27

Projekt CityTree oczyszcza powietrze… mchem

Do czego można wykorzystać mech? Słyszałem o kilku zastosowaniach: od budowlanki, przez kuchnię i rolnictwo po kosmetologię, ale nie przypuszczałbym, że ta roślina może się stać pogromcą smogu. Tak, smogu. Jeśli wierzyć ekipie z Green City Solutions, mech należy wprowadzić do miast, by oczyszczał powietrze, którym oddychamy. Niemiecki startup nie poprzestał jednak na tym, że chce sadzić te organizmy w parkach czy między budynkami - powstała instalacja o nazwie CityTree. Instalacja, która może przynieść naprawdę duże pieniądze.

CityTree to projekt, który wygrał Smogathon. W niedzielę pisałem, że odwiedzam imprezę organizowaną w Krakowie. Kilkadziesiąt zespołów przez dobę dyskutowało z mentorami, by opracować lub dopracować swój pomysł na biznes związany ze zwalczaniem smogu. Po tej wytężonej pracy poznaliśmy finałową dziesiątkę, która wczoraj prezentowała swoje projekty przed większą publicznością. Muszę przyznać, że koncepcje były bardzo zróżnicowane: jedni postawili na czujniki i dane, inni na oczyszczanie powietrza w domu, był i nowoczesny piec (ten ostatni akurat jest gotowy), nie zabrakło aplikacji. Poziom prezentacji? To chyba temat na osobny wpis, bo kolejny raz okazało się, że mieć pomysł to nie wszystko – trzeba umieć go jeszcze sprzedać. A niektórym zespołom się to po prostu nie udało. Dodam, że sprawa ma znaczenie, ponieważ to m.in. od prezentacji uzależniona było, kto zgarnie nagrodę główną, czyli sto tysięcy złotych.

Wygrała niemiecka ekipa Green City Solutions i wygrała zasłużenie (chociaż przewaga punktowa nad kolejnym projektem była ponoć znikoma). Startup nie tylko ma ciekawy produkt (tak, już to mają), nie tylko spiął wszystko w całość i wie, jak zarabiać na CityTree, ale też zaprezentował się z naprawdę dobrej strony – to było profesjonalne, widać, że szef firmy wcześniej występował na dużej scenie, że wie, kiedy sprzedawać konkrety i w jakim stopniu, płynnie przechodził do kolejnych podpunktów opowiadając w mniej niż pięć minut o swoim pomyśle. Zwięźle, treściwie i z biznesem opisanym w sposób przystępny. A pewnie nie jest łatwo wyobrazić sobie, że ktoś opowie nam, jak chce zarabiać na mchu pakowanym do miast…

Idea CityTree to tworzenie wolnostojących instalacji o wysokości czterech metrów. Mówimy o czymś w rodzaju ściany roślinnej, na której znajdzie się przede wszystkim mech. Ten ma właściwości pochłaniające i wedle słów twórcy, zjada zanieczyszczenia występujące w powietrzu – po prostu zamienia je w biomasę. Ktoś powie, że inne rośliny też to robią i ma rację, miasta walczą ze smogiem m.in. sadząc nowe rośliny. Sęk w tym, że jedne rośliny radzą sobie na tym polu lepiej, innej gorzej – wydajność ma znaczenie. To samo dotyczy rozmiaru. Wspomniana ściana z mchu może mieć ponoć wydajność odpowiadającą 275 drzewom. Niezłe – nie tylko zajmie mniej miejsca, ale będzie też znacznie tańsza. Nie oznacza to oczywiście, że z miast będzie się można pozbyć np. parków i zastąpić je ścianami mchu oraz nowymi blokowiskami – CityTree nie jest alternatywą dla parku. To po prostu zielony filtr.

Zasięg działania wynosi ponoć 50 metrów, instalacja zasilana jest energią elektryczna pozyskiwaną z promienie słonecznych, posiada zbiorniki z wodą, którą podlewany jest mech. To dzieje się automatycznie, instalacją nie trzeba się ponoć często zajmować, jest samowystarczalna przez zdecydowaną większą część roku. Ale na mchu sprawa się nie kończy – drugim członem projektu jest Internet rzeczy: mech występuje w parze z elektroniką, sensorami, które potrafią zbierać dane i modułami umożliwiającymi ich przesyłanie. Dzięki temu można np. monitorować, jak sprawdzają się te zielone ściany. Jak na tym zarabiać? To najciekawsza część, bo rozwiązań jest przynajmniej kilka.

Kasa będzie płynąć z samej sprzedaży ścian, a koszt jednej to 25 tysięcy euro. Niby dużo, ale szybko ma się okazać, że warto w to inwestować. Kolejnym źródłem zysków może być sprzedaż powierzchni reklamowej, mech można uformować w logo jakiejś firmy. Do tego dochodzi sprzedaż zebranych danych, nie muszą one dotyczyć smogu – przecież kogoś może interesować, ile osób pojawiło się w okolicach ściany w danym dniu. Jak uczęszczana jest dana trasa. CityTree może być hotspotem, ławką, miejscem do ładowania komórki – podejrzewam, że pomysłów będzie z czasem przybywać. Oczywiście do tego potrzebne jest rozprzestrzenianie się instalacji, ale to już się zaczęło, kolejne miasta decydują się na sprawdzenie tego pomysłu. Startup wierzy, że zarobi, tę wiarę podzielają też inni, firma zgarnia nagrody i cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Dzieje się coś ciekawego – obyśmy skorzystali.

  • smog

    25 tys E (pewnie netto w Niemczech), czyli w Polsce z 32 tyś E, czyli lekko licząc 120 tyś PLN za oddziaływanie na smog na powierzchni 50m2. Patrząc z balkonu widzę, że zawiesina smogu ma jakieś 24-35 pięter na obszarze miasta i okolic. Na dziś powierzchnia Krakowa to 326 km2, Czyli aby te ściany oddziaływały na Kraków (pytanie na jaką wysokość), trzeba wydać około miliarda złotych na same ściany, aby je postawić etc polowe z tego. Czyli żeby postawić ściany, które zjedzą smog trzeba wydać 1,5mld złotych, a co jak smogu nie ma? ściany dalej będą stać? To chyba taniej wyjdzie zbudować wielką dmuchawę….

    • Nikt nie twierdzi, że to ma być jedyne rozwiązanie, że tylko mchem pokona się smog. Ale w naprawdę „trudnych” i jednocześnie ważnych okolicach warto je ulokować. Wymienię przedszkola, szkoły, place zabaw czy szpitale – w tych miejscach szczególnie warto zadbać o lepszą jakość powietrza.

    • smog

      nie no oczywiście że warto zadbać, ale nie pakując kasę w kolejny poroniony nic tak naprawdę nie dający pomysł. Czy tylko ja widzę że Panowie z Niemiec mają łeb na karku i wyczuli w smogu biznes? Nawinął makaron na uszy, za chwile jeszcze jak piszą z molestują urzędników, Ci się dadzą namówić, zrobią projekt z unijnej kasy która wróci do Niemiec, a w około piece walić będą takim samym syfem. Jestem totalnie sceptycznie nastawiony na wyłudzanie kasy pod przykrywką walki ze smogiem i dbaniem o zdrowie ludzi – to powinno być zabronione i karane. Nie trzeba mieć mentora (co za debilizm) 24 godzinnego udawania naukowców – mogli to w garażach robić było by bardziej, że niby coś wynajdą epokowego, żeby zrozumieć że tylko MPEC w jak największej części KRK, że kotły OUT w ich miejsce nowoczesne za dopłatą minimum 50% a ta 50% co musi właściciel wybecalować, na raty, które sa od podatku jeszcze odpisem w pewnym stopniu, że ograniczenie w ruchu pojazdów w okresie smogu czyli zamkniecie czesci miasta i koniec bez dyskusji, że platny wjazd do miasta dla mieszkańców z po za, że sadzenie zeleni, Maciej ja jestem z Krakowa, trochę temat czuje i pracuje w branży bardzo bliskiej temu zagadnieniu – wiem o czym mowie i jak ktoś mówi – to chociaz koło przedszkola placu zabawa postawcie ścianę mchu = kupcie to mnie trafia… Po za tym biologia i botanika – poczytaj o mchu i niskich temperaturach….

    • Blazi

      Był sierp, kosa be. Była kosa, snopowiązałka be – taki polski rozwój. Ktoś ma pomysł i do tego czelność realizacji? Zaraz znajdzie się jakiś anonim-ekspert od wszystkiego który udowodni wszystkim, że to bujda i skok na kasę, w końcu ON WIE LEPIEJ.

      A weźcie trujcie się w tym syfie dalej…

    • Jak na razie oni przedstawili konkretny innowacyjny pomysł walki ze smogiem – a jedyne co ty zrobiłeś, to napisałeś nic nie wnoszący do tematu komentarz.

      Pozostaje się cieszyć, że są ludzie, którzy chcą przeznaczyć swój potencjał i możliwości na walkę ze smogiem. To, że chcą na tym zarobić? Normalne, żyjemy w kapitalizmie. Takich ludzi trzeba promować, a Ty sugerujesz karanie kogoś kto wychodzi z inicjatywą.

      Ależ wkurzają takie komentarze jak twój.

    • smog

      Widzisz, Ty mówisz o konkretnym, innowacyjnym pomyśle walki ze smogiem, a ja mówię to jest autentyczny wał, który śmierdzi bardziej a niżeli smog w Krakowie. Ciesze się również, że są tacy ludzie jak opisałeś, sam pracuje w branży, w której realizujemy mocno innowacyjne projekty i mam dość spore doświadczenie we wdrażaniu rozwiązań, które wspomagają procesy – różne procesy. Tak się składa, że w temacie działań mających na celu zwalczanie smogu trochę doświadczenia mam, i powiem Ci tylko, że walka ze skutkami jest efektywna ale na poziomie czyszczenia ulic raz w tygodniu, bo jak pewnie się orientujesz ponownie wzbijany osad przez samochody i wiatr to taki trochę mocniejszy smog, który jakoś tak wyszło lepiej sie wdycha, a najlepiej wciągają go psy, ale to już temat na inną dyskusję. Dlatego własnie, że wiem o czym mówię, twierdzę, że ten innowacyjny i konkretny pomysł to wał na wielką skalę nic nie wnoszący do sprawy a tylko mogący wyprowadzić z miasta kupę kasy. Nie ma innego rozwiązania – nie ma a niżeli walka z przyczyną a kilka działań już opisałem. Nie ma co odkrywać ameryki na nowo i robić aplikacji do maszynki do golenia – te instalacje to taki własnie innowacyjny pomysł, który na dodatek ma wady pierwotne – wyhoduj sobie mech na srodku boiska albo go tam postaw i utrzymaj, w zimie :)

    • bobok

      Problem w tym, że mech rośnie tylko w miejscach ciemnych (bezsłonecznych) i bardzo wilgotnych, więc zastosowanie tej roślinki w przestrzeni publicznej jest naprawdę mocno problematyczne.

    • Marx

      a co najlepsze, wtedy kiedy smog jest największy, czyli w mrozy, to ściana nie będzie działać

    • Piotr Potulski

      W kwestii formalno-matematycznej, to jeżeli zasięg działania wynosi 50m to obszar objęty działaniem to 7850 m^2

    • Adrian

      Otóż to! Duży generator wiatru na Kopcu Kościuszki w Krakowie mógłby przewiać smog znad Śródmieścia, na pewno bardziej skutecznie niż mech za 120 tys. zł.

    • regoat

      A jak już smogu nie będzie to muszą dalej stać żeby dalej nie było :-D. Ale myślę że nie jest to sposób oczyszczania na wielką skalę. Od tego są wierzę które postawili w Chinach.

  • Kama

    Moss art + ogrody wertykalne + ekstensywny ogród na dachu + trochę elektroniki i programowania :) fajny pomysł, ktoś dobrze skojarzył i połączył te rzeczy i stworzył całkiem ciekawy projekt. Czekam na rozwój, może być niezłe ;)

  • Anty

    Tymczasem zamiast tego można wykorzystać już zainstalowane ekrany akustyczne, bo np. w Kielcach są takie wypełniane ziemią i obsadzone roślinnością. Wystarczy zamienić roślinność na mech i gotowe. Co istotne, są tuż przy źródle zanieczyszczeń bo przy ruchliwych drogach. Elektronika zbędna. Wystarczy w największe upały zadbać o podlewanie z przejeżdżającej drogą cysterny. Dodatkowo można zastosować żele magazynujące wodę. I efekt ten sam za 1/10 albo i mniej ceny.

    • Coś jest nie tak z tymi ekranami w Kielcach skoro już tyle lat niczym nie zarosły ;) Podejrzewam, że wypełnione piachem i kamieniami niestety…

      Sama idea tego, żeby na wszystkich ekranach pięła się roślinność typu bluszcz, wino jest super, tylko najczęściej brakuje ziemi przy ekranach, żeby cokolwiek mogło rosnąć. W Niemczech czy w Austrii za to widać, że działa to fajnie, często da się przejechać przez taki zielony tunel :)

  • mleczaj wełnianka

    a to mech na takich stanowiskach może wegetować? Zdaje mi się ze nie przepada za nasłonecznionymi lokalizacjami wiec nie wiem czy na środku placu da rade.

    • bobok

      Nie da rady. Sam mam ogródek i próbowałem przesadzić mech na nasłonecznione miejsca – po prostu usycha i tyle.
      Mech rośnie tylko w miejscu wilgotnym i bez bezpośredniego dostępu słońca, na takim placu po tygodniu będzie sucha podpałka pod grila.

    • Piotr Potulski

      Przecież mogą zrobić te ściany tak, że będą bez bezpośredniego dostępu światła, za to z kontrolowaną wilgotnością.

  • Green

    W moim odczuciu wygrał projekt na biznes a nie na realne rozwiązanie problemu smogu. Panowie wymyślili może i coś fajnego tylko te koszty: 25K EUR za postawienie ściany, potem abonament za jej utrzymanie plus jeszcze chcą zarobić na reklamach.
    Biznesowo super. Tylko niezbyt to rozwiązuje problemy naszych miast. Ściana „działa” w obrębie 50 m redukując zanieczyszczenia do 25%. By dało to odczuwalne skutki w skali np. Krakowa tych ścian musiało by być tysiące. W dodatku w zimie, w momencie największych problemów raczej ściana nam nie pomoże, bo nie liczyłbym wtedy na przyrost biomasy mchu.

    Kosztowo to jest kosmos. Cena jednej ściany to koszt 10-12 kotłów 5 klasy, każdy taki kocioł w stosunku do staroci używanych obecnie może zredukować emitowane pyły o ponad 90%. Realnie nawet więcej – kocioł będzie miał większą sprawność (więc mniej będziemy spalać). Jeśli w sezonie kocioł spala 5 ton węgla to możemy zredukować emisję o jakieś 5 kg (1 spalona tona to około 10-12 kg. emitowanego pyłu).
    Czyli jeśli zamiast ściany tą samą kasę przeznaczyć na dopłaty powiedzmy 50% do wymiany urządzeń to możemy zredukować emisję pyłów o 200 kg. Przy czym działamy długofalowo – kocioł ma zwykle 5 lat gwarancji, więc za wydane pieniądze obniżamy emisję przynajmniej o tonę. Za utrzymanie ściany natomiast trzeba płacić rok w rok (no prawie, o ile dobrze zauważyłem w prezentacji pierwsze 2 lata są free).
    Nie wiem jak się ma to do „osiągów” ściany – do takich danych niestety się nie dokopałem ale mniemam, że jednak lepszy efekt uzyskamy inwestując w wymianę kotłów. Lepiej eliminować przyczynę niż zmniejszać skutki. Choć oczywiście jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z węgla co u nas niestety obecnie będzie trudne.

    • Anty

      Ale Ci co oceniają te projekty, nie mają zielonego pojęcia o kotłach, procesach spalania, przyczynach smogu i tak dalej. Liczy się, jak wypadła prezentacja, czy biznesplan przynajmniej pozornie trzyma się kupy, czy inwestując w pierwszej rundzie finansowania, można liczyć, że w drugiej czy trzeciej turze znajdzie się frajera co to kupi i odzyska się wkład x10. Już od dawna zauważam trend, że nie jest ważne czy start-up ma ręce i nogi, produkt który da się sprzedać, i tak dalej. Nie, to nie ma znaczenia. Liczy się, jak w zawodach, kto dobiegnie dalej. Kto zaliczy więcej rund finansowania i zbierze więcej kasy. Produkt? A kogo k….. obchodzi produkt.

  • Adrian

    Bez przesady. Ponad 100 tys. zł za jedno stanowisko z mchem? Totalny odlot! Za tyle można mieć całe boisko mchu. Mam nadzieję, że żaden samorząd nie będzie tak głupi, by wydawać chorą kasę na niemiecki mech.

    Natomiast ciekawie wygląda platforma LookO2.com – mają darmową mapę jakości powietrza i aplikację na iOS.

  • Pomysł bardzo ciekawy, ale pytanie czy potrzebna jest rzeczywiście tak duża kwota do stworzenia podobnych ścian. Wiemy nie od dzisiaj, że na zachodzie nie dba się o oszczędności, więc cena trochę powala i jak już niektórzy zauważyli, jest niewspółmierna, do ilości potrzebnych ścian w miejscach o największym natężeniu smogu. Chociaż z drugiej strony, biorąc pod uwagę wymagania mchu, możliwe, że bez elektroniki i specjalnego systemu nawadniania nie byłaby możliwa jego uprawa na takich ścianach. Z drugiej strony zastanawiam się czy nie byłoby lepszym rozwiązaniem, stworzenie małego skrawka lasu z zadaszeniem na dachach budynków, z własnym mikroklimatem i oczkiem wodnym, w którym pływałyby karpie goi etc. Chociaż tutaj znów przydałby się system odpowiedniej filtracji, żeby nie stworzyć wylęgarni komarów :)

    • surreality_show

      Coś czuję, że za długo to by te karpie tam się nie ostały ;)

    • W sumie karp, to karp :D Chociaż z drugiej strony takie coś byłoby tylko na dachu budynku, do którego zwykły człowiek nie miałbym dostępu. Np. na dużych biurowcach. Generalnie musiałyby być to budynek, w któym nikt nieupowążniony nie może wejść sobie it tak na dach :) Chyba, że ochroniarze podwędziliby ryby, jak w słynnym „Misiu” – parówki :D

    • surreality_show

      Biorąc pod uwagę, że u mnie w korpo giną regularnie sztućce to wszystkiego się idzie spodziewać ;)

    • Mówią, że praca w korporacji, to odmienny stan umysłu :D

  • Mariusz Chrobot

    a gdzie ten mech jest wykorzystywany w rolnictwie? :) dobra opcja byłaby do obór, bo krówki cenią sobie wygodę. dają wtedy więcej mleka.

  • Gosia

    Hm, ok wszystko pięknie, ale zastanawiam się jak taki mech i urządzenie przetrwa zimę? No i czy działa zimą, kiedy to smog jest największy? Nie jestem botanikiem i bilogiem ale nie sądzę by mech rosnący w takiej formie się sprawdził w kraju ,w którym temperatury spadają poniżej zera nawet na kilka tygodni, a słońce operuje za słabo by dać odpowiednią moc bateriom słonecznym aby wytworzyły odpowiednie ciepło dla roślin. Jak dla mnie zbyt kosztowna zabawka jak dla Polskich miast.