DanielMagical
71

DanielMagical bije matkę na streamie. I jeszcze mu za to płacą

Właściwie, to nie wiem jak zacząć ten tekst. Mógłbym wpierw odnieść się do tego, że godność w internecie upadła, streamerzy to najgorsze, co mogło nas spotkać, a fakt, iż patologia sprzedaje się tak dobrze nie najlepiej o nas świadczy. I prawdopodobnie, tak bym zrobił, gdyby nie to, że absolutnie nie koresponduje to ze smutkiem, jaki odczuwam po obejrzeniu jednego fragmentu "występu" Magicala. Tak, jak w tytule - popularny streamer zwyzywał i uderzył swoją matkę.

DanielMagical wprowadził społeczność skupioną wokół streamów, YouTube’a do swojego prywatnego życia, które usłane różami nie jest. Nie trzeba być ekspertem po szkoleniach w kierunku pracy socjalnej, żeby zauważyć, że w jego rodzinie coś jest nie tak. Dysfunkcja w tym przypadku to po prostu eufemizm. Jak można nazwać sytuację, w której syn pije równo z matką „na wizji”, obydwoje wykonują dziwne „wyzwania”, które tworzą dla nich widzowie? Jak określić burdy, które są tworzone przez głównych bohaterów tej – umówmy się – tragedii? Nie obchodzi mnie to, czy są one robione pod publiczkę, czy może wynikają z rzeczywistych problemów tej rodziny. Liczy się to, że widzowie to oglądają. I co jeszcze bardziej niesmaczne – wspierają Magicala – „donejty” to mimo wszystko forma aprobaty dla takiego formatu.

Co robię w życiu? Chleję, piorę matkę, jestem sławny

Jeszcze przed rewolucją streamersko – youtuberską tego typu patologie mieliśmy okazję zobaczyć w programach interwencyjnych. Bieda, alkohol, narkotyki, długi – to widzieliśmy u Elżbiety Jaworowicz, w Interwencji, Uwadze i innych tego typu programach. Reporterzy z misją ratowania świata ukazywali problemy ludzi, którym mniej powiodło się w życiu i ze względu na czasami niezawinione przez siebie okoliczności byli wypychani poza margines zdrowego społeczeństwa. DanielMagical z patologii zrobił sobie świetny sposób na życie. Sprzedał problemy swoje, swojej rodziny tym, których gusta odnośnie wartościowych treści oscylują wokół „zerowania półlitrówki na raz”. Trafił do specyficznej grupy, dla której godność to niezrozumiałe pojęcie w słowniku. Tak ma wyglądać internet? Tego właśnie potrzebujemy, chcemy to oglądać? Jeśli tak, to ja po prostu wysiadam z tego pociągu i nawet mu nie macham na pożegnanie.

A teraz pytanie do Was, drodzy Google oraz YouTube. Na każdym kroku twierdzicie, że chcecie swoim użytkownikom dostarczać najwyższej jakości treści. Dbacie o to, żeby w Waszych platformach nikt nie krytykował ludzi ze względu na kolor skóry, płeć, pochodzenie, religię. W Waszych wizjach świat powinien być przyjazny dla wszystkich, ludzie powinni się wzajemnie kochać, szanować i bla bla bla. Czy DanielMagical wpisuje się w to, co zamierzacie wypracować? Podobne pytanie mam do platform streamerskich, które pozwalają na wspieranie takich „idoli”. Nie wstyd Wam, do cholery, że dzięki Wam odbywa się festiwal promocji już nie tyle głupoty, co intencjonalnego bestialstwa ku uciesze nie lepszej gawiedzi?

I pytanie teraz do tych, którzy choć raz wsparli Magicala. Dumni z siebie jesteście? Stworzyliście nie potwora, nie ogromne zło, ale zjawisko, które nie powinno się pojawić w zupełnie zdrowym społeczeństwie. Zamiast gloryfikować tych, którzy się nam wszystkim do czegoś przydają, wyraziliście swoją aprobatę dla patologii – czegoś, co powinno się leczyć, a nie to jeszcze wspierać. Czym się kierowaliście? Chcecie zobaczyć coś, co „leci po bandzie”? Cieszycie się z tego?

Ten film od DanielMagical obejrzałem ze smutkiem i zażenowaniem

Nie obchodzą mnie stosunki między nim, a jego matką. Dla mnie właśnie matka – nie tylko kobieta, która mnie urodziła, ale i wiele mi poświęciła to zdecydowanie najważniejsza osoba w życiu. Ja doskonale rozumiem, że są i takie kobiety – tylko z definicji matki, które popełniły sporo błędów i raczej nie mogą stanowić wzoru cnót. Niemniej nic nie usprawiedliwia bohatera tej smutnej historii – uderzyć kobietę, matkę? To krok, na który decydują się tylko ci, którzy są kompletnie wyprani z uczuć, pozbawieni wszelkich zasad. Ale… o czym my mówimy, skoro DanielMagical to osoba, która zdecydowała się sprzedać swoje: rodzinę, godność, prywatność i tożsamość za „donejty”? Jakkolwiek dobry to by nie był biznes, ile by dobrego za zebrane pieniądze nie zrobił, absolutnie nigdy to nie wyrówna strat w wartościach, których nie da się przełożyć na jakiekolwiek dobra materialne.