2

Ten stolik rozpoznaje postawione na nim napoje, a następnie… A to już sami musicie zobaczyć!

Czasem ludzie lubią rzucać różnymi pomysłami, ale tylko po to, żeby puścić wodze fantazji i oddać się dyskusji, której jedynym celem jest zabicie odrobiny czasu. Może warto podać jakiś przykład, który najlepiej ukaże bezzasadność realizowania wszystkich bzdur, jakie mogłyby nam przyjść do głowy?

Co powiecie na stolik, który nasłuchuje dźwięków z otoczenia i na ich podstawie dobiera dla nas odpowiednią muzykę, tzn. taką, która pasuje do aktualnie spożywanego przez nas napoju? Bzdura, prawda? Nikt by tego nie zbudował, bo niby po co? Skoro zgadzamy się co do tego, że się zgadzamy… to najwyższa pora wspomnieć o projekcie zrealizowanym przez ludzi z Denmark’s Copenhagen Institute of Interaction Design. Pewnie domyślacie się już co to będzie?

Classyfier

Zgodnie z opisem na stronie CIID, Classyfier to stolik, który wykrywa napoje konsumowane przez ludzi znajdujących się w pobliżu. Robi to dzięki wbudowanemu mikrofonowi, umożliwiającemu wyłapywanie charakterystycznych dźwięków, które następnie są porównywane z katalogiem wcześniej wyuczonych przykładów. Koniec końców ogranicza się to tylko do trzech grup: gorące napoje, wino, piwo. Każda grupa ma swoją playlistę, w teorii idealnie wkomponowującą się do tego co pijemy, bo skoczna muzyka jest zarezerwowana dla piwka, a ta spokojniejsza dla wina. Jeśli dany utwór nam nie pasuje, możemy przeskoczyć do następnego poprzez zapukanie w stolik.

Inspiracją miała być myśl, że „inteligentne przedmioty” (smart objects) korzystające z uczenia maszynowego (machine learning) mogłyby zostać wykorzystane do poprawiania atmosfery w zależności od sytuacji. Wszystko to za sprawą czegoś naturalnego, a nie np. obsługi specjalnie stworzonego interfejsu – czyli pijemy piwo, więc muzyka sama się dostosuje, nic nie trzeba robić.

Fajna demonstracja możliwości

Chyba nie ma lepszego przykładu, który uzasadniłby następujące stwierdzenie: pewne rzeczy istnieją tylko dlatego, że mogą. Nikt tak naprawdę tego nie potrzebuje, a faktyczne zainstalowanie takiego stolika w swoi domu mogłyby się okazać zwyczajnie uciążliwe. To, że dwie szklanki o siebie lekko uderzyły, nie jest zawsze równoznaczne z chęcią słuchania muzyki… Jednak coś mi się w tym podoba. Tylko co…

Dochodzę do wniosku, że moje odczucia w związku z tym projektem są pozytywne, ponieważ to świetna demonstracja uśpionego potencjału internetu rzeczy połączonego z uczeniem maszynowym. Możemy zrealizować mnóstwo ciekawych pomysłów (równiez dizwnych), bo napotykamy na coraz mniejsze ograniczenia natury technicznej. Poza tym, to nie jest przykład kolejnego naciągania ludzi na bzdurne, przesadnie drogie wynalazki, bo twórcy potraktowali to bardziej jako żart, ew. demonstrację możliwości z przymrużeniem oka. Takie rzeczy mogą być inspiracją dla czegoś bardziej dopracowanego, co być może okaże się prawdziwym hitem… bo ludzie faktycznie nie zawsze wiedzą, że czegoś chcą, dopóki się im tego nie pokaże.

Źródło 1, 2

  • @gracjangk

    W miejsce demonstracji mam czarne pole.

  • Morski Morświn

    Hot dog… not hot dog :-D