Na LinkedIn robi karierę infografika, prezentująca rynkową wycenę social mediowych tuzów. Rodzi poważne pytanie: czy kapitał w postaci danych i społeczności faktycznie usprawiedliwia wycenę kilkadziesiąt razy większą niż przychody?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Piotrek

    50-krotnych zyysków czy przychodów? Z grafiki wnioskuje, ze przychodów.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=726889141 Michal Glomba

    A w szczególności kluczowe jest, czy firmy take jak Skype, Linkedin czy Facebook beda istnialy za 30-50 lat…

    • Szymon

      Raczej czy będą istniały za 3-5 lat. Internetowe firmy w długości istnienia porównywać można do życia motyli.

    • http://www.qazeta.pl MateuszW

      @szymon, jakoś Google żyje i ma się dobrze :)

    • skynet

      @MateuszW:
      Wymień proszę kolejne 3 firmy, które trzymają się na najwyższej półce ponad 10 lat w tej branży, oprócz Google i Yahoo.

    • Artur

      Ebay, Allegro, Paypal.

  • Jimmy

    Takie rzeczy to tylko w Stanach. Pchanie takich wielkich pieniędzy w znane marki, które generują niewspółmiernie niskie – w relacji do tych wkładów – dochody musi mieć jakiś inny sens niż zarabianie pieniędzy (którego nie widzę), bo na rozsądną stopę zwrotu trzeba by było czekać znacznie dłużej niż wynosi cykl życia takiego serwisu. Albo są to idioci, albo dali się zmanipulować, albo robią to na potrzeby wizerunkowe, żeby ich marka też przy tym zabłysła… Patrząc na to mam wrażenie że lepiej włożyć taką kasą na przerażająco przeciętną lokatę 4,50% :)

  • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

    Ktoś mądry kiedyś powiedział w 1929 : „Dzisiejsze ceny akcji odzwierciedlają nie tylko przyszłość, ale i życie pozagrobowe…”

    Jeśli są inwestorzy którzy lubią taki hazard, to czemu nie.

  • http://www.facebook.com/pawelleks Paweł Leks

    Mała nieścisłość – Revenue to nie jest zysk!
    A to robi sporą różnicę, bo oficjalnie nie ma informacji o zyskowności większości z tych firm. Wiadomo, że kilka z nich jest rentowych, ale PRZYCHODY to co innego niż ZYSK.

  • http://www.alterkonsument.pl Gambit

    Mnie to za specjalnie nie dziwi. W takie spółki inwestuje się portfelowo: kupujesz akcje 10 podmiotów zakładając, że 8 to bańki na których stracisz, a dwie dynamiką wzrostu zysków zawstydzą google’a. I globalnie inwestor wyjdzie i tak na swoje. Identycznie funkcjonują seed fund’y tylko w mniejszej skali. Także do bańki to jeszcze trochę brakuje ;)

  • Marek

    Hej, a wzięliście pod uwagę, że nie każde zakupy powodowane są czynnikiem ekonomicznym? Czasami w grę wchodzą emocje, prestiż, oraz (tutaj chyba najbardziej) przewaga konkurencyjna/wsparcie sprzedaży innych swoich usług. Pomyśl sobie co być chciał zrobić jakbyś miał te miliardy zysków – w coś to przecież trzeba gdzieś wpakować…

  • skynet

    MateuszW: MateuszW

    Wymień proszę kolejne 3 firmy, które trzymają się na najwyższej półce ponad 10 lat w tej branży, oprócz Google i Yahoo.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000658080969 Piotr Smoleń

    skynet:
    Wymień proszę kolejne 3 firmy, które trzymają się na najwyższej półce ponad 10 lat w tej branży, oprócz Google i Yahoo.

    np. Netflix, Amazon, priceline.com,

  • Pongo

    Autor wpisu po raz kolejny wykazuje się ekonomiczną ingorancją.

    Nigdzie w tej infografice nie ma mowy o wycenie na 50-krotność zysków! Mowa jest o przychodach! Radzę zmienić tytuł wpisu.

    A jeśli chodzi i te przychody to tu z kolei ciała daje autor infografiki. Nie widzę sensu w budowaniu wskaźnika cena/przychody po pierwsze dlatego, że przychody nie stanowią dla inwestorów zwrotu z inwestycji, a po drugie różne przedsiębiorstwa mogą mieć różny poziom zyskowności. Przykładowo, można mieć 2 miliardy przychodów i generować stratę 100 mln, albo mieć przychody 200 mln i zysk 50 mln. Dlatego spółek po przychodach nie da się porównywać.

    Co innego na podstawie zysków. Dlatego cały świat stosuje powszechnie wskaźnik P/E (cena/zysk).

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      p/e stosuje się głównie do spółek giełdowych (i też jest to czasami czysta fikcja)- wylicz proszę p/e dla Facebooka czy Twittera – niezły wskaźnik wyjdzie szczególnie w przypadku braku zysków netto :)

      Fakt natomiast, że Gniewomir się pomylił – choć sensu to nie zmienia bo moim zdaniem bańka rośnie i to widać po wycenach FB, Groupona czy tych kolorków na iPhona.

    • Pongo

      Grzegorz, masz rację, że w przypadku spółek we wczesnej fazie rozwoju wsk. P/E jest nieprzydatny. Mi raczej chodziło o to, że dopiero zysk (strata), w szczególności w odniesieniu do przychodów, coś nam mówi o spółce.

      Natomiast informacja o samym przychodzie NIC nie znaczy. Nie ma sensu odnosić przychodu do ceny akcji!

      Aby to udowodnić posłuże się przykładem.

      Hewlett-Packard: kapitalizacja 80 mld$; przychody 126 mld$
      IBM: kapitalizacja 205 mld$; przychody 100 mld$
      Google: kapitalizacja 170 mld$; przychody 29 mld$
      Apple: kapitalizacja 322 md$; przychody 65 mld$

      Jak widać, na podstawie samego tylko przychodu nie wiele można powiedzieć o cenie akcji. To oczywiście nie znaczy, że nie ma żadnej bańki. Ja też uważam, że mamy do czynienia z nową bańką spekulacyjną.

  • czoczo

    Na ile facebook jest wyceniany na 60 miliardów?
    60 miliardów za same informacje o ludziach to dość optymistyczna wycena. Przecież za tyle pieniędzy można kupić chyba jedną trzecią Apple, które sprzedaje swoje produkty po grubo zawyżonych cenach na całym świecie z wielkim powodzeniem.
    W końcu i najgłupsi inwestorzy zorientują się, że nawet znając imię, nazwisko, znajomych i upodobania usera social media nie można mu nic sprzedać jeżeli on sam nie chce nic kupić.

  • Miłosz

    Czy Ci inwestorzy się nigdy nie nauczą, że nie płaci się grubych pieniędzy za coś co nie istnieje? No zawsze istnieje możliwość, że ceny są specjalnie windowane po to aby później sprzedać akcje za krocie za nim pęknie balon, w który się za długo dmuchało. Jednak bardziej jestem skłonny uwierzyć w głupotę ludzi niż w niesamowite teorie spiskowe.
    Moim zdaniem akcjonariusze przejadą się na tych miliardach prędzej czy później.

  • Jakub

    Z drugiej strony Microsoft nie koniecznie kupował Skype dla zwrotu z inwestycji – oni zapasy gotówki mają sporę, a cenniejsza może być dla nich np. technologia.

  • http://literówki.pl kk

    fajnie, ze autor pokazał nam nieswoją grafikę ale wchodzą w ten link, liczyłem na pare zdań komentarza (słów od autora ) ale widocznie mam za duże wymagania …

  • http://www.netonia.com Pro

    Zwykła bańka spekulacyjna, realna cena to od 2 do 10 krotności zysków rocznych. Za takie kwoty można stworzyć od zera konkurencyjny social media portal.