W ostatnich tygodniach ilość imprez powiązanych tematycznie z internetem, startupami i generalnie przemysłem komputerowo-internetowym przerosła najśmielsze oczekiwania. Startup Weekend, StartUp Fest, e-nnovation, zaraz jeszcze Blog Forum Gdańsk i inne…

Ale przed poznańskim StartUp Weekendem miało miejsce jeszcze jedno, istotne z punktu widzenia zwłaszcza tych początkujących w branży, wydarzenie. Uruchomienie Przestrzeni ZOO – poznańskiego centrum coworkingowego otwartego przy wsparciu Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego oraz Wielkopolskiego Klastra Teleinformatycznego.

Samo otwarcie jak to otwarcie – pogaduchy, przemówienia, dobre sushi i wymiana wizytówek. Standardowa procedura. Ale warto przyjrzeć się co kryje w sobie ZOO, a inicjatywa to prawdziwie zacna i godna promocji.

Jeszcze niedawno rozglądałem się za coworkingowym biurem w Poznaniu. Istnieje kilka tego typu instytucji, ale po podliczeniu rachunków, rozejrzeniu się na rynku nieruchomości i zweryfikowaniu własnej pozycji ostatecznie zrezygnowałem. Z pomocą przyszło mi jednak ZOO, które posiada to wszystko co inne miejsca do wspólnej pracy, a przy okazji jest… całkowicie za darmo.

Tak jest, ZOO nie jest firmą prywatną, działa przy instytucjach naukowych, stąd nie stawia priorytetu na zarabianie (przynajmniej do końca 2011 będzie zupełnie za darmo – co później, okaże się). Każdy, kto pracuje w kreatywny (i najlepiej niespecjalnie głośny) sposób może wpaść na Zwierzyniecką 20 i zająć się swoją pracą. Dostępne są biurka, fotele, internet, napoje ciepłe i zimne, toaleta… Wszystko, czego potrzeba. Jak można wyczytać w informacji prasowej, organizatorzy zapraszają

nie tylko informatyków, lecz również przedstawicieli innych środowisk, korzystających z IT: kultury i sztuki, ekonomii i marketingu, etc. Jak zapewniał Adam Olszewski „Głównym celem powstania ZOO jest umożliwienie współpracy ludziom, którzy mogą i chcą wnieść do przestrzeni swoją wiedzę i umiejętności. Nie chodzi nam o to, aby siedziało tu dużo zamkniętych w sobie programistów, lecz aby w ZOO powstawały ciekawe wspólne projekty z potencjałem biznesowym.

Co więcej, ten wpis piszę właśnie z ZOO. I przypuszczam, że będę bywał tu częściej. Póki co przestrzeń jest praktycznie pusta, pełna cisza i spokój idealnie pomagają twórczej pracy przy komputerze. A jak pojawi się więcej osób? Wtedy można liczyć na burze mózgów, networking i poznawanie nowych ludzi stwarzających naszym projektom nowe możliwości.

Więcej informacji na temat projektu można wyczytać na stronie ZOO (ale nie przestraszcie się groźnym regulaminem – najlepiej wpaść osobiście, zapytać o Adama Olszewskiego i jemu przedstawić jaki macie pomysł na siedzenie tutaj). Warto dodać, że już 19 października odbędzie się tutaj po dłuższej nieobecności Barcamp, a to dopiero początek atrakcji. Do zobaczenia na Zwierzynieckiej!

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.kacprowicz.wordpress.com Łukasz

    Interesujące. Pytanie tylko, czy jak w większości przypadków pod tytułem „coś dobrego za darmo” nie stanie się to mało dostępne na spontaniczne wizyty, ze względu na duże zainteresowanie. Tak czy inaczej inicjatywa bardzo szczytna, może zainspiruje innych do stworzenia takich miejsc przynajmniej w reszcie większych polskich miast. Osobiście chętnie bym się wybrał do Poznania, żeby to miejsce zobaczyć. A jak widzę w komentarzach, już kombinują jak rozsądnie utrzymać ZOO bez większych wkładów finansowych gości.

  • Krzysztof Wiśniewski

    Mam duży dystans do darmowych przywilejów. I nie chodzi tu o czyn nieuczciwej konkurencji (choć dziwi mnie, że urzędnicy nie zajęli się tą ofertą) ani nieopodatkowanym przychodem (pomysł, by opodatkować osoby korzystających z darmowych porad prawnych jest niedościgłym wzorcem w tym obszarze) lecz o to, że coś co nie kosztuje nie jest warte przysłowiowego funta kłaków. Cała działalności biznesowa sprowadza się w praktyce do zapisów po stronie winien i ma w księdze handlowej i w tym przypadku jedna z kolumn zdaje się być pusta. Dlatego unikam wszystkiego co darmowe, szukam dobrych czyli adekwatnych w mej opinii cen do danego dobra i w konsekwencji nic nie oferuję za free. Moja praca lub zasoby warte są, jak sądzę, docenienia.

    • Pan Kucyk

      Nic nie ma za darmo. Owe „Centra” są finansowane z budżetu i ZOO jest po prostu metodą na przepalanie kasy, którą dostali.

    • Pankracy

      Ciekawe ile na Twoim kompie jest softu open source ?

    • Coward Anonim

      @Pankracy
      Open source nie oznacza darmowy. Free open source takze nie oznacza darmowy. Mimo, ze nie ma oplaty za kod z gory, sa zwykle inne restrykcje i/lub nakazy , ktore wiaza sie z ponoszeniem przez ciebie kosztow.

  • Maciej

    A ja już mam dość pracowania samemu i w poniedziałek przyjdę zobaczyć co i jak!:)

  • Marcin

    Szkodza, że w Łodzi tak nie ma

    • http://www.FreeGroup.pl robert wróbel

      Marcin,
      może będzie, przymiarki trwają :-)

  • Lu

    NIe ma nic za darmo – ktos za to płaci, tylko pytanie kto? Pewnie podatnicy… Ochyda.

    • Coward Anonim

      I kto na tym zyskuje. Bardzo czesto urzednicy placa pieniedzmi podatnikow za produkty i uslugi „zaprzyjaznionym” firmom.

  • needfor

    Chętnie bym coś takiego widział w Kaliszu.

  • http://like-a-geek.jogger.pl Marcin Kosedowski

    To nie jest „za darmo”, tzn. jest w takim samym sensie jak „za darmo” jest służba zdrowia albo szkoły.

    Po prostu ktoś zrobił sobie biuro coworkingowe opłacane z pieniędzy podatników (m.in. właścicieli płatnych biur coworkingowych). Sprytne ;).

  • ady

    Pieniądze unijne pochodzą z naszych podatków i nie zawsze są rozsądnie wydawane – tu pełna zgoda. Sztandarowym przykładem są np. szkolenia z… kreatywności :)

    Ale ktoś kto pisze, że próba generowania projektów biznesowych poprzez udostępnienie młodym ludziom miejsca do współpracy jest „przepalaniem” kasy chyba mieszka w Nibylandii. W Polsce owszem można znaleźć irytujące przykłady „przepalana” kasy, ale to nie jest jeden z nich!

    Już bardziej wątpliwe są milionowe dotacje dla prywatnych firm, w tym również zagranicznych, które w tajemniczy sposób wypływają z mojej kieszeni, a ja nie mam z tego bezpośrednio żadnej korzyści ;) albo firmy tworzone ad hoc na potrzeby zrealizowania jednego projektu, które niszczą rynek i zniekształcają kryteria przyznawania dotacji.

    • Coward Anonim

      Oczywisci, ze to przepalanie pieniedzy.

      Lepiej byloby obnizyc podatki, zwolnic urzednikow, ktorzy zajmowali sie ich zbieraniem/wydawaniem, sprzedac budynki i meble, w ktorych urzednicy „pracowali”, plus pieniadze zaoszczedzone na infrastrukture IT/materialy biurowe, prad, ogrzewanie… i wiecej pieniedzy zostaloby w kieszeni podatnikow, niz to co zostalo im „ofiarowane” przez panstwo.

  • Maciek

    To wszystko z Waszych podatków ;))

  • Dariusz Walczak

    Jako bezpośrednio zaangażowany muszę kilka spraw sprostować. Darmowość miejsca nie jest celem samym w sobie, nie jest ważna dla tego projektu, nie wiemy też jak długo potrwa, maksymalnie do końca roku. Darmowość też nie oznacza pełnej dostępności dla wszystkich.

    Na otwarciu starałem się podreślić jedno ważne słowo, eksperyment! To miejsce ma sprawdzić czy w Poznaniu istnieje masa krytyczną ludzi powiązanych z branżą IT, pracujących samodzielnie, otwarta i chętna do współpracy. Chcemy sprawdzić czy przestrzeń coworkingowa ułatwi im kontakt i wspólne podejmowanie wyzwań.

    Nie robimy tego żeby przepalić pieniądze, zresztą jak ktoś z was odwiedzi nasz lokal od razu to zrozumie – pieniądze na remont nie pochodziły też z UE. Jest skromnie ale nie chodzi o luksusy tylko o atmosfere.

    Chciałbym podkreślić, że w ZOO nie będziemy nikogo namawiać do robienia startupów, uczyc pisania biznesplanu, nie jesteśmy też miejscem do rekrutowania pracowników, zdobywania zleceń albo wspomagania kogolowiek z pieniędzy publicznych!

    Pamiętajcie, to jest eksperyment, jak się uda być może będziemy mieli najlepszy hub dla specjalistów z naszej branży w Polsce!

  • http://www.eurekahub.pl _marta

    Hej, w Poznaniu już od jakiegoś czasu też istnieje podobna inicjatywa- Eureka HUB, działa na podobnych zasadach ale jest płatna – 100zl, też można wpaść popracować z laptopem, ale przede wszystkim stawiają na różne wydarzenia. Chcę tylko napisać że takie inicjatywy już powstają od jakiegoś czasu i cieszę się że Poznań jest pionierem