40

Czemu z drukiem 3D nie jest tak kolorowo i nie trafi on do każdego domu?

Jednym z największych zapowiadanych przełomów w naszym życiu ma być druk 3D dla każdego. Ma on zrewolucjonizować fizyczne rzeczy, tak jak internet i MP3 rewolucjonizowały muzykę. Drukarki 3D stają się coraz tańsze, powstają nowe projekty domowych drukarek, które finansowane są przez zbiórkę pieniędzy np. na Kickstarterze. Mamy nawet polską drukarkę 3D. Wszystko to brzmi bardzo obiecująco, sam jestem entuzjastą tej technologii, […]

Jednym z największych zapowiadanych przełomów w naszym życiu ma być druk 3D dla każdego. Ma on zrewolucjonizować fizyczne rzeczy, tak jak internet i MP3 rewolucjonizowały muzykę. Drukarki 3D stają się coraz tańsze, powstają nowe projekty domowych drukarek, które finansowane są przez zbiórkę pieniędzy np. na Kickstarterze. Mamy nawet polską drukarkę 3D. Wszystko to brzmi bardzo obiecująco, sam jestem entuzjastą tej technologii, jest jednak szereg powodów dla których drukarki nie trafią do domu każdego Kowalskiego, a na pewno nie w najbliższej przyszłości.

Gdy mówimy o druku 3D, oczami wyobraźni widzimy jak klikamy drukuj i wyciągamy ze skrzyni drukarki 3D przedmiot, który powstał w prawie magiczny sposób. Problem polega na tym, że cały proces jest znacznie bardziej skomplikowany, a my go w swoich wyobrażeniach pomijamy. Nie myślimy o powstawaniu takiego przedmiotu krok po kroku, tak jak faktycznie przebiega ten proces. Z resztą nawet zwykłe drukarki, drukujące na kartce papieru, to jedno z najbardziej problematycznych urządzeń (w śród tych najbardziej popularnych), często są problemy ze sterownikami, zasychającym tuszem, wymianą proszku, kartkami, które się albo rwą, albo drukarka bierze ich po kilka na raz. Powstał nawet komiks czemu drukarki to zło w czystej postaci stworzony przez Oatmeal, a Grzegorz Marczak zastanawiał się, jak to możliwe, że drukarki, które są z nami tak długo wciąż sprawiają tyle problemów. Mówiąc krótko, ja zredukowałem ilość drukowanych kartek do absolutnie niezbędnego minimum (oficjalne dokumenty), a przecież drukowanie 3D jest wielokrotnie trudniejsze do zrealizowania…

Problem pierwszy – projekt przedmiotu

Projekty przedmiotów do druku nie biorą się z powietrza, tak jak wydruk na kartce papieru trzeba poprzedzić stworzeniem dokumentu tekstowego, tak druk 3D trzeba poprzedzić projektem 3D. Tu mamy pierwszy problem i to od razu dużego kalibru. Ile procent użytkowników komputerów potrafi obsługiwać jakiekolwiek oprogramowanie 3D? Wymagana jest dość specjalistyczna wiedza na temat wierzchołków, krawędzi, płaszczyzn. Samo poruszanie się w trzech wymiarach na płaskim monitorze jest pewnym wyzwaniem. Wie o tym każdy, kto próbował zaprojektować cokolwiek i myśląc, że rysuje pionową linię, narysował znacznie dłuższą linie mocno pochylona widzianą z takiej a nie innej perspektywy. Zaufajcie mi, zbudowanie najprostszego projektu zgodnie ze swoimi oczekiwaniami to kilka tygodni intensywnej nauki. A potem przychodzi czas na naukę optymalizacji takiego projektu.

montana

Pół biedy, jeżeli chcemy po prostu wydrukować kubek. Najwyżej okaże się, że jest trochę większy lub mniejszy niż chcieliśmy, ale co jeżeli potrzebujemy część, która z dokładnością do dziesiątych części milimetra musi pasować do innych elementów? To już zadanie niemalże inżynierskie, a mówmy tylko o zrobieniu uchwytu na telefon do samochodu. Dodatkowo projektowanie do druku 3D różni się od projektowania całkowicie wirtualnego, gdzie wynikiem jest tylko render, czyli finalny obraz. Trzeba zdawać sobie sprawę z ograniczeń drukarki i druku określonym materiałem o określonych właściwościach. Trzeba wiedzieć np. że drukarka nie jest w stanie wydrukować nawisu o nachyleniu większym niż 45 stopni, bo plastik zacznie zastygać w powietrzu. Wyprodukowanie chociażby trójwymiarowej litery M nie jest możliwe od tak, przy zastosowaniu zwykłej technologii podgrzanego plastiku. Trzeba zastosować dodatkowe elementy wspierające konstrukcje i usunąć je ręcznie po wykonaniu wydruku. Proces wymaga specjalistycznej wiedzy, specjalistycznego oprogramowania i doświadczenia. Mówiąc krótko, może dziesiąta część promila użytkowników komputerów jest w stanie obsłużyć drukarkę 3D i zaprojektować coś pod jej kątem.

Handel projektami i dedykowane warsztaty

Rozwiązaniem pierwszego problemu mogą byś specjalne sklepy z projektami, które można pobrać i wydrukować u siebie w domu. Pisałem o Shapeways, w którym twórcy mogą zarabiać sprzedając swoje projekty. Wówczas specjalistyczna wiedza nie jest konieczna. Pytanie czy w takim sklepie znajdziemy akurat to czego szukamy? Czy będzie tam akurat taki projekt, który jest nam potrzebny? Zapewne czasem tak, a czasem nie. Gdy będziemy potrzebowali części na wymianę, bo plastikowy element w naszym odkurzaczu się ułamał, prawdopodobnie jej nie znajdziemy i będziemy musieli taki projekt zamówić. Ale zaraz – czy to samo w sobie nie jest już zaprzeczeniem drukarki 3D w każdym domu, skoro zamiast samemu drukować własne projekty, ściągamy gotowe, cudze projekty i zlecamy wykonanie specjalistom? Czy nie okaże się, że zlecenie samego wydruku będzie znacznie bardziej opłacalne niż szarpanie się z własną drukarką we własnym domu?

Problem drugi – wydajność, koszty, opłacalność

Nawet gdy umiemy projektować samemu bądź wystarcza nam możliwość drukowania cudzych projektów, to pozostaje problem parametrów drukarki 3D. Przede wszystkim wydruki to długi proces, od kilkudziesięciu minut do wielu godzin, a nawet całego dnia. Oczywiście, im proces dłuższy, tym większa szansa, że coś pójdzie nie tak. Myślę, że trafnym porównaniem będzie tutaj wypalanie płyt za czasów pierwszych nagrywarek. Wypalenie jednej płyty trwało kilkadziesiąt minut, czyste płyty były drogie, a zdarzało się, że trzy trzeba było zepsuć, żeby dopiero czwarta czytała się poprawnie.

overextrusion

No tak, powiecie, ale dzisiaj wypalenie płyty to 2 – 3 minuty i efekt jest w ogromnej większości przypadków zadowalający. To prawda, rozwój technologii zapewne zwiększy prędkość i niezawodność drukarek 3D. Prawdopodobnie jak w przypadku nagrywarek, zajmie to ładnych parę lat, ale pewnie się uda. Wciąż jednak tłoczenie płyt jest znacznie szybsze i tańsze, niż ich wypalanie. To samo tyczy się produkcji przedmiotów w fabrykach w kontraście do ich drukowania. Różnica polega na tym, że największą zaletą nagrywarek jest możliwość wypalenia własnych zdjęć i innych prywatnych danych, bo do tłoczni nie mamy dostępu ani nie chcemy setek tysięcy kopii naszych plików, podczas gdy ustaliliśmy, że własne projekty dla ogromnej większości potencjalnych posiadaczy drukarek 3D są poza zasięgiem. Dlatego kupowanie gotowych przedmiotów lub zlecanie wydruku może okazać się znacznie praktyczniejsze, niż tworzenie ich w domowym zaciszu.

Nie mówiąc o tym, że tworzywo z drukarek ma szereg ograniczeń, których produkty z fabryki mieć nie muszą. Standardowe tworzywo robi się miękkie w temperaturze 50 stopni celsjusza, czyli w zasadzie postawione za szybą samochodu stojącego na słońcu. W tej chwili nie ma drukarek potrafiących drukować tworzywem odpornym na większa temperaturę niż 200 stopni, co wyklucza zastosowanie takich produktów np. w okolicach silnika samochodowego. Ograniczeń jest oczywiście znacznie więcej.

Problem trzeci – precyzja kontra szybkość

Na chwilę obecną drukowanie polega na dozowaniu podgrzanego tworzywa sztucznego ze specjalnej dyszy, która standardowo ma średnicę 0,4 mm, co oznacza dokładność szczegółów na poziomie jednego milimetra. Wbrew pozorom, jest to mocno zgrubne wykonanie. Wiele zwykłych produktów na rynku ma dokładność znacznie większą. Nawet panele podłogowe, które są przecież z drewna, na łączeniach mają dokładność rzędu jednej setnej milimetra lub jeszcze większą. Oczywiście można drukować dokładniej, stosując mniejszą dyszę, problem polega na tym, że wówczas wraz ze wzrostem dokładności zwiększa się czas konieczny do produkcji, bo tą samą bryłę trzeba zapełnić cieńszymi warstwami plastiku. To może oznaczać wydłużenie produkcji z kilku godzin do kilku dni. Mówiąc krotko, duże i precyzyjnie wykonane przedmioty są na razie poza zasięgiem, przynajmniej zakładając rozsądne ramy czasowe i rozsądne koszty.

treefrog_head_hidef

Są inne technologie druku 3D ale…

Oczywiście każdą z tych przeciwności można pokonać nowym rodzajem technologii, np. drukowaniem przy wykorzystaniu proszku, nawet metalowego, i podgrzewania laserem. Rzecz w tym, że te inne technologie są zwykle bardzo drogie i na dodatek znacznie mniej praktyczne w warunkach domowych – zastosowanie proszku brudzi. Podejrzewam, że również mocno śmierdzi. W efekcie najbardziej zaawansowane technologie są wciąż daleko poza zasięgiem użytkowników domowych.

To wszystko nie znaczy, że druk 3D nie jest godny uwagi

Autor tekstu, na bazie którego stworzyłem ten artykuł, porównuje druk 3D do innych technologii, o których wiele się swojego czasu mówiło, ale nigdy się nie spopularyzowały. Przykładem może być tutaj np. wirtualna rzeczywistość, która działała na wyobraźnie już w latach 80 i przez cały czas wydawało się, że jest na wyciągnięcie ręki, ze za chwilę stworzą okulary i czujniki pozwalające przenieść się całkowicie w wirtualny świat. Tym czasem po przeszło 20 latach udało się wprowadzić telewizory i ekrany 3D, a sam efekt wydaje się mocno przereklamowany. Dopiero świeży projekt Oculus Rift ma szansę to zmienić, ale nawet gdy odniesie sukces jego zastosowanie jest mniej uniwersalne niż zakładały projekty z lat 90 ubiegłego wieku. Autor artykułu do którego linkuję wraca również uwagę, że broń palna wykonana na bazie rur ze sklepu hydraulicznego będzie bardziej trwała i skuteczna, niż taka, którą sobie wydrukujemy. Stąd część szału na tle druku to czysta teoria, albo wręcz fikcja.

hype_cycle

Nie oznacza to jednak, że druk 3D skończył się jeszcze zanim się na dobre zaczął. Uwzględniając opisane ograniczenia druk przedmiotów w domu jest już możliwy – to ogromny postep. Drukarki 3D z pewnością wprowadzą istotne zmiany na rynku przemysłowym. Być może powstaną punkty z drukiem 3D, tak jak dzisiejsze punkty Xero. Osoby chcące tworzyć przedmioty i zdecydowane poświęcić swój czas na opanowanie modelowania trójwymiarowego i drukowania 3D mogą osiągnąć bardzo ciekawe, nieosiągalne wcześniej efekty. Powstanie zapewne wiele biznesów opierających się o tę nową technologię. Wciąż nie oznacza to jednak, że drukarki 3D zawitają chociażby w 1/10 domów, w których obecnie znajdują się zwykłe drukarki albo, że nadają się do wszystkiego, bo często jest to zwyczajnie nieopłacalne.

Jeżeli temat was zainteresował i chcecie poszukać więcej informacji na temat technicznych aspektów drukowania 3D, odwiedźcie blog 3D printer improvements, którym się posiłkowałem podczas pisania tego artykułu i z którego pochodzą wszystkie obrazy.

  • Fajny wpis. Podoba mi się porównanie do wirtualnej rzeczywistości w latach 90, sam po obejrzeniu Kosiarza umysłów wyczekiwałem takich urządzeń.

    • Kosiarz umysłow ^^ Zapomniany przeze mnie film, muszę oglądnąć!:P
      Ale popieram przedmówce, chociaż w tej chwili tempo wzrostu mimo wszystko jest nieporównywalnie większe niż wtedy:)

  • Lubię placki

    „Zwraca on również uwagę, że broń palna wykonana na bazie rur ze sklepu
    hydraulicznego będzie bardziej trwała i skuteczna, niż taka, którą sobie
    wydrukujemy. Stąd część szały na tle druku to czysta teoria, albo wręcz
    fikcja.” Ale że Oculus Rift to mówi – i co to są te „szały”? :P

  • Piotr

    Wszystko to prawda. Dodam jeszcze, że drukarki 3d są i będą duże, ponieważ drukowany przedmiot musi się w nich zmieścić. Już obecnie zwykłe drukarki bywają duże. Kto by chciał mieć w domu urządzenie wielkości małej szafy? Druk 3d nie ma szans konkurować z masową produkcją, ale w małoseryjnej produkcji może się sprawdzić.
    Z drugiej strony druk 3d będzie nowym wymiarem open source – dosłownie i w przenośni. Pewnie powstanie baza darmowych projektów – zapewne nie będą to zaawansowane rzeczy- obudowy do telefonu, zabawki itp, ale zawsze coś.

  • Marek

    A ja nie rozumiem problemu. Znaczy rozumiem ograniczenia technologiczne, ale umiejętności? Przecież jest internet. I teraz można kupić projekty do popularnych programów 3D. O, choćby tu na przykład: http://www.renderosity.com/mod/bcs/index.php Niektórzy hobbyści sprzedają, inni rozdają za darmo. W czym problem z rozwojem takiej twórczości dla domowych drukarek 3D kiedyś?

    • A możesz mi wyjaśnić zaletę posiadania stosunkowo drogiego i dużego urządzenia w domu i utrzymywania kosztów eksploatacji, żeby drukować tylko i wyłącznie cudze projekty? Druk w punktach 3D Xero byłby zarówno tańszy jak i praktyczniejszy, nie mówiąc o zwykłej produkcji. Przecież kupowanie w sklepie to właśnie opłata za cudzy projekt.

    • Jest jeszcze FUN :) Patrzenie na drukującą drukarkę wciąga znacznie bardziej niż obserwowanie płonącego kominka.

    • Meeerrrrtt

      i tak kilka – kilkanaście godzin? ;) -współczuje takich fascynacji i hobby…. :d szczególnie, że drukarki wydają dość nieprzyjemne dźwięki

    • @meeerrrrtt:disqus : współczucie jest zupełnie nie potrzebne. To jedno z bardziej rozwijających i kreatywnych hobby.

      Czy dźwięki z drukarki są nieprzyjemne, to zależy: http://www.youtube.com/watch?v=uSJqdv7rG9Y ;)

    • Meeerrrrtt

      dla mnie bardzo,

      takie „zgrzybolenie” jest dla moich uszu katorgą, (na tym filmiku dźwięk jest troche podkręcony, przekształcony pod jakąś niby muzyczke) – i nie chodzi tylko o drukarki 3d ale także plujki, plotery itd z silnikami krokowymi, i zmiennymi ruchami głowicy – na szczęście wielu producentów stara się coraz bardziej wyciszać swoje urządzenia

    • Taka usługa już działa w dzięki umowie podpisanej w zeszłym roku przez największego światowego dystrybutora materiałów biurowych Staples z irlandzką firmą Mcor (http://www.mcortechnologies.com/mcor-technologies-and-staples-division-launch-3d-printing-service/), na razie tylko w Belgii i Holandii. Jak się sprawdzi, pewnie wyląduje w US. Poza tym Mcor wykorzystuje do drukowania papier i to jest przyszłość druku 3D oczym można poczytać w Venturebeat http://venturebeat.com/2013/04/23/mcor-iris-3d-printing-paper/.

  • Dobra teraz jak już na brudno napisane to poproszę o wykonanie researchu o materiałach co 50 stopni nie wytrzymują i sprawdzenie wielu innych błędów merytorycznych :) Druk broni nie generuje szału i zahcytu drukiem. Drukarka to ogromne możliwości dla modelarzy konstruktorów agencji reklamowych. Nie jest i nigdy nie będzie to mikrofalówka tak jak lutownicy nie posiada każdy ale każdy ma znajomego co lutownice ma i tak też druk3d domowy będzie wyglądał

    • Zajrzyj do źródła, wiele informacji, między innymi o temperaturze, pochodzi o człowieka, który drukuje i udoskonala druk 3D na co dzień. Z resztą moim celem było obalenie pewnych mitów, że drukarka 3D jest dla każdego i nadaje się do prawie wszystkiego, a nie wdawanie się w szczegóły, bo osobiście z technologią nie miałem bezpośredniej styczności i nie chcę uchodzić za eksperta w tej kwestii.

    • @Jan_Rybczynski:disqus: skoro nie miałeś osobistej styczności, to najwyższy czas żebyś nas odwiedził :)

    • Wiem, że z nie małą chęcią skorzystałbym z takiego zaproszenia, bo druk 3D to strasznie fajna sprawa. Nie wiem natomiast kiedy będę miał czas wybrać się do Krakowa…

    • W każdym bądź razie, przy najbliższej okazji – serdecznie zapraszamy!

    • Z drukiem od roku mam styczność codziennie po kilka godzin. Inna inszośc że na zachodzie większośc ludzi drukuje z PLA które nie ma wytrzymałości temperaturowej. Ale nie jest to żadne ograniczenie technologii a materiału. Postaraj się o kilka źródeł bo jeden blog to podejście jednego człowieka.

  • @Jan bardzo ciekawy artykuł – dzięki!

    generalnie masz sporo racji. Problemy o których piszesz dostrzegają też inni i powstaje coraz więcej projektów i pomysłów, które mają pomagać radzić sobie z ograniczeniami, o których piszesz. Na co dzień w Materialination również pracujemy nad takimi rozwiązaniami.

    Wcale nie musisz mieć drukarki w domu, ani decydować się na drukowanie gotowych przedmiotów, czy tym bardziej uczyć się modelować. Jest jeszcze przynajmniej kilka sposobów.

    – skanowanie 3D: wcale nie musi być skomplikowane, można wykorzystać Kinecta, albo darmową aplikacje 123d Catch od Autodesku

    – możesz skorzystać z pomocy designera (np. u nas) i wydrukować na innej drukarce (lub u nas) swój wymarzony model. To trochę jak w świecie IT: to że nie zna się HTMLa i nie obczaja grafiki nie oznacza, że nie możesz mieć strony dokładnie takiej jak sobie wymarzysz.

    Jeśli chodzi o dokładność wydruków, to średnica, o której piszesz nie jest aż tak istotna jak wysokość warstwy – bo to ona właśnie decyduje o dokładności. Naszym rekordem jest warstwa na poziomie 10 mikronów.

    • Jak najbardziej widzę przyszłość w wykonywaniu wydruków na zamówienie i tu jest ogromne pole do popisu. Podejrzewam, że ceny takich wydruków będą coraz bardziej atrakcyjne.

      W tym właśnie rzecz, wydaje mi się, że z drukarką 3D związał się mit, że docelowo każdy ma mieć ją w domu, a to nie do końca tak będzie działać. Przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.

      Wynik dziesięciu mikronów robi wrażenie, gratulacje! :)

    • Dzięki!

      Co do zakupu drukarek widzimy, że dla części osób to po prostu gadżet. Z resztą jeden z najfajniejszych gadżetów ever ;)

    • O tak, gadżet super i ja takim gadżetom nie jestem bynajmniej przeciwny.

  • Meeerrrrtt

    W końcu merytoryczny i naprawdę dobry tekst na temat druku 3D a nie bałamucenie, że drukarki 3D odmienią losy świata…. nie nie odmienią, przynajmniej nie w najbliższych latach.
    Ostatnio zainteresowałem się tematem tworzenia obiektów z tworzyw plastycznych klasycznymi metodami i jest tyle różnych metod, często naprawdę bardzo prostych i tanich, a także do zastosowań małoseryjnych – że drukowi 3D będzie naprawdę bardzo ciężko się przebić.
    Nie wspominając o obiektach/ przedmiotów z metali czy jakiś innych materiałów tj jak ceramika czy szkło gdzie klasyczne metody tworzenia i obróbki miażdżą druk 3d

    • dziś oddaliśmy świetną wydrukowaną na drukarce 3D formę (kopyto) któ®e teraz idzie właśnie do termoformowania :)

      Zgoda co do jednego: nie można popadać w hurra optymizm w związku z drukiem 3D. Spotykamy się czasem z ludźmi, którzy na drukarkach chcą drukować zupełnie proste i płaskie powierzchnie..,

  • >>rozwój technologii zapewne zwiększy prędkość i niezawodność drukarek 3D<<
    Drukarki 3D są dostępne nie od wczoraj. To co mamy dzisiaj jest efektem dopracowanych projektów sprzed kilku lat.

  • cube

    Janie (autorze), chciałbym się spytać jak dużą masz styczność z drukarkami, ogólnie technologiami szybkiego prototypowania, wytwórstwa? Czytając artykuł – myślę że niewielką. Opisałeś problemy jednej z metod druku 3d, a jest ich przynajmniej kilka (wspomniałeś pod sam koniec o tym, ale to jednak za mało) „Podejrzewam że śmierdzi”?! Takie zdanie nie powinno się pojawić w artykule! W technologii nanoszenia warstw plastiku, topiony ABS też ma swój zapach, nylon również jakieś tam niezbyt zdrowe związki wydziela. A chyba nie wspomniałeś że istnieją drukarki używające czekolady? Tu sprawa już inaczej pachnie…

    Zaczynając od twierdzenia że litery M nie da się wydrukować. Owszem, da się. Nawet w pozycji stojącej. Problem mógłby być z literami z poziomą poprzeczką np. A czy H ale na to też są proste rozwiązania. Po prostu inaczej ułożyć elementy podczas druku.

    Co do wyłamywania podpór – masz rację czasami trzeba to robić. Ale są technologie inne, nie wymagające tego (spiekanie/klejenie proszków, materiał podporowy rozpuszczalny)

    Przygotowanie modelu też nie jest skomplikowane. Można to chyba robić nawet w darmowym sketchup. Wszelakie figurki stworzyć można w programach typu Blender – do których jest mnóstwo tutoriali. Ale z branży w której druk trójwymiarowy pochodzi – używa się oprogramowania inżynierskiego typu SolidWorks, ProEngineer, Catia, gdzie przedmiot się rysuje bez cyrków „myśląc, że rysuje pionową linię, narysował znacznie dłuższą linie mocno pochylona widzianą z takiej a nie innej perspektywy”.

    Założę się o piwo że nie korzystałeś z tego typu programów, może jedynie kiedyś próbowałeś blendera? Tu Ci nie zaufam ;)

    Argument o marnowaniu materiału też nie jest jakiś specjalnie trafiony, owszem część idzie na odpadki, ale niewielkim kosztem można złożyć urządzenie które wyprodukuje nam wkład ze zmielonych odpadów.

    A apropos skanowania trójwymiarowego, zapraszam na majsterkowo.pl, forbot.pl czy instructables.com, zobaczyć że skaner brył większość osób jest w stanie złożyć w domu.

    • Punkt za M :) zważywszy na naszą nazwę, M zdarzyło się drukować całkiem sporo razy :) Beż żadnych problemów.

    • Co do mojej styczności z programami 3D, to opanowałem Sketchup (nwet dodałem coś do Google Earth na terenie Warszawy), siedziałem też nad Blenderem, Silo i Wings3D. Z drukiem 3D nie miałem bezpośrednio styczności o czym piszę wprost w innym komentarzu, poniżej. Nie zmienia to faktu, że główną tezę artykułu uważam za słuszną i nie wiedziałem jeszcze argumentów, które miałyby mnie przekonać, że jest inaczej. Drukarka 3D jest nie dla każdego, chyba, że w formie mało przydatnego i drogiego gadżetu.

  • Seryjna produkcja jest tańsza, owszem. Tylko dlaczego płyta CD z muzyką kosztuje w sklepie 50zł, a do samodzielnego wypalenia 1zł? W przypadku druku 3D to samo – o ile samo wyprodukowanie jest droższe, to jednak odpada cały łańcuch pośredników oraz konieczność transportu.
    Inny przykład – kabelek USB. W sklepie kosztuje 19,90zł, w hurtowni 2-3zł, a i tak jest wyprodukowany gdzieś w Chinach i podróżował przez pół świata.

    Posiadanie w domu drukarki 3D faktycznie nie ma większego sensu, bo byłaby niezwykle rzadko używana, może raz na kilka tygodni. Dlatego lepsze byłyby drukarki współdzielone, np. przez całe osiedle. Niech na małym osiedlu mieszka 1000 osób, to koszt zakupu przez każdą osobę drukarki będzie 1000 razy mniejszy, a każdy będzie mógł sobie wydrukować co potrzebuje.

    • obawiamy się, że w przypadku 1000 osób pojawi się zbyt dużo zajawkowiczów, którzy jak dostrzega potencjał drukowania, to już z nikim nie będą chcieli się dzielić :)

    • Akurat z płytą to zły przykład. W sensie cena wygórowana i większość zgarnia wytwórnia, ale za jeden złoty omija się również twórcę, który stworzył to, co chcesz nagrać.

      Co do takiej wspólnoty, chciałbym zobaczyć taką działającą w praktyce. Obawiam się, że to raczej mało realne, żeby ludzie chcieli się na taką skalę dobrowolnie dzielić.

    • sdfasdasd

      ” Tylko dlaczego płyta CD z muzyką kosztuje w sklepie 50zł, a do samodzielnego wypalenia 1zł?”

      Czytam to zdanie i albo jest ze mna cos nie tak albo z polska edukacja.

    • sdfgvsdf

      a moze autor jest magikiem i za 1z. wypala muzyke, kolo wez mi wypal kilka plyt autorow ktorzy napisza piosenki za rok a ty juz to wiesz

    • T3H_G04T

      …albo po prostu firma oferująca usługi wydruku. Koszt nieduży, nie trzeba się pierniczyć ze „wspólnym, czyli niczyim” (jak to (nie) działa w praktyce wiemy).

      Drukarki MAJĄ sens, ale dla power userów, którzy mają pomysł na ich wykorzystanie. Nie każdemu się przydadzą, dziś nawet zwykła drukarka nie w każdym domu musi być.

  • Druk 3D już teraz ma duże zastosowanie w modelowaniu wyrobów przemysłowych. Współpraca firm produkujących duże serie wyrobów np. metalowych z jednostkami, które opracowują optymalne parametry projektu wykorzystuje drukowanie trójwymiarowe coraz częściej.

  • Jeszcze w temacie narzędzi, które ułatwiają modelowanie 3D: http://www.kickstarter.com/projects/companje/doodle3d

  • Jeremie Francois

    Very good & serious article, it should be translated in english

    I read it with google translate because I am the author of the one you refer to and got the images from! But you bring quite some more information, thanks. If I have time & your permission, I would gladly put some back in mine!

  • Pingback: Peachy Printer – drukarka 3D za 100 dolarów, która dodatkowo spełnia rolę skanera 3D = druk 3D dla (prawie)każdego()

  • Pingback: Zaczarowany ołówek XXI w. | Bibliocamp()

  • Smok

    masz drukarkę 3D – zacznij na niej zarabiać – zapisz się do bezpłatnego programu na http://www.3dtogo.pl