Usługi zaczynające się słowem “Cloud” przechodzą ostatnio ciężki okres jeśli chodzi o ilość negatywnych przykładów ich działania, wczoraj Techcrunch opisał sytuację z 2007 roku kiedy to firma zajmująca się backupem online zaliczyła dużą awarię która spowodowała utratę danych pond 7 tysięcy klientów (według CEO Carbonite dane klientów zostały przywrócone z backupu aczkolwiek są tacy którzy utracili je bezpowrotnie).
Dlaczego sprawa opisywana jest dopiero teraz skoro całe wydarzenie miało miejsce w 2007 roku? Wszystko wyszło na jaw przez pozew jaki firma świadcząca usługi backupu online złożyła w sądzie przeciw dostawcy sprzętu (którego wini za całe to zdarzenie).
Myślę, że tego typu sytuacje powinny być szeroko opisywane i komentowane po to aby nie zachwycić się kolejnym trendem, który jest tak naprawdę nową nazwą na to co już w internecie istnieje od dłuższego czasu (ze wszystkimi wadami i zaletami takich rozwiązań). Mowa tutaj oczywiście o Cloud Computing i moim zdaniem zbytnio entuzjastycznym podejściu do tego zagadnienia.
Można wiele mówić o zaletach usług online o tym jak bardzo ułatwiają nam one pracę, pomagają zaoszczędzić pieniądze czy też zoptymalizować wiele niepotrzebnych czynności. Zawsze jednak warto zwracać uwagę na to z jakim partnerem biznesowym współpracujemy. Powyższy przykład w właściwie wpadka nie dotyczyła małej firmy lecz biznesu w który ktoś zainwestował 50 milionów dolarów. Z drugiej strony w komentarzach można wyczytać, że firma ta zaopatrywała się u dostawcy który wcześniej już była znany z problemów ze swoim sprzętem.
Wydaje się więc, że zajmujące się usługami online (hosting, dokumenty, usługi na licencji SAAS) firmy powinny być całkowicie transparentne jeśli chodzi o to z kim współpracują, kto jest ich dostawcą sprzętu, jak wygląda ich infrastruktura itp. Takie informacje powinny być dostępne dla klientów aby firma mogła przedstawiać siebie jako wiarygodnego partnera.
Z drugiej strony czy klient ma spędzać teraz godziny czasu na analizowanie wszystkich możliwych elementów infrastruktury usługodawcy?
Zagrożeniem dla całej teorii związanej z Cloud Computing jest to, że hasła tego jak to zwykle bywa może używać każdy, od znanych i renomowanych firm takich jak IBM do początkujących startupów, które chcą wypłynąć na fali nowego i coraz bardziej medialnego hasła “Cloud..”.
PS. Dodam, że nie jestem przeciwnikiem rozwiązać online hostowanych przez zewnętrzne firmy (wręcz przeciwnie), sam z wielu takich korzystam. Nie są one jednak idealne i niosą ze sobą zagrożenia, o których warto głośno mówić.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Carbonite może zwijać interes :/
Wszystko wiąże się z ryzykiem: prowadzisz dziennik papierowy – możesz go zgubić, lub może spłonąć w czasie pożaru domu. Nawet google może mieć awarię, a i własne zarządzanie dedykiem nie gwarantuje bezpieczeństwa. Komputer domowy też może zostać zniszczonym. Ryzyko zawodowe niestety.
Jedyną radą w przypadku Cloud Computing jest wybieranie właśnie profesjonalnych firm z długim stażem, jednak jak już powiedziałem i to nie daje nam stu procent poczucia bezpieczeństwa.
Pierwsze, co rzuca się w oczy na stronie carbonite, to ten zasmucony pan. Czyżby to był ich klient ? :)
Mam wrażenie że nie bardzo wiesz jakie Cloud Computing ma znaczenie i co tak naprawdę oznacza. To nie tylko “hostowanie online” (choć offline chyba nie istnieje :-)), to przede wszystkim elastyczność. Niedościgniony wzór obecnie to Amazon Web Services, który zrewolucjonizował cały rynek. Łatwo wyobrazić sobie dlaczego to tak ważne na przykładzie animoto.com, które potrzebowało w ciągu 3 dni 3000 serwerów z ich aplikacjami. Jeśli miałbyś budować rozwiązanie hardwarowe to telefon do Dell lub HP z prośbą o zamówienie 3500 serwerów rozczarował by niejednego, po określeniu terminu dostawcy, a przede wszystkim ceny. Elastyczność Cloud Copmputing oznacza że wynajmujesz liczbę serwerów na teraz i płacisz za transfer, obciążenie servera, moc servera, dane ale tylko przez czas w którym potrzebujesz tej ilośći serverów. TO właśnie jest największy plus i bez tego trudno docenić Cloud Computnig. A z trendami najczęściej jest tak że najczęściej z nimi są korzyści, zarówno dla klientów jak i tych którzy będą pierwsi. Ani Amazon, ani Microsoft ze swoim Azure, ani Google nie robili by tyle dla Cloud gdyby tylko chodziło o “hostowanie onlie”. Wikipedia IAAS, PAAS, SAAS to trendy które na zawsze zmienią świat rozwiązań internetowych a startupom pozwolą na wejście w świat skalowalnych rozwiązan od pierwszego dnia używania Cloud Computing.
@Damian Świderek:
ależ ja doceniam potencjał i go rozumiem, można jedna wejść w świat skalowanych rozwiązań które dadzą dupy na drugi dzień a danych będziemy szukać miesiącami – dlatego bo ktoś powiedział, że on teraz Cloud computing robi.
Można przytaczać przykłady Amazona czy IBM-a – tylko takich firm które potrafią coś takiego zrobić i gwarantować jakość jest 5, a następne 1000 już mówi o tego typu usługach. Tylko na to zwracam uwagę aby się nie zachłysnąć chmurą za 50 PLN miesięcznie
@Grzegorz
Napisałem to jako dopełnienie twojej opinii. Dla jasności, podsumowując :
duży Cloud Coputing do dupy nie jest, a mały i tani do dupy najczęściej jest ;-)
Nie moge sie zgodzic z sugestia, ze cloud computing i uslugi oparte o tego typu technologie sa w jakis sposob mniej bezpieczne od rozwiazan in-house. Oczywiscie tego typu uslugi nie sa pozbawione ryzyka, ale w przypadku tej konkretnej awarii nasuwa sie pytanie, czy bezpieczniejsze byloby przechowywanie kopii na stojacej na uboczu maszynie zarzadzanej przez wpadajacego po godzinach informatyka.
Cloud computing i SAAS oczywiscie nie sa panaceum na wszelkie problemy, ale znaczaco obnizaja malym firmom koszty skorzystania z zaawansowanych uslug informatycznych. Doskonalym przykladem sa Amazon Web Services, dzieki ktorym malutka firma moze sobie w miare chwilowych potrzeb wykorzystac globalny sytem dystrybucji plikow za pare dolarow miesiecznie.
Wiekszosc uslug SAAS ma abonamenty miesieczne w granicach kilkudziesieciu dolarow. Porownujac backup w “chmurze” z backupem w obrebie wlasnej infrastruktury pomijasz to, ze na backup w obrebie wlasnej infrastruktury trzeba najpierw wydac z gory kilka/-nascie/-dziesiat tysiecy. Wykorzystanie tego typu uslug to nie jest decyzja pomiedzy lepszym, a gorszym, lecz pomiedzy akceptowalnym kosztowo, a nieosiagalnym.
kluczowe argumenty “na obronę” cloud computingu już padły więc nie będę sie powtarzał. Warto jednak dodać, ze taki profesjonalny. Cloud Computing uwzględnia też automatyczna replikacje pomiędzy kilkoma DataCentre więc stabilność takiego rozwiązania jest nieporównywalnie wyższa niż przy “klasycznym hostingu”. Niestety 100% SLA nie kosztuje 0.001% więcej niż SLA na poziomie 99.999%