Mam wręcz awersję do czytania o tym jak to Twitter będzie zarabiał pieniądze i jaki jest ich model biznesowy. Umówmy się, że Twitter i jego sukces był czystym nieplanowanym przypadkiem. Zresztą tak jak większość innowacyjnych i popularnych serwisów internetowych. W przypadku tych „innych” po jakimś czasie pojawiał się nie tylko logiczny plan biznesowy ale było też widać strategię rozwoju (są oczywiście wyjątki).

W przypadku Twitter poza naturalnym i nadal bardzo imponującym rozwojem takich planów nie widać – lub mówiąc inaczej ja ich nie dostrzegam (a jedyne plany jakie zapamiętałem to był miliard użytkowników i to niedługo). Owszem narzędzie jest świetnym komunikatorem ale czy są w stanie na nim zarabiać pieniądze bez klasycznego displaya? Twórcy twierdzą, że to możliwe i że reklama w streamie i w wyszukiwarce poprawia nawet tak zwany „experience”. Według Jacka Dorseya to już nie jest klasyczna reklama – to coś więcej.

Cytat z news.cnet.com

„When AdWords came out, people resisted,” he said. Now, he argues, that people believe that the ads make the search experience better. Dorsey said he doesn’t even think of Twitter’s promoted products as ads „in the traditional sense.”
„It’s how we introduce you to something new,” he said. „Something that might be hard to find but that you have an interest in.”

Niestety wśród 250 miliardów wiadomości dziennie obecne formy reklamowe giną gdzieś w tłumie, oczywiście jeśli chcemy to je w końcu zauważymy. Choć jeszcze nigdy nie przydarzyło mi się kliknąć z zainteresowaniem w promocyjny tweet czy też reklamę w wynikach wyszukiwania na Twitterze.

Walka Twittera o lepsze reklamy, bardziej kontekstowe, z wysokim poziomem zaangażowania i przy okazji mniej inwazyjne jest naprawdę godna uwagi. Natomiast wyniki jakie osiągają (ok 150 milionów dolarów przychodu) pokazują, że na dziś tę walkę przegrywają. Przegrywają dlatego, że mimo iż nie lubimy świecących i wielkoformatowych reklam to jednak w nie klikamy najczęściej, my jako internauci a nie my jako grupa geeków ceniących sobie delikatne i mało inwazyjne formy.

Przypomina mi to trochę paradoks związany z „podkręcanymi tytułami” na portalach. Oczywiście oni (te niedobre portale) są źli i paskudni ale to internauci klikają w te tytuły. Można oczywiście część winy zwalić na przypadek, niewiedzę i nieznajomość realiów. Bądźmy jednak szczerzy, w Polsce już nawet przeciętny internauta wie jak się wkręca ludzi tytułami w portalach. Wie i nadal klika.

Czy więc Twitter ma szansę wprowadzić „lepsze” reklamy? Moim zdaniem, nie. Nie dziś i nie oni. Moim zdaniem niewiedzą jak to zrobić, liczą na jakiś boski efekt społeczności, która skupia się raczej na tym aby napisać „jestem na piwie” albo „lecę do US” niż śledzić stream i z zainteresowaniem przeglądać oferty reklamowe partnerów Twittera. Oczywiście Twitter cały czas eksperymentuje – ten czas eksperymentów jednak coraz bardziej się wydłuża a efektów (tych oczekiwanych) nie widać.

Mówią, że nie chcą przestraszyć reklamą użytkowników – zapewne wszyscy to doceniają. Pytanie czy za kilka lat nie przestraszą swoimi stratami inwestorów. Plan zapewne zakłada, że w końcu ktoś naprawdę duży ich kupi lub zdecydują się pójść śladami Groupona – choć wejście na giełdę w tym przypadku byłoby na pewno zabawne.

Analitycy przewidują, że do 2013 roku przychody Twittera wzrosną do blisko 400 milionów dolarów. Mam taką nadzieję, szczerze bardzo chciałbym się mylić w swoich osądach odnośnie zarabiania w sieci na reklamie i pochodnych formach. Chciałbym aby dominacja displaya została przełamana – choćby na jednym małym polu.

Warto jednak pamiętać, że nic w sieci nie jest na wieki popularne. Do tego mamy czasy w których efektywność social media w końcu zostanie zmierzona przez firmy wydające dzisiaj na SM krocie. I nie chodzi tu o efektywność w postaci liczby fanów, lajków czy followersów ale realny wpływ na sprzedaż – bo przecież o to tak naprawdę chodzi.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://twitter.com/rddubrawski/ Rafał Dubrawski

    Bardzo ciekawy wpis. Chyba już nikt nie potrafi zliczyć ile Twitter miał już rund finansowania. To chyba nie do końca jest normalne, że portal, który ma 300 milionów użytkowników nie potrafi zarabiać na siebie. Brzmi to trochę jak niewłaściwe zarządzanie.

    Z drugiej strony Facebook zaczął wychodzić na plus dopiero po 5 latach działania, Twitter ma dopiero 3. :)

  • grubyyy

    „ja ich nie dostrzega” [m]

  • Waldek Brachman

    Oj Grzegorz, Grzegorz ;) Jak Chrome nie podkreśli na czerwono to wtopa. Nie jestem wyznawcą językowego gestapo, ale dzisiaj przesadziłeś.

    http://www.pisownia.miniserwis.pl/pisownia-nie.html

    Nieznajomość, niewiedzę :)

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      dzięki

    • http://twitter.com/rddubrawski/ Rafał Dubrawski

      Trochę się czepiacie. To, że się trafiło, nie znaczy, że autor nie wie. Bardzo ciężko jest przez cały dzień pisać teksty na pełnych obrotach i nie zgubić gdzieś spacji czy przecinka. W pełni rozumiem, bo sam czasem piszę teksty i potrafię go robić 2-3 godziny, czytać po 5 razy, a i tak po publikacji zwykle okazuje się, że muszę jeszcze poprawiać jakieś drobne szczegóły. Zwykle większość szybko się je wyłapuje, ale nie ma sensu robić linczu, jeżeli coś umknie.

    • Waldek Brachman

      Rafale, ja tego nie robię ze złośliwości bo sam w roztargnieniu łapię się na tym, że napiszę babola w stylu „chlep” :) Mój komentarz to był taki w deseń – popraw szybko, skasuj koment zanim lingwistyczne gestapo się połapie.

      Natomiast co do pisania wielu tekstów, to nigdy nie sprawdzaj swoich tekstów, bo błędów w życiu nie wyłapiesz. Piszesz tekst i dajesz go do czytania innej osobie. 10 minut roboty.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Rafał Dubrawski: Z drugiej strony Facebook zaczął wychodzić na plus dopiero po 5 latach działania, Twitter ma dopiero 3. :)

    Twitter został założony w 2006 roku

    • http://twitter.com/rddubrawski/ Rafał Dubrawski

      Oczywiście masz rację, formalnie od 2006. Chodziło mi bardziej o to, że przez pierwsze dwa lata to był niszowy projekt. Na początku 2007 mieli ruch rzędu ledwie 10 tysięcy wiadomości dziennie i nie byli jeszcze nawet „Incorporated”. Dopiero w 2008 przekroczyli próg 100 tysięcy wiadomości i zyskali grubsze dofinansowania (po wygranej na konkursie SXSW).

      Generalnie zgadzam się z tym, że chyba średnio sobie radzą, choć osobiście bardzo lubię – dla mnie to jeden z sensowniejszych portali społecznościowych.

  • Andrzej Doroszenko

    Fajny tekst, aż miło się czytało :)

  • Misiek W

    No tak ale, ten teges – Sledzisz powiedzmy jakies tam marki na twitterze, skrypt odgaduje jakie masz zainteresowania i w Twoim feedzie co 4/5 tweetow pojawia sie tweet z konta ktorego nie sledzisz i ktory tez jest tailorowany pod Twoje zainteresowania…