55

Czy Hi Res audio w dzisiejszych czasach ma rację bytu?

Ostatnie dwa dni przed weekendem spędziłem na słuchaniu muzyki. Dla człowieka, który na co dzień nie pasjonuje się dźwiękiem, a jedynie słucha było to przeżycie naprawdę inspirujące. Razem z firmą Sony pojechaliśmy do Wisseloord Studios mieszczącego się niedaleko Amsterdamu. W studio tym próbowano ze mnie zrobić audiofila i wiecie co? Prawie się im udało. Piszę prawie tylko dlatego, że zdrowy rozsądek nie pozwoli mi na inwestowanie pieniędzy […]

Ostatnie dwa dni przed weekendem spędziłem na słuchaniu muzyki. Dla człowieka, który na co dzień nie pasjonuje się dźwiękiem, a jedynie słucha było to przeżycie naprawdę inspirujące.

Razem z firmą Sony pojechaliśmy do Wisseloord Studios mieszczącego się niedaleko Amsterdamu. W studio tym próbowano ze mnie zrobić audiofila i wiecie co? Prawie się im udało. Piszę prawie tylko dlatego, że zdrowy rozsądek nie pozwoli mi na inwestowanie pieniędzy w sprzęt grający. Poza tym byłem oczarowany zarówno tym jak powstaje muzyka jak również muzyką w wysokiej rozdzielczości (a trzeba wziąć pod uwagę, że był to dzień w którym spędziłem 20 godzin na nogach).

Zanim jednak zacznę, słowo wprowadzenia dla wszystkich, którzy o High-Resolution Audio słyszą pierwszy raz. Bez wstydu powiem, że pierwszy raz miałem okazję słuchać tej jakości muzyki więc ekspertem też nie jestem. Przytoczę wam dwa zdania teorii i powiem jak to słychać uszami „spotyfajowego słuchacza”

O co chodzi z Hi Res? W skrócie chodzi o to aby konwertując muzykę analogową do postaci cyfrowej, ograniczyć maksymalnie straty na jakości dźwięku. Jak to wygląda od strony technicznej? Standardowa płyta CD (która i tak ma o niebo lepszą jakość od standardowej mp3 słuchanej w serwisach streamingowych) charakteryzuje się wskaźnikami na poziomie 16 bit/44,1 kHz, a dla dźwięku o wysokiej rozdzielczości zazwyczaj 24 bit/192 kHz. Oczywiście trzeba to umieć usłyszeć i trzeba mieć do tego sprzęt.

W Wisseloord Studios usłyszałem różnicę pomiędzy dźwiękiem niemal idealnym, a tym którego słucham na co dzień. Pierwszą sesję jaką mieliśmy w studio prowadziła Darcy Proper. Inżynier dźwięku nagradzany trzykrotnie nagrodami Grammy Awards. Współpracowała przy remasteringu nagrań takich gwiazd jak Billie Holiday, Louis Armstrong, Frank Sinatra, Tony Bennett itp.

Wisseloord Studios od środka

2014-05-15 11.11.15.jpg

2014-05-15 11.05.47.jpg

2014-05-15 11.05.56.jpg

Darcy Proper i potem długo długo nic

Byliśmy w domu Darcy, bo tak nazywała swoje miejsce pracy, czyli swoje studio. Puszczała nam muzykę w chyba najwyższej możliwej jakości i to w różnych konfiguracjach dźwiękowych. To, czym zajmuje się na co dzień inżynier dźwięku, to jak sama określiła, nadawanie ostatecznego brzmienia muzyce, jest ona z tego co zrozumiałem na ostatnim etapie edycji muzyki i przygotowania jej do wydania.

Dźwięk, który usłyszałem w studio Darcy, przygniatał swoją krystaliczną jakością, muzyka nawet ta, której na co dzień nie słucham brzmiała jak prawdziwie dzieło sztuki. Osaczała i jednocześnie unosiła słuchacza idealnym brzemieniem każdego instrumentu na jakim grał zespół. Do tego ta dynamika. Przez chwilę zapominając o miejscu, w którym się jest, miałem wrażenie, że jestem na prawdziwym koncercie, a nie w studio. I o to chyba w Hi Res audio chodzi, słuchacz ma czuć się jakby był na koncercie i jakby do jego uszu docierała muzyka grana przed nim na klasycznych instrumentach.

Miejsce pracy Darcy

foto 2 - grzegorz.marczak@gmail.com - Gmail-1

2014-05-15 11.38.36.jpg

Poza sesją z Darcy mieliśmy też okazję zobaczyć jak wygląda praca osoby w klasycznym muzycznym studio, z konsolą i milionem pokręteł i guzików. Mieliśmy okazję usłyszeć jak poprawia się dźwięki nagrane z sesji na niesamowitym analogowym kombajnie. Byłem bardzo zaskoczony, ile jest pracy przy na przykład wydawałoby się dość prostych i dobrych dźwiękach perkusji. Jak bardzo można zmienić dynamikę dźwięku, poprawić jego brzmienie itp.

Kiedy udowodniono mi, że muzyka może brzmieć doskonale, przeszliśmy do części bardziej produktowej, w których Sony pokazywało nowości ze swojej stajni audio. Trzeba przyznać, że zrobili po raz kolejny dobrą robotę (no ale to Sony słynące z rozwiązań muzycznych).

Poza sprzętem, którego numerków (amplitunery) ani też parametrów nie pamiętam, utkwiło mi w głowie kilka produktów, o których napiszę dwa słowa.

Dwa słowa o produktach

Sony_SRS-X9-Wireless-Speaker-System_open.jpg (692×392)

Sony pokazało jak gra i wygląda bezprzewodowy głośnik SRS-X9. Przepiękne urządzenie, potrafiące obsłużyć nagrania jakości Hi Res posiadające, jak dla mnie, krystaliczną barwę i jednocześnie potrafiące odtwarzać dynamiczną muzykę z głębokim basem. Na wszelki wypadek zapytałem się o zdanie na temat tego sprzętu Marka Duszę, speca od sprzętu Audio, który towarzyszył nam podczas tej wyprawy. Doszliśmy do wniosku, że jeśli Sony da nam porządny upust to bierzemy od ręki. Sprzęt ten nie jest tani, bo w Polsce kosztować będzie zapewne około 3,5 tysiąca złotych, co dla wielu osób jest bardzo dużym wydatkiem.

Jeśli jednak chodzi o jakość to sprzęt jest grzechu warty. Posiada 1 subwoofer, 2 jednostki średniotonowe; 4 jednostki superwysokotonowe. Moc tego zestawu to 154 W. Obsługuje wysoką rozdzielczość CM, DSD. Do tego mamy WIFI, Bluetooth, NFC, DLNA, zgodność z Airplay , sieciowe serwisy muzyczne: Music Unlimited, Spotify i TuneIn Radio itd. Kapitalne rozwiązanie dla kogoś, kto lubi słuchać dobrej jakości muzyki, ale nie ma miejsca czy też nie chce montować w domu zestawów klasycznych głośników, kupować amplitunera itp.

MDR-HW700DS | Słuchawki | Sony PL

2014-05-16 10.17.31.jpg

Kolejny produkt, który testowałem to zestaw nowych słuchawek MDR-HW700DS oraz Sony Walkman NW-ZX. Z urządzenia sączył się M. Jackson, więc trochę nie moja bajka i to chyba też trochę wpłynęło na mój odbiór Walkmana. Urządzenie, które kosztuje kilkaset euro po to abym mógł słuchać muzyki w najwyższej jakości nie specjalnie mnie wzruszyło. To znaczy nie mogę powiedzieć aby jakość dźwięku była problemem, po prostu, przy wcześniejszych pokazach i odsłuchach urządzenie to wypadło raczej średnio. No a cena robi swoje i skutecznie odstrasza. Ewidentnie zestaw dla znawców, a nie słuchacza z Spotify.

Same słuchawki grały natomiast niesamowicie, nie opiszę wam dokładnie teraz wrażeń i poczekam na możliwość przetestowania ich u nas w biurze.

Hi Res ma znaczenie?

W czasie całego spotkania mieliśmy też możliwość posłuchania jak grają mniej lub bardziej zaawansowane sprzęty muzyczne od Sony. Mówię tutaj o amplitunerach, mini zestawach grających itp. Wszystko z nastawieniem na jeden komunikat : jakość muzyki ma znaczenie.

Po zakończeniu dnia naprawdę pełnego dobrej muzyki zacząłem zastanawiać się czy naprawdę w dzisiejszych czasach jakość muzyki ma znaczenie, czy można na bazie hasła Hi Res (które nie jest przecież nowe) wzbudzić na powrót masowe zainteresowanie zaawansowanym sprzętem grającym?

Wiele firm stawia na taką strategię, chcąc pokazać, że CD i MP3 to nie wszystko i że wraz z szybkimi zmianami związanymi z branżą muzyczną, ucieka gdzieś nam jakość muzyki. Jakość, którą według nich warto pielęgnować.

Niestety mam wrażenie, że jakość dzisiejszych serwisów streamingujących muzykę przeszkadza naprawdę niewielu osobom. Nieliczni koneserzy potrafiący inwestować duże pieniądze w sprzęt audio są w moim odczuciu na wymarciu. Wśród ludzi młodych muzyczne potrzeby zaspokajają Dezzer, Spotify i podobni na słuchawkach czy mobilnych przenośnych głośniczkach.

To właśnie o tych młodych ludzi toczy się dziś walka. Jeśli bowiem producenci nie pokażą im alternatywy i lepszej jakości dźwięku nie ma co liczyć, że nowe pokolenie będzie zainteresowane zaawansowanym sprzętem grającym . Problem ten dostrzegają też dystrybutorzy sprzętu audio, którzy obserwują znaczne zawężanie się grupy klientów. Miałem kiedyś bardzo ciekawe spotkanie z jedną z firmą posiadającą swoje sklepy w całej Polsce, szukali sposobu na dotarcie do nowej grupy klientów ponieważ zauważyli już, że starzeje im się obecna grupa kupujących, a młodsze pokolenie nie jest zainteresowane sprzętem audio wysokiej jakości.

Zadanie jest jednak ekstremalnie trudne i nie wiem czy zakończy się sukcesem. Na co oczywiście też wszyscy są przygotowani zabezpieczając miejsce swoich produktów w każdej z kategorii. Podczas mojej wizyty w Amsterdamie Sony pokazało na przykład mały przenośny głośnik SRS-X2.

2014-05-16 11.39.31.jpg

2014-05-16 11.43.25.jpg

Spędziłem z nim blisko godzinę słuchając muzyki i muszę powiedzieć, że jak na takie maleństwo grał rewelacyjnie. Jakość basów był świetna, dźwięk relatywnie czysty, a głośnik radził sobie zarówno przy dynamicznej hiphopowej muzyce jak również przy muzyce firmowej. Chyba wszyscy byli zaskoczeni, że takie maleństwo potrafi tak grać.

Czy uczymy się słuchać muzyki?

Pytanie tylko jak Sony chce mnie przekonać do tego, że warto zainwestować kilka tysięcy złotych (na dobry początek) w lepszy sprzęt muzyczny skoro moje potrzeby całkowicie zaspokaja na przykład głośnik SRS-X9? A właściwie nawet nie o mnie tutaj chodzi tylko o dwa młodsze pokolenia?

Aby docenić jakość dobrej muzyki trzeba mieć doświadczenie w jej słuchaniu, trzeba znać dźwięki wydawane przez prawdziwe instrumenty, trzeba słuchać tych dźwięków na żywo aby mieć punkt odniesienia. Człowiek chcąc docenić jakość dobrej muzyki uczy się jej słuchać. Tak podczas wyjazdu opowiadał nam dziennikarz muzyczny Marek Dusza.

Pytanie czy nowe pokolenia mają czas i ochotę uczyć się słuchania muzyki?

Zdjęcie główne oraz zdjęcie Darcy zostało zrobione przez Marka Duszę.

  • Dariusz D.

    „muzykę anagramową”?

  • Ja myślę, że jednak ma :) może nie koniecznie sprzęt za kilka tysięcy, ale ja od kilku lat używam słuchawek Sennheiser HD215 – głównie do słuchania po kilka godzin muzyki w czasie pracy i musze stwierdzić, że jako amator i osoba nie związana z muzyka potrafię odróżnić na tych słuchawkach materiał dobrej jakości od słabego (w sensie jakości dźwięku). Ostatnio też wybieraliśmy słuchawki i testowaliśmy różne i zdecydowanie dało się odczuć np. różną charakterystykę słuchawek i większość mi nie odpowiadała – wolę naturalne brzmienie i delikatne basy. Widzę również bardzo często na ulicach młodych ludzi, którzy do smartfonów mają podłączone dużo lepsze słuchawki niż te standardowe, więc reasumując – TAK, nawet dla młodych ludzi jakość dźwięku ma znaczenie, jednak w pewnych sensownych granicach cenowych ;)

    • Michał Kiender

      Róznica między 16bit/44kHz a 24bit/192kHz jest słyszalna. Dobrze skonwertowany analog na 24bit to poezja dla ucha. I słucham tego na sprzecie za…w sumie relatywnie nieduże pieniądze. rDAC 1000zł, Marantz~1500, kolumny~2500. Stać Cie by zainwestować 3000zł w telefon więc 2tys więcej za dobry dźwięk w domu raczej nie jest czymś nieetycznym;)

    • co to znaczy dobrze skonwertowany analog?
      Zapis analogowy też przecież nie jest nieskończony i ma swoją „ziarnistość” – krótko mówiąc ilość informacji jaka sie zmieści na kasecie magnetofonowej przy tradycyjnym systemie zapisu jest kilka razy mniejsza niż na CD. Podbnie jest z winylem. Do tego dochodzi znacznie bardziej ograniczona dynamika analogowych zapisów w porównaniu do CD.

      Nawet kaseta VHS która ma powierzchnie zapisu kilkanaście razy większą niż kaseta magnetofonowa (uzywając normalnej głowicy z magnetowidu) jest w stanie zmieścić bez błedów około 1 GB danych.

      Oczywiście używając niestandardowych głowic i typów zapisu można ilość informacji zapisanych na kasetach (zarówno VHS jak i magnetofonowych) znacznie powiększyć ale to już zupełnie inna kwestia.

    • Bartek

      Zapewne chodzi tu o analog studyjny, który zawiera wielokrotnie więcej informacji o dźwięku, niż płyta CD.

    • olo81

      Na taśmie zapisujemy dźwięk analogowo czyli nie ma ograniczeń bitare itp. To jest ogromna przewaga nad zapisem cyfrowym, wielu producentów nadal tego używa. Wadą taśmy są szumy i zniekształcenia.

    • Oczywiscie ze przy analogu „bitrate” jest ograniczony. Choćby pojemnością nośnika.

    • olo81

      Analogowo znaczy że na taśmie zapisane są fale takie jak je przeniósł mikrofon czy wydał syntezator, nie dochodzi do próbkowania z jakąś częstotliwością. http://basemental.pl/img/art2.png

    • No ale zakładając ze nośnik czy metoda zapisu ma ograniczenia pojemności to tak czy inaczej dochodzi do obcięcia informacji.
      Tak jak zapis cyfrowy w pewnym „powiekszeniu” ujawnia „schodki” tak samo rowek plyty winylowej w powiększeniu przestaje byc „gladki”.
      To samo sie tyczy zapisu magnetycznego. Ilość informacji jaka mozna umieścić na taśmie jest ograniczona i w pewnym momencie wyjdzie ziarnistość.

    • olo81

      Metody analogowe nie składają się z zer i jedynek więc pojemność ogranicza się do długości taśmy.
      A jakość zależy od sprzętu, głowic, jakości taśmy itp. w metodach analogowych nie dochodzi do obcinania częstotliwości, próbkowania sygnał idzie liniowo, zapisuje się wszystko na co sprzęt pozwoli.

    • Pojemność zapisów analogowych jest ograniczona że się tak wyrażę technologicznie. Np winyl jest ograniczony dokladnoscia wykonania rowka, grubością igły, bezwładnością ramienia, ect. Podobnie jest z tasma magnetofonową. Teretycznie wejdzie na nia znacznie wiecej informacji ale używając glowic innych od magnetofonowych. Przy normalnej głowicy dla kasety 60 będzie to jakieś 60/100 mega podczas gdy używając współczesnych technologii zapisu dalo by sie wcisnąć kilkadziesiąt a mozee nawet kilkaset razy więcej informacji.
      Z reszta porównaj sobie jakość jaka oferuje vhs a mini dv biorąc przy okazji pod uwagę powierzchnię taśmy. Oczywiscie dv jest zapisem cyfrowym w odróżnieniu od vhs ale jeśli na vhs przy użyciu normalnej głowicy probowac zapisywać cyfrowe dane wejdzie ok 1 giga o tyle na mini dv wejdzie 12. A pole powierzchni taśmy vhs jest wielokrotnie większe.

      Reasumując – nosnik analogowy teoretycznie oferuje gigantyczna pojemność ale archaiczne konsumenckie technologie skutecznie ograniczają jego pojemność a co za tym idzie jakość sygnalu.

    • olo81

      To inaczej, między dźwiękiem analogowym i cyfrowym jest ta sama analogia jak między zdjęciem z kliszy i cyfrowym. Nie ma czegoś takiego jak pojemność kliszy :x

    • Jest :)
      Pojemność kliszy jest ograniczona ziarnem negatywu czy pozytywu. Skanując takie materialy nie ma sensu robić tego powyżej pewnej rozdzielczości bo szczegółów nie przybywa.

    • olo81

      Mylisz pojęcia. Ograniczenia są spowodowane jakością materiałów jakich się stosuje w technikach analogowych. W technice cyfrowej nie ważne na czym będzie zapisany materiał, zera i jedynki będą takie same niezależnie od nośnika.
      Dlatego nie znajdziesz danych o pojemności jednej klatki kliszy, rozdzielczości i głębi bitowej kolorów.
      Ograniczenia analogowe wynikają z jakości błony światłoczułej, dokładnie tak samo jest z audio.

    • No ale o to właśnie chodzi. Analog nie jest nieskończony bo ogranicza go technologia. Np. rozdzielczość kliszy sie mierzyło w lniach na milimetr. Byly klisze lepsze i gorsze ale zawszę jej rozdzielczość byla ograniczona.

      Teoretycznie można ciągle analogowy zapis dźwięku udoskonalać i pewnie nawet na rynku pro tak się dzieje ale w prakryce na rynku konsumenckim sa technologie z polowy ubiegłego wieku.
      Winyl wydaje się akurat dość latwo „skalowalny” bo wystarczy zwiększać precyzję igly, ramienia, oraz dokładność tłoczenia plyt by uzyskiwać lepsza jakość ale tak czy inaczej pasmo jest ograniczone.

    • olo81

      Pasmo to nie problem bo techniki analogowe obejmują zakres jaki człowiek słyszy. Główną zaletą analoga jest liniowość to czego cyfra nigdy nie będzie mieć.
      Można doznać szoku jak włączy się jakiś archiwalny materiał zgrany z taśmy matki do pliku w wysokiej rozdzielczości, mimo że mija np 30-40lat to z takiej taśmy można uzyskać fenomenalną jakość.

    • Tu tez jest problem produkcji. Kiedyś nagrywalo sie muzykę wedle zepelnie innej szkoly niż dzisiaj.
      Dzisiaj kompresja (ta od kompresora a nie od mp3) na poziomie produkcji jest wszechobecna a to wplywa tragicznie na jakość dźwięku bo jest on poprostu przesterowany. Starsze realizacje brzmią lepiej bo nagranie nie musiało być „głośne”, dynamika byla wieksza i nie bylo przesterowane.

    • olo81

      Kompresji używało się kiedyś i dziś z tym że cyfrowo po przekroczeniu zera dźwięk zostaje zniekształcony. Dziś jest to zmorą producentów, przekraczanie tego poziomu. A co do dynamiki to absolutna racja, dla tego też warto inwestować w audio wysokiej rozdzielczości bo dynamika przy 24bitach czy nawet 32 rośnie, jak przy 16bitach mamy od zera do 96db to przy 24bitach mamy od zera do 144db :)

    • Ja mam trochę odmienne zdanie. W wiekszości wypadków juz CD zawiera nadmiar informacji która można obciąć i slychacz nie dostrzeże różnicy. Dowodem na to jest popularność mp3.
      Dodatkowo slepe testy tez nie wykazują dostrzegania różnic które słuchacze czesto deklarują iż słyszą.
      IMO nie ma co fetyszyzować gęstych formatów. Jak powstalo cd nikt nie twierdzil iż winyl jest lepszy. Czesto za to podnoszono argumenty ze taki dźwięk jest zbyt czysty i doskonały.

      Ruch w interesie musi byc wiec stale trzeba wymyślać cos nowego i sprzedawac nowe zabawki. A to ze takie hires daleko przekracza możliwości percepcji zwyklego człowieka? Skoro są chętni na audiofilskie kable zasilajace…

    • olo81

      Niedostrzeganie różnicy między mp3 a formatami bezstratnymi wynika z tego że sprzęt którego używamy jest bardzo marnej jakości. Uzyskanie dźwięku wysokiej jakości z komputera nie jest takie oczywiste, nie wystarczy podpiąć kabla do popularnej wieży grającej.
      Podejrzewam że mało kto inwestuje w karty audio czy przetworniki cyfrowo-analogowe a i tak jeszcze trzeba mieć dobry sprzęt grający może słuchawki. Jest też problem samego Windowsa który domyślnie degraduje dźwięk za pomocą DirectX.
      Czyli jeśli chcemy na komputerze dobrego dźwięku, musimy się o to postarać.

    • pokorek

      Naczytałeś się za dużo analogowo-audiofilskiej propagandy. Problem w tym, że mleczaj Ci tłumaczy ograniczenia analogu. Poszukaj sobie zakresy częstotliwości różnych nośników.

      I jeszcze podpowiedź – jeśli sądzisz, że cyfrowe „schodki”, które widzisz czasem w programie komputerowym, to jest to co słyszysz, to… potrzebujesz doszkolić się z tego tematu.

    • pokorek

      „Róznica między 16bit/44kHz a 24bit/192kHz jest słyszalna.”

      To zdanie jest bez sensu. Może dla Ciebie jest słyszalna. Dla wielu osób nie. I co to za różnica? Taka, że wmawianie wszystkim, że potrzebują nie wiadomo jakiego sprzętu, jest nadużyciem. I trochę kiepskim szpanem.

      Stać Cię na sprzęt? A stać Cię na adaptację akustyczną pomieszczenia w którym będziesz słuchać? Więc na jakiej podstawie w ogóle porównujesz inwestycje w telefon, do sfery audio, która zależy od znacznie większej liczby czynników niż jakieś psie głośniczki za 5000 zł (sztuka) albo wzmacniacz za 12000 zł. A może lepiej zainwestować w aparat słuchowy?

      Ja mogę też napisać, że 16 bitów to poezja dla ucha. I co to znaczy? Nic, pusty slogan reklamowy.

    • Roker Perejro

      Co do młodych ludzi to wg mnie znakomita większość nie robi tego dla lepszej jakości dźwięku a dla lansu. W końcu lepiej się wygląda w Beatsach – a grają one niekoniecznie lepiej.

  • Michal

    Wlasnie teraz (znow) ma sens wysoka jakosc. Bo technologia jest juz na tyle rozwinieta ze sklep z muzyka wysokiej jakosci nie zabija polaczenia z internetem, nie zajmuje calego dysku twardego. Jednoczesnie nawet sprzet za male pieniadze (500 zl zasluchawki np) juz gra przyzwoicie.

    Wiekszosc ludzi ktory twierdza ze im jakosc nie przeszkadza nigdy nie slyszala dobrej jakosci. A gdy uslysza – i to nawet zwykly utwor z iTunes, to wielu ma ‚skaze’ na zawsze i zaczyna sie irytowac jakoscia spotify itp. Mysle ze jest nadzieja.

  • s

    A nie jest tak że powyżej 20 kHz mało kto słyszy, a powyżej 25kHz już tylko psy?

    • to taki sam slogan jak to, że w grach więcej jak 60 klatek na sekundę nie jest potrzebne.

    • Pawel

      Ale to nie jest slogan. Przeciętny człowiek słyszy w zakresie 16-20 000 Hz.
      Istnieją osoby, których zakres jest większy. Ale śmiem twierdzić, że w dzisiejszych czasach, postępuje głuchota. Zwłaszcza u dzieci. Ludzie słyszą coraz mniej, niestety.

    • Artur

      Panowie… pracuje w pracowni audiograficznej. Większość z Was jest w wieku 30+… czyli niedosłysząca.
      Po 30 roku życia statystyczny facet słyszy w zakresie od 30Hz do 11kHz – ( maksymalnie do 12,5 khz).
      Niemal każdy facet w tym wieku ma też tzw. dziury (ubytki) w pasmach ( jedni większe inni mnijesze) .
      Idzidzie zrozbić audiogram i przed podjęciem dyskusji pokażcie go pozostałym jako punkt odniesienia. Tak przy okazji to co zwiecie muzyką kończy się w okolicach 5 kHz – reszta to alikwoty harmoniczne tworzące barwe, kolryt, tembr, scene czy przestrzeń itp.
      Aaa przy okazji :-) Marketing nie powinien równać się brakom elementarnej wiedzy o muzyce . Przkład: pewien złotousty recenzent słuchawek zyjący w dużej mierze jak mniemam z ich testowania wielkorotnie zwykl pisać, że słuchawki x,y,z zmieniają tonację. Wrzuciłem niektóre z tych słuchawek na „warsztat” i wysżło, że najprawdopodbniej ów recenzent po prostu nie wie c to takiego ta tonacja …. Sprzęt może oczywiście zaniażąć tonację ( zmieniać częstotliwość tj wysokość dżwięku liczoną w Hz – np gramofon ( pokręćcie pokrętłem regulacji obrotów talerza). Jeśli jednak czynią to słuchawki to są bublem, który nie powinien być dopuszczony do obrotu, Słuchawki, o których tak pisanio sprawdziwłem ( kilka różnyc modeli). Owa zmiana tonacji okazała się być zmianą w zakresie barwy słuchawek ale nie ich tonacji – stroiły idealnie (częstotliwość odtwarzały idealnie).

      Ad Rem. Faktem jest, że każda technologia ma swoje ogranicznia zapisu dżwięku – tak analogowa jak i cyfrowa.
      Może zamast podniecania się nad sprzętem od czasu do czasu warto upić bilet i wybrać się na koncert ? Niekoniecznie symfoniczny … ;-)

    • stachu

      Dobre!

    • s

      A to ciekawe, zrobiłem na szybko aplikacje która generuje dźwięk, ja nie słyszę powyżej 22kHz, mój tata nie słyszy 16kHz (Całe życie w stolarni). Chyba się panie Marczak mylisz.

    • s

      Dodatkowo sprawdziłem parę rzeczy np:

      http://www.amazon.com/DarkVoice-336SE-Headphone-Tube-Amplifier/dp/B00CF9JON8

      Częstotliwość do 20 kHz a to podobno całkiem dobry sprzęt jest.

    • yakowasiak

      chodzi o wiek. Widziałem aplikacje, która na słuchawki puszczał okreslone dźwięki i zanzcało się czy się słyszało czy nie. po teście aplikacja z dokłądnością do jednego roku podawała wiek słuchacza.

    • olo81

      To jest slogan, prawdą jest że większość ludzi słyszy do 17-20kHz ale to nie zmienia faktu że pliki audio wysokiej jakości to nie tylko częstotliwości. To też zakres dynamiki, gęstość próbek, brak zniekształceń, składniki które powodują że dźwięk jest czysty i stabilny. Formaty stratne takie jak mp3 nie tylko powodują obcinanie częstotliwości dźwięków ale też zniekształcają je w reszcie pasma. Na screnie widać dzwięk po kompresji zaznaczono przedział w którym wyraźnie widać zmiane w szłyszalnym dźwięku, ale są też zmiany w całym przedziale pasma. http://kjetilbm.net/wp0/wp-content/uploads/2013/05/audacity_spectrogram_foghorn2_annot.png

    • Filip Wójcik

      No ciekawe, ale już tego że duże natężenie częstotliwości np 22kHz może spowodować wzbudzenie niższych harmonicznych i w efekcie oszukać pana wrażenie ponad pańską świadomością, nikt nie zdaje sobie sprawy.
      Uważam, że mam dobry słuch ale moja zdolnosć kończy się około 16.5kHz na 18 zaczynam słyszeć świdrowanie i fazy stąd wiem, że to już nie 18, tylko harmoniczne które są wyraźniejsze.

      P.S. Nie ufaj aplikacjom, bo sprzęt który jest obiektywny nie bez kozery kosztuje majątek.

    • pokorek

      A jest taki slogan w ogóle?

    • Juliusz Kornaszewski

      Może i teoretycznie nie słyszy ale odczuwa (słuchasz całym sobą), to jest tak subtelna różnica.

    • Pawel

      ale popatrz… jeśli ktoś jest głuchy jak pień, to nie słyszy nic. Zatem nie „odczuwa dźwięku”. Pokuszę się więc o tezę, że jeśli nie masz wady słuchu, to słuchanie „nie uszami” nic nie zmienia…

      Ps: Mogę się mylić. Ani nie mam słuchu absolutnego ani nie jestem głuchy…

    • yakowasiak

      Mylisz się. Dźwięk to fala ruchomego powietrza. Widziałem w filharmonii (nie w Polsce, bo u nas to by Pana wyprosili) jak przyszedł facet, usiadł tyłem do orkiestry i zdjął koszulę. Myślałem, że wariat, a to po prostu głuchoniemy, który przyszedł posłuchać muzyki. On słuchał plecami.

    • pokorek

      Wiesz, są tacy (panowie o hobby na ‚a’ i rymującym się z ‚pedofile’ :P), którzy zedrą z Ciebie ostatni kawałek skóry, aby wykłócić się o ten jeden procent. Nie ważne, że czerpiesz pełną i niezmąconą radość ze słuchania muzyki na tym co masz. Oni zrobią wiele aby Ci udowodnić, że bez tego 1% nie słyszysz nic :D

    • Filip Wójcik

      20kHz to chyba nikt tyle nie słyszy. Jeśli ktoś słyszy, niech przedstawi badanie audiofonologiczne bo chętnie zmienię zdanie.
      Propaganda mówi że słyszymy 16-20HZ -20000Hz, przy czym te 4HZ ustrojowo przez wodę w ciele, ale to nie prawda.

  • To całe HiRes to taki trochę bełkot marketoidów.
    Przecież do odtwarzania gęstych formatów (do czego sie to wszystko sprowadza) wystarczy „zwykły” sprzęt + dac który takie formaty obsłuży. A obsłuży chyba każdy każdy.

    Kwestia obsługi HiRes przez zwykły wzmacniacz czy głośniki to robienie wody z mózgu, bo to przecież sprzęty analogowe i zagrają wszystko co dostana ze źródła. A to czy zrobią to dobrze czy źle niekoniecznie ma związek z tym czy plik to 16/44 czy 24/192.

    • lewybos

      Słuchałem tego sony srs-9 w media marks przez bloutuch pliki mp3 w zwykłej jakości i jakość powala.sprzet kosztuje 700 euro i jest wart tej ceny.Sami spróbujcie jak macie możliwość.

    • qwerty

      widzisz słychać różnicę, a sprzęt który przesyła sygnał przez bluetooth jest prawdę mówiąc do d…. Już w lepszej za kilka tyś, zł sprzęcie czuć różnicę na samej podmianie kabli.

      Dobry sprzęt audio ma niestety jedna poważną wadę, przy wydania każdego 1000zł więcej różnica w poprawie jest minimalna. Jeśli ktoś posłucha w marketach kina domowego za 1800zł, a w sklepie audio za 10.000zł, będzie słyszał dość dużą różnice, ale nie na tyle żeby wydać o ponad 8000zł więcej.

      Rok temu kupowałem wzmacniacz stereo i kolumny, osobiście wolałem wydać więcej i w przyszłości skompletuje dobre kino domowe oczywiście większym kosztem, jednak jest to dla mnie zakup na lata.

      Żeby było ciekawej słuchanie na lepszym sprzęcie kształtuje słuch, nigdy nie przypuszczałem, że będę słuchał Zbigniewa Wodeckiego lub Celine Dion, a tak się stało. Wcześniej słuchałem właściwie tylko muzyki elektronicznej

      Kończąc uważam za bełkot marketingowe reprodukcję dźwięku do 80kHz (nie mam namyśli różnicy plików mp3 vs. flac tutaj jest przepaść), jednak sposób podania tych dźwięków, które słyszysz jest różny i ważniejsze w sprzęcie są dla mnie wartości niemierzalne jak dynamika, scena, lekkość, podsycenie tonów, dokładność, umiejętność odseparowania instrumentów i itp.

    • Filip Wójcik

      Więc puścił pan mp3 przez bluetooth na HiRes i ocenia pan jakość teraz? No to pozdrawiam serdecznie.
      Kupiłem wielki dzbanek na dużo ilość wody, ale nalałem tylko trochę dzięki czemu wiem, że jak naleje full to wytrzyma i nie pęknie.

  • Damian P.

    Hi-Ress to tylko hasło. W sumie nie jestem pewny do czego się odnosi w tym artykule, do muzyki w 24 bit ?
    Jakość pliku i samej realizacji ma znaczenie ale kwestia jakości tego samego utworu 16bit i 24bit jest pomijalna, są drobne różnice w dźwięku ale są niczym w porównaniu do różnic między kiepską a dobrą realizacją. Tak samo sprzęt: używane słuchawki, kolumny, źródła, wzmacniacze mają dużo większe znaczenie. Wrażenie na autorze zrobił sprzęt z wysokiej półki w dobrze przygotowanym pod względem akustycznym pomieszczeniu a nie różnica 16 – 24 bit IMO.

  • Manikos

    Zainwestowałem ostatnio w sprzęt BOSE i od jakiegoś czasu płynie bloga zajebistosc do moich uszu.

    Moim zdaniem warto.

  • matt

    FLAC na dużych markowych słuchawkach starczy

  • reuwio

    rozmawiac o hi end-zie czyli o najlepszym dzwieku, z sony, to jak rozmawiac w nasza reprezentacja o mistrzostwach swiata.

    O high endzie rozmawia sie z Krellem, Levinsonem, b&w a nie z sony.
    W praktyce hi res to nie jests rozwiazanie. Rozwiazaniem sa dobre, drogie komponenty w znanych juz technologiach dopracowanych do perfekcji. Jak 20 lat temu zestaw na levinsonie z matriksami zrywal beret, to do dzisiaj ciezko o cos lepszego
    I zadne hi res tego nie zmieni.

  • John Kofee

    samo hi-res bez odpowiednio poprawionej muzyki jest bezsensowne bo 80% populacji nie zauważy różnicy, jednak z odpowiednio podrasowana muzyka to już naprawdę inna jakość. Inne pytanie czy 99% z tych 80% realnie potrzebuje czegoś takiego gdy przyrost ceny nie jest proporcjonalny do efektów. Pytanie też, czy tak skorygowana muzyka to jeszcze ta sama muzyka, czy sztuczny twór jak zdjęcie poprzerabiane fotoszopem czy innym gimpem…

  • Andrzej Muzaj

    Nie wydaje mi się, aby targetem segmentu Hi Res byli młodzi ludzie. Aby być świadomym użytkownikiem takiego sprzętu trzeba nabyć zarówno odpowiedniego muzycznego doświadczenia (przez osłuchanie i testowanie różnego sprzętu) jak i posiadać odpowiednią ilość pieniędzy. O ile to drugie może przyjść dosyć łatwo (chociażby za sprawą rodziców), o tyle do drugiego trzeba po prostu czasu (tzw. „dupogodzin” wysiedzianych na słuchaniu muzyki.. różnej.. z różnego sprzętu).

    • olo81

      Jeśli młody amator zainwestuje we wzmacniacz słuchawkowy z przetwornikiem analogowo cyfrowym plus słuchawki i w Windowsie wyłączy DirectX to nie jednego audiofila może zawstydzić.
      Czasy się zmieniają, audiofile którzy słuchają muzyki z ograniczonych płyt CD mogą sobie nie zdawać sprawy że na komputerze można już słuchać plików w 32bitach.

  • koziserek

    FiiO E17 + Creative Aurvana Live! – i początkujący audiofil jest kontent za mniej niż 1000 zł :)

  • pokorek

    Ale wiecie co? To jest symptomatyczne. Wpuścili gościa, który z muzyką do czynienia ma tyle o ile, coś tam sobie posłucha, do świątyni dźwięku. Gość odnalazł się niczym Pawlak (Kazmirz) w Chicago, a po powrocie pisze peany.

    Dobry plan na marketing. Albo nie :)

  • Marian

    Skoro słuchałeś tylko sony (chodz z górnej półki),to niestety tylko otarłeś się o prawdziwe brzmienie.

  • Anoni

    Głośnik h.ear go w polsce 999zł , w us 170$ Skandal !!!