21

Cycki i żale – codzienna lektura w sieci

Co się dzieje z polskimi internetami? Coraz ciężej trafić na lekturę, która wolna będzie od szczucia cycem lub wylewania pomyj czy gorzkich żalów. Czy naprawdę w kraju jest tak źle, czy też sterowani jesteśmy zakulisowo przez liderów opinii kręcących własny biznes na naszym podnieceniu lub niezadowoleniu? Mam to szczęście, że nie brakuje mi zainteresowań, ergo łatwo mogę znaleźć w sieci niszowe serwisy, które zaspokoją […]

Co się dzieje z polskimi internetami? Coraz ciężej trafić na lekturę, która wolna będzie od szczucia cycem lub wylewania pomyj czy gorzkich żalów. Czy naprawdę w kraju jest tak źle, czy też sterowani jesteśmy zakulisowo przez liderów opinii kręcących własny biznes na naszym podnieceniu lub niezadowoleniu?

Mam to szczęście, że nie brakuje mi zainteresowań, ergo łatwo mogę znaleźć w sieci niszowe serwisy, które zaspokoją moją ciekawość. Czytam sporo o astronomii, rynku wynalazków, żeglarstwie, daniach jarskich, literaturze fantastycznej itd. Długo by wymieniać. Niestety, czasem ogarnia mnie chęć, by dowiedzieć się, co się dzieje w kraju i na świecie oraz posmakować publicystyki z pazurem. Wtedy zaglądam na ogólne portale lub analizuję facebookowe powerplaye. I to jest właśnie mój największy błąd – chcąc się napić drinka, wychylam szklankę zatęchłego moczu…

Szczucie cycem

To, że media szczują cycem, nie jest żadną nowością. Włączcie telewizor. Reklama pasty do zębów? Seks. Reklama kawy? Seks. Reklama obornika? Seks… Nie, żebym miał coś przeciwko sztuce kochania (au contraire!), ale – na litość Cthulhu! – mam wrażenie, że rynek reklamy opanowany został bez reszty przez freudystów! Odpalam właśnie w tej chwili pewien słynny portal, by dowiedzieć się, czy wiadomo już coś w sprawie zaginionego boeinga, i co widzę? Takie oto tytuły, oczywiście opatrzone fotografiami:

– Niemoralna propozycja seksownej aktorki
– Żadna kobieta nie przyzna się, że o tym marzy
– Aktorka przyciągnęła uwagę wszystkich. Nic dziwnego…
– Kożuchowska w luźnej kreacji. Przypatrzcie się!
– Grała role biseksualistek i tak ludzie ją widzieli

I tak dalej. Czekam tylko, aż znajdą boeinga i opatrzą materiał zdjęciem pływającego po morzu biustonosza… A może wypłynie jakaś sekstaśma jednej z ofiar? Na tym to dopiero można by zrobić biznes!

To samo dzieje się na łamach portali społecznościowych. A buszuje po nim moje dziecko, więc wybaczcie, ale jestem wrażliwy, bo jakoś nie bawi mnie, że 10-letniej dziewczynce, która po prostu chce pograć w produkcje dla dzieciaków, ktoś wpaja wzorce oparte na szpilkach, pończochach czy wielkich soczystych cyckach wylewających się z przepastnych dekoltów.

Nawet producentom społecznościówek zaufać już nie można, bo ta gałąź rynku nie jest objęta przez system PEGI, więc rysunkowym cycem można machać przed chłopcami, którzy wchodzą w okres dojrzewania i podatni są na tego typu grafiki. Przesadzam? Prędzej czy później traficie na nową polską grę socialową, której grafiki promocyjne Was zadziwią…

Szczucie żalem

To chyba jeszcze gorsze. Od wczoraj polskie internety pękają w szwach od różnej maści gorzkich żalów niedocenianej pisarki, o której jako zdeklarowany bibliofil w życiu nie słyszałem, a która pomstuje na fakt, że mało jej płacą.

Kobieto, masz arcyważny doktorat zrobiony na prestiżowej uczelni – jako wykładowca możesz zarobić spory szmalec! Ale nie, lepiej najpierw rzucić mięsem na Facebooku, potem udzielić paru wywiadów wygłodniałym dziennikarzom, a na końcu walnąć sobie samoj..kę z kartonem w rękach. Taka biedna, taka smutna, taka zdradzona, taka niedoceniona – bo przecież za Jaruzela to aparat państwowy artystów wspierał – szczególnie tych, co pisali wiersze o szczęśliwej Polsce i kwiatkach na pierwszego maja… Tyle przegrać! Wyobrażam sobie teraz schorowanego starca, który tyrał na budowie, ma artretyzm i pylicę płuc, a bierze 400 zł emerytury. Czyta taki wywiad i szlag go trafia na miejscu.

Całkiem niedawno mieliśmy podobna sytuację. Już nie tylko w telewizorni i internetach, ale i w pralce i lodówce człowiek natykał się na straszliwie skrzywdzoną dziennikarkę, która obrzucała mięchem wszystkich za to, że nikt nie chce jej zatrudnić. Poczytałem i nie mogłem się nadziwić, jak słabo pani operuje poprawną polszczyzną. Ale w jej mniemaniu warsztat miała znakomity, tylko wszyscy inni się na nim nie poznali. Dostało się nawet Artowi Kurasińskiemu, który został zwyzywany od, cytuję, „Kutasińskich”. A mediom w to mi graj, bo na shitstormach zarabia się przecież najlepiej.

Mam dość

Chromolę taką lekturę. Wracam do swoich niszowych serwisów. Cycki, bardzo fajne, mam w domu, a cudze żale mnie nie interesują.

Za tym wszystkim zawsze stoi ktoś, kogo nie widzimy. Kiedy usiłowałem zdać maturę w pierwszym terminie w 1993 roku, odmówiono mi tej przyjemności, bo najbardziej leniwi nauczyciele z mojej szkoły ogłosili strajk. O większą kasę walczył wtedy na przykład pan z czytelni, który cały dzień nie robił nic, ale uważał, że za to „nic” należy mu się więcej. Kiedy nie wpuszczono nas na teren liceum, w licznym gronie uczniów pojawiły się podstawione osoby – młodzi działacze polityczni, którzy zaczęli namawiać do wsparcia strajku, sugerując, że nie możemy zdać matury z winy takiej a takiej partii politycznej.

Dokładnie to samo mamy dzisiaj i jeśli sądzicie, że to tylko spiskowa teoria, oszukujecie samych siebie. Rynsztok negatywnych informacji zawsze jest sterowany, żeby nie powiedzieć, sponsorowany. Nasila się zawsze przed wyborami lub w innych kluczowych dla polityki momentach. Stoją za tym partyjni liderzy opinii wraz z rzeszą anonimowych wyrobników uprawiających tzw. marketing szeptany. Technika przejęta przez polityków od marketingowców.

Clutter reklamowy, spadek skuteczności i zaufania do klasycznych działań reklamowych powoduje, że marketerzy aktywnie przyglądają się możliwościom, jakie oferują im działania rekomendacyjne, czyli WOMM. W wielu przypadkach ich filarem są konsumenci określani jako liderzy opinii. Liderzy opinii (w publikacjach anglojęzycznych „influentials”) to konsumenci, którzy mają zdecydowanie najsilniejszy wpływ na opinie pozostałych ludzi i kształtują ich preferencje zakupowe. Według dr. Paula Mardsena z London School of Economics zaledwie 10 proc. liderów opinii kształtuje zdanie i wybory pozostałych 90 proc. konsumentów. Z tej perspektywy dotarcie do takich osób staje się dla marketerów i agencji szczególnie kuszące. (źródło)

Przyjrzyjcie się przykładowi wspomnianej pisarki. Ile osób obserwuje ją na Facebooku? Ledwie kilkanaście, o ile dobrze pamiętam. Jakim cudem jej historia w jeden dzień podbiła media, czyniąc temat wątkiem przewodnim dzisiejszych internetów? No właśnie…

Tymczasem za oknem piękna pogoda, więc zachęcam do wyłączenia komputera i spaceru. Świeże powietrze dobrze robi na skołatane nerwy, zatem skorzystam i ja!

  • zi9l

    Narzekanie, że na portalach cycki i skandale jest jak chodzenie do burdelu i marudzenie, że same k***y wokół…

  • Napiszę komentarz i sprawdzę czy spacerujesz w parku i karmisz wiewiórki czy też czekasz przy kompie na reakcje internautów i dla zabicia czasu oglądasz goliznę ;)

    • Oscar

      Skoro nie odpowiada to duża szansa, że właśnie tak robi, tudzież wręcz przeciwnie. Tego się raczej nie dowiesz. ;)

  • Już wczoraj zaczęła się głośna dyskusja o hipkryzji i wstecznej ewolucji mediów (m.in sprawa młodego Xaviera i nieodpowiedzialność rodziców były zapalnikiem). Sam również się jej podjąłem i zapraszam zainteresowanych do poczytania http://bit.ly/1kIdi0k

  • Radek

    Ostatnio wchodząc na blog jednego z operatorów komórkowych wyskoczyła informacja o akceptacji ciasteczek ale oczywiście trzeba był informację tą przyozdobić Panią w prześwitującej koszulce. Informacja ta oczywiście połowę strony przysłania a Pani kończy się na szyi…

  • „a cudze żale mnie nie interesują.” A nas mają interesować Twoje? Sam dość często takie tworzysz przeglądając archiwum.

  • Gość

    To ja opowiem o trochę innej prawidłowości.
    Na mainstreamowych portalach i gazetach piszą np. o swingersach, poliamori albo o Polkach które „przenocowują” cudzoziemców, głównie hiszpanów w swoich domach i słowem nic się nie wspomina, że to o czym się pisze dotyczy promila populacji.
    Człowiek jak to czyta to myśli, że teraz każda z każdym i vice versa wskakują sobie w majtki. Że to taka moda nagle jest i róbta co chceta bo inni też tak robią.
    Taki sposób programują lemingi do określonych zachowań.
    Nie żebym miał coś przeciwko, tylko sposób w jaki się to robi mi się nie podoba. Że niby dzisiaj tak wszyscy robią.

  • Jakub Łopuszański

    Szczyty hipokryzji – wszak cały ten artykuł to jedno wielkie szczucie cycem i wylewanie żali. Btw. reklamy o których mowa są targetowane na konkretne grupy wiekowe i płciowe, a czasem po prostu retartegetowane na podstawie wcześniej odwiedzanych stron i dokonywanych wcześniej transakcji. Tymsamym afiszujac się z tym, że wyświetlają się Panu takie reklamy niejako sugeruje Pan, że takie właśnie serwisy ogląda :)

  • Michał

    Jeden że spojlery, drugi że cycki… to jakiś zmasowany hejt na internety na AW się rozpoczął?
    Szczerze? Jedyne cycki jaki widzę w internetach to na xhamsterze paradują. Wiadomości przeglądam na feedly więc gazetopeelowskich reklam nie widziałem już jakiś czas.
    No i adblock…

  • Mateusz

    W Indiach za reklamę o z erotycznym podtekstem agencja zostałaby spalona. Rzeczywistość medialna jest taka na jaką pozwalamy, żeby była. Dajemy się traktować jak bydło – to będziemy tak traktowani. Mój dom jest od 3 lat TV-free. Polecam zadziałać via http://www.twojasprawa.org.pl

  • FanAW

    Przechodziłem dziś obok kiosku i rzuciła mi się w oczy okładka „Faktu” z nagłówkami typu „nasz papież leczy raka” (obok zdjęcie JP2) czy „ukradli mi matkę z grobu”. Chwilę się zastanawiałem, kto czyta takie debilne i bezwartościowe treści. Może, żeby się pośmiać, ale z drugiej strony z czego tu się śmiać.
    Podobnie widzę jest w Internecie, dlatego lepiej unikać onetu, wp i innych szmirowatych portali, które utrzymują coraz gorszy poziom i chyba chcą dorównać do codziennych wiadomości.
    Moje pytanie dotyczy nie tego, kto to wszystko czyta. Ja się zastanawiam, kto to produkuje. Nie przychodzi mi do głowy nikt inny jak biedni studenci na półdarmowych stażach dziennikarskich.

  • Michał

    …a zdjęcie promujące artykuł nie świeci cyckami ;-)

  • kjkj

    na zdjęciu jest ania.jpg. to dziewczyna hejtera podpisującego się w komentarzach jako kosiara

  • Radeczo

    Cthulhu nie zna litości!

  • M M

    Ej fajnie jest poczytać cudze żale, zwłaszcza kiedyś ktoś ma żal o to samo, co ja:)

  • marqni

    narzekasz na gorzkie żale a przecież ten tekst to też de facto gorzkie żale. Chyba cza być choć trochę konsekwentnym w swoich wypowiedziach

  • comnietointeresuje

    Skąd ja wiedziałem że to artykuł Pana Drewsa który znowu szuka dziury w całym :)

  • Fraglesi

    „Za tym wszystkim zawsze stoi ktoś, kogo nie widzimy.”
    Za tym wszystkim stoi pieniądz, czyli po prostu komercja. Co się od zawsze najlepiej sprzedawało? Cycki i żale. Nie łudźmy się, że 100 lat temu było inaczej. A to wszystko dlatego, że 90% ludzi to chodzące przewody pokarmowe, którzy pragną głównie „panem et circenses”

  • iks

    I jak było na spacerze? Czy osiągnąłeś intelektualne wyżyny przy akompaniamencie wszechobecnych tłumików kilkunastokrotnie przekraczających dopuszczalne natężenie dźwięku?