Przynajmniej takie jest moje wrażenie po ponad dwu miesięcznych testach desktopowych klientów Facebooka i Twittera. Testowałem dwa narzędzia czyli Seesmic Desktop (przy okazji warto wspomnieć, że Seesmic wypuścił dzisiaj klienta pod windowsy – i wygląda on moim zdaniem lepiej niż ten z Mac OS) oraz aplikację TweetDeck. Oba produkty są bardzo dobre, nie sprawiają problemów jeśli chodzi o podstawowe funkcje i są dość proste w obsłudze.
Od momentu kiedy wreszcie Twitter wprowadził listy mam podgląd na chyba najlepsze źródła z informacjami IT (listy własne + listy innych osób). Przeglądanie ich czy też właściwie obserwowanie jest o tyle ciekawe, że naprawdę mamy praktyczne na żywo podgląd na to co dzieje się czy też wydarzyło w świecie IT. Zdecydowanie jest to szybsza metoda na dotarcie do ciekawych newsów niż czytnik RSS.
Tak jak jednak napisałem, jest to tylko obserwowanie. Żadne narzędzie ani też aplikacja desktopowa nie pozwoli nam na spokojnie śledzić fali informacji jaki do nas dociera z Twittera czy Facebooka. Nie sprawdzają się też moim zdaniem serwisy typu Tweetmeme czyli agregatory treści na bazie tego ile razy dany status był retweetowany.
Druga wada to spora ilość dubli – śledząc kilkadziesiąt serwisów IT czasami zdarza się, że jedne i ten sam news opisany tylko innym słowami dostajemy z kilkudziesięciu miejsc. Nie da się tego na razie ani filtrować ani też opracować jakiejś skutecznej metody na obejście tego problemu.
Z czytnikiem RSS jest natomiast inaczej – spokojniej. Przy gorącej kawie i chwili ciszy w domu (w moim przypadku grubo po 22) przejrzenie na spokojnie źródeł, które obserwuję (jest ich nie więcej niż 30) jest nadal dużą przyjemnością. Nie spiesząc się, możemy skupić się na każdy czytanym zdaniu i nie zgubić w pośpiechu tego co autor chce nam przekazać między wierszami. Przeglądając Twittera możemy popaść w manię czytanie nagłówków, wtedy liczy się dla nas ten kto był pierwszy i wymyślił bardziej szokujący tytuł. Przeglądając RSS-y twórczy tytuł nie jest już tak efektywny, a w niektórych przypadkach może wręcz zniechęcać.
Moim zdaniem czytnik RSS i ta forma konsumowania informacji jeszcze chwilę przeżyje. Nie wiem natomiast czy się będzie rozwijać, agregatory, mikroblogi i facebooki chyba nie pozwolą na dalszy rozwój czytników RSS – które mówiąc szczerze i tak nie wszyły nigdy poza grupę geeków i bardziej zaawansowanych użytkowników internetu.
Ciekawe kiedy będziemy z nostalgią wspominać czasy Google Readera i dylematów dotyczących newsów z Twittera czy Facebooka?

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Ale przecież spora część tego co na Twitterze to jest właśnie ten stary, dobry RSS tylko podany w mikroblogowym modelu PUSH (przepychany do czytelnika od razu po publikacji). Jak sam piszesz jest to kanał o wiele silniej zaszumiony. Główny problem to czas życia takiej informacji – jeśli nie przeczytasz od razu to praktycznie przepadło, zostanie wypchnięte przez potok kolejnych wiadomości (chyba, że będzie się ktoś gdzieś ponownie podlinkuje).
W przypadku RSSa nie ma tej presji – można przejrzeć w dowolnym momencie, zerknąć do poprzednich informacji z danego źródła. A przede wszystkim dość łatwo można filtrować źródła danych.
[...] antyweb.pl przed chwilą AntyWeb | » Czytniki RSS przetrwają, tylko jak długo? antyweb.pl/…urce=feedburner&utm_mediu… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
A propos czytnika RSS – poprawiłeś literówkę w tekście, ale została uprzednio wczytana do GReadera – pech :-)
Oczywiście uważam, że przy wszystkich zaletach mikroblogów jako źródła gorącej informacji nie wyobrażam sobie odejścia od RSS, który jest po prostu usystematyzowany. Niektórzy w wieszczym zapędzie chcieliby już uśmiercić czytniki kanałów informacyjnych, ale to oczywiste nieporozumienie.
o to dobrze powiedziane ;)
z tym z kolei sie nie zgodze – wg mnie nie tak szybko padna rss readery, nie kazdy uzywa twittera czy facebooka (wsrod znajomych – programistow, a wiec geekow – bardzo mala ilosc – ~10-15% rzeklbym)
Moim zdaniem porównujesz 2 różne światy.
Jeden, a’la Blip, Twitter etc gdzie na żywo uczestniczymy i widzimy w danym momencie publikację.
A drugi bardziej tradycyjny i trudniejszy do pozbycia – RSS, to tak naprawdę stara dobra gazeta, tylko na ekranie i z informacjami z dzisiaj, a nie wczoraj. Mamy wiadomości, nie musimy wszystkich czytać dzisiaj, możemy coś odłożyć na jutro.
To o czym piszesz to od tak, taka moda….
Dlatego pewnie w gReader jest możliwość udostępniania. Nie różni się niczym według mnie od twittera czy facebooka. Śledzisz publikacje konkretnych osób i wiesz co czytasz. Mnie odstraszają linki bit.me/dsfsdfs czy jakieś takie bo nie wiem co w nich jest i czy warto klikać. W czytniku mam podane wszystko na tacy.
Dla mnie RSS to jak napisałeś czytanie gazety a Twitter to jak słuchanie radia , albo CB jak prowadzisz dialog. Mając dużo śledzonych osób i malo czasu przegapienie cennych informacji jest łatwe. W RSS zawsze mogę z łatwością do nich wrócić. Mimo wszystko uczę sie powoli co wyciągać z każdego z tych narzędzi.
Czytnik RSS, będzie trwał tak długo, jak będą publikowane treści RSS/ATOM. Niestety (a może stety) nie każdy ma czas/możliwości/chęci trzymać rękę na pulsie i śledzenia twitterów i innych, często dla samego faktu bycia poinformowanym jako jeden z pierwszych.
Dla mnie, przeglądanie gReadera jest podobnym rytuałem jak dla ciebie. Wieczorem, na spokojnie, niekoniecznie codziennie…
Ja korzystał z RSS’ów dopiero od pól roku, roku i zastanawiam się czemu wcześniej tego nie robiłem. Dzięki RSS’om jestem na bieżąco z informacjami ze świata IT.
Do Facebook’a, Twittera etc. może przekonam się za jakiś czas, ale nie wyobrażam sobie siedzenia cały czas i czytania na bieżąco informacji, kiedyś trzeba pracować :)
Twitter i RSS – jak sam zauważyłeś – doskonale się uzupełniają. Ja akurat używam czytnika rss na ipod touch, gdzie cache-ują mi się wiadomości z całego dnia i podczas gdy utknę w korku, czekam na żonę czy podczas innej okazji mam możliwość przeglądnięcia na spokojnie wiadomości nie będąc podłączonym. Twitter dostarcza mi na bieżąco informację, gdy jestem online ;) Pełen wyczes i wypas :)
ja czekam na integracje readera z mikroblogami i social networkami – pewnie zaraz po social search na bingu i googlach
[...] antyweb.pl wczoraj, 23:34 AntyWeb | » Czytniki RSS przetrwają, tylko jak długo? antyweb.pl/…ki-rss-przetrwaja-tylko-j… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
[...] antyweb.pl/…jak-dlugo/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaig… wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
[...] antyweb.pl/czytniki-rss-przetrwaja-tylko-jak-dlugo wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
Pytanie tylko czy wszyscy potrzebujemy takiego dostępu do informacji IRL? Mi zdecydowanie wystarczy to, że 1-2 razy na dobę przejrzę swoje RSSy. I tak zabiera mi to sporo czasu a w momencie gdy dostawałbym co 10 minut jakiegoś newsa moja produktywność spadła by chyba o 1000% :)