPANTS

    Attendees must give a demo, a session, or help with one, or otherwise volunteer / contribute in some way to support the event. All presentations are scheduled the day they happen. Prepare in advance, but come early to get a slot on the wall. The people present at the event will select the demos or presentations they want to see. ”

    http://barcamp.org/TheRulesOfBarCamp

  • http://www.facebook.com/michalsadowski Michał Sadowski

    Jak jesteś ptysiu głodny to idź do baru mlecznego, a nie na konferencję branżową.

    m010chsłaba organizacja, praktycznie brak cateringu

    Jak dla mnie to była jedna z najlepszych jeśli nie najlepsza tego typu impreza EVER. Dużo ciekawych prezentacji uniemożliwiało jakąkolwiek nudę. W przerwach można było natomiast podklepać bajerę z czołowymi zawodnikami polskiej branży internetowej tudzież blogosfery.

    Tak, czy siak, wokół kolejnej edycji Democampu będę budował swoje plany na przyszły październik (o ile będzie w tym miesiącu). Nie na odwrót.

  • sperzdechly

    „- Funkcjonalności nie tworzą (udanej) aplikacji, tworzą ją użytkownicy”

    Słowo „funkcjonalność” nie posiada w języku polskim liczby mnogiej. Częsty błąd w naszej branży… :(

  • http://www.facebook.com/mrskuza Arek Skuza

    Fajna impreza. Im więcej takich tym dla nas wszystkich lepiej. Byłem, dzięki zaproszeniu podzieliłem się wiedzą: http://www.arekskuza.pl/index.php/2010/10/democamp-poznan-wystepienie/.

    Podziwiam organizatorów, że udało im się to zrealizować. Dużo aktywności na FB więc super.

  • http://perfumowo.com Sklep

    @Adam – Good Job!

    PS: że ci się ciągle chce;-)

  • http://www.facebook.com/alex.pasek Alex Pasek

    W przyszłym roku poczęstunek Pod Wierzynkiem i relacja w CNN (not)

  • http://jan.rychter.com/blog/ Jan Rychter

    Bardzo się cieszę, że taka impreza powstaje i że dzięki niej Polska pojawia się na mapach inwestorów z całego świata. To jest naprawdę potrzebne!

    Żałuję, że nie byłem, bo z relacji wynika, że było ciekawie.

  • http://www.youthink.pl/ Michał Piórkowski

    Szkoda tylko że organizacja potwierdza przykrą prawdę – daleko nam do osiągnięcia porządnego poziomu w niektórych rzeczach.

    Zasady konkursu nie zostały nigdzie dokładnie opisane, niektórzy otrzymali je dopiero po zakończeniu konkursu.
    W niektórych miejscach było napisane np. że do konkursu zostanie włączonych dużo więcej startupów, niż w rzeczywistości przyjęto.

    Nie wspominam nawet o tym, jak wyglądało after-party. Szkoda, że musimy spełniać sterotyp informatyka :/

    Do tego niestety coś, co wg mnie, „osoby z branży” jest bolączką każdej konferencji związanej z IT w polsce – jest to „kiszenie się we własnym sosie”. Przykre jest również to, że na wszystkie projekty patrzy się pod względem „monetyzacji”.
    Szkoda, że ludzie zapominają o tym, że można coś zrobić dla przyjemności, dla zajawki, dla spełnienia marzeń i znalezienia innych ludzi, którzy może podzielą naszą pasję. Nazwijcie mnie idealistą, głupkiem, człowiekiem oddzielonym od „monetarnej” rzeczywistości, ale dla mnie właśnie to jest istotą WEB 2.0, a nie to, czy jesteśmy w branży, czy znamy tego, kogo warto znać i czy nas portal „da hajs” – takie spłycanie sprawy jest naprawdę przykre i uwłaczające wielu pomysłom, które wnoszą coś więcej niż hajs.
    Mam wrażenie że ludzie którzy są na tych konferencjach mają klapki na oczach i chcą stworzyć drugiego facebooka, który da im miliardy.
    Proponuję tym wszystkim osobom spojrzeć np. na Listonica, który w moim odbiorze nigdy nie miał parcia na papier i rozwijał się powoli, zgodnie z zajawką autorów a wg mnie osiągnął całkiem sympatyczny sukces.

    Może powinniśmy się wszyscy zastanowić nad tym, co naprawdę warto promować i nagradzać.
    Peace.