Dziwne są losy Crunchpada czyli projektu w który zaangażowany był między innymi Arrington założyciel i edytor na Techcunch.com. Crunchpad miał być tanim tabletem dedykowanym do obsługi internetu. Przypomnę może parametry techniczne jakimi miało cechować się to urządzenie. 12 calowym ekranie dotykowym (4:3 aspect ratio). Rozdzielczość 1024×768. 4GB flash drive (na system, przeglądarkę i głównie cache) oraz 1GB ramu. Procesor to intel Atom, oczywiście na pokładzie karata WIFI oraz kamera internetowa.

Dlaczego piszę o Crunchpad w formie przeszłej? Arringtona poinformował dzisiaj na swoim blogu czytelników o tym, że projekt Crunchpad niestety nie zakończy się sukcesem. Tuż przed pokazem urządzenia (który miał odbyć się podczas konferencji Real-Time Crunchup), Arrington został poinformowany przez firmę z którą współtworzył swój tablet o tym, że dalsze prace nad urządzeniem będą kontynuowane bez jego udziału (dalsze prace oznaczają wyprodukowanie i sprzedaż urządzenia). Tego domagają się od firmy Fusion Garage jej udziałowcy.

Oczywiście jest to jednostronna relacja Arringtona. Dalej w poście pisze o tym, że pomimo wielu prób nie udało mu się skontaktować z osobami odpowiedzialnymi za tę decyzję. Twierdzi on też, że tego typu posunięcie jego dotychczasowego partnera w projekcie jest nielegalne ponieważ własność intelektualna do tego produktu jest zarówno po stronie Fusion Garage jak i Techcrunch (razem tworzyli drugi prototyp, dzieli się kosztami produkcji itp).

Arrington zapowiedział, że pozwie Fusion Garage, CEO tej firmy oraz udziałowców odpowiedzialnych za decyzję czy też próbę odsunięcia go od projektu.

W całej historii jaką opowiedział szef Techcrunch jest wiele elementów nie trzymających się kupy. Przede wszystkim kto decydował by się na siłowe odsunięcie od projektu firmy, która posiada prawa do tworzonego produktu? Trudno też zakładać, że ktoś idący na wojnę z Arringtonem (który znany jest z ciętego języka oraz tego, że potrafi wywołać burzę w mediach), nie ma odpowiednich argumentów i nie jest gotowy.

Wszyscy czekają teraz na odpowiedz Fusion Garage, aby poznać cała historię z drugiej strony. Jakiekolwiek jednak rozstrzygnięcie nie nastąpi wydaje się, że CrunchPad raczej nie powstanie a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Szkoda, bo według Arringtona projekt ten mógł liczyć na duże wsparcie i przychylność różnego rodzaju firm i organizacji.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://filmaster.pl michuk

    Szkoda, bo według Arringtona projekt ten mógł liczyć na duże wsparcie i przychylność różnego rodzaju firm i organizacji.


    Nie mozna powiedzieć, żeby był to najlepszy argument potwierdzający sensowność projektu :)

  • Mariusz

    Zwietrzyli dobry interes i spróbowali przejąć całość brzydkim zagraniem. Oby ich pokarało i to srogo.

  • Artur Kurasiński

    @Michuk – Przeczytaj dokładnie jak Arrington opisuje kogo zwerbował i kto miał brać udział w tym projekcie – mieli od Intela po „seryjnych” inwestorów z SV czekających na oficjalny start i gotowe transze kasy na finansowanie. Arrington więc spał spokojnie (do czasu).

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @michuk


    hahaha – to ci się coś chyba pomyliło albo nie czytałeś :

    „And what’s really sad about all this is the incredible support we were getting from companies and people around the world to launch this device. A major multi-billion dollar retail partner has been patiently working with us for months, giving advice on manufacturing partners and offering to sell the CrunchPad at a zero margin to help us succeed in the early days. They were also willing to pay for the devices on order instead of 30 days after delivery, a crucial cash flow benefit that would allow us to ramp up volume without putting ourselves our of business. They were even willing to fly the devices from China on their own planes to eliminate our shipping costs. Intel, which would supply the Atom CPUs to power the device, has assisted us repeatedly with engineering and partner advice, and gave us pricing that was ridiculously generous given our projected first year sales volumes. Other partners were eager to promote and sell the device for little or no benefit on their end other than “supporting the project.” We even had sponsors lined up to help us sell the device near our $300ish cost.”

  • marcin.galeza

    Heh, historia niczym z biografi Jobsa ;]

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Crunchpad – projekt zamknięty, | flaker.pl

  • z

    literówka w linku do techcrunch – TECHCUNCH

  • Anonim

    he got what he deserved :)

  • x

    arrington w dolinie krzemowej ma nieciekawe przezwisko i opinia jest taka, ze w koncu dostal to na co zasluzyl :P

  • DD

    Zasłużył czy nie, dowiódł, że nie radzi sobie w prawdziwym świecie. Porównanie do Apple/Foxconn jest żenujące, bo Apple trzyma sweatshopy w garści i nie pozwoli sobie fiknąć. Najwyraźniej Arrington albo spaprał umowę i pozbawił się dobrego pola do manewru, albo nigdy nie miał odpowiedniej dźwigni, żeby Chandrę kontrolować.

    Dowodzi to jedynie, że sieciowy tabloid służący za megafon fanatyzmu i fobii to nie taki sam typ przedsięwzięcia jak produkcja fizycznych dóbr. Szczególnie, kiedy powodzenie przedsięwzięcia zależy od wkładu firmy z zewnątrz.

    Ciekaw jestem jak się to dalej potoczy. Jeśli nie usłyszymy już żadnych konkretów, to znaczy że M.A. coś spaprał i stara się zamieść sprawę pod dywan. Jeśli będzie dalej machał szabelką, to albo faktycznie go oszukano, albo jest nieprzeciętnie głupi. Wszystkie trzy opcje równie prawdopodobne.

  • scrm

    Tak naprawdę od momentu ujawnienia zarysów projektu Arrington nie miał żadnej karty przetargowej. Pomyślcie logicznie – przecież wielu producentów, mniejszych lub większych, produkuje czytniki ebooków, które od Crunchpada różnią się jedynie tym, że nie mają wifi i mają słabszy procesor. Na Alibaba.com ogłaszają się producenci chińscy gotowi wyprodukować palmtopy, netbooki i notebooki pod Twoją własną marką i z Twoim designem, o ile zamówisz odpowiednią ilość. Można też dopasować konfigurację. Business is business, tak więc nie można oczekiwać, że fabryka laptopów z Chin nie kupi sobie od Intela kontenera Atomów tylko dlatego, że nie nazywaja się Arrington :) Tak naprawdę jedyny atut jaki miał Arrington to wsparcie w postaci rozgłosu, sławy, marki. Nic pozatym. Powiedzmy, że nikomu nieznana firemka zrobiłaby coś na kształt Crunchpada i wypuszcza to na rynek – myślicie, że ludzie nie kupią, bo nie firmuje tego Arrington swoim nazwiskiem? Myślicie, że nie napiszą o tym blogi, serwisy, gazety?

    Czy myślicie, że do tego wszystkiego są naprawde potrzebne kontakty z Intelem albo wsparcie jakiś inwestorów? Moim zdaniem wystarczy człowiek lub firma z paroma milionami wolnej gotówki i można „jechać z koksem”. Szczególnie, że Crunchpad nie miał być niczym innowacyjnym, ot po prostu fajną zabawką dostępną w takiej-sobie cenie. To miał być przecież zwykły tablet z wbudowaną przeglądarką, w dodatku z maleńkim dyskiem i bez możliwości podpięcia nośnika pamięci na USB albo chociażby złącza na karty. Totalny bezsens. A w starciu z netbookami, których ceny w USA są bajecznie niskie (np. Dell sprzedaje je po 280$) – TOTALNY bezsens.

  • DD

    CrunchPad w żadnym wypadku nie był konkurencją dla czytników e-booków. Powodów jest kilka: zużycie energii (LCD to nie e-papier), ekran dotykowy (po co w czytnikach?), nacisk na sieć. Co więcej niektóre mają kartę WiFi (Kindle na przykład) – używają jej jednak do czegoś zupełnie odmiennego niż CP miał.

    Ogólnie: życzę powodzenia w biznesie na Alibabie. Jasne, każdy może kupić, nie każdy może sprzedać. Sądzisz, że tak łatwo się przebijesz w mediach? Spróbuj! :) CP to miał być sprzęt + oprogramowanie + odpowiednie pozycjonowanie a TC ma wystarczającą rzeszę czytelników, żeby zbudować zainteresowanie i opchnąć sensowną liczbę CPów.

    I tak, do tego są potrzebne kontakty i wsparcie. Choćby dlatego, że – jak piszesz – zamówić może każdy, pod warunkiem, że odpowiednio dużą partię. Poza tym gołego sprzętu nie sprzedasz, potrzebujesz jeszcze dostosowanego oprogramowania (dostosowanego, bo w końcu nie chcesz być „me too” i zaistnieć na rynku, prawda?).

    Ja widzę to tak: absolutnie ignorujesz aspekt promocji i marki w przedsięwzięciach tego typu. :)

  • scrm

    A ja widzę to tak, że zupełnie nie zrozumiałeś o czym pisałem. Potwierdziłem Twoją tezę o wsparciu i promocji ze strony Arringtona, ale to jedyny atut jaki on miał. Od początku:

    1. Nigdzie nie napisałem, że CP mial byc konkurencja dla czynitkow ebookow.
    2. Nie wiem co rozumiesz przez „e-papier” – wg mnie to wyswietlacz LCD tyle że w innej technologii, ale ja mogę się nie znać :) Teraz w netbookach są modne LCD podświetlane ledami, więc argument o zużywaniu energii zdaje się być nietrafiony.
    3. Wyobraź sobie Kindle z kolorowym LCD, wejściem USB/czytnikiem kart i Windowsem na pokładzie – co powstaje? Ano coś, co miażdży Crunchpada i powoduje spadek jego sprzedaży do zera :)
    4. „CP to miał być sprzęt + oprogramowanie + odpowiednie pozycjonowanie” – i to by była prawdopodobnie jego największa porażka :) Weźmy przykład przywoływanego już Kindle – czy zdobyłby tak dużą popularność, gdyby nie to, że możesz kupić tysiące książek które na nim przeczytasz? Wątpliwe. Odnosząc to do CP – czy oni napisaliby oprogramowanie równie sprawne co np. firefox (i po co bawić się w pisanie czegoś takiego od nowa?)? Wątpliwe. Dedykowane dla CP oprogramowanie to wg mnie ogromne ograniczenie. A widać to chociażby po recenzji Grześka nt. Chrome OS. Miało być ah i oh, a wychodzi na to, że jednak sama przeglądarka to za mało :)
    5. Na Alibabie handluje ze sobą masa poważnych firm, więc nie wiem, czemu się zaśmiewasz :) Alibaba była tylko przykładem. Jeśli nie masz pewności, to wystarczy pojechać na jakieś targi elektroniki do Chin i tam nawiążesz kontakt z odpowiednim producentem. Z tego co wiem, notebooki pod własną marką można zamawiać w minimalnej ilości 100 szt. Załóżmy, że aby wyprodukować „klon” Crunchpada, trzebaby zamówić 100x tyle. Przyznasz, że to raczej niewielka bariera wejścia.

    Źródłem całego podniecenia wokół Crunchpada było przecież głównie to, że będzie to o wyglądzie i wielkości lekko przerośniętego czytnika ebooków (czyli: małe, płaskie, mobilne), a możliwościami prawie dorównujące netbookom (które w okresie kiedy Arrington opisał swój pomysł na CP były drogie i mało atrakcyjne).

  • don_esteban

    Jest możliwy jeszcze jeden wariant: Chandrę i jego garaż podkupiła konkurencja. Nawet nie po to, żeby wypuścić ten produkt na rynek, ale żeby oczyścić przedpole dla własnego.

    Tak przy okazji… Czy ktoś widział działający prototyp?

  • DD

    @srcm:
    1. Napisałeś coś, co ciężko zrozumieć inaczej niż konkurencja dla czytników e-booków:
    Pomyślcie logicznie – przecież wielu producentów, mniejszych lub większych, produkuje czytniki ebooków, które od Crunchpada różnią się jedynie tym, że nie mają wifi i mają słabszy procesor.
    2. No niestety błądzisz – LCD jest technologią wymagającą ciągłego poboru prądu w celu podświetlania matrycy. E-papier pobiera tylko niewielką ilość prądu przy zmianie wyświetlanego obrazu – podtrzymanie obrazu nie wymaga napięcia. Przyswajając statyczny obraz z e-papieru zużyjesz baterię kilkadziesiąt razy wolniej niż gdybyś czytał z LCD. Pewnym krokiem w kierunku dynamicznych ekranów o niskim poborze mocy jest OLED/AMOLED, gdzie podświetlani uzyskiwane jest dzięki właściwości świetlnej materiału (nie potrzeba dodatkowego źródła światła). Ale to wciąż nie jest wydajność e-papieru dla statycznej treści.
    3. Co powstanie? Kolejny tablet trzymający 3h na bateriach. Co więcej Amazon żeby zarobić na czysto na kopii takiego tabletu tak jak zarabia na Kindle będzie musiał sprzedawać ten tablet drogo – za $1000 lub więcej. Chyba, że nagle będą rozprowadzać sprzęt po kosztach produkcji, tak jak robią to wszystkie duże firmy (Dell, HP,…). Nie taki model biznesowy ma Amazon na myśli i… dobrze. Na dystrybucji e-booków nie da się zarobić. Więc wzorem Apple zarabiają na urządzeniach. Pozycjonując się jako laptop/tablet, Amazon nie miałby dźwigni do sprzedaży Kindle.
    4. Czyli twierdzisz, że np. Dell robi źle sprzedając komputer (sprzęt) z dostosowanym oprogramowaniem (Windows + jakieś aplikacje klienckie, np. preinstalowany Firefox)? Dostosowany nie znaczy pisany od zera. Ale Jeśli np. CP ma stosunkowo niską rozdzielczość, chcesz optymalnie wykorzystać przestrzeń ekranową do zadań dla użytkownika istotnych. W takiej sytuacji np. preinstalujesz Firefoksa z taką konfiguracją wyglądu, żeby pasem z kartami zajmował jak najmniej miejsca (a np. pasek statusu był niewidoczny lub zmieniasz go w wysuwany tost). Sądzisz, że czym się zajmowało Fusion Garage jak nie zbudowaniem paczki OS+soft do preinstalacji na CP? I wreszcie – nie moja wina, że Grzesiek (i masa ludzi w ogóle) nie potrafiła trzeźwo spojrzeć na Chrome OS.
    5. Nie śmieję się z Alibaby – kpię z Twojego podejścia do biznesu. Powtórzę, bo może nie trafiło gdzie trzeba: kupić sprzęt na Alibabie może każdy. Sprzedać produkt trzeba potrafić. Po drodze jeszcze trzeba sprzęt zmienić w interesujący produkt (sprzęt+soft+usługi). Nie mam wątpliwości, że Arrington potrafiłby sprzedać, widzimy, że potrafił kupić. Nie potrafił jednak zbudować produktu bez wpadania w sidła. Ot i cała historia.

    I wreszcie powtórzę się raz jeszcze: czytnik e-booków to nie tablet i vice versa. Nie ta technologia, nie takie wymogi co do oferowanych funkcjonalności.

  • DD

    Argh, przepraszam za przekręcenie nicka. Powinienem był bardziej uważać. :(

  • Sebastian

    Weźcie się zajmijcie najlepiej swoimi sprawami. Z gdybania nic nie będzie. To faceta sprawa i tyle. Generalnie mu kibicuję i na 100% wygra.

    Pozdro

  • Pingback: AntyWeb | » Zamiast Crunchpad powstanie JooJoo (pierwsze video) za $500