gazety, prasa
24

Co zapewni prasie przetrwanie? Redakcyjna dyskusja

Czytacie jeszcze prasę? Kiedyś zapytałbym Was, po które gazety i magazyny sięgacie rano w kiosku czy w saloniku popołudniem. Dziś muszę zapytać o to, jakie aplikacje są Waszych smartfonach i tabletach, albo jakie czytniki są w Waszych torbach. Rynek (polskiej) prasy ewoluuje, ale czy w odpowiednim tempie?

Jak czytamy, a jak chcemy czytać prasę?

Jakiś czas temu w redakcji zawiązała się dyskusja na temat kondycji prasy. Od kilku lat widać wyraźną poprawę w traktowaniu cyfrowej dystrybucji gazet i magazynów przez polskich wydawców, ale wciąż jesteśmy kilka kroków chociażby za tymi zza wielkiej wody. Przeniesienie stron z tekstem i grafikami na ekran tabletu nie jest łatwe, o smartfonie nie wspominając. Wymagane jest przystosowanie każdego numeru do wyświetlaczy o różnych rozmiarach i rozdzielczościach. Niektórzy, z różnych powodów, idą nieco na skróty udostępniając wydanie PDF będące cyfrowym odzwierciedleniem papierowej edycji. Nie wiem, czy kiedykolwiek próbowaliście przeczytać coś takiego na telefonie – po jednorazowym teście miałem dosyć.

Niezbędne są aplikacje. I to dobre. Pozwalające być na bieżąco – redakcje udostępniają przecież mnóstwo materiałów online – ale umożliwiające także zapoznawanie się z wiadomościami wydrukowanymi w kolejnym numerze czasopisma czy dziennika. Wbrew pozorom, nie jest to takie łatwe – utwierdzają mnie w tym przekonaniu kolejni polscy wydawcy. Oczywiście taki potentat jak New York Times również popełnia błędy, ale do poziomu aplikacji mobilnej, jak i stron internetowych trudno mieć jakiekolwiek zarzuty.

kindle czytnik e-booków i filiżanka

Jak czytamy prasę?

Marcin Hołowacz

Kiedy po całym dniu wpatrywania się w ekrany i ekraniki mam szansę poczytać coś w wersji papierowej, wtedy chętnie się na to zdecyduję. Dlatego nie kupuję ani nie prenumeruję żadnych elektronicznych wydań czasopism. Wolę od czasu do czasu sięgnąć po papierową wersję, która oferuje zupełnie inne doznania…

Tomasz Popielarczyk

Tablety umarły, a więc najwyższa pora przystosować prasę do smartfonów. Zwykły PDF tutaj nie wystarczy. Interaktywne wstawki też nie zrobią roboty. Niech prasa w cyfrowym świecie będzie po prostu cała interaktywna. Oczywiście kluczowe jest znalezienie złotego środka pomiędzy jednym i drugim. Niech ta granica między e-prasą i serwisami internetowymi ciągle będzie mocno zarysowana. Niech prasa nie traci swojej duszy i w dalszym ciągu przyciąga formą, kolorowymi stronami oraz fajnymi treściami, których nie sposób znaleźć w internecie.

Kluczowe są też same aplikacje. Dotąd chyba nikomu nie udało się zrobić tego dobrze. Swego czasu regularnie kupowałem jedno czasopismo w cyfrowej postaci. Nagle wprowadzili nową aplikację, a wszystkie moje zakupione numery zniknęły. Nie tędy droga (Tak, do Wydawnictwa Bauer piję w tym momencie). Kupując e-prasę, chcę mieć pewność, że zawsze będę miał do niej dostęp.

Kamil Świtalski

Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym, że wzorowo przygotowana aplikacja na tablety jest tym, co mnie w pełni satysfakcjonuje. Te urządzenia są dla mnie obecnie reliktem przeszłości, a jako że na telefonie nie lubię czytać zbyt długich tekstów, to najlepszą odpowiedzią pozostaje dla mnie… Kindle. Uwielbiam dobrze złożone publikacje i wysokiej jakości grafiki, ale przede wszystkim cenię sobie wygodę. A nie znam nic wygodniejszego, niż czytniki z e-ink. Niestety te automatycznie wiążą się to z kompromisem w postaci braku obrazków. Nie można mieć wszystkiego, ale byłbym w stanie na to przymknąć oko przy okazji magazynów pełnych dobrych tekstów. A kiedy dodamy do tego wygodny model zarządzania publikacjami, kupowania kolejnych numerów i wygodnego przesyłania ich do urządzenia — to dla mnie strzał w dziesiątkę.

Paweł Winiarski

A ja nie będę czarował i napiszę, że aktualny sposób czytania przeze mnie prasy w zupełności mi odpowiada. W piwnicy leżą sterty starych magazynów o grach i konsolach, a obok nich periodyki o muzyce metalowej – te większe, jak i ziny. Nie wracam do nich, ale trochę szkoda wyrzucać. Raz na jakiś czas stwierdzam, że w samolocie, podczas służbowego wyjazdu, fajnie byłoby poczytać coś na papierzę, idę więc do lotniskowego kiosku i najczęściej chwytam PSX Extreme. Niby z półki uśmiechają się również inne magazyny o różnej tematyce, ale ja nie odwzajemniam uśmiechu i idę do kasy. Zbyt wiele treści oferuje mi internet, a że nauczyłem się odfiltrowywać te nudne, nieciekawe i bezsensowne, konsumuję właśnie je. A i tak nie starcza mi czasu.

Albert Lewandowski

Lubię zarówno papierową, jak i elektroniczną formę prasy. W praktyce jednak znacznie częściej sięgam po mojego smartfona lub laptop, kiedy chcę poczytać o najnowszych wiadomościach ze świata czy interesujące felietony. Urządzenia elektroniczne oferują więcej, moim zdaniem, i zawsze mamy jakieś pod ręką. Kolejna zaleta to więcej grafik, a także możliwość interakcji z innymi czytelnikami od razu. Na temat tradycyjnej gazety nie można powiedzieć nic podobnego. Z tego względu elektroniczy jej wariant bezsprzecznie wygrywa – co innego przy porównaniu zwykłych książek z ebookami lub audiobookami.

Kamil Pieczonka

Jest sobie taka aplikacja Flipboard, początkowo byłem nią wręcz zafascynowany, bo podawała treści jak prawdziwa papierowa gazeta w bardzo przystępnej formie, ale znudziło mi się zaglądanie do niej po tygodniu. Dzisiaj jak mam coś przeczytać w sieci to robię to na komputerze, bo wielkość ekranu ma znaczenia. Ale jeśli miałbym wybierać najlepszą metodę czytania prasy to byłaby to forma audiobooka. Jeszcze rok temu nie byłem przekonany do słuchania książek, dzisiaj nie wyobrażam sobie bez nich drogi do pracy. Prasa w formie audio, czyli takie radio ale z doborem wiadomości na podstawie moich preferencji to jest to co by mnie na dzień dzisiejszy zadowoliło i za co byłbym skłonny zapłacić.

Konrad Kozłowski

Podobnie jak Marcin, twierdzę, że prasa powinna być w miarę możliwości odskocznią od ciągłego wpatrywania się w ekran. Większość tytułów – National Geographic czy PSX Extreme – czytuję w papierowym wydaniu, pozwalając sobie na trochę odpoczynku od wszelkiej elektroniki. Są jednak okoliczności, w których nie jest to możliwe, ale wciąż chciałbym zapoznać się z danym artykułem czy wywiadem. W sferze marzeń pozostają spełniające moje (podstawowe) oczekiwania aplikacje na smartfona i tablet, cieszę się za to z publikacji w wersji dla czytników, dzięki czemu można odsapnąć od LCD-ków i innych OLED-ów choć na chwilę. Co przeszkadza mi w aplikacjach? W niektórych brak trybu ofline z prawdziwego zdarzenia czy brak opcji dostosowania rozmiaru tekstu. Dziwię się też nieobecności schowka z tekstami na później, który zsynchronizują się na innych urządzeniach czy w przeglądarce. Jeśli prasa ma wykonać krok naprzód i konkurować z portalami, to takie funkcje są niezbędne.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    O, Jakup Szczesny nie czyta :D

  • mleczaj wełnianka

    To prawda – czytanie prasy papierowej to co innego niż wpatrywanie sie w ekran. Dla mnie czytanie długich tekstów na smartfonie jest po prostu męczące – prasa papierowa nie ma tego ograniczenia.
    Konsumpcja treści na smartfonie w moim wydaniu była często bardzo powierzchowna – syndrom TL – DR. Jak biorę gazetę do ręki to on zupełnie nie występuje. Smartfon nie sprzyja koncentracji. Włącza jakiś tryb multiskaningu który dla nas ludzi wcale naturalny nie jest…

    Druga sprawa to zawartość. Papier bywa przygotowywany znacznie staranniej i na wyższym poziomie.
    Po długim czasie odwrotu od fizycznych periodyków zacząłem do nich powracać – oczywiście wszystko zależy od treści choć zasadniczo wole nawigować po papierze niż np po czytniku.
    Także w wypadku ksiażek.

    • Ja mam wrażenie, że papier będzie takim winylem przyszłości. Dziś jest boom na płyty winylowe, bo są cool, retro, hipsterskie i w ogóle. Za kilkanaście lat podobnie sytuacja może wyglądać z książkami papierowymi. Będą drogie, droższe niż ebooki, ale przez to elitarne i ekskluzywne. To wbrew pozorom nie jest zła wizja :) IMHO papier pozostanie nieśmiertelny w tej formie.

    • Sławomir Kubicz

      Taaak… Pytanie współlokatorki Michael Burnham w trzecim odcinku Star Trek Discovery na widok „Alicji w krainie czarów”: „-Czy to jest książka?” :)

  • Alot

    Portale i magazyny internetowe wyłącznie na ekranie komputera i tylko w godzinach ‚pracy’.
    Nie zamierzam czytać na smartfonie, oczy są ważniejsze niż wiadomości.

    Żeby przetrwać, a nawet rozwijać się w cyfrowych czasach, trzeba przede wszystkim zadbać o TREŚCI.
    Jeśli będą wartościowe, użytkownik przyjdzie i zostanie na dłużej. Ba, zawoła innych.
    Żeby przetrwać, trzeba też przestać się rozdrabniać – aktywność w social mediach powinna być ukierunkowana na przeniesienie ruchu do serwisu. Komentarze i lajki nie mają znaczenia, jeśli nie mają odzwierciedlenia w statystykach strony. A jak wykazały badania, ok 70% ludzi NIE WIE skąd pochodziły informacje przeczytane w kanałach społecznościowych, ergo, nie wiąże ich z marką wydawcy, ergo wydawca nie ma ŻADNEJ korzyści z tego, że cokolwiek publikuje w socjal mediach.

    • To odwieczny problem mediów. Widzowie lubią sieczkę – media serwują sieczkę. Na wartościowym contencie trudno zrobić ruch i pieniądze. Stąd postępująca od wielu lat tabloidyzacja. Dziś jesteśmy na takim etapie, że wszelkie inicjatywy dziennikarskie „na wysokim poziomie” są witane z okrzykami radości, a koniec końców nikt za nie nie płaci i ich nie wspiera. Konsumenci mediów przyzwyczaili się do tego, że są one darmowe, efekt widzimy wokół siebie – Onet, WP, o2 itd. to tylko wycinek tego krajobrazu

    • Alot

      Pogoń za odbiorcą to żaden argument, bo oznacza, że wydawca popełnił błąd na samym początku, gdy planował przedsięwzięcie.
      Wydawca musi mieć odwagę wyznaczać kierunki, bez tego nie ma mowy o sukcesie.

    • Radek

      Nie powiedziałbym, że „musi”. Właśnie wcale nie musi, żeby osiągnąć sukces. Niestety…

    • Konrad Kozłowski

      Oczywiście, ale te treści muszą też być odpowiednio podane – mam wielką ochotę na zestaw dobrych tekstów z jednego czy drugiego tygodnika (ew. dodatku do dziennika), ale niech to będzie fajnie przygotowane w wersji dla czytnika czy tabletu. Przeglądanie www albo PDF-a nie wchodzi w grę.

  • Adi

    Wydawcy przyszłości muszą być dostosowana do coraz większego tempa życia – myślę tu o inteligentnym streszczaniu artykułów do kilku zdań (+ pełna wersja dla zainteresowanych) oraz o technologii text-to-speech, by asystent czytał te streszczenia np. podczas jazdy samochodem. Takie spersonalizowane interaktywne radio informacyjne sterowane głosem.

    • Zalążki tego już istnieją, ale mam wrażenie, że dotąd nikt nie zrobił tego dobrze. Onet próbował, ale ciągle daleko takiemu rozwiązaniu do ideału. Pytanie, na ile prasa się w tak interaktywnej formie może odnaleźć i, przede wszystkim, na ile opłacalna będzie inwestycja w takie formaty.

    • Adi

      Technologia streszczania artykułów i text-to-speech już jest i to za darmo! (Speech Synthesis API, Lakon Adama Dudczaka) Tylko trzeba połączyć te elementy w jednej apce. To nie jest wielka inwestycja.

  • @rtur

    Myślę, że tak jak telewizja nie wyeliminowała radia, a smartfony nie uśmierciły zwykłych komórek (rzadko, ale jednak jeszcze się je widuje) tak postęp technologiczny nie oznacza końca papierowej prasy/ literatury.

    • Konrad Kozłowski

      Oczywiście, że nie, ale jeśli nawet te najbardziej poczytne tyuły liczą na coś więcej, niż stanie się niszą, to muszą się dostosować do realiów.

    • Alot

      Te najbardziej poczytne wyznaczają kierunki. Nie grozi im więc niszowość.

      Pułapką, ale do uniknięcia, jest głupia pogoń za nowym czytelnikiem za wszelką cenę. I tutaj niestety najwięcej mediów polega, bo to jest wskaźnik niemiarodajny, choć atrakcyjny dla nierozgarniętego ekonomicznie reklamodawcy.

  • zenek73

    Pocket z wysyłką na Kindle. I raz w tygodniu Polityka na papierze.

  • novos7

    Mam nadzieję, że tradycyjna prasa nigdy nie umrze. Niestety to, co stanowi obecnie jej alternatywę mnie nie satysfakcjonuje. PS: Czy redakcja Antyweb nie mogłaby zatrudnić korektora? Albo wziąć jakiegoś studenta na staż?

    • Alot

      Rób to co ja – nie czytaj autorów, którzy brakiem szacunku do języka ojczystego, okazują brak szacunku dla czytelnika.
      Zostaje niewiele, bo dobrze i poprawnie piszących na AW jak na lekarstwo, ale to jedyna metoda.

  • dartop

    Brakuje epapieru o wielkości gazety, tak aby przy śniadaniu mozna było wziąć i poczytać

  • Janosiq

    Problemem prasy analogowej (papierowej) jest fakt, że finansowana jest w głównej mierze z reklam. A tych na papierze co raz mniej. Brak reklamy wymusza zmiejszenie nakładu. Mały nakład powoduje, że medium nie jest interesujące dla reklamodawcy.
    Na dzisiaj nr 1 to fakt z 350 tys nakladu.
    Wyborcza niecałe 200 tyś., Rzepa – niecałe 100 tyś. Super Expres coś pomiędzy.
    Wydaje mi się, że wydawcy przespali start internetu.
    To czego mi osobiście brakuje to dostarczenie gazety pod drzwi. Dystrybucja w Polsce leży i kwiczy. Od zawsze.
    Z drgej strony gazeta ma same plusy. Jakość treści stoi na zdecydowanie wyższym poziomie niż w sieci.
    Jeśli coś zostanie wydrukane, to już zostanie. W sieci: dzisiaj czytam jakiegoś newsa a jutro już go nie mogę znaleźć.
    Najważniejszy argument, dla mnie, przemawiający za drukiem:
    NIKT NIE WIE CO CZYTAM. Mam swoją prywatną, niepodglądaną przez nikogo sferę. Zobaczycie, jeszcze zatęsknimy za prywatnością…

    Ponieważ to portal technologiczny, to muszę napisać jeszcze jedną ważną rzecz. Na dzień dzisiejszy za produkcje gazet odpowiada niesamowita technologia. To tony stali sterowane światłowodami z precyzją znaną z laboratoriów i wypluwające z siebie np. 90.000 tyś. egzemplarzy gazety na godzinę. Kosmiczna technologia. Połączenie Gutenberga z Gwiezdnymi Wojnami. Dosłownie.

  • DP

    Oczywiście, że przyszłość prasy to elektroniczne wydania i paywalle. W dającej się przewidzieć przyszłości papier raczej nie zniknie, ale nakłady poszczególnych tytułów będą systematycznie maleć, aż do momentu, gdy redakcje będą zmuszone zadać sobie pytanie czy to ma sens, czy trzeba jednak wejść w dystrybucję cyfrową już na całego.
    Pokolenie internetu nie kupuje gazet. Przyjrzyjcie się w jakim wieku są ludzie trzymający w ręku gazetę – zwykle to osoby w średnim i starszym wieku, młodzież wybiera internet, smartfona, czytnik.

    Dystrybucja cyfrowa ma jednak jeden problem, a jest nim PDF. To jest format, który nadaje się do druku, a nie do czytania. Nie lubi się z czytnikami, na mniejszych ekranach przeglądanie pdf-ów to katorga itd. itp. Elektroniczne wydania muszą przybrać inną, bardziej przystępną dla czytelnika formę. Być może jakieś dedykowane aplikacje? Może po prostu paywall na stronie internetowej? W każdym razie, jaki kierunek by nie został obrany, jedno jest pewne – tradycyjną prasę czeka upadek i jest to już tylko kwestia czasu.

  • compuserv

    Od początku zabawy z gadgetami do czytania używam tabletu a do dzwonienia telefonu. I tak jest do dzisiaj.
    Tablet służy mi też do oglądania filmòw, TV i radia. Telefon to ròwnież nawigacja, foto, komunikacja w szerokim znaczeniu.
    Telefon ma 5,5 a tablet 9,7 cala (4:3).