7

Ta akcja crowdfundingowa przywróciła mi wiarę w ludzi

Media mają do siebie to, że piszą sporo o negatywnych zjawiskach. Nie jest to całkiem dziwne, bo przecież takie wywołują najwięcej emocji. Ja natomiast chciałbym napisać o pozytywnej akcji, w której główną rolę odgrywa społeczność internetowa. Przez wielu krytykowana, uznawana za zepsutą... a jednak skora do tworzenia czegoś dobrego.

Jak zapewne wiecie, wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych zostało dotknięte przez ekstremalne klęski żywiołowe, które nie tylko spowodowały śmierć wielu osób, ale także niewyobrażalne szkody materialne. Huragany, które nawiedzają ten obszar to dla nas zjawiska właściwie nieznane – mimo faktu, iż Polskę również nawiedzały niszczycielskie zjawiska. W 2010 roku sam byłem świadkiem powodzi głównie na południowym wschodzie kraju i mimo to uważam, że mogą jedynie sobie wyobrażać tragedię, która odgrywa się właśnie w USA.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w obliczu wielkich tragedii ludzie są skłonni do solidaryzowania się. Ale ta akcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania

YouCaring to zachodni odpowiednik takich stron w polskim internecie jak „SięPomaga”, czy „Zrzutka”. Wielokrotnie opisywaliśmy na Antywebie dla Was akcje, w ramach których dokonywało się wielkich rzeczy. Zdarzały się niestety też takie, które wcale nie miały na celu pomagania komukolwiek – zapewne pamiętacie zbiórkę Boję się ciemności, w której zręcznie wprowadzono w błąd sporą społeczność przejętą losem małego (nieistniejącego) chłopca. W przypadku YouCaring jednak pobito wszelkie rekordy – Houston Flood Relief Fund ma na celu zebranie pieniędzy dla osób, które ucierpiały w wyniku powodzi powstałej po huraganie Harvey. Organizatorzy docelowo zamierzali zebrać 20 milionów dolarów, jednak patrząc na licznik darowizn obstawiam, że wkrótce ta suma zostanie przekroczona dwukrotnie. Obecnie zbiórka zgłasza ponad 32 miliony dolarów w darowiznach od społeczności.

Akcja, oprócz zainteresowania darczyńców spotkała się z ogromnym zaangażowaniem użytkowników w mediach społecznościowych. Naliczono ponad 500 tysięcy udostępnień na Facebooku, Twitterze oraz za pomocą wiadomości e-mail. Zbiórka może pochwalić się również zawrotną liczbą osób, które zdecydowały się ofiarować pieniądze – tych jest już ponad 202 tysiące. Wpłacane są różne sumy – od tych najmniejszych, choć nie mniej ważnych aż do tych naprawdę potężnych. W zbiórce, oprócz darczyńców – osób prywatnych biorą udział również firmy – m. in. Aspire Commodations wpłaciła milion dolarów na rzecz tworzącego się funduszu. Ponadto, Charles Butt, CEO sieci sklepów H-E-B zdecydował się ofiarować na rzecz zbiórki aż 5 milionów dolarów. Dzięki takim sumom, usuwanie zniszczeń oraz wspieranie najbardziej poszkodowanych będzie znacznie prostsze.

To z pewnością nie udałoby się bez internetu

Jak wspominałem wyżej – wiele mówi się o tym, że internet jako medium masowe jest zepsuty, operuje się w nim bazując na niskich instynktach, hołduje się konsumpcjonizmowi i odżegnuje się od wartości. Tego typu akcje jednak zadają temu kłam – warto o nich mówić, warto o nich pisać, bo nie tylko działają one na korzyść naprawdę doświadczonych przez los osób, ale także rzucają nowe światło na społeczność internetową. Chyba nie jest z nami tak źle, prawda?

  • Tytuł bardzo słaby: „Ta akcja crowdfundingowa przywróciła mi wiarę w ludzi”. Takie zdania nic nie znaczą.
    Poza tym nie wiem czy autor wie, że organizacje charytatywne to normalne miejsca pracy i część (czasami znaczna) datków idzie na wynagrodzenia ludzi. Inaczej mówiąc – organizując taką akcję dana organizacja stwarza sobie możliwość zarobku. Nie wiem czy powinno to przywracać wiarę w ludzi, chyba, że chodzi o umiejętność zarabiania na cierpieniu, bo przecież datki firm to zwykła reklama i PR.

    • Gdzieś widziałem, że mniej niż 10% trafia do tych, którym niby organizacje mają pomagać.
      W rzeczywistości to wielkie biznesy, na których pasą się ich nadzorcy dzięki bizantyjskim wynagrodzeniom, podróżom, zleceniom do swoich ludzi itd.

    • Bartosz Milewski

      Do tego są zwolnione z podatku. Pomyśl dla czego bogaci otwierają funacacje i przekazują grube miliony lub miliardy na ich konta? Właśnie dla zerowego podatku… wszystko zostaje w „rodzinie” a urząd skarbowy nic z tym nie może zrobić :)

    • Green

      O następny finansowy specjalista :) Ja zupełnie za takiego się nie mam ale: pokaż mi gdzie te fundacje zwolnione są z podatku ? O ile wiem fundacje płacą stanowe podatki (mowa o USA – taki jest tu kontekst). Co prawda niewielkie bo w zależności od warunków 1 albo 2% ale jednak. Poza tym nie da się przekazać „grubych milionów” na fundację dla „zerowego podatku”. Jeśli chcesz przekazać gotówkę to najpierw musisz od niej zapłacić podatek a dopiero potem możesz ją sobie przekazywać. Wyjątkiem jest tu przekazanie akcji …

    • Green

      Sami specjaliści widzę się tu zebrali. Może by tak warto zanim napisze się co ślina na język przeniesie sprawdzić fakty ?

      https://help.youcaring.com/hc/en-us/articles/205019205-How-much-of-each-donation-goes-to-the-beneficiary-

      „Although YouCaring is free to use, payment processing charges by WePay and PayPal are unavoidable. These are charged at 2.9% + $0.30 per transaction to the recipient account.”

    • Kuba

      Znam chlopaka kotry pracowal kiedys w UNESCO, mowil ze takich bankietow za hajs ze zbiorek nie wystawia chyba nikt. Z tego co krazy „nieoficjalne” info, ok 8% trafia rzeczywiscie do potrzebujacych. Fundacja H Clinton to samo, 12% wydali na pomoc ale corce Billa zaplacili z pieniedzy fundacji ponad 5 mln dolarow za jej wesele. O Owsiaku nie bede juz wspominal. Teraz to samo, najwiecej o pomaganiu mowia ci, ktorzy sami nic nie robia, a kreca sobie tylko dobry PR.
      Polskie portale tez maja informacje o tym, ze jakis ulamek tej kwoty ktora wplacasz idzie na cele administracyjne I ja to rozumiem.
      A hajs za cinquecento juz poszedl?

  • doogopis

    Pomoc innym ważna rzecz,wiadomo. Ale bez przesady kopsnąć 10 dolców to nie jakiś wielki wyczyn. Ludzie od zawsze wspomagają różne akcje,nie jest aż tak ciężko. Dziwne że w tak bogatym kraju trzeba ściepe robić na ofiary. Po co? Mają państwo,wojsko i wszystko,najbogatsze firmy,Hollywood i wszystkich cudotwórców filantropów hipokrytów jak Gates. Czyżby państwo nie pomagało należycie? No można mieć takie wrażenie.