Jak zapewne już słyszeliście bądź czytaliście, Amazon we wtorek uruchomił własny sklep z aplikacjami dla Androida. O gotowości Amazonu do uruchomieni takiego sklepu, mówiło się już w połowie ubiegłego roku. Jego start miałby stanowić jeden z elementów strategii dotyczącej obecności na rynku urządzeń mobilnych.

Zacznę od stwierdzenia, że oryginalny Android Market jest według mnie źle skonstruowany. Nie mam nawet na myśli kwestii technicznych, takich jak design bądź sposób działania. Mam na myśli, między innymi ustanowione przez Google relacje pomiędzy koncernem, a twórcami oprogramowania i producentami telefonów z Androidem.

Relacje, które nie gwarantują dobrej współpracy wszystkich stron. Wspomnianej platformie brakuje czynnika warunkującego jednolitość wersji systemu, pracujących w dostępnych na rynku urządzeniach. Według mnie czynnikiem tym mógłby być właśnie Android Market. Mógłby, ale nie jest.

Producenci telefonów z Androidem nie mają żadnego udziału w zyskach ze sprzedaży aplikacji dla tego systemu. Z tego powodu, w producentach nie ma autentycznego zainteresowania aktualizowaniem systemów w swoich telefonach. Nawet jeśli aktualizacje pojawiają się, to mają one bardziej charakter wizerunkowy i dotyczy głównie najbardziej prestiżowych modeli.

Z kolei deweloperzy skupiają się na tworzeniu aplikacji dla najpopularniejszej (w danym momencie) wersji systemu, która niekoniecznie musi być najnowsza. Przez to rozwój platformy jest przyhamowany, bo nowo-pojawiające się aplikacje wykorzystują API sprzed 9 czy nawet 12 miesięcy.

Google natomiast, nie stara się wyprostować tej sytuacji. Ale jak ją wyprostować? Otóż można by zachęcić producentów telefonów (tych certyfikowanych oczywiście) do aktualizowania obecnych już na rynku urządzeń przy pomocy udziału w zyskach ze sprzedaży aplikacji w Android Market, a deweloperom ułatwić w ten sposób rozwój platformy. Możliwe jednak, że Google nie ma ochoty dzielić się zyskami, bo nie ma za bardzo czym się dzielić?

Tak czy inaczej, zostawmy Google. Dajmy szansę na naprawienie dotychczasowych błędów nowemu-staremu CEO, który już niedługo obejmie stanowisko.

Wracając do uruchomionego przez Amazon sklepu. Według mnie, ma on szansę naprawić przynajmniej część błędów popełnionych przez Google. Amazon będzie niewątpliwie starał się nawiązać współpracę z producentami smartphone’ów i tabletów. Owocem tej współpracy byłoby preinstalowanie aplikacji sklepu w nowych, dopiero wchodzących na rynek urządzeniach.

Jak zachęcić producentów do współpracy? Udział w zyskach wydaje się najbardziej oczywisty. W ramach współpracy Amazon mógłby jednak również wymagać od producentów, aby ich urządzenia posiadały aktualną wersję oprogramowania. Powiedzmy, taki obowiązek spoczywałby na producencie przez 1,5 roku od premiery urządzenia (nie wydłużam tego okresu do 2 lat bo przy dotychczasowym cyklu wydawniczym Androida jest to chyba nierealne).

Nie miejcie wątpliwości. Amazon jest bardzo silną firmą. Firmą, która jest zdolna zamieszać w segmencie Androida. Firmą, która jest świadoma, że jednolitość wersji oprogramowania sprzyjać będzie sprzedaży aplikacji, na której Amazonowi zależeć będzie najbardziej.

Z wielkim zaciekawieniem będę obserwował rozwój stworzonego przez Amazon sklepu. Was zachęcam do tego również.

PS. Sklep niedostępny w Twoim regionie;)

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Albert

    Problemem braku aktualizacji telefonów bardzo często nie są sami producenci ale operatorzy sieci komórkowych od których to zależy kiedy przygotowany updrade OS przez producenta wejdzie na aparaty użytkowników.

    • http://dailytech.pl Paweł Iwaniuk

      Zgadza się. Gdyby jednak wykluczyć operatorów z tego łańcucha zależności to całość mogłaby funkcjonować tak jak opisałem powyżej.

  • http://www.martiger.com martiger

    Aby Amazon APP odniosl sukces, musialby miec olbrzymia ilosc znakomitych aplikacji na wylacznosc. Co praktycznie nie wchodzi w gre. Moga zaplacic paru firma jak Rovio na czasowa wylacznosc na cos, lecz w dluzszej perspektywnie nie ma to sensu.

    Zaraz po uruchomieniu sklepu sobie go zaisntalowalem,http://www.flickr.com/photos/martiger/5550191140/ zgralem AngryBirds RIO. Przejrzalem pozostale aplikacje i sa to te same, ktore w oryginalnym Android Market. Do dzis zajrzalem tam jeszcze tylko raz. Tam przejrzec co tam jest i tyle…

    • http://www.facebook.com/michal.kubiak Michal Kubiak

      Dzisiaj była promocja, angdy bids rio za darmo!. Powiedz jak Ci się udało sciągnąć, bo mi wywala że app store is not avaliable in your region?

  • http://www.martiger.com martiger

    Dodam tylko, po co mam placic za aplikacje w Amazon jak te same mam w Android Market za darmo ?

  • http://www.martiger.com martiger

    ja mieszkam w U.S.

    Michal Kubiak: Dzisiaj była promocja, angdy bids rio za darmo!. Powiedz jak Ci się udało sciągnąć, bo mi wywala że app store is not avaliable in your region?

  • http://lifehacker.com.pl Lifehacker

    @Paweł Iwaniuk
    „PS. Sklep niedostępny w Twoim regionie ;)”

    Dziwna sprawa. Ja w ramach testów kliknąłem kup przy Angry Birds Rio. Otrzymałem w emailu bezpośredni odsyłacz do gry – pełna elegancja. Na Twitterze ktoś pisał, że Amazon wymagał wpisania numeru karty kredytowej, ale w moim przypadku to też nie miało miejsca.

    @Michal Kubiak Też to zauważyłem i powiadomiłem followerów na Twitterze.
    Nie zauważyłem żadnych komunikatów – Amazon grzecznie mi wysłał mailem odsyłacz. Nie pobrałem, co prawda, bo chodziło tylko o przetestowanie nowej usługi (te gry to straszny pożeracz czasu).
    Próbowałem oszukać Amazon i wejść przez serwer proxy, ale oczywiście nie dało rady :]

    @martiger 1). Właśnie o to pytano dziś @hazan ‘a na Twitterze. Jeżeli Amazon chce zaoferować jakąś wartość dodatnią względem Android Marketu, powinni znaleźć sposób na (nie)wrzucanie zainfekowanych aplikacji.
    2). Sprawdź prywatną wiadomość na Blipie.

  • http://hyperbees.com tomek

    Ciekawy art. Co do
    1. podzialu zysku pomiedzy Google (+operatorzy), producentow oraz developerow. Stawiasz dosc smiala teze, ze producenci nie aktualizuja telefonow, bo nie maja dzialki w przychodach ze sprzedazy apek. Policzmy na palcach. Top paid apka, PowerAMP kosztuje £3 i ma powiedzmy 300,000 instalacji. Liczmy, ze przychod z niej to £1 milion. Dla developera idzie £700k, Google zgarnia £300k. Czesc odpala operatorom, sa podejrzenia, ze prawie wszystko, ale liczmy, ze zostaje £150k. Niech G nie bedzie pazerny i zabierze z tego tylko £50k, czyli drobne dla tej firmy. Dla producentow (do podzialu) zostaje £100k czyli rowniez drobne. Nawet jesli przemnozymy to przez 300 (patrzac na rozklad statystyczny sprzedazy aplikacji to i tak o wiele za duzo) to wychodza nam nadal drobne i to do podzialu. To raczej nie jest powod.

    2. developerzy tworzacy pod aktualnie najpopularniejsza wersje systemu. Hm z doswiadczenia powie Ci, ze pisze sie apki celujac w aparaty od pewnej wersji OSa w gore, np. od 2.1+ czy 1.6+. Jesli ktos pisze np. pod 2.2 bo akurat teraz jest najpopularniejszy to znaczy, ze raczej jest dosc kiepskim devem i lubi w nieskonczonosc poprawiac swoje dziela.

    3. Amazon i zachecanie producentow urzadzen podzialem w zyskach. Jak policzylem w punkcie 1, to 30% z ceny apki to zbyt maly tort, zeby dzielic go pomiedzy Amazona, operatorow i producentow. Mysle, ze Amazon nie ma specjalnego doswiadczenia i interesu, zeby uzerac sie ze spojnoscia ekosystemu i jeszcze wymuszac dzialania na producentach. Tutaj odpowiedzialnosc lezy po stronie developerow, ktorzy sa zmuszani przez Amazona do trzymania odpowiedniego poziomu. Moge Ci powiedziec, ze Amazon jest dosc selektywny w tym co wybiera do swojego sklepu a apki przechodza przez sporo testow. Blizej im do modelu Apple niz Android Market. Wydaje mi sie, ze po prostu beda placic producentom za preinstalowanie Amazon Appstore na ich urzadzeniach.

    4. @Martiger – pewna miara sukcesu jest to, jak szybko sklep uzyskuje rozsadny wolumen sprzedazy. Widze, ze dla dwoch z naszch gier dosc szybko dogonia Android Market jesli chodzi o dzienna sprzedaz. Ruch z Rovio byl doskonaly i sadze, ze takich ruchow bedzie wiecej. Amazon jest tez o wiele wygodniejszy, pomijajac instalacje apki sklepowej, od Marketu. Sama apka jest ladna, sklep webowy jest duzo lepszy, proces zakupu jest tradycyjnie amazonowy. Mysle, ze ludzie pojda tam, gdzie im latwiej. Google Checkout to zuo.

    5. Z punktu widzenia wydawcy Amazon bije na glowe Market. Rozmawiam z czlowiekiem a nie z formularzem jak u G. Raportowanie sprzedazy wyglada prawie doskonale, nie musze sie uciekac do narzedzi firm 3cich, zeby zobaczyc w sposob ludzki co i jak sie sprzedaje. Procesy sa jasniejsze i ogolnie wszystko ma human touch.

    Podsumowujac – bardzo kibicuje tej inicjatywie. Google musi miec powazna konkurencje. Dziwnym zbiegiem okolicznosci dzisiaj pojawily sie w konsoli developerskiej Google informacje o tym, ze mozna juz uzywach in-app purchases. Prosze, mozna? Mozna!

  • http://dailytech.pl Paweł Iwaniuk

    @tomek

    Możliwe, że niejasno wyraziłem się w kilku miejscach. Dlatego też doprecyzuję kilka szczegółów.

    1. Producenci nie tyle nie aktualizują systemów z powodu braku udziału w zyskach co z powodu braku wyraźnego profitu w aktualizacji oprogramowania. Wiemy oczywiście, że operatorzy mogą kupować aktualizacje dla telefonów sprzedanych w swoich sieciach. Prawdą jest jednak, że nie garną się oni do dodatkowego inwestowania w sprzedane już urządzenia. Dlatego relacje pomiędzy Google, producentami i deweloperami powinny być tak sformułowane, aby aktualizacje systemów były czymś oczywistym, a nie przykrym obowiązkiem oraz, aby miały swoje odzwierciedlenie w zyskach. Udział w zyskach z aplikacji jest tylko jedną z możliwości. Jestem świadomy, że Google może wcale nie mieć się czym dzielić.

    2. Ciężko mi się odnieść bo nie jestem devem. Opieram się jednak na opiniach znanych mi dev’ów.

    3. To że Amazonowi bliżej ideologią do Apple nie wyklucza możliwości stworzenia lepszego sklepu niż Android Market. Według mnie jest to czynnik, dzięki któremu powstanie takiego sklepu jest nawet bardziej prawdopodobne. Tak jak w pkt.1, udział w zyskach to tylko jedna z możliwości. Wierzę że Amazon jest w stanie stworzyć nawet lepszy i atrakcyjniejszy model współpracy z producentami.

  • http://hyperbees.com tomek

    @Pawel
    Widze, ze nie tylko ja cierpie na bezsennosc :)

    Tak, producenci nie aktualizuja sprzedanych urzadzen, bo to koszt. Raczej nie licza na zyski z czegokolwiek. Urzadzenie sie sprzedalo i po co do niego dokladac. Mowi sie na miescie, ze G zmienil zasady umowy z producentami i teraz aktualizacje beda bardziej wymuszone. Miejmy nadzieje.

    A to, ze Amazonowi blizej do Apple to jak dla mnie czysta korzysc – mniej gier, lepsza jakosc, monitoring itp. Z tego, co widze poki co to jest tez tak, ze z ludzmi odpowiedzialnymi za ich sklep prowadzi sie jakis dialog i oni daja sie przekonac od czasu do czasu.

    Pzdr!

  • http://www.altcontroldelete.pl Jurek

    Co do aktualizacji to sprawa jest chyba prosta. Raz, że się to nie opłaca, dwa że z obecnym tempem, co pół roku wychodzą nowe serie telefonów, które też trzeba sprzedać. Ostatnio sprzedałem HTC Hero, którego wsparcie skończyło się właściwie gdzieś po roku, gdy dostał jeden wymuszony przez użytkowników update do 2.1 i do jeszcze okrojony.
    Tak jeszcze odbiegając od głównego tematu, dla mnie dziwne polityką jest ogółem rzekomy otwarty Android, rzekomo bo tak na dobrą sprawę producenci blokują bootloadery (vide Motorola Milestone), stosują groźby utraty gw. w przypadku zmiany oprogramowania itp. Mimo, że procesory smartfonów mają określoną architekturę, zresztą jak całe smartfony, nie możemy się doczekać sytuacji, w której ten system będzie rzeczywiście otwarty. Czyli może mam HTC, jakiegoś Androida z Sense wgranego fabrycznie, ale podłączam telefon do komputera, ściągam Androida 2.3 w jakiejś paczce, instaluje i jest, tak jak na PC Windows, czy Linux.