Jeżeli ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości co do tego, że Facebook kopiuje funkcje z Google+, to ostatnia „nowość” powinna go ich zupełnie pozbawić. Jak już się dowiedzieliśmy, wkrótce obok przycisku „Dodaj do znajomych” w profilach użytkowników pojawi się drugi, zatytułowany „Subskrybuj”. Jak może to wpłynąć na rywalizację z Google+?

Jak będzie działał nowy przycisk? Oczywiście umożliwi nam śledzenie aktywności wybranej osoby. Przy czym obserwowany użytkownik zostanie o tym powiadomiony, ale nie zobaczy żadnych naszych postów, dopóki sam nie zacznie nas „subskrybować”. Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość wyboru treści, które chcemy oglądać. Facebook daje nam tutaj trzy opcje: cała aktywność, większość oraz tylko najważniejsze wpisy. Przy czym w przypadku wyboru ostatniej opcji zostaniemy powiadomieni tylko o istotnych zmianach w profilu – jak zmiana pracy, miejsca zamieszkania itp. Mało tego, Zuckerberg poszedł jeszcze dalej i pozwolił nam nawet wybrać jakie rodzaje wpisów obserwowanej osoby będą wyświetlane w naszym strumieniu. I tak oto możemy wybierać spośród: zdjęć i filmów, informacji z gier, aktualizacji statusu czy udziałach w różnego rodzaju spotkaniach. Słowem – przycisk subskrypcji pozwala nam na daleko idącą personalizację.

To już kolejne dublowanie funkcji w wykonaniu Zuckerberga. Kilka dni wcześniej oficjalnie zapowiedziano zmiany w listach znajomych (automatyczne grupowanie, o którym informował Grzegorz). W przeciągu najbliższego tygodnia zobaczą je u siebie użytkownicy wszystkich wersji językowych serwisu. Jak ten model będzie wyglądał? Oczywiście równie atrakcyjnie, jak w przypadku Google+. Nowi znajomi będą „segregowani” ze względu na miejsce zamieszkania, stosunki rodzinne, pracę i szkołę. Sam uzytkownik będzie mógł oczywiście wprowadzać zmiany w powstałych w ten sposób grupach (np. w razie, gdy zautomatyzowany moduł się pomyli), a także w bardzo prosty sposób tworzyć nowe. Prawdziwa „rewolucja” zacznie się jednak podczas udostępniania treści. Będzie bowiem możliwość wybierania kręgó… ekhm… grup, które mają zobaczyć dany wpis. Ponadto oczywiście pojawią się również filtrowane strumienie aktywności, gdzie wyświetlone zostaną tylko posty osób z konkretnej listy. Krótko mówiąc – kręgi, tyle że nazwane w bardziej oczywisty sposób.

Wygląda na to, że gdy Google zdecyduje się zrezygnować z rejestracji na zaproszenia w Google+, nie będzie miało do zaoferowania żadnych nowości (chyba, że programiści z Mountain View wpadną jeszcze na jakieś genialne i innowacyjne pomysły do tego czasu, co akurat jest dość prawdopodobne). Każdy geek wie, że Facebook zrzyna od Google’a wszystkie nowe funkcje, dopracowując je tak, by oferowały ciut więcej możliwości. Ale czy pani Jadzia, która przez ostatnie 2 lata korzystała tylko z Nk.pl, a na Facebooku konto założyły jej dzieci, również zdaje sobie z tego sprawę? Jeżeli konkurencja nie ma do zaoferowania niczego nowego, ani atrakcyjnego, to jaki jest sens na nią zwracać uwagę?

Fakt, poziom dyskusji i ogólny charakter treści, które każdego dnia widzę w swoim strumieniu wiadomości na Google+ są nieporównywalne z tym co można zobaczyć, wchodząc na Facebooka. I określenie „śmietnik” w przypadku tego ostatniego wcale nie jest na wyrost. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że każdy kto dotychczas chwalił serwis Google za wspomniane dwa elementy, na ogół miał w swoich kręgach śmietankę (tudzież po prostu pasjonatów) branży IT. Czy, jeśli wspomniana pani Jadzia interesuje się akwarystyką, również może liczyć na takie fajne dyskusje i multum interesujących materiałów wygrzebanych z różnych zakątków sieci (zakładając, że zna angielski)?

Ale dość dygresji. Zuckerberg zdaje sobie sprawę z tego, że jego serwis ma znacznie większą siłę przebicia i dla wielu osób to właśnie Facebook, a nie Google+, będzie prekusorem wielu interesujących, a pod niektórymi względami wręcz rewolucjonizujących podejście do mediów społecznościowych, funkcji. Czy Google zdawał sobie z tego sprawę wydając „Plusa”? Jeśli tak, to pozostaje nam czekać na odpowiedź, w przeciwnym wypadku możemy tylko sobie wyobrażać burzę mózgów, która właśnie trwa w Mountain View.

Tymczasem nowe funkcje przyjmą się z czasem na Facebooku (bo niby czemu miałoby być inaczej?). Użytkownicy, którzy dostaną możliwość śledzenia swoich „sąsiadów”, chętnie z niej skorzystają. Ci zaś, aby nie być inwigilowanymi, bedą musieli uważać na ustawienia prywatności postów. Może nie sprawi to, że Facebook przeżyje drugą młodość, ale zmieni przyzwyczajenia części użytkowników, zwłaszcza, jeśli Zuckerberg nie pozostawi im wyboru, automatycznie grupując wszystkich znajomych i wpychając do profilu przycisk subskrypcji. Choć niewątpliwie będą to trudne zmiany, zważywszy na to, że mainstream nie lubi rewolucji (chyba, że sam jest jej twórcą), a jeśli nawet jest ona na „Plus” (nieprzypadkowy cudzysłów), to często ich nie rozumie. I tutaj teraz zaczyna się nowe, trudniejsze zadanie dla Facebooka – w jak najbardziej przystępny sposób zaprezentować nowości i skłonić internautów do korzystania z nich. Czy sprosta temu wyzwaniu? Przekonamy się pewnie w najbliższych dniach.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://twojanuta.pl Mariusz

    Taki przycisk na Facebooku na pewno się przyda. Uważam, że to duży krok do przodu.

  • narkoman

    Nie lubię fejsbóka i nigdy nie lubiłem ;-P

  • Karol Spieglanin

    Osobiście życzę powodzenia G+. Facebook podoba mi się produkt, ale firma (marka) sama w sobie budzi niechęć.

    • Karol Spieglanin

      *jako produkt :)

  • ziomziom

    Strasznie tendencyjny artykuł. Fejszbuk ściągnął to i tamto przez cały czas. Do Google powinien należeć cały internet i basta. Zieeeeew… Mam nadzieję, że umowa na wpisy sponsorowane o G jak G…+ wkrótce się zakończy. Google niech się lepiej zajmie tym co najlepiej mu do tej pory wychodziło czyli wyszukiwarką, a nie pierdołami, bo po ostatnich zmianach w algorytmie jakość wyników wyszukiwania nie wzrosła ani troszeczkę.

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      Po prostu w subiektywny sposób prezentuję swoją opinię i punkt widzenia. W artykule o charakterze opiniotwórczym to standard. Dlatego też we wstępie umieszczony został link do bardziej neutralnej i obiektywnej informacji.

      Można na to oczywiście patrzeć inaczej – zmiany w zasobie funkcji Facebook zaplanował jeszcze przed G+ i teraz je po prostu wdraża, przypadkowo dublując to, co już pojawiło sie u rywala. Co prawda to mniej prawdopodobne, ale niewykluczone, że Zuckerberg miał taki długofalowy plan. Jeżeli chcesz postawić jeszcze inną tezę, to śmiało.

      Z resztą w samym artykule nie ma pieśni pochwalnej na temat serwisu Google’a. Mimo wskazania na jego zalety ogólny wydźwięk jest taki, że obecnie G+ nie ma właściwie nic nowego do zaoferowania zwykłym internautom. Wszystko, co miało być jego atutem trafiło już do Facebooka. Nie wiem czy ta myśl jest aż tak bardzo ukryta w treści – specjalnie zadałem pytanie w tytule, żeby czytelnik zwrócił uwagę na konkretne fakty, ot co.

    • Grzegorz

      @Tomasz

      Obiektywnie patrząc to Google skopiowało najpierw większość Facebooka :)

      Przecież takie elementy jak powiadomienia o tym co się dzieje u naszych znajomych (tablica) to wynalazki Facebooka. Dziś są to elementy oczywiste ale gdy Facebook je wymyślił to był za nie mocno krytykowany. Media pisały że automatyczne powiadomienia ułatwiają śledzenie znajomych i była ogólna panika (10% użytkowników protestowało za usunięciem tablicy).

      Tagowanie znajomych, otwarte API dla deweloperów, przycisk LIKE, Connect… to także elementy które po raz pierwszy pojawiły się na FB i zostały skopiowane do innych portali

      Można nie lubić Facebooka ale jeżeli ktoś interesuje się tematem to wie że ten serwis zasłużył sobie na dzisiejszą pozycję. 90% tego co dziś wydaje się nam ‘standardem’ wymyślone zostało właśnie przez ten portal

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      Jasne, że masz rację i trudno się nie zgodzić z tym, że Facebook nie zasłużył na swoją pozycję. Zanim jednak powstało G+ dziesiątki innych, mniejszych serwisów kopiowało rozwiązania Facebooka, które w końcu stały się tak powszechne, że uznaliśmy je, tak jak napisałeś, za standard. Po prostu nikt obecnie nie wyobraża sobie wielkiego serwisu społecznościowego działającego w zupełnie inny sposób. Facebook wyznaczył pewne kanony, na których po prostu należy się opierać, żeby odnieść sukces. I tak pewnie będzie, dopóki nie doczekamy się wizjonera-geniusza-specjalisty (kolejność przypadkowa), który zaproponuje nowy, równie atrakcyjny dla mainstreamu model komunikacji społecznościowej w internecie.

      Tymczasem nie można tego powiedzieć o unikatowych cechach Google+, które właściwie były nowością w tym segmencie i stanowiły o konkurencyjności serwisu. Tutaj nie ma mowy o kanonach. W tym przypadku ewidentnie widać, że Facebook reperuje swoje słabości, czerpiąc pełnymi garściami od Google’a. Dlatego mnie osobiście razi to bardziej (ale jak już wspominałem – to subiektywny punkt widzenia, jak i cały artykuł).

    • ziomziom

      Racja. Po ostatnich zmianach wprowadzonych przez pana Marka Z. G+ nie ma już zbyt wielu asów w rękawie i w artykule jest to jasno przedstawione. Mnie tylko trochę drażni to ciągłe podkreślanie tego, że FejsZbuk jedynie kopiuje funkcjonalności G+. Stawia to pana Marka i resztę ferajny w złym świetle, a tymczasem wielkie G również nie jest święte pod tym względem. Wręcz przeciwnie. Całe G+ to ulepszona kalka FejsZbuka, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Zachowują się jakby cały internet był ich (zapewne tego pragną) i powielają cały czas funkcjonalności innych serwisów. Te najbardziej dochodowe oczywiście. U nas tego jeszcze nie widać, ale mieszkańcy USA mają np. w swoich wynikach wyszukiwania porównywarkę kredytową Google. Zawsze na pierwszym miejscu oczywiście. Nawet AdWords w tym przypadku nie pomaga. Funkcjonalność porównywarek cenowych też skopiowali. Może niektórzy jeszcze pamiętają aferę z podglądaniem przez Binga wyników wyszukiwania z Google. Oczywiście nic takiego w rzeczywistości nie miało miejsca. Można przeczytać o tym tutaj: http://magiczne.seoisem.pl/google-bing/ Niedługo po aferze przytoczona w opisanym artykule funkcjonalność IE znalazła się w Chrome. Tak, jestem cięty na Google;)

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Tomasz Popielarczyk: Z resztą w samym artykule nie ma pieśni pochwalnej na temat serwisu Google’a.

      Taa, jasne.
      Fakt, poziom dyskusji i ogólny charakter treści, które każdego dnia widzę w swoim strumieniu wiadomości na Google+ są nieporównywalne z tym co można zobaczyć, wchodząc na Facebooka. I określenie “śmietnik” w przypadku tego ostatniego wcale nie jest na wyrost. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że każdy kto dotychczas chwalił serwis Google za wspomniane dwa elementy, na ogół miał w swoich kręgach śmietankę (tudzież po prostu pasjonatów) branży IT.
      To jest nachalna propaganda.

      Tymczasem nie można tego powiedzieć o unikatowych cechach Google+, które właściwie były nowością w tym segmencie i stanowiły o konkurencyjności serwisu.

      Proszę o wymienienie, bo nie doszukałem się ich w tekście.

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      @ziomziom
      Taka polityka masowej chmury Google, która ma być nieodłącznym elementem internetu. Facebook zagarnął dla siebie duży odsetek ruchu internetowego. Google, dzięki wyszukiwarce chce wziąć resztę. Przykładowo porównywarka cenowa Google, wsparta hordą programistów z Mountain View i milionami dolarów będzie zawsze stanowić ogromną konkurencję dla porównywarek startujących od zera (lub będących efektem pracy mniejszych firm). I tak Google poszerza portfolio.
      Ale zauważ, że w ostatnim czasie trend trochę się zmienia i Google likwiduje mniejsze, na ogół nie cieszące się tak dużą popularnością usługi. Jak jest coś do wszystkiego to jest do niczego, dlatego gigant będzie się specjalizował, żeby zwiększyć zyski i zmniejszyć straty generowane przez nierentowne usługi.

  • Michał Gumienny

    Obecnie masa znajomych każdego z nas ma pozakładane konta na Facebooku, mając na nich swoich własnych znajomych, którzy mają swoich. Ciężko mi jest sobie wyobrazić G+ jako serwis czysto społecznościowy gdzie podglądamy co robią znajomi, w co grają, czy gdzie idą do kina. Wszystko z racji na posiadanie konta na FB – nie wydaje mi się by moi znajomi masowo zaczęli przesiadać się na serwis google.. Może będą pojedyncze kroki, parę osób się przesiądzie czy będzie jechać na dwa fronty, ale.. Na dłuższą metę to też bezcelowe – rozdrabnianie się na dwa serwisy, duplikowanie wpisów to bezsens w momencie gdy wszystkich znajomych mamy na FB, który oferuje nam wszystko to co G+.

    Podobna sprawa jak z jabberem, niby wszystko fajnie, pięknie działa, ale co z tego skoro 95% naszych kontaktów nie ma ochoty porzucać gg. Oczywiście są wyjątki, ale…

    Oczywiście G+ dla mnie jest całkiem ciekawą opcją, ale raczej jako taki agregat wiadomości o gadżetach, IT i tym podobnych, publikowanych przez osoby z branży czy pasjonatów, pod którymi można dorzucić trochę grosza czy wdać się w ciekawą dyskusję. Do tego jak najbardziej serwis mi pasuje – do „podtrzymywania” znajomości ala FB już nie bardzo.

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      Weź pod uwagę, że G+ jeszcze pewnie obrośnie w nowe funkcje. No i trzeba czekać na udostępnienie API, co też dużo zmieni. Siłą FB są też aplikacje. Zobaczymy czy w przypadku Google+ będzie podobnie. Może wtedy bardziej nabierze formy serwisu społecznościowego dla mas.

  • seidhe

    ja muszę powiedzieć, że jednak udało się g+ w jakimś stopniu przebić do świadomości mniej technicznej części sieci. Już mnie o zaproszenia pytały dzieci znajomych anglików (jako, że w uk właśnie przebywam). Zaproszenia dla siebie i rodziców swoich

  • Pingback: Blog NetCenter Solution · Prasówka 15.09.2011

  • Marek Wojtaszek

    Ja FB przegladam w FF w dodatku Yoono. Bardzo fajnie i łatwo blokuje się w nim spam, dodatkowo obsługuje Tweetera więc mam cały strumień w jednym miejscu (szkoda że nie ma RSS)

  • http://hotelewroclaw.blox.pl ni

    o to może skorzysrtam z czegoś takeigo też jesli to wygodne

  • http://blog.smartpr.pl SmartPR

    Użytkownicy znający kręgi z Google+ z pewnością będą testować grupy na facebooku, jednak zwykli użytkownicy mogą nawet nie zauważyć zmiany. A ewentualne subskrypcje wykorzystają do śledzenia prywatnych kont celebrytów, o ile Ci dadzą taką możliwość.

    • http://manufakturka.tk Tomasz Popielarczyk

      To będzie chyba kolejne skuteczne narzędzie marketingowe na Facebooku i celebryci (a niewykluczone, że również politycy i inne osoby publiczne) zaczną je intensywnie wykorzystywać, by zdobyć możliwie największą grubę obserwatorów (subskrybentów treści reklamowych i im podobnych).

  • atta

    słabe to jak nie wiem. komplikują, doskonalą i odchodzą daleko od idei dobrego prostego narzędzia. zaraz się okaże, że mamy dwa google plusy.

  • http://www.borawski.info/blog/ Fett

    Wielka szkoda, że magicznym sposobem FB wygenerował dwie oddzielne listy dla mojej uczelni i nie da się ich połączyć, ani też po przeniesieniu wszystkich ludzi do jednej usunąć tej zbytecznej ;)