breaking bad netflix ultra hd zdjęcie
48

Darmowy Netflix z reklamami to nie byłby wcale taki głupi pomysł

W zeszłym tygodniu pojawiły się plotki, jakoby Amazon planował wprowadzenie specjalnej wersji freemium w swojej usłudze wideo Amazon Prime. Użytkownicy mieliby w niej dostać bezpłatny dostęp do treści wideo w zamian za wyświetlanie w nich czy pomiędzy nimi reklam. Amazon zdementował te plotki, ale sam zacząłem się zastanawiać czy może nie byłby to dobry pomysł.

Spójrzmy na takie Spotify, obecnie mają 120 mln użytkowników na całym świecie, a połowa z nich płaci. Do tego mają imponujące tempo ich wzrostu – 10 milionów nowych, co pół roku, mimo, że cały czas udostępniają, z pewnymi ograniczeniami, ale zupełnie darmową wersję z reklamami.

I tu się zastanawiam, czy aby ta darmowa wersja nie napędza im nowych płacących. Na początku użytkownik zakłada konto darmowe, zapoznaje się z biblioteką przez jakiś czas korzysta bezpłatnie, ale kiedy już wsiąknie, zasmakuje wygody takiej konsumpcji treści muzycznych, chce przejść na wersję płatną z wszystkimi udogodnieniami, jak możliwość przeskakiwania utworów, dostęp offline czy pobieranie utworów, no i oczywiście bez reklam.

Czy taki model mógłby się sprawdzić w przypadku serwisów wideo, takich jak Netflix? Wiem, że większość z Was jest zmęczona wszechobecnością reklam i z pewnością ci z Was, którzy wybierają takiego Netflixa czy HBO GO, decydują się na nie właśnie ze względu na brak reklam. Ale pomyślmy o tych, którzy nie mają takiej styczności z nowymi technologiami i nawet jak im opowiemy, że istnieje taki czy inny serwis, gdzie będą mogli oglądać filmy czy seriale bez ograniczeń i bez reklam, jak tylko usłyszą, że będzie trzeba płacić, zniechęcają się bez sprawdzenia, zadowalając się dalej tym, co serwuje telewizja naziemna.

Dla przykładu powiem Wam, że dopiero niedawno namówiłem Mamę na Spotify, bardzo lubi słuchać muzyki, ale nie szło jej przekonać do tego, gdy pierwszy raz kupiła smartfona dwa lata temu. Teraz dopiero, przy okazji wymiany telefonu dała się namówić i korzysta. Nie wiem, czy wykupi płatną wersję, ale już jest ku temu bliżej niż wcześniej.

Oczywiście, dla Netflixa jest spore zagrożenie, że aktualnie płacący, którzy korzystają z niego od czasu do czasu, zrezygnują z płatnej subskrypcji na rzecz darmowej wersji, ale czy będzie ich tak dużo, jak nowy napływ użytkowników, którzy z czasem mogą mocniej wsiąknąć w ten serwis i zacząć płacić?

Czy Spotify rósłby co pół roku o 10 mln płacących użytkowników, gdyby nie miał bezpłatnej wersji? Chyba nie, wystarczy wprowadzić odpowiednie ograniczenia w korzystaniu z darmowej wersji i przy tym zapewnić dużo interesujących treści, by tych użytkowników przekonwertować szybko na płacących, nawet w serwisach streamingowych wideo.

  • Nazir

    Ja na razie płacę 52 zł. za full opcję i nie za bardzo mam co oglądać .
    ps.
    Dziś wykupiłem pakiet HBO w Player+ bo tego najbardziej potrzebowałem jak zrezygnowałem z NC+

    • Morski Morświn

      Wiem że i tak mi nie odpiszesz bo masz zakaz zbytniego trolowania, ale w sumie chciałem ci podpowiedzieć że najlepsza oferta programowa dla ciebie to jednak na jutube. Filmiki z kotami i setki recenzji xiaomich. Po co płacić za coś co sięnie ogląda?

    • GLOCK

      nazir ty chyba w duzej wysokosci na glowe upadles co?najpierw kupujesz xiaomi(i je chwalisz) a teraz jeszcze zrezygnowales z nc+!!!!!!to iest emejzing dopiero!!!!!

    • Nazir

      :)
      Nowe zmiany w życiu to nowe sytuacje

    • Acac

      Bida.

  • Łukasz Głusek

    Co z tego, że ludzie by mogli tak korzystać jak dla tej grupy (czytaj pokolenie naszych rodziców) nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Netflix ma raczej seriale dla ludzi młodych którzy chcą „być na czasie” mało jest seriali gatunkowych czy starszych pozycji. No i wszędzie pakuja sporo wulgaryzmów, narkotyków, gadania o seksie co tez wielu zniechęci

    • Nazir

      Po obejrzeniu kilku filmów raczej mam niesmak bo wiało nudą i coraz bardziej nie rozumiem czym tak się jarają ci co tak zachwalają netflix

    • Snowsky

      Nikt nie rozumie jakim cudem ty jeszcze komentujesz a jednak to się wciąż dzieje…

    • To był tylko przykład, wśród grupy docelowej Netflix nadal jest mało popularny, bardziej popularne jest cda

    • zakius

      ciekawe jak to działa… hmm…

    • Łukasz Głusek

      No, ale zmienić to może tylko dostępność większej liczby materiałów, która interesuje te osoby.

    • Cassiel

      CDA jest portalem oferującym w dużej mierze treści bez praw autorskich, i jest to portal piracki.
      Oczywiście że jest popularniejszy w Polsce, bo typowy zjadacz chleba ma taką naturę – wszystko chce oglądać za darmo.

      Netflix jest po stokroć bardziej popularniejszy, bo poza Polską, jest dostępny na całym świecie.

  • Pluto

    Wg. mnie to dobry sposób na spopularyzowanie Netflixa, Spotify bez darmowych kont nie był by tak bardzo popularny i znany a tak jest wszędzie. Nawet w samochodach i sprzęcie stacjonarnym, który nie ma takich możliwości jak smart telewizor, że można sobie apki instalować.

  • Zbigniew Fistaszek

    Panie Grzegorzu – „darmowy Netflix z reklamami” to tak zwany pleonazm czyli mówiąc po ludzku, masło maślane. Jeśli oglądamy reklamy emitowane w zamian za możliwość oglądania filmów na Netflixie to płacimy tym oglądaniem reklam. Czyli nie ma mowy o darmowym Netflixie. Można napisać „bezpłatny Netflix z reklamami” bo nie płacimy gotówką tylko pośrednio.

    • Alot

      Nie. Nie można napisać ani darmowy ani bezpłatny.
      Jeśli już, można napisać „dostęp w zamian za oglądanie reklam”.

    • Feniks06

      Ty… miodek…

      Za słownikiem języka polskiego
      Bezpłatny – „taki za którego nie pobiera się opłaty”
      Opłata – „kwota należna za usługi itp”
      płacić – „dawać pieniądze jako należność za pracę, za towar, uiszczać dług, podatek itp”
      Darmowy – „otrzymywany za darmo, bez zapłaty”

      Tak więc można a nawet trzeba pisać, że netflix z reklamami to „Netflix bezpłatny”.

      Nie pouczaj innych jeśli sam operujesz własnymi pojęciami.

      Pleonazm – to tak jak Zbigniew napisał masło maślane. Czyli gdy oba wyrażenia powtarzają tą samą treść.

      „Darmowy netflix z reklamami” to nie pleonazm a jeśli już się uprzeć to oksymoron jak poniżej napisał kofeina.

    • Alot

      Można płacić swoimi danymi, swoim czasem, swoją uwagą.
      Jeśli więc ktoś daje coś, ale chce cokolwiek w zamian, to znaczy, że to NIE JEST darmowe.

    • Feniks06

      Twoja definicja mimo wszystko nie wpisuje się w definicje ze słownika języka polskiego. Ja rozumiem że to skrót myślowy ale skoro się czepiamy…

    • Pozwoliłem sobie na skrót myślowy. Podobnie jak Ty, pisząc płacimy oglądaniem.

    • Abraas

      Głupie porównanie. Spotify rośnie ale wciąż na minusie jeśli chodzi o zysk. Taki model jest rewelacyjny dla inwestora. Weź pod uwagę, że tworzenie filmów i seriali jest xxx razy droższe niż pozyskanie przez Spotify licencji na muzykę.

    • Zbigniew Fistaszek

      Panie Grzegorzu gdyby to był skrót myślowy to nawet bym nie pomyślał o wytykaniu tego Panu. Mylenie słowa „darmowy” z „bezpłatnym” jest myleniem na poziomie znaczeniowym. To nie jest równoważne zastosowaniu słów „auto” i „samochód” – to jest tak jakby Pan powiedział na brunetkę blondynka. Darmowy oznacza coś co dostajemy za darmo natomiast bezpłatny to jest produkt, za który nie musimy zapłacić bezpośrednio gotówką ale zapłacić musimy. Ja mam oczywiście obsesję na tym punkcie z powodów politycznych. Ponieważ lud pracujący miast i wsi nie ma pojęcia, że w życiu za darmo to nawet kopa w dupę się nie dostanie a co dopiero jakiekolwiek dobro. I głosuje potem na partie socjalistyczne wierząc, że rząd daje im cokolwiek „za darmo”. Oczywiście oglądając reklamy wyświetlane na Netflixie płacimy za udostępniane filmy – to nie jest skrót myślowy. Byłby nim gdybym napisał, że oglądając reklamy wpłacamy gotówkę do kasy Netflixa. A tak nie napisałem całkiem świadomie. Bo wiem co chciałem napisać ;-) Podobnie jest kiedy nie chcemy iść do agencji towarzyskiej i wykupić usługi prostytutki na jakiś czas a w zamian udajemy się do dyskoteki gdzie „wyrywamy” małolatę na kolorowe drinki. To też jest płacenie za seks ale nie gotówką tylko alkoholem. Jednak w dalszym ciągu jest to dosłowne płacenie czyli przekazywanie zapłaty za udostępnienie ciała do białego rana ;-)

    • Alot

      Bezpłatny oznacza bez opłaty.
      Jeśli płacę swoją uwagą, to nie ma mowy o bezpłatności.

      Można oczywiście rozpatrywać zagadnienie w wąskim, słownikowym znaczeniu, ale prowadzi to do wynaturzeń, np w postaci przekonania, że nasze dane osobowe są bezwartościowe.
      A przecież muszą mieć konkretną wartość, skoro są tak pożądane przez usługodawcę. Czyż nie?

    • kofeina

      Poczytaj o oksymoronach ;)

    • Zbigniew Fistaszek

      W przypadku, który opisałem mamy do czynienia z pleonazmem a nie z oksymoronem. Więc zaproponuję aby kofeina przeczytała o pleonazmach ;-)

    • kofeina

      Jak? Stwierdzasz, że jeśli jest coś darmowe, to nie jest z reklamami, więc jest oksymoron. Pleonazmem by to było, jeśli „darmowy” i z reklamami” to synonimy.

    • Zbigniew Fistaszek

      Z boleścią stwierdzam, że się myliłem ;-) Po ponownym przemyśleniu różnic między oksymoronem i pleonazmem to „darmowy z reklamami” jest faktycznie oksymoronem a nie pleonazmem.

    • kofeina

      Jestem pod wrażeniem i obiecuję Ci, że nigdy Ci tego w żadnej duskusji nie wspomnę 😉

  • Przemysław Rumik

    Małe szanse.
    To jest inny model. TV z reklamami jest kierowana do masowego odbiorcy, takiego który woli obejrzeć M jak Miłość czy Modę na Sukces, niż House of Cards, czy nawet House. MD.
    Takie HBO dzięki temu, że jest płatne może sobie pozwolić na zrobienie Gry o Tron, która mimo bycia najbardziej piraconym serialem na świecie raczej nigdy nie zostanie serialem, który zarobi na siebie dzięki reklamom. Inny target.

    • Alot

      Nie widzę przeszkód, by obejrzeć nawet kilkuminutowy blok reklam w zamian za możliwość obejrzenia filmu/serialu bez konieczności logowania/zakładania konta i wnoszenia opłaty.

    • Daniel Stawicki

      Ale ten blok reklam będzie przed filmem i w jego trakcie. Takie comedy central na serial 20 min rezerwuje ponad 30 minut czyli połowa czasu to reklamy. Ja wole płacić. Gdyby to było kilka minut jak piszesz to może bym pozostał przy tym modelu dystrybucji, ale po prostu mam ich dość.

    • kofeina

      Dopóki nikt Ci nie zabierze możliwości, to nie możesz narzekać ;)

    • Alot

      Jedyny zarzut jaki mogę postawić temu modelowi jest taki, że np w przypadku player.pl zdarza się blok reklam złożony z jednej reklamy powtarzanej 5 razy.
      Jednakowoż wartością nie do przecenienia jest to, że oglądam bez logowania i tym podobnych utrudnień.

    • Przemysław Rumik

      @Alot jest wiele przeszkód. Poczynając od AdBlocka i przewijania. W takim przypadku Netflix musiałby „wmontować” reklamy bezpośrednio w filmy, do tego zmienić playery tak by uniemożliwiały przewijanie na reklamach. Do togo tych reklam musiałoby być naprawdę dużo. Do tego w takiej Polsce ludzie musieliby oglądać z 2-3 razy więcej reklam niż w USA.
      Za skomplikowane.
      Może jak nasycenie rynku będzie większe i Netflix i podobne serwisy będą musiały szukać dodatkowej kasy to zaczną o czymś takim myśleć, z drugiej strony HBO czy inne płatne stacje nadal działają i nie przechodzą na model z reklamami. Lepszy klient, który zapłaci te 20 czy 50 PLN co miesiąc niż taki z którego z reklam dostanie się może 5 PLN.

    • GLOCK

      akurat m jak milosc,moda na sukces czy wspomniany house byly emitowane na tvp ktore puki co nie przerywa serialu reklama tak wiec zly dobor przykladow!

    • Przemysław Rumik

      @disqus_7EE19zaRMm:disqus TVP zawsze miała więcej kasy niż inne stacje, do czasów Jacka brali zwykle więcej za reklamy i mieli największą oglądalność. Reklamy to opłacały. Teraz jak TVP mało kto ogląda, a jak ogląda to są to zwykle ludzie z małych miejscowości, zwykle o niższych dochodach to i mało kto się tam tak bardzo chce reklamować, stąd kasy z reklam mają jak kot napłakał.. do tego Jacek wydaje kasę na potęgę na zatrudnianie „niezależnych”. Model biznesowy TVP teraz to „weźmy kilka ciężarówek wypakowanych 1 mld PLN, podpalmy i mamy TV”, z tym że nikt tego nawet nie filmuje ;-)

  • benek

    Artykuł napisany na zlecenie do przetestowania reakcji ludzi na ewentualna opcje Netfliksa za darmo z reklamami. Żałosne ,i jeszcze ta zmyślona historia że niby „całkiem przypadkowo” „p.redaktor” namówił Mamę na Spotify. Wiadomo że takie historie są chwytliwe i wzruszające, więc drogi kolego nie wciskaj kitu tu mi tu ! A moja odpowiedz brzmi Sam Sobie Oglądaj ten Chłam Reklamowy jak chcesz i to za darmo 24 godziny na dobę. Błeeee.

  • kim

    wątpie by się opłacało, streaming wideo to nie to samo co audio. Wymaga większych zasobów serwera. Audio w porownaniu z tym to pikuś. Raczej by się nie zwróciła inwestycja. Szczegolnie ze netflix ma wysoką jakość wideo a to sporo MB.

    • GLOCK

      pan redaktor zapomial tez laskawie wspomniec o wynikach finansowych obu firm.spotify mimo ogromnej ilosci subskrybentow od lat jest pod kreska nie ponoszac przy tym zadnych kosztow produkcji-ten jest po stronie wytworni fonograficznych.netflix mimo ze bazuje tylko na opcjach platnych(pomijam darmowy m-c) i o takiej bazie pewnie moze pomazyc od lat jest nad kreska inwestujac przy tym miliony dolarow rocznie we wlasne produkcje.
      Tylko w sumie czego spodziewac sie po AW?rzetelnosci?

  • razer666

    Z tego co się orientuję to Spotify nie za dobrze finansowo sobie radzi.

  • zakius

    póki nie wpadną na to, że może by warto było jednak wystawić publicznie bibliotekę to i tak słabo
    jak użytkownik szuka vod? wpisuje tytuł poszukiwanego filmu lub serialu i dodaje online
    żadna wyszukiwarka nie zwróci w ten sposób netfliksa, bo nie może, nie ma pojęcia o tym, co ten ma w swojej bibliotece

  • Elmot

    Moim zdaniem, to Spotify powinno obrać kierunek w jakim idzie Netflix i zrobić darmowy jeden miesiąc. Jak dla mnie ten miesiąc jest wystarczający, aby podjąć decyzję. Poza tym, w obu przypadkach nie podpisuje się cyrografów na określony czas, tylko w każdej chwili można zrezygnować. Wyniki finansowe też mówią wiele, Spotify jest permanentnie pod kreską, Netflix cały czas notuje zyski i to uwzględniając wydatki na nowe autorskie produkcje.

    • Cassiel

      Ale przecież Spotify do tej pory miało darmowe miesiące, czy tak jak teraz – dla nowych użytkowników 3 miesiące w cenie 99 groszy.

    • Elmot

      Owszem, ale bardziej chodziło mi o to, że jest opcja darmowego Spotify, czego nie ma w Netflixie. Jeśli Spotify chce zarabiać, to powinno stopniowo ograniczać dostęp do darmowej wersji, tak by finalnie zniknęła zupełnie. Poza oczywiście darmowymi miesiącami dla chcących sprawdzić usługę.

    • Cassiel

      Darmowa wersja na urządzenia mobilne, smart tv itd. w zasadzie jest tak restrykcyjna (czyli np. brak możliwości wybierania utworów, pobierania czegokolwiek) że w zasadzie żadna to wg mnie darmowość. Może to sobie zostać w takiej formie, jeśli komuś takie słuchanie sprawia przyjemność. Mi nie sprawia, moim znajomym podobnie, i wolę premium.

      Komputery mają dostęp do opcji słuchania każdego utworu po wysłuchaniu reklam. Ale na komputerach jest przecież masa alternatyw, jak nie spotify, to można załączyć nutkę na yt, czy innym źródle.

    • Elmot

      Dla mnie też nie, ale patrząc na statystyki, to w czerwcu b.r. na 130 mln subskrybentów płaciło około 60 mln. Jak widać reszcie ograniczenia nie przeszkadzają.

  • Mamy juz Polsat z reklamami. Dziekuje wole zaplacic niz w ciagu godziny filmu serialu ogladac 25 minut reklam.

  • Maciej

    Netflix przecież ma pierwszy miesiąc do wykorzystania za darmo. Dzięki niemu nigdy nie wrócę do ogłupiających 20 minutowych reklam po których zapominałem co oglądałem. A pozatym co w tej telewizji jest wartego płacić tyle kasy? 100 programów gówna z reklamami za min. 70 zł gdzie w Netflix mam pod siebie co chcę, kiedy i gdzie chcę za 35 w opcji komputer zamiennie na smartfon.