Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski

Pamiętam początki Grona. Kumpel pokazał mi serwis i z dumą oznajmił, „że został zaproszony”. Cóż, z lekkim zażenowaniem przyznaję, zrobiło to mocne wrażenie i bardzo chciałem dołączyć do społeczności, która udowodni, że do każdego człowieka na Ziemi dotrę poprzez nie więcej niż siedem podań dłoni (tak! – to było pierwsze „selling story” Grono.net!). Po zalogowaniu, naprawdę czułem, że to zupełnie nowa jakość w internecie. Wpisy na gronowych forach trzymały poziom (informacje ciekawe i wiarygodne), profile były popisami kreatywności w materii słowa (kto wtedy zważał na to, że trąciły pretensjonalnością?). Do tego to poczucie, że każdy jest tu czyimś znajomym (znaczy się „towarzystwo na poziomie”). Normalnie łezka się w oku kręci, gdy porówna się to z dzisiejszym Gronem.

Teraz Grono kojarzy mi się z rozpraszającą grafiką; chaosem na forach i dużą społecznością bardzo młodych (przede wszystkim emocjonalnie) ludzi. Może po prostu jestem za stary, a może to syndrom rozczarowanego gronowicza, który widział w starym Gronie coś naprawdę fajnego. Nie miejsce żeby to roztrząsać, ale gdy się porówna możliwości serwisów konkurencyjnych (nie wspominając o zagranicznych), wniosek nasuwa się tylko jeden: król jest nagi.

Tu już nie chodzi o szczegóły jak choćby niski limit na zdjęcia. Tu chodzi o filozofię prowadzenia biznesu i opieszałość we wprowadzaniu udogodnień dla użytkowników. O blogach w Gronie słyszy się ciągle od kilku lat, dlaczego dopiero dziś udało się uruchomić tak standardową funkcjonalność? I czy naprawdę tylko mnie razi sposób w jaki Grono „promuje” gronowładność? Jestem przekonany, że rzucanie kłód pod nogi zwykłych użytkowników to nie najlepszy sposób na zachęcenie ich do wysłania płatnego SMSa. Dlaczego tylko Gronowładny ma mieć prawo do komfortu? Rozumiem, że z czegoś trzeba utrzymać serwery, ale hasło „Niech inni oglądają denerwujące reklamy” ( http://grono.net/premium/buy/ ) wiele mówi o mało przemyślanej strategii prowadzenia biznesu.

Takie są fakty – pionierskie, idealistyczne czasy szybko odeszły w zapomnienie i Grono.net skoncentrowało się na zarabianiu pieniędzy. Odnoszę wrażenie, że skupia się na tym za bardzo. Tak na pierwszy rzut oka, wygląda to tak jakby wszelkie nowości w serwisie były wprowadzone po to, żeby umożliwić „golenie owiec”; ewentualnie ułatwić wyświetlanie reklam. Biznes jest biznes i nie można mieć pretensji o to, że właściciel Grona chce zarobić. Moim zdaniem jednak ten wózek daleko taką drogą nie pojedzie. I dla ścisłości – nie chodzi już o bardzo subiektywne zarzuty dotyczące niskiego poziomu treści na Gronie – w końcu serwis nie musi podobać się każdemu. Chodzi o brak wizji serwisu.

Zajrzyjmy na stronę „about„. Co tu mamy? Informację, że Grono jest społecznością zamkniętą oraz zbitkę informacji o podtrzymywaniu relacji, zdjęciach, geolokalizacji, kalendarzu wydarzeń kulturalnych. Ani słowa o tym, dlaczego warto być w Gronie i czym Grono chce być dla użytkowników – po prostu „jestem jaki jestem” i nic ponadto. Gdybym był złośliwy mógłbym zapytać, czy ambicją Grona jest bycie Michałem Wiśniewskim polskiego internetu?

Ciężko nie odnieść wrażenia, że Grono goni w piętkę i po prostu nie ma motywacji, żeby postawić sobie kolejną poprzeczkę. Przecież pomysł wypalił, ludzie się zapisują, w mediach ciągle głośno, reklamodawcy płacą, znalazł się inwestor – po co dorabiać do tego filozofię i cokolwiek zmieniać?

Konkurencja nie śpi i z każdym dniem powstają nowe serwisy społecznościowe. Wkraczają na rynek z „pewną taką nieśmiałością”, ale uderzają w bardzo słaby punkt Grona. Mówią: jesteśmy dla studentów/gimnazjalistów/licealistów/młodych mam i znajdziesz u nas treści, których szukasz. (Tu pytanie nr 1: Dla kogo jest Grono i jakie znajdziemy tam treści?). Wiele z tych serwisów zupełnie za darmo daje znacznie większe możliwości od Grona (np. fotki i blogi bez ograniczeń) – a pamiętajmy, że to partyzanci bez dużego zaplecza kapitałowego. Pytanie nr 2: co zrobi Grono, gdy serwis społecznościowy otworzy ktoś silniejszy? Czym jest ta unikalna wartość, która pozwoli im przetrwać? Tyle słychać plotek o planach Gazety, MySpace już zaczyna rekrutację a potencjalnych silnych konkurentów jest znacznie więcej.

Wszystko wskazuje na to, że Grono czekają bardzo ciężkie czasy. Bez metamorfozy na poziomie strategicznym, która wprowadziłaby znaczące, jakościowe zmiany w funkcjonalności i komunikacji Grono czeka spektakularny upadek (chcę wierzyć, że Glog jest jaskółką zmian). No chyba, że bardzo nie doceniam siły sentymentu gronowiczów. Bo czy koty są użyteczne? Może Grono tak, jak koty nie musi być użyteczne, żeby mieć tysiące wiernych fanów. Tylko czy to na pewno oznacza, że Grono.net też spadnie na cztery łapy?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.cafenews.pl Michał Białek

    Myśle, że warto pamietać o tym, że inni ludzie stworzyli Grono i inni teraz nim zarządzaja.

    Adekwatnie do tego zmieniła się marka Grono.net i jej wartość…

  • http://dragomir.org dragomir

    patrzac na moich znajomych odnosze wrazenie ze traktuja oni grono jak galerie internetowa, gdzie moga wgrac swoje fotki i pokazywac je innym znajomym :P jakby nie bylo to chyba jedna z glownych funkcjonalnosci grona :>

  • http://mariuszlehmann.pl maniek

    hmmm….

  • occulkot

    W sumie sa tez tacy ktorzy traktuja grono jak forum ogolonotematyczne. Moja panna znalazla tam ostatnio informacje o interesujacych ja studiach (fotografia) – kto sie na nie dostal, jakie zdjecia robi :D(to juz z galerii), oraz jakie byly tematy ;)

  • http://blog.dotmariusz.net Mariusz

    Dlatego też wraz ze znajomymi opuściłem grono na rzecz facebooka. ;)

  • http://netto.blox.pl/ Marcin Jagodzinski

    a co jest na stronie „about” facebooka czy myspace? zagląda ktoś w ogóle na takie strony?

  • Asesor

    Porownywanie poczatkowego grona z tym co jest teraz zupelnie mija sie z celem. Autorzy pomyslu z tego co wiem nie maja nic wspolnego z aktualna wersja. Projekt niekomercyjny przeksztalcil sie w komercyjny. I nie ma znaczenia jakosc tylko ilosc. Zarabia kase – a to przeciez jest najwazniejszym celem projektow komercyjnych.

  • http://netto.blox.pl/ Marcin Jagodzinski

    btw. analiza byłaby ciekawsza, gdyby nie pozostawiać takich wątków: „Nie miejsce żeby to roztrząsać, ale gdy się porówna możliwości serwisów konkurencyjnych (nie wspominając o zagranicznych), wniosek nasuwa się tylko jeden: król jest nagi.”

    może jednak przydałoby się porównanie tych „możliwości” (o ile „możliwości” są tym, co należy porównywać, a nie np. community), albo chociaż, w wersji minimalnej, wymienienie konkurencji. bo mi się wydaje, że akurat jeśli chodzi o rozmaite funkcje, to grono ma ich całkiem dużo. ale może się mylę.

    cały post najlepiej podsumowuje pierwszy akapit. „ech, kiedyś, panie, to było grono”. reszta to dorabianie pseudoargumentów do rozczarowania.

    ps1. trudno mnie podejrzewać o sympatię do obecnego grona, ale mimo to wpis mnie nie przekonuje.

    ps2. grono faktycznie imho dołuje. jak na serwis z paroletnią historią choćby pozycja w megapanelu… słabiutka.

  • http://www.tne.pl/ warp.

    nieczego z tego felietonu się nie dowiedziałem: kiedy były owe wspaniałe początki, kto wtedy tworzył Grono, kiedy i w jaki sposób serwis zmienił właściciela…

  • http://wnet.bblog.pl pwrzosin

    Pierwsze grono było czymś zupełnie innym i dla innych ludzi. Nie chodzi wcale o zespół, który robi ten serwis. Zespoły się zmieniają, to normalne.
    To obecna grupa docelowa jest znacząco różna od tej zakładanej na początku.
    Zresztą my też wszyscy się zmieniliśmy i „dorośliśmy” do innego segmentu niż w czasach kiedy zaproszenie do grono.net było dużą wartością.
    Serwis dla gimnazjalistów i uczniów LO (takie jest teraz grono) nie może być taki sam jak serwis dla nas. Albo może, ale musiałby być skonstruowany jak Facebook czy Wallop – jako szkielet, który uzupełniasz tym co sam uznasz za fajne.
    Zrezygnowałem z używania grono.net nie dlatego, że związałem się z innym serwisem, bo to wydarzyło się dużo później i w niczym nie przeszkadzało. Po prostu nie pasowałem do reszty userów grono.net, a grono.net wcale nie chciało pasować do mnie swoimi funkcjonalnościami czy wyglądem.
    Jednak w przeciwieństwie do wielu „odrzuconych” dalej kibicuję gronowiczom, niezależnie od ich składu. Grono.net to chcemy czy nie legenda polskiego netu, zalążek podejścia 2.0. I choćby dlatego życzę im Alleluja i do przodu.
    Użytkownik nr. 68, nostalgicznie :)

  • http://wnet.bblog.pl pwrzosin

    @warp: Grono powstawało w 2003 roku, a uruchomiło się w lutym 2004. Ojcami założycielami byli Czarodzic (Tomek Lis, ale nie ten z TV), Bronek (Piotrek Bronowicz), oraz jedyny dotąd w składzie Wojtek Sobczuk. Własność grono.net zmieniała się kilka razy, jednak wartość transakcji i udziałów nie jest podawana publicznie.

  • dc1

    Do autora: Ze spodni sie wyrasta, tak samo z Grona i tyle.
    Co to za zarzuty ze teraz jest tam wiecej ludzi ktorzy maja inne cele? Chcesz profesjonalistow, ludzi na Twoim poziomie, prosze bardzo: Profeo, Biznes.net itd. itp.

    Popatrz na Facebook’a – na poczatku akademicka spolecznosc, teraz kazdy moze sie zarejestrowac i korzystac i tyle.

    Co do rozwoju Grono – masz racje, rozwoj jest slabiutki w porownaniu z zachodnimi serwisami, ale napewno nie jest to wina programistow, za ludzi z zarzadu ktorzy zapewne blokuja „niemarketingowe” pomysly.

    Mnie wogole nie przekonuje ten post – jest w tonie narzekania, ktorego juz mam powoli dosyc.

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Na Gronie konta nie mam i nigdy nie korzystałem z zaproszeń, więc pewnie nie jestem miarodajny. Mimo to ten tekst przypomina mi trochę marudzenie w Usenecie, że kiedyś to było fajnie… Ano było, ale świat idzie do przodu i zawsze serwis z małą grupą znajomych będzie lepszy, niż duży serwis z dziesiątkami tysięcy osób, których nie znamy.
    Warto zauważyć, że takie marudzenia pojawiały się jeszcze w czasach przed bramkami Onetu czy Gazeta.pl. Wtedy ludzie mieli zjazdy swoich grup, często znali się osobiście i kilkadziesiąt osób tworzyło grupę. Teraz już tego nie ma, a i o wielu grupach, nawet branżowych, mało kto pamięta. Kojarzy ktoś na przykład grupę Webmasterstwo na serwerach Lupusa? ;)

  • Albert

    @ Marcin Jagodzinski.

    O Gronie można by napisać wiele. Analiza porównwcza funkcji Grona i konkurencji na pewno byłaby ciekawa – ja skupiłem się na czymś, co jest pierwszą przyczyną tego, że Grono „jest jakie jest”.

    Grono jako przedsiębiorstwo nie ma misji, która by wykraczała poza „money making”. To ślepa uliczka, żeby się rozwijać trzeba mieć spójną wizję i strategię serwisu.

    Na stronach about Myspace i Facebook pierwsze rzucają się w oczy dwie rzeczy: MySpace is for everyone, Anyone can join Facebook. Sprawa jasna serwisy są targetowane bardzo szeroko, są dla każdego – dla kogo jest Grono? I żeby uściślić – nie chodzi o to, żeby napisać sobie dobre about. 5 minut na Facebook i jest jasne, że to dynamiczna platforma, gdzie znajdę masę przeróżnych aplikacji – nie muszę czytać akapitu Do more w about, żeby się tego dowiedzieć. Deklaracje i funkcjonalność są spójne, bo wypływają z dobrze przemyślanej wizji serwisu. Grono takiej wizji nie ma i dlatego stoi w miejscu.

  • http://www.tne.pl/ warp.

    @pwrzosin: thx za wyjaśnienie :)

  • http://netto.blox.pl/ Marcin Jagodzinski

    „anyone” i „everybody” to nie są grupy docelowe :)

  • Pingback: Blog Adama » Blog Archive » Co zostanie z tych społeczności cz. 1 - grono.net