64

Co po mnie zostanie w tych cyfrowych czasach?

Gramofon dziadka, aparat fotograficzny matki, ulubione książki babci, magnetofon ojca - takich lub podobnych rzeczy pewnie nie brakuje w Waszych domach. Jeśli nie są eksponowane, to spoczywają w pudłach umieszczonych w garażach/piwnicach/na strychach. Kiedyś sprawiały radość użytkownikom, dzisiaj mogą wywoływać zdziwienie i uśmiech na twarzy młodszych pokoleń. Bo to nie tylko pamiątka, ale też ciekawy kawałek historii: rodziny, kraju, techniki. Myśląc o tych fantach, zastanawiam się, co zostanie po nas w takich pudłach?

Cyfrowa rzeczywistość to dla rzeszy osób absolutny standard. Mam wielu znajomych, którzy rzadko kupują książki, gazety, filmy, muzykę czy gry w formie analogowej – stawiają wyłącznie na formę cyfrową. Tak przechowują swoje zdjęcia, tak piszą listy (to dotyczy akurat większości z nas), niektórzy w ten sposób prowadzą nawet pamiętniki. Nie ma tu miejsca na papier, płyty, albumy – szkoda na nie przestrzeni, pieniędzy, a nierzadko i czasu. Znacie to? Podejrzewam, że znacie. Jeżeli sami tego nie robicie, w ten sposób żyją Wasi znajomi czy krewni. Chwałą sobie tę „wolność” wynikającą z postępu. Gdy trzeba się będzie wyprowadzić, będzie mniejszy problem, w przypadku pożaru straty są mniejsze, jednocześnie jest mniej rzeczy, na których osiada kurz. Prawda. Ale jest z tym pewien problem…

Światowy Dzień Książki, który świętowaliśmy parę dni temu, spędziłem z lubą na porządkowaniu księgozbioru, kolejnej jego partii, bo dorobiliśmy się następnego regału, książki ze skrzynek mogły trafić na półki. Część tego zbioru stanowi niejako integralny element mieszkania, spędziła w nim kilka dekad. Lokal odziedziczony po dziadkach, a w nim cały dobytek: prócz książek mnóstwo rzeczy, które przez dobrych kilka dni trzeba było segregować, czyścić i… chować. Bo nie wyobrażam sobie ich wyrzucania. W trakcie tych prac poznawałem ludzi, których nie miałem oakzji spotkać osobiście.

Każdy fant to jakaś historia. O człowieku mówi coś zestaw płyt, jego księgozbiór, prenumerowane gazety, albumy ze zdjęciami, w które wkładał sporo pracy. Do tego pamiątki z podroży, otrzymane prezenty, przeróżne urządzenia. Wszystko składa się na jakąś całość. Widać też dość wyraźnie, że ten człowiek żył, że korzystał z takich i takich sprzętów, że mocno eksploatował płytę X oraz uwielbiał autora Y. Aparat fotograficzny jest w idealnym stanie mimo podeszłego wieku, więc zależało mu na tym urządzeniu, pewnie sporo zapłacił. Z odbiornikiem radiowym historia jest podobna.

Patrząc na to wszystko pojawia się prosta myśl: co zostanie po nas? Do elektroniki wagi raczej nie przywiązujemy, często wymieniamy urządzenia, jeśli przestają działać, znikają z domu, nie ma naprawiania (zazwyczaj), bo to nie ma sensu. Do tego wirtualne biblioteki, księgozbiór skumulowany w czytniku ebooków, płyto i filmoteka w serwisie streamingowym. Niby można stwierdzić, że ktoś zajrzy do tych miejsc, odwiedzi nasze konta za te kilka dekad (jeśli serwis będzie istniał, konto nie zniknie, a zainteresowana osoba się do niego dostanie) i na tej podstawie stwierdzi, że człowiek był tai i taki, że miał taki gust, że to, co po sobie zostawił jest ciekawe, ale… Jakoś w to nie wierzę. Zakładam, że zostanie pustka.

Efekt może być taki, że hołubiona przez niektórych cyfrowa rzeczywistość stanie się bardzo nietrwałym nośnikiem pamięci. Po człowieku nic nie zostanie. W niedzielę trzymałem w rękach książki z XIX wieku, pozycje sprzed kilku pokoleń z dedykacjami, wpisujące się w historię rodziny, tworzące ją. Sam potomnym zostawię czytnik, którego nie uruchomią albo hasła do jakichś serwisów? Dzisiaj jeszcze nie jest najgorzej, już teraz mógłbym stworzyć solidny zestaw fantów dla potomnych, żeby głowili się i podziwiali. Pytanie, czy w przyszłości będę miał siły i ochotę, by to robić, by decydować się także na anaogowe rozwiązania. Wygoda może wziąć górę.

Nie będę przekonywał, że wspomniana cyfrowa rzeczywistość to piekielne rozwiązanie, które trzeba porzucić – z nowinek należy korzystać. Zwłaszcza, że te nowinki stają się standardem. Ale raz na jakiś czas zróbcie wyjątek i kupcie papierową książkę, film i muzykę na płycie, zróbcie album, schowajcie do pudła smartfon i jakiś dziwny gadżet – niech wnuki mają radość z odkopywania tych fantów za kilkadziesiąt lat.

  • @gracjangk

    Założyć pamiętnik elektroniczny np. Day One, u notariusza zostawiamy plik i jak się wyhuśtamy to rodzina może przeczytać kim byliśmy.

    • Pewnie i do tego dojdzie

    • mall

      O ile rodzina będzie w stanie ten plik otworzyć i odczytać oczywiście.
      O ile ten notariusz nie zmieni się w e-notariusza w chmurze i przy przenosinach nie zapomni pliku.

  • Zdzisław Dyrman

    Smiena 8M, leży gdzieś w szafie w stanie idealnym, ale trochę zdjęć dzięki niej powstało.

    • I niech tam leży

    • Czemu? Niech służy! Mimo wszystko dobry aparat (kilka sztuk leży w gdzieś w piwnicy obok Zenita w rodzinnym domu) – robienie zdjęć przy pomocy takiego sprzętu to sama przyjemność – nawet dla takiego laika jak ja ^^

    • IdontgiveaF

      hmmm, pomiar światła mocno zgrubny, do tego loteria rzeczywistych parametrów różnych klisz. Rozumiem sentyment, ale po niedzieli spędzonej na skanowaniu starych, niedoświetlonych/prześwietlonych klisz utwierdziłem się w przekonaniu, że fotografię analogową należy zostawić wyłącznie różnego rodzaju artystom :P

      Ten konkretny aparat:

      Ekspozycja ustawiana jest całkowicie ręcznie, przy czym zastosowano prosty system ułatwiający prawidłowy dobór parametrów naświetlania: przysłonę ustawia się według czułości użytego filmu (…), zaś czas naświetlania dobiera według graficznych symboli pogody (od 1/250 s dla słońca do 1/15 s dla deszczu).

      Masakra :P

    • Sentyment i fun ;) To samo 20 lat temu mówili użytkownicy lustrzanek dwuobiektywowych, że „współczesna fotografia pozbawiona jest duszy bo zdjęcia robi się seryjnie” – 36 klatkowe klisze, w dodatku na tyle tanie by na wakacje brać ich co najmniej kilka sztuk. Potem cyfrowa rewolucja, która nie była tak dobra jak klasyczna forma. Teraz cyfrowe lustrzanki zastępuje się kompaktami i smatrfonami, a już niedługo do lamusa odejdą klasyczne obiektywy na rzecz płaskich „metasoczewek” i też zaczną się dyskusje na temat wyższości jednych nad drugimi itd. ale ostatecznie i tak stare zostanie wyparte przez nowe. Nie zmieni to faktu, że fun z obsługi manuali będzie miał zupełnie inny wymiar ;)

    • Maks Cavallera

      Masakra to dzisiejsze fotografie, pstrykane bez tołku i przepuszczone przez filtry oraz programy do obróbki zdjęć.
      Uważasz, że one lepiej oddają rzeczywistość?

    • IdontgiveaF

      Uwailbiam sztuczność HDR’u (a konkretnie DRI) i instagramowe filtry!

      Serio tego się doczytałeś w moim komentarzu? :) Niezła projekcja.

    • Jak ktoś lubi, niech służy – bardziej chodziło mi o to, by nie wyrzucać

    • Maks Cavallera

      Zenit – świetny sprzęt. Masa zdjęć została nim pstryknięta.

    • FeatherFive

      To nie jest i nigdy nie był świetny sprzęt ;) Ale alternatywy wtedy nie było, sam ze 2 albumy nim zapełniłem.

    • Maks Cavallera

      Alternatywa była, aparaty na klisza średnioformatowe. Inna opcja to aparatu z zachodu jednak biorąc pod uwagę dostępność i stosunek jakości do ceny, Zenit był jak na tamte czasy świetnym sprzętem.

    • nindustrialny

      I trzeba jedno przyznac. W czasach kiedy byly klisze itp, byla tez wieksza samodyscyplina u fotografa. 36 mozliwosci zrobienia zdjecia i koniec. A teraz? Sam przekonalem sie po sobie. Pstrykanie beznamietnych, seryjnych, wypranych z duszy zdjec. Hurtowo, bezmyslnie, automatycznie, bez ladu i skladu. To jest beznadzieja

    • krzysiek

      A więc dochodzisz do etapu, że masz np. 0,5TB zdjęć, i musisz nad tym zacząć panować, więc pstrykając fotki zaczynasz mieć refleksję czy aby na pewno, czy nie wywalisz potem – i wracamy do początków (wbrew pozorom obecnie jedno pstryknięcie też trochę cię kosztuje – zwłaszcza jak przeszedłeś na SSD i archiwizujesz się do własnej/cudzej chmury – zamiast kosztów wywołania masz koszt utrzymania, nie tak wprost przeliczalny ale jednak).

    • nindustrialny

      Teoretycznie tak.

    • IdontgiveaF

      90Ale z drugiej strony:

      1. Ćwiczenie nic cię nie kosztuje. Chcesz robic świetne zdjęcia zachodu/wschodu słonca? Pstrykniesz 200 takich zdjęć i się nauczysz. Podobnie z umiejętnością fotografowania ruchu. Dzięki temu dziś nauczyć się robienia kapitalnych zdjęć może absolutnie każdy a nie tylko osoby, ktore z fotografią łączą swoje życie zawodowe.
      2. Dzięki zdjęciom seryjnym masz szansę uchwycić coś, czego w czasach analogowych nawet byś nie próbowal złapać „bo szkoda na to filmu”, a po czasie okaże się, że uchwyciłeś coś wyjątkowego.
      3. Dzięki takim narzędziom jak Adobe Lightroom możesz cyfrowe negatywy obrabiać (kadrowanie, korekcja ekspozycji) bezstratnie po wielokroć, zrób coś takiego w erze analogowej bez własnej ciemni i fury pieniędzy na materiały….

      Ja to widzę tak – dziś te osoby, które miały zacięcie do fotografii 40 lat temu mają znaaaaaaacznie więcej możliwości twórczych, tylko wyobraźnia ich ogranicza bo zarówno sprzęt jak i obróbka są bardziej przystępne (cenowo, technologicznie itp).

      Co mnie obchodzi, że przy okazji fotografia stała się powszechna i mamy zalew syfiastych zdjęć, trzaskanych w tysiącach sztuk, nigdy nie kadrowanych iid? Te syfiaste zdjęcia są robione przez osoby zupełnie niezainteresowane fotografią , więc rozważania analog-cyfra zupełnie nie ma w tym kontekście sensu.
      Przykładowo, te zdjęcia trzaskane małpkami w latach 90 miały w sobie „duszę”, bo były analogowe? Pewnie, że nie miały.

    • nindustrialny

      I dont give a fuck. Masz racje. Patrzac na to z tej strony zgadzam sie calkowicie.

    • Marx

      to nie wina sprzętu że przestałeś myśleć…

    • nindustrialny

      Wina lezy po srodku.

  • Endbless Blue 69

    To tylko sterta gratów. Ja, jak umrę, to nie chcę zostawiać żadnego fizycznego śladu po sobie. Bo prawda taka, że człowiek tak długo żyje, jak długo jest w sercach innych ludzi.

    • W sercach innych będziesz 2-3 pokolenia (w optymistycznym scenariuszu). Miej proszę na uwadze, że zostawiając coś po sobie, zapewniasz innym frajdę za kilka dekad ;)

    • IdontgiveaF

      Jeśli robiłeś w życiu coś, co warte jest zapamiętania na więcej niż 2-3 pokolenia, to z całą pewnością jakiś ślad po tym zostanie.

      Inna kwestią jest, czy ten plastikowy chłam który nas otacza warty jest pielęgnowania i przekazywania kolejnym pokoleniom?

      Ja tam się cieszę z cyfrowych czasów – rzeczy na których bardzo mi zależy duplikuje offline po wielokroć, z drugiej strony zdarzyło mi się, że dysk z bardzo-ważnymi-dla-mnie-filmami-muzyką-i-ksiązkami padał i koniec końców okazywało się, że wcale nie były ważne, bo odnawiając „kolekcję” pobrałem może 10% tego co straciłem. Z fizyczynmi książkami czy płytami jest gorzej, bo o ile chałupa ci nie spłonie (tfu, tfu) to będziesz te graty chomikował do końca życia.

      To jest w ogóle ciekawa sprawa, że wydajemy na mieszkania po pół miliona i więcej zł, zaciągamy kredyty na okres liczony w dekadach tylko po to, żeby 30% miejsca przeznaczyć na rzeczy (mniej lub bardziej) użytkowe i różne „kolekcje”. Jak się człowiek nad tym zastanowi, średnio jest to racjonalne, nie? ;)

    • yagoodtp

      „To jest w ogóle ciekawa sprawa, że wydajemy na mieszkania po pół miliona i więcej zł, zaciągamy kredyty na okres liczony w dekadach tylko po to, żeby 30% miejsca przeznaczyć na rzeczy (mniej lub bardziej) użytkowe i różne „kolekcje”. Jak się człowiek nad tym zastanowi, średnio jest to racjonalne, nie? ;)”

      Generalizując – tak. Jednak nie wszyscy chomikują. Ja wolę minimalizm i nie przywiązuję się do żadnych rzeczy. Polecam. Łatwiej żyć.

    • I łatwiej się przeprowadzić ;)

    • IdontgiveaF

      Ja wolę minimalizm i nie przywiązuję się do żadnych rzeczy. Polecam. Łatwiej żyć.

      Ano, nie napala się człowiek na wszystko jak szczerbaty na suchary wyłącznie dlatego, że jest modne, tanie, przecenione albo darmowe. Szkoda, że w wieku 15-20 lat nie miałem już podobnego podejścia.

    • „To jest w ogóle ciekawa sprawa, że wydajemy na mieszkania po pół miliona
      i więcej zł, zaciągamy kredyty na okres liczony w dekadach tylko po to,
      żeby 30% miejsca przeznaczyć na rzeczy (mniej lub bardziej) użytkowe i 
      różne „kolekcje”. Jak się człowiek nad tym zastanowi, średnio jest to 
      racjonalne, nie? ;)”

      Jak się człowiek zastanowi, to pewnie połowa rzeczy, które robimy jest irracjonalna ;)

    • IdontgiveaF

      Jakbym miał obstawiać w ciemno, to zdecydowanie więcej niż połowa ;)

    • FarQo

      Łatwiej jest jednak popatrzyć od tej strony, że każda rzecz jaką robimy jednak czegoś nas uczy, choćby jak irracjonalna nie była. ;)

    • Endbless Blue 69

      Znając życie, to graty po mnie wyrzucą zanim wyzionę ducha.
      Słuchy chodzą, że dla przekraczających bramę na drugą stronę, czekają flagowce firmy S.
      Czyż nie cudownie być umrzykiem?😂😂😂

    • Rozumiem, że za flagowce firmy A trzeba w bramie dopłacić? ;)

    • Endbless Blue 69

      Nie ma go jeszcze w preorderze. Może dla późniejszych „chętnych”.

  • Shakuahi

    „Zostaną po nich buty i telefon głuchy.”

  • Pit3rp

    Celne spostrzeżenia. Dlatego tak lubię swoją liczba kolekcje płyt, komiksów i magazynów o koszykówce z końca ubiegłego wieku. Chociaż przyznam szczerze, że nigdy o nich nie myślałem w kategorii spuścizny ;)

    • Warto na to spojrzeć w taki sposób – za kilkadziesiąt lat ktoś może zajrzeć do pudła na strychu i powiedzieć „wow, ale fanty”. Chociaż wtedy pewnie taka wypowiedź będzie uznana za archaizm ;)

    • Pit3rp

      Haha, mam tak, jak zaglądam w jakieś swoje stare pudła w domu rodziców :D

  • Grac

    A czy cokolwiek musi zostawać?

  • Kamil Ro Dzióbek

    Beton skruszej, stal zniszczy rdza. Zostaną po tobie tylko góry plastikowych butelek.

  • Im większy porządek po sobie zostawię, tym lepiej dla przyszłych pokoleń. Żyjemy w czasach, kiedy już nie trzeba się zagracać. I to jest właśnie w tym piękne.

    • Ale gdyby tak to wyglądało zawsze, dzisiaj nie mielibyśmy muzeów ;)

    • ammarmar

      Po prostu większość z nas nie posiada ani jednej rzeczy, którą warto by kiedyś umieścić w muzeum. Tam zazwyczaj są rzeczy piękne, wyjątkowe – a większość ludzi ma tylko masowy chłam.

      Zresztą, zawsze tak było. Obrazy mistrzów, kunsztowna biżuteria, malowane amfory – to przecież nie spuścizna po biedocie.

  • Łukasz Kępiński

    I dlatego stworzyliśmy YOSO :)
    https://appsto.re/pl/Cy9nbb.i

    • Kibicuję od początku :)! Mogę gdzieś podpytać na innym kanale jak wam się to spina biznesowo ;)? Może miałbym możliwość dołożenia cegiełki do waszego pomysłu (B2B) gdybyście byli zainteresowani ;)

    • Dziękuję za miłe słowo. Jesli masz fejsa to napisz prosze na messengerze. To konto mam podpięte. Jak najbardziej jestesmy zainteresowani.

  • nindustrialny

    Yeah. Wlasnie sie zorientowalem ze pliki, ktore myslalem ze wszystkie sie skasowaly z pendrivea, SA TAM NADAL!!!!

  • Znajoma historia z porządkowaniem rzeczy, których nie można wyrzucić :) Tym sposobem w mojej bibliotece są książki z lat 1800-1900 :)

    Ja właśnie to po sobie zostawię. Bibliotekę. Myślę, że moje wnuki za 100 lat będą mogły dzięki temu nie pracować, tylko prowadzić taką właśnie analogową kawiarnię biblioteczną. Zdjęcia najważniejsze drukuję. Listy piszę piórem na papierze. Będzie tych klamotów.

    A cała cyfrowa reszta może po mnie zniknąć, bo to głównie praca ;)

  • Dariusz Domagała

    Nieważne co zostanie, ważne jakim się było człowiekiem :-)

    • Otóż to!

    • ammarmar

      Po byle jakich ludziach zazwyczaj byle co zostaje.

  • duoboy

    Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że TO NIE PRZYPADEK, że tworzy się społeczeństwo, które nie będzie miało żadnego zaczepienia w przeszłości… ale pocieszmy się tym, że po innych cywilizacjach też niewiele zostało, a już z pewnością nic takiego co mogłoby nam jakoś pomóc w budowaniu lepszego świata.

  • krzysiek

    Zostaną karty pamięci (ogólnie jakieś nośniki danych) których nikt nie odczyta z powodu braku takich interfejsów za 20 lat (patrz dyskietki, pomału płyty CD, ze o wynalazkach typu ZIP nie wspomnę).
    W dobie chmurek być może i to nie pozostanie, gdy np. wskutek jakiś perturbacji jedna czy druga chmurka zniknie z rynku (bo spektakularnie zniknie firma ją prowadząca – patrz Nokia która wydawała się niezatapialna).

    • IdontgiveaF

      Dla chcącego da się wszystko dziś odczytać, nawet tego wspomnianego przez ciebie zipa.

      Problemy moga być dwa – chęci i trwałość nośnika, ale nie „brak interfejsów”.

    • krzysiek

      Nie mam na myśli jednego dwóch entuzjastów tylko generalizuję.

      To jest problem dla zwykłego zjadacza bo musi albo uruchomić allegro/ebay’a albo poszukać jakiegoś entuzjasty – to zajmuje czas, generuje koszty – a więc jest to jakiś problem (spróbuj dziś odtworzyć kasetę VHS, magnetofonową – w przeciętnym mieszkaniu będzie to niemożliwe).

    • IdontgiveaF

      Ale z drugiej strony od kiedy filmy i zdjęcia od początku mają postać cyfrową a nośniki są śmiesznie tanie, nie ma problemu z bieżącą aktualizacją na nowy standard.

      Jeśli już zainwestowałeś czas (albo pieniądze w usługę) i przeniosłeś filmy z VHS na CD, to dziś mogłeś na przestrzeni lat te same bity skopiować na DVD, HDD, flash i w chmurę.

      Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy wszyscy zaczniemy polegać wyłącznie na chmurze. Niby każde twoje zdjęcie będzie skopiowane na kilku serwerach rozsianych po świecie, ale mimo wszystko faktycznie nie mam zaufania do tej technologii. No i nie każdy plik nadaje się do wrzucenia w chmurę zgodnie z zasadą, że „każdy plik zamieszczony w internecie przestaje być prywatny”.

  • The Truth

    Jak co zostanie? Proste! Analogowa lista serwisów i haseł (i zobowiązań), które chciałbym aby przejrzeli moi potomkowie i zdecydowali co z tym (1 TB DropBox czy 1 TB OneDrive, z jakichś promocji).

    PS Nie mówię, że tam jest 1 TB danych, takie pakiety po prostu ;)

  • Marx

    Syllogomania (patologiczne zbieractwo)

    http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/choroby-psychiczne/syllogomania-patologiczne-zbieractwo-objawy-przyczyny-leczenie_43879.htmlSyllogomania (patologiczne zbieractwo)

    Naprawdę uważasz że to ważne jakie rzeczy po tobie zostaną? Zostaw normalne zdrowie dzieci – to chyba najsensowniejsze co możesz zostawić. Przekazać swoje geny. To strategia wygrywająca od wieków.

  • Michal Kizlich

    Tego typu usługi są już od dawna – szczególnie na rynkach anglojęzycznych, bo tam ten trend oraz świadomość ludzi jest coraz większa.
    Z jednej strony mówimy tu o sferze uczuciowej – np. można nagrać film i przekazać go wnuczkowi / synowi etc. z drugiej strony mamy też różnego rodzaju opcje biznesowe – tak by w przypadku śmierci lub niezdolności do pracy osób kluczowych w firmach / korporacjach, firmy te mogłyby dalej pracować.
    Z naszego kraju jest jedna firma, która oferuje tego typu usługi na rynek US / UK / AU -> vivala.me
    Problem „Digital Legacy” w najbliższych kilku latach będzie „na tapecie” prawie na równi z serwisami typu Facebook, Twitter czy Instagram.

  • doogopis

    Tak czytam i se myśle że to tylko takie lęki przed śmiercią. Potem jak sie wykituje to pewnie ma sie wyj..ne jak nas pochowali i takie tam,kto przyszedł na pogrzeb a kto nie!
    To za życia sie jaramy takimi rzeczami. No i akurat nie jest pewne że ktokolwiek bedzie chciał to oglądać.
    Kto wie co ludzie bedą myśleli za 100 lat?

    • qwerty

      Po tobie zostanie temat pz. Oj ludzie nawet za 100 lat się z tego będą jarali…

    • doogopis

      No! Powiedzą
      – widzisz jednak było kilku którzy domyślali sie prawdy.