88

„Continuum w Ubuntu” rozczarowuje – Microsoft może spać spokojnie

Kiedy napisałem dla Was tekst o tablecie z Ubuntu na pokładzie – Aquaris M10 niezwykle ucieszyłem się, że idea przenikalności interfejsów w świecie Linuksa nie umarła i Canonical dalej próbuje swoich sił w tej kwestii. Liczyłem, że Convergence pobawię się choć chwilę na tegorocznych targach MWC w Barcelonie i… miałem taką okazję. Entuzjazm, który przyłożyłem […]

Kiedy napisałem dla Was tekst o tablecie z Ubuntu na pokładzie – Aquaris M10 niezwykle ucieszyłem się, że idea przenikalności interfejsów w świecie Linuksa nie umarła i Canonical dalej próbuje swoich sił w tej kwestii. Liczyłem, że Convergence pobawię się choć chwilę na tegorocznych targach MWC w Barcelonie i… miałem taką okazję. Entuzjazm, który przyłożyłem do Aquaris M10 był chyba jednak zbyt duży w stosunku do tego, co spotkało mnie podczas krótkiej zabawy ze sprzętem.

Potwierdziły się moje obawy – praca z tym tabletem nie należy do najprzyjemniejszych

Microsoft w ostatnich latach udowodnił, że Windows jest systemem uniwersalnym i nie chodzi mi tu wcale o dostępność platformy (ekosystemu) na większości rodzajów sprzętu użytkowego. Windows 8.1, a potem jeszcze Windows 10 są w stanie uruchomić się (a nawet pozwolić na względnie komfortową pracę) na urządzeniach o bardzo słabej specyfikacji sprzętowej. W świecie Windows nawet ekstremalnie słabej – dzięki temu na rynku pojawiło się naprawdę sporo bardzo tanich tabletów i muszę przyznać, że u mnie sprawdziłyby się jako „urządzenie ratujące skórę”. Ale nic ponad to.

Canonical natomiast z trybem przenikalności interfejsu kombinował już sporo czasu temu. Ostatnio poróżniliśmy się w komentarzach na temat tego, „kto był pierwszy” jeśli chodzi o takie rozwiązanie. Uznajmy, że Canonical był pierwszy, jak chodzi o ideę. Z pełnym wdrożeniem tego natomiast prędzej zebrał się Microsoft.

Kiedy spojrzałem na specyfikację Aquarisa M10, wiedziałem, że mogą być problemy z wydajnością. Czterordzeniowy MediaTek MT8163A (1,5 GHz na rdzeń) nie jest demonem prędkości i choć cieszy zastosowanie w sprzęcie 2 GB pamięci RAM, to jednak serce urządzenia było przedmiotem największych obaw. Te niestety potwierdziły się podczas pracy z urządzeniem i w sumie trudno mi jest wskazać jednoznaczny powód gorszego od oczekiwanego komfortu pracy.

Tryb Convergence działa, ale tablet pracuje jak zabawka – w dodatku zepsuta

Z ciężkim sercem muszę powiedzieć, że Aquaris M10 nie spełnił moich oczekiwań. Podczas przełączania się między aplikacjami występują zgrzyty w animacjach. Bardzo zaniepokoiło mnie również to, że reakcja urządzenia na dotyk, a szczególnie na niektóre gesty jest bardzo słaba. Nawet podczas krótkiej prezentacji osoby odpowiedzialnej za ekspozycję zdarzało się, że tablet nie reagował na konkretną komendę. Usłyszałem dobrze znane bywalcom targów tłumaczenie: „It’s a preview, you know…”. Do mnie takie tłumaczenie nie przemawia. Idea Convergence jest świetna – rynek hybryd, uniwersalnych urządzeń mobilnych potrzebuje silnej i aktywnej konkurencji. Canonical ma swoją szansę i mam wrażenie, że nie potrafi jej odpowiednio wykorzystać. Szkoda.

Jak wygląda? To tylko tablet z Ubuntu…

Aquaris M10 nie przyciąga uwagi. Kompletnie. Dodatkowo, Canonical mając swoje stanowisko obok takich tuz jak Samsung, czy LG jakoś niespecjalnie głośno mówi o tym, że „tu możecie sprawdzić Aquarisa, chodźcie, oglądajcie”. Z jednej strony rozumiem, sprzęt nie pracuje zadowalająco. Z drugiej jednak Convergence potrzebuje zainteresowania tak, jak człowiek powietrza.

Dotarłszy na stoisko Canonicala całkiem długo rozglądałem się za tym tabletem. Ostatecznie znalazłem w końcu kompletnie niewyróżniające się spośród kilku egzemplarzy urządzenie, ot zwykły tablet. Nie wymagam tego, by do mnie wrzeszczał, zbyt nachalnie zabiegał o moje zainteresowanie. Tablet jest kompletnie bezpłciowy i po prostu nudny. Czy jest brzydki – nie mnie oceniać. Warto jednak wspomnieć o tym, że sprzęt wykonano po prostu dobrze – obudowa nie skrzypi w tych najbardziej „krytycznych” miejscach, a przyciski głośności / blokady zostały odpowiednio wkomponowane w bryłę.

Z przodu znajduje się ekran o przekątnej 10,1 cala w rozdzielczości… 1920 x 1200. To w sumie rzadko spotykana rozdzielczość w urządzeniach mobilnych, pozwala ona jednak na całkiem komfortową pracę, nie miałem kłopotu z zaadaptowaniem się. Pojedynczych pikseli nie było widać, zadowalająca jest również generowana przez tablet jasność. Sprzęt rozczarowuje chociażby brakiem slotu na karty SIM – w urządzeniach tego typu powinno być to absolutnym standardem.

Co dalej, Canonical?

Mam nadzieję, że idea Convergence nie skończy się na tym tablecie – ważni dla Canonical są partnerzy OEM-owi, którzy pomogą rozwiązaniu się nieco rozpędzić. Debiut Aquarisa M10 nie jest jednak najlepszym możliwym dla Ubuntu – Microsoft w swojej dziedzinie na razie nie ma konkurencji i… szkoda. Bardzo szkoda.