Czego nauczyłem się jeżdżąc sportowym Ferrari [prawie do kawy]

Sytuacja dla mnie dość niecodzienna ponieważ w ostatnim tygodniu miałem okazję jeździć sportowymi Ferrari na prawdziwym torze wyścigowym w Walencji. Jak do tego doszło? Była to impreza dla blogerów technologicznych i motoryzacyjnych (tak zrozumiałem) organizowana przez firmę Kaspersky Lab, która z kolei jest sponsorem Ferrari. Wydarzenie dość nietypowe przede wszystkim ze względu na główną atrakcję jaką było jeżdżenie prawdziwymi sportowymi Ferrari pod okiem prawdziwych kierowców wyścigowych. Co ciekawe podczas tego eventu oprócz pół godzinnej prezentacji na temat nowoczesnych samochodów i systemów ich obsługujących nie było żadnych spotkań z PR-em czy Marketingiem Kasperskiego. Dosłownie nic.

No dobra wiadomo jak się tam znalazłem to teraz kilka słów o wrażeniach z jeżdżenia bestiami z 500 konnymi silnikami i naukach jakie można z takiego doświadczenia wyciągnąć. Samochody jakimi się bawiliśmy na torze w Walencji były to Ferrari F458 oraz F430 Challenge.

Jak było na torze? Trudno to trochę opisać bo pierwszy raz w życiu doświadczyłem takiej jazdy samochodem. Na początku było kilka rund z pilotem gdzie siedząc jako pasażer byłem szczerze przestraszony tym jak się jeździ takimi samochodami.

Pierwsze wrażenia były szokujące – każda prosta to maksymalna możliwa prędkość, później brutalne hamowanie po to aby za chwilę znowu wyciskać maksimum obrotów z silnika. Rzadko jeżdżę jako pasażer w samochodzie więc moje wrażenia były dodatkowo spotęgowane nie wspominając już o tym, że Giorgio Sernagiotto z którym jeździłem wyciskał z samochodu 100% mocy.


Dźwięk Ferrari


Na Prostej


Kiedy pierwszy raz zasiadłem za kierownicą Ferrari miałem wrażenie, że po prostu nie dam rady jeździć takim samochodem. Za szybko za ostro, trzeba zapomnieć o wszystkich przyzwyczajeniach z jazdy samochodem osobowym. Szybko jednak okazało się, że Ferrari dużo lepiej jeździ się za kierownicą niż jako pasażer.

Samochód był przybity do toru i przy tym jednocześnie bardzo czuły na ruchy kierownicą – okazało się, że duże prędkości na zakrętach w taki samochodzie nie są tak straszne jak się to wcześniej wydawało. Trzeba było jeszcze przyzwyczaić się do twardego hamulca, który dopiero przy silnym kopie zaczynał reagować. Z czasem jeździło się jednak coraz lepiej choć muszę przyznać, że po pierwszych 5 okrążeniach mój żołądek dochodził do siebie przez około godzine.





Czego się nauczyłem jeżdżąc Ferrari?

Prosta
Przede wszystkim jak widzisz prostą to „ciśniesz na maksa”, nic nie jest w stanie zastąpić efektu Ferrair rozpędzającego się na krótkiej prostej do 250 km na godzinę. Wszystko to można zrobić wiedząc, że ma się niesamowite hamulce, które w odpowiednim momencie zadziałają i nie pozwolą nam wpaść na bandę.

Zakręty
Redukcja przed i nie gazowanie na zakręcie. Niby teoretycznie to oczywiste ale frajda z przyciśnięcia na zakręcie i pójście samochodem „nieco bokiem” jest niesamowita. Nasi piloci chyba to rozumieli bo byli dość wyrozumiali widzą takie wyczyny. Jeśli ktoś natomiast przesadził z gazem na zakrętach kończyło się to natychmiast obróceniem samochodu – osobiście zaliczyłem taki wyczyn po czym usłyszałem od pilota, że mam nieco za ciężką nogę.

Tak naprawdę jeżdżąc samemu mieliśmy do wyboru trzymanie się ściśle instrukcji pilota osiągając jak najlepszy czas lub też nieco ubarwić sobie jazdę mają z tego jeszcze więcej zabawy kosztem perfekcyjnego wyniku. Można powiedzieć, że jak w życiu.

Moc nie ma znaczenia
Jeśli nie potrafi się jej wykorzystać. Oczywiście banał ale tak naprawdę najbardziej odczuwalny na torze gdzie wygrywa się właśnie techniką jazdy i odpowiednią znajomością toru, każdego zakrętu. Do tego niezmiernie ważne jest odpowiednie zaplanowanie toru jazdy i strategia. I znowu można powiedzieć, jak w życiu.






Podsumowując
Jazda sportowymi Ferrari to niesamowite przeżycie, jedno z takich które pamięta się na całe życie. Do tego Ferrari Team razem z Kaspersky Lab zaplanowali wszystko tak aby jak najlepiej zapamiętać tę przygodę. Czasu na zabawę był naprawdę dużo bo na torze spędziliśmy cały dzień a było nas chyba tylko około 30 osób na 3 samochody.

Niestety jest jedna zła wiadomość jeśli chodzi o jazdę Ferrari – przesiadka później do własnego samochodu jest bardzo bolesna. Tak jakby ktoś specjalnie zepsuł nam zabawę:)

Zdjęcia i video : Techblog.gr, Manuel Arenas, własne

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002237325046 Art Kurasiński

    czy pisałem juz, ze zazdroszcze!?:)

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      Nie :) I szczerze jest czego :)

  • Gruby

    To musi być coś! Ciekawe tylko, ile z tej nauki przyda się gdziekolwiek indziej w życiu. ;)

  • MDW

    Oj tak tak. Jak trochę (kilka miesięcy) pojeździłem autem z V8/310KM/400Nm to potem przesiadka do czegoś zwyczajnego jest dramatem. Komfort jazdy jest dramatyczny. Nawet spokojna jazda jest koszmarem w porównaniu z tym jaka jest w normalnym samochodzie (czyli takim z silnikiem o pojemności większej niż 4 litry. Na szczęście teraz nie stać mnie na żadne auto i mam problem z głowy. Ale szacunek do aut z małymi silnikami straciłem raz na zawsze.

  • http://www.klasyczny.com Piotr

    hate u :)

  • http://blog.2edu.pl Piotr

    gdybyś następnym razem nie mógł, albo nie miał ochoty…

  • antyACTA

    A nie spotkałeś przypadkiem kręcącego się w okolicach toru Kubicy ? ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1254541537 Radek Szwarc

    „Była to impreza dla blogerów technologicznych i motoryzacyjnych (tak zrozumiałem) ” Grzegorz kurka wodna zabiłeś mnie tym nawiasem :D

    • Danbec

      Ha ha raczej już nie słuchał za dużo, bo skupił się na maszynach :D

  • http://wicu.pl/ Wicu

    Wożonko :) Niezła bryka, sam chętnie bym się przejechał.

  • http://www.blogomotive.pl Blogomotive

    A niech Cię szlag! ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1072720493 Jakub Róg

    no ladnie :) Mina na zdjeciu mowi wszystko :) Duzo bym dal zeby zamienic moja g25 na taka kierownice ferarri, przynajmniej moja jest czystsza :D

  • http://piotrsynowiec.pl Piotr J. Synowiec

    Grzesiek, chwal się jaki czas wykręciłeś w porównaniu do innych blogerów ;-)

  • crone

    Też bym tak chciał…

  • Troy

    To jest blog o samochodach, czy trzeba było się wywiązać z cyrografu? Słabe.

  • Piotr

    Cóż, pisanie, że zazdroszczę nie będzie raczej zbyt oryginalnym komentarzem.
    Więc sobie daruję i nic nie napiszę, o.

  • Cube-K

    Troy: To jest blog o samochodach, czy trzeba było się wywiązać z cyrografu? Słabe.

    Czepiasz sie bezsonsownie Troy. Mosci tu panujacy dosc zgrabnie opisal emocje jakie towarzysza „zwyklym” kierowcom, po prowadzeniu maszyn HP500+. Czy to sie trzyma tematyki bloga? Zapewne nie. Czy to sie trzyma konwencji bloga ? Owszem.
    Niestety, ale taki poziom adrenaliny jest tylko na poczatku. Z czasem taka jazda nie wzbudza juz az takich emocji jak ten „pierwszy raz”

  • abażur

    Gratulacje :) Fajnie się czytało.

  • terek

    Ja to chciałbym mieć chociaż prawko.. Zazdraszczam!

  • Robert

    Artykuł roku! ;)

  • Łukasz

    Fajne przeżycie. Dołączę się do grona tych, którzy zazdroszczą ;) W prawdzie jeździłem w życiu ponad 500konnym autem (BMW M5) ale to jednak nie Ferrari…

  • Xlud

    To ja tak po polsku…..nienawidzę cię! ;)

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000441622137 Michał Hryniszyn

      Xlud: To ja tak po polsku…..nienawidzę cię! ;)

      … i niech ci ta krowa zdechnie! :p

  • http://24bcn.com/ barcelona

    jest szpan :)

  • http://www.samochody-ogloszenia.pl/ jasmina

    Używane samochody na oficjalne impertow Polska, wiodący dealerów samochodowych i osób prywatnych. – http://www.samochody-ogloszenia.pl/