15

Crowdfunding w Polsce

Autorem poniższego tekstu jest Karol Król Czym tak naprawdę jest crowdfunding? Crowdfunding to mechanizm gromadzenia kapitału na określony cel za pomocą małych wpłat od szerokiej społeczności wirtualnej. Głośne przykłady zza Oceanu uruchamiają wyobraźnię, czasem budzą wątpliwości, ale też zazdrość. Chcę zwrócić uwagę na to, że rola jaką może w Polsce odegrać finansowanie społecznościowe, ma z […]

Autorem poniższego tekstu jest Karol Król

Czym tak naprawdę jest crowdfunding? Crowdfunding to mechanizm gromadzenia kapitału na określony cel za pomocą małych wpłat od szerokiej społeczności wirtualnej. Głośne przykłady zza Oceanu uruchamiają wyobraźnię, czasem budzą wątpliwości, ale też zazdrość. Chcę zwrócić uwagę na to, że rola jaką może w Polsce odegrać finansowanie społecznościowe, ma z kickstarterem i jego klonami niewiele wspólnego.

„Rozwój inicjatyw opartych na idei finansowania społecznościowego wpisuje się w priorytety rządu RP” głosi odpowiedź MCiA na interpelację poselską. Jak słusznie zauważył Paweł Dobrowolski, prezes FOR, realizacja tych inicjatyw polega na dostarczeniu dokumentów strategicznych, a nie podjęciu konkretnych działań. Mimo, że coraz częściej słychać o ciekawych transakcjach na polskim rynku kapitałowym, można je liczyć na palcach jednej ręki w przekroju miesięcznym. A przecież pomysłów i inicjatyw, na które wciąż brakuje środków jest co najmniej tyle, ilu Polaków.

Legalizacja takiego mechanizmu niesie wiele zagrożeń, inwestorzy mogą zostać oszukani,
ograniczone są gwarancje realizacji projektów. I co z tego? Petrolinvest na GPW stosuje taką inżynierię finansową, że najlepsi analitycy dają się wodzić za nosy. Spółki na Catalyscie nie wykupują obligacji, a do New Connect przylgnęła łatka „rynku dla naiwnych, którzy obejmą akcje spółek-wydmuszek”. Z naciąganymi konkursami na środki z Funduszy Strukturalnych, czy generalną nieefektywnością wydatkowania środków publicznych wielu się już pogodziło.

Finansowanie społecznościowe to nie tylko przedsprzedaż designerskich produktów, to nie tylko wspieranie akcji charytatywnych, ani też źródło kapitału jedynie dla pomysłów szalonych. To znakomita okazja dla małego biznesu na weryfikację produktu przez rynek, a jednocześnie stworzenie bazy klientów-ambasadorów, lojalnych i zaangażowanych. Nie jest to darmowy kapitał z nieba, bo gdy brakuje „market fit”, to społeczność nie okaże wsparcia, co zarazem pozwoli uniknąć topienia funduszy. To szansa na przekucie wysoce ryzykownej idei w globalny sukces. Tego ryzyka nie akceptuje państwo, nie chcą go myślący racjonalnie inwestorzy, ale może zechcą je podjąć ludzie wydający pieniądze sercem, pod wpływem impulsu, wspólnych zainteresowań, zaufania.

Jestem współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Crowdfundingu, którego głównym celem będzie opracowanie projektu ustawy uwalniającej kapitał. Przy jednym stole spotkali się reprezentanci biznesu, dużych fundacji i organizacji społecznych. Każdy przyszedł ze świadomością faktu, iż o kapitał trzeba się postarać i go szanować. Jednak wspólnie podjęliśmy walkę na rzecz stworzenia narzędzi, które umożliwią jego pozyskanie.

Nie jestem obrońcą wolności, agitatorem politycznym, ani zagorzałym krytykiem państwa. Niech jednak każdy ma wybór, jak wydaje swoje pieniądze. Społeczności wirtualne zdolne są do obalania rządów, współtworzenia wielkich rzeczy, jak Wikipedia, powinny także mieć możliwość finansowania biznesu, bez kosztownych pośredników. Ograniczenia prawne nie są nie do przejścia, także zakorzeniony brak zaufania w Polaków można wyplenić. Warto się tego domagać i uzyskać dostęp do kapitału, bądź alternatywnych możliwości inwestycyjnych. Odpowiedzi na parę prostych pytań każdy udzieli sobie sam. Dlaczego miliardy zgromadzone na nieoprocentowanych RORach i w skarpetach nie mają popłynąć do kreatywnych twórców? Dlaczego odbierać możliwość wspierania lokalnych inicjatyw i zatrzymywać kapitał w regionie? Dlaczego nie pozwolić na wzrost wpływów podatkowych, kreację miejsc pracy i tworzenie PKB?

Karol Król
Obrazek