Chrome coraz cięższy, a Google zadba, że i tak go nie zmienisz. Firefox nową Operą?

Ostatnie zmiany w Google Chrome nie nastrajają optymistycznie. Jak słusznie wspomniał we wczorajszym artykule Grzegorz Marczak, wszystko wskazuje na to, że obecnie rozwój Chrome idzie w kierunku dokładania nowych funkcji, a nie optymalizacji, tak jak to było na początku. Na początku większość osób przesiadających się na Chrome z innych przeglądarek, robiło to dlatego, że Google zaproponował inne podejście – zamiast mnogości funkcji postawił na minimalizm, prostotę i szybkość. Wszystko wskazuje na to, że strategia została całkowicie zmieniona. To nie byłby największy problem, gdybyśmy wciąż mieli wybór. Google już od jakiegoś czasu podejmuje próby, aby nas tego wyboru pozbawić.

Google wkłada ogromny wysiłek w promocję Chrome. Użytkownicy przeglądarki Google mogą nie zdawać sobie z tego sprawy, wystarczy jednak przełączyć się na kilka dni na inną przeglądarkę, żeby zaatakowały nas reklamy: „Przejdź na nową, szybką przeglądarkę Chrome” i tym podobne. Dla przykładu poniżej dwa zrzuty ekranu strony speedtest.net, jeden wykonany w przeglądarce Chrome, drugi w Operze.

Sam jako użytkownik Chrome, byłem zaskoczony jak wiele reklam tej przeglądarki mnie omija. Zobaczyłem je dopiero kiedy zacząłem korzystać z Firefoksa. Ale to nie wszystko. Podczas pobierania blisko połowy oprogramowania, którego używam na co dzień, jestem zachęcany do instalacji Chrome. Kilkakrotnie spotkałem się z propozycją instalacji Chrome, podczas pobierania wtyczki Flash, ze strony Adobe.com. Oczywiście ptaszek wyrażający chęć do instalacji Chrome wraz z Flashem (po co, skoro Chrome przecież zawiera Flash w sobie) był domyślnie zaznaczony i jeśli komuś omsknął się palec, albo przez nie uwagę od razu kliknął pobierz, mógł się „cieszyć” przeglądarką Google na pulpicie. Nie wiem jak was, ale mnie zaskakuje takie podejście Google do swojego produktu. Firmy, która stawia na wysokie standardy, dbałość o użytkownika, oddzielanie reklam od treści etc. Sprawia wrażenie wciskania na siłę. Pomyśleć, że w 2008 roku sam namawiałem do instalacji tej przeglądarki, a reklam jeszcze wtedy w zasadzie nie było.

Nie dziwi mnie więc wcale, że przy ogromnych wysiłkach potentata internetowej reklamy, jakim jest niewątpliwe Google, Chrome osiągnął status drugiej najpopularniejszej przeglądarki na świecie, o czym również wczoraj pisał Michał Majchrzycki. Michał pyta, czy to skutek tego, że Chrome jest po prostu dobry, czy kwestia marketingu. Jakiś czas temu wskazałbym to pierwsze, dziś skłaniam się ku drugiemu.

Wydawałoby się, że w sumie każdy może się reklamować, nie ma w tym nic złego, a użytkownicy i tak wybiorą to co im najbardziej pasuje. Tak przynajmniej powinno być w dobie przyjętych standardów. Niestety wiele wskazuje na to, że tak nie jest. Już spieszę wyjaśnić co mam na myśli.

O ile Opera zawsze sprawiała problemy w kontekście produktów Google, o tyle Firefox był zawsze przez Google lubiany i wspierany. Przez większość czasu współistnienia na rynku Firefoksa i Chrome, wszystkie strony Google działały identycznie na obu przeglądarkach. Obawiam się, że ten czas już minął. Skoro Chrome stał się drugą najpopularniejszą przeglądarką na świecie, może sobie pozwolić na znacznie więcej. Pierwsze symptomy już widać.

Różnice w działaniu Chrome i Firefoksa można znaleźć w nowej wersji Google Reader. Kiedy w Chrome klikniemy środkowym przyciskiem na strzałeczkę po prawej stronie nieprzeczytanego elementu w widoku listy, lub na tytuł artykułu w widoku rozwiniętym, zostanie otwarta nowa zakładka w tle, a element zostanie oznaczony jako przeczytany. Tym sposobem można otworzyć kilka interesujących nas artykułów nie opuszczając Czytnika i nie gubiąc się, co już zostało otwarte. Identycznie było w starej wersji czytnika. Kiedy postąpimy jednakowo w przeglądarce Firefox, strona owszem, zostanie otwarta w tle, ale nie zostanie oznaczona jako przeczytana. Nie ma sposobu aby w Firefoksie otworzyć stronę w tle i oznaczyć ją jako przeczytaną, tak jak to było do niedawna i jest nadal w Chrome. Ja przynajmniej takie metody nie znam.

Obraz pochodzi z http://portable-soft-games.blogspot.com/2008_09_01_archive.html
Ktoś powie, że to drobiazg, nieistotny szczegół. Na razie tak właśnie jest… ale ten sam problem z oznaczaniem przeczytanych w Readerze ma Opera, a jak obsługa usług Google w Operze wygląda wiadomo nie od dziś, mówiąc krótko – słabo. Z resztą, taki drobiazg wystarczył, żebym nie zastanawiając się dłużej, zamknął FF i odpalił Chrome, dopiero po jakimś czasie przyszła refleksja – od takich drobiazgów się zaczyna, aby użytkownicy nagle nie podnieśli protestów, aż za jakiś czas okaże się, że Firefox ma podobne problemy z obsługą usług Google jak Opera, czyli jednym słowem, dla każdego użytkownika usług Google się nie nadaje.

Dodatkowo, zaczynam się zastanawiać skąd wynikają problemy Opery z usługami Google. Jak to możliwe, że producent najdłużej istniejącej na rynku przeglądarki oraz najpopularniejszej przeglądarki mobilnej, posiadającej przeszło 140 mln użytkowników, nie jest w stanie zapewnić poprawnego działania jednych z najpopularniejszych usług w sieci. Wydaje się, że gdyby obu stronom zależało na tym, to wszystkie webaplikacje Google powinny śmigać również w Operze.

Czas odrobinę zrównoważyć opinię, żeby nie wyszło na to, że uważam Google za samo zło. W końcu Google zrobił również wiele dobrego dla rozmaitych standardów w sieci. Nie staram się też oceniać całokształtu twórczości firmy  Mountain View. Jestem wielkim fanem Google+, na którym udzielam się chętniej i aktywniej niż na Facebooku. Po prostu uważam, że droga obrana przez Chrome jest niepokojąca, na razie to pierwsze symptomy, które nie oznaczają jeszcze zagłady, ale skłaniają do myślenia. Sam Gmail ma przeszło 260 milionów użytkowników. Zintegrowanie wszystkich serwisów Google, w jeden wielkie ekosystem, którego centrum jest Google+, zsumowanie wszystkich użytkowników da nam niemałą liczbę. Jeśli jedynym sposobem aby wykorzystać w pełni to co oferuje Google, będzie używanie jego przeglądarki, będzie to bardzo poważny cios w standardy i wolność wyboru i znacznie większy lock-in, niż mogliśmy zaobserwować kiedykolwiek wcześniej, nie wybiegając nawet myślami daleko w przód, kiedy G+ ma szansę zdobyć znacznie większą popularność.

Jak wspomniałem na początku, wybrałem Chrome, bo chciałem minimalizmu i szybkości. Chciałem czegoś nowego. Nie przyciągnęła mnie w 2008 roku ani mnogość funkcji, ani reklamy, bo ich wtedy zwyczajnie nie było. Teraz Chrome wchodząc do mainstreamu wydaje się powtarzać grzechy swoich poprzedników, dodając ponadto kilka nowych od siebie. Nie kieruje mną chęć bycia hipsterem, który używa zawsze najmniej popularną przeglądarkę i to jest cel sam w sobie. Ale nie potrzebuje by moja przeglądarka miała możliwość podłączenia pada do gier, żeby miała 100 różnych rozszerzeń, które do tej pory można było zastąpić zwyczajnie osobnymi aplikacjami albo bookmarkletami. Potrzebuję dokładnie tego, czym Chrome był na początku, skoncentrowania się na tym co w przeglądarce najważniejsze – sprawne wyświetlanie stron. Dla mnie to wystarcza. Tym bardziej jako użytkownik usług Google nie chce być zmuszany do wyboru jedynej słusznej przeglądarki, chociażby dlatego, że coraz bardziej podobają mi się zmiany w Firefoksie czy Operze 12.

Zdjęcie z nagłówka pochodzi z made-in-china.com a zestawienie ikon przeglądarek z portable-soft-games.blogspot.com.

» «
  • http://redlog.plhttp://radziu.jogger.plhttp://flickr.com/photos/radzio/http://radzio.blip.pl/http://www.lastfm.pl/user/radzio/http://www.google.com/profiles/radoslaw.piekarz Radek Piekarz

    Nie chcę wywoływać jakiegoś flamewar, ale dla… o ile ludzie narzekają na FF to mimo wszystko przy większej (mówię o ilości +30) spisywał i spisuje się lepiej, o Operze nie wspominając. Po drugie nie chcę, aby Google AŻ tyle o mnie wiedział, wystarczy mu mój mail, statystyki stron, reklamy etc. Nie chcę aby wiedział wtedy wszystko co robię w sieci (nie wierzę, że jakichkolwiek danych nie wysyła w private mode).

    Także w tej chwili uzywam FF jako główną przeglądarkę, Operę i Chrome jako awaryjne przy czym ostatio Opera bardzo się mi spodobała ;)

    • spamerman

      „nie wierzę, że jakichkolwiek danych nie wysyła w private mode”

      I słusznie. Pamiętajcie robaczki, że G nie wciska bezinteresownie tej przeglądarki wszędzie gdzie tylko może.

  • Gadzinisko

    Jakiś czas temu odkryłem, że w Operze po kliknięciu środkowym przyciskiem w „strzałeczkę” w Google Readerze ona nie oznacza się jako przeczytana.

    ALE dzieje się tak, kiedy klikamy przytrzymując klawisz ctrl! Odkryłem to przypadkiem. Zanim odkryłem strefy kliknięć na gładziku Synaptica, używałem tego zamiast środkowego klawisza w netbooku.

    A w Operze lubię to, że jest raczej ewolucyjna, a nie rewolucyjna.

    • http://www.facebook.com/krzysztof.poglodek Krzysztof Pogłódek

      A ja wlasnie z tego artykulu dowiedzialem sie, ze w ogole jest taka opcja jak odznaczanie przeczytanych wiadomosci, ktore (nad czym sie czesto dziwilem) nigdy jako przeczytane sie nie odznaczaja w Operze.

      +Gadzinisko dzieki za tipsa :)

  • Marek Wojtaszek

    Używam FF od dawna, miałem ciągotki do Chrome ale nie ma dla niego paska Yoono, do tego nigdy nie zauważałem tej szybkości, którą się tak chwalili. W FF mam 12 dodatków i z tymi dodatkami przeglądarka jest wystarczająco szybka.

    Chrome, opera i reszta siedzi na dysku w celu testowania tworzonych stron.

    • Jakub Kubacki

      yoono.com masz na chrome

    • http://linkolo.pl Artur Pleskot

      Mam dokładnie tak samo jak ty. Nie mogę się odzwyczaić w FF od dodatku pozwalającego cofać się kombinacją [ctrl+tab] do ostatnio oglądanej karty. Po prostu bez tego nie mogę żyć :) Poza tym jestem związany z Firefoxem od czasów kiedy nie nazywał się jeszcze Firefox i mam do niej wielki sentyment :)

    • Filip

      W Chrome jest to domyślnie – Ctrl+Shift+T

    • Filip

      Sorry, przeczytałem „zamkniętej”, a nie „oglądanej” :)

  • Łukasz

    przy przy otwartych takich samych stronach chrome zjada ponad 200mb zasobów pamięci wiecej od ff :|

  • Maciej

    A tu jeszcze na dodatek takie coś: http://www.zdnet.com/blog/bott/firefox-faces-uncertain-future-as-google-deal-apparently-ends/4241 – jestem ciekaw, co z tego wyjdzie.

  • Veraz

    Cały artykuł opiera się o jedną pierdołę i jest po prostu kompletnie błędny.

    Autor zapomniał zupełnie że teraz wszystkie usługi Google są w kompletnej przebudowie, więc drobne niedociągnięcia będą się zdarzać. Nie ma sensu skupiać się na szczegółach i drobnostkach skoro i tak strona zostanie zraz przebudowana.

    W centrum pomocy Google w jednym miejscu jest tak, że w jednym miejscy napisy najeżdżają na siebie i dzieje się tak tylko w Chrome! W pozostałych przeglądarkach wyświetla się prawidłowo. Tak więc spiski autora są niedorzeczne. A co do Opery to ona ma raptem 1% (według część statystyk nawet niecały) więc co się dziwić że nie jest wspierana?!

    • Jan Rybczyński

      Artykuł opiera się na wielu argumentach, części nawet nie przytoczyłem, jak choćby dema piane pod kątem Chrome. Właśnie przebudowa stron Google jest najlepszą okazją do wprowadzenia funkcji, które będą działać tylko pod Chrome. Jakby nie było żadnych zmian, a strony przestawałby działać pod FF, to też ludzie by się zdenerwowali.

      Poza tym chodzi nie o same zmiany w kompatybilności, ale o całokształt, atakowanie reklamami, coraz większą mułowatość itd. Sprowadzanie tego wszystkiego do jednego punktu to nadużycie.

  • http://wp-games.pl Puszaty

    @Janie Google stosuje tak agresywną kampanie wobec Chrome od paru lat, to nie jest kwestia ostatniego czasu. W sposób jaki opisujesz- dołączanie do innych aplikacji, reklamy na stronach. Zresztą to nie pierwszy produkt. Tak samo było (nie wiem czy jest dalej) z toolbarem czy też Picasa. Wielu moich znajomych ma te programy bo nie zdążyli odptaszyć przy okazji instalacji czegoś innego. A co do Opery. Śmieszne jest to, że czasem wystarczy ustawić, aby przeglądarka przedstawiała się jako np. FF i jakimś cudem opcje zaczynają działać.

    • Jan Rybczyński

      Jasne, że kampania reklamowa jest od dawna, ale nie od samego początku. Poza tym ta kampania przybiera na sile. Pierwsze próby przemycania Chrome razem z Flashem miały miejsce nie dalej, jak pół roku temu.

      Co do promocji innych produktów – nie przeszkadza mi ona aż tak bardzo. Taka Picasa jest jednym z naprawdę wielu programów graficznych i z liczną konkurencją nie ma szans na bezwzględną dominację. Natomiast przeglądarka Chrome to zupełnie co innego, w ogóle przeglądarka to co innego, to jeden z najważniejszych programów dzisiaj.

      No właśnie to jest zastanawiające, że wystarczy, że Opera przedstawi się jako FF i wszystko działa lepiej. A więc problem nie leży w tym, że ma tylko 1% rynku i nikomu nie chce się dostosowywać pod nią stron.

  • qasx

    nie będę wybierał przeglądarki internetowej w zależności od tego, czy jakaś tam webaplikacja, która jest częścią internetu, w niej nie działa. Wybiorę tę, która w całej reszcie działa rewelacyjnie, dlatego, że jest dobrze pomyślana.
    Większość problemów jakie miałem dało się rozwiązać za pomocą zmiany UA, więc nie jest to wypadek przy przebudowie, ale celowe posunięcie mające wynieść Chrome na szczyty popularności.

  • http://tomasz.topa.pl Tomasz Topa

    Nie dam sobie teraz głowy uciąć, czy to jedyny powód „Open In Background and Mark As Read Gate”, ale WebKit i Gecko chyba po prostu inaczej interpretują kliknięcie środkowym przyciskiem myszki. Gecko (a więc i Chrome) wychwytuje poprawnie „click” i pozwala go dodatkowo oprogramować (do np. zaznaczenia jako przeczytane), a silniki Firefoksa i Opery już nie.

    Nie wiem czy 144 pikselki składające się na tę małą ikonkę, w tej zapewne niekluczowej usłudze, mają aż takie znaczenie w polityce Google…

    • http://tomasz.topa.pl Tomasz Topa

      „Gecko (a więc i Chrome)” -> WebKit oczywiście

    • Jan Rybczyński

      Pewnie masz rację, ale wcześniej oznaczanie jako przeczytane działało w FF identycznie jak w Chrome. Z resztą nie chodzi o to, żeby z tego oznaczania zrobić koronny argument, to jedynie przykład, który składa się w większą całość. Mówiąc inaczej, co może powstrzymać Google przed takimi zmianami, na niekorzyść innych przeglądarek?

      Jedyne co przychodzi mi do głowy, to gwałtowny bunt dużej ilości użytkowników, poprzedzony jakąś akcją uświadamiającą, wytoczoną przez media lub konsorcja od standardów i samego FF.

    • Dawid Partyka

      W ff nie działało tak samo — nie gdy przesiadałem się na chrome. Pamiętam, bo na początku denerwowało mnie to, że chrome oznaczało jako przeczytane.

    • Paweł

      Masz zupełną rację, po prostu zdarzenie kliknięcia środkowym przyciskiem myszy w Firefoksie i Operze nie jest w ogóle przekazywane do strony. Ma to swoje wady i zalety.
      W przypadku GReadera można po prostu kliknąć lewym myszy w strzałkę obok tytułu, otworzy ona automatycznie nowy tab i zaznaczy wpis jako przeczytany.

  • http://www.motivationals.org Uncle Demotivator

    Google wszędzie wciska Chrome, bo dzięki niemu może zbierać więcej danych – czyli tego na czym zarabia.

  • http://secondgate.pl zx

    Bo Opera nie dostosowuje się do stron, tylko do standardów i dlatego pisanie dla niej kodu jest dużo bardziej przewidywalne niż w przypadku pozostałych.

  • grzesiek1651

    Jak Google przestanie wspierać Firefoxa to szybciej zrezygnuję z ich usług niż z ulubionej przeglądarki. W moim osobistym rankingu browserów Chrome jest tylko przed IE, a zdecydowanie za Firefoxem i Operą.

  • http://www.tanie-latanie.net/ Jędrzej

    Od zawsze korzystam z Firefoxa, a Chrome używam tylko do testowania czy strony się w nim prawidłowo wyświetlają. Ostatnie ulepszenia w FF są naprawdę dobre i polepszają pracę w przeglądarce. Ponadto jak już niektórzy wspominali Google zależy na jak największej liczbie użytkowników Chrome aby móc gromadzić większe ilości danych.

  • kjhank

    „Jak to możliwe, że producent najdłużej istniejącej na rynku przeglądarki oraz najpopularniejszej przeglądarki mobilnej, posiadającej przeszło 140 mln użytkowników, nie jest w stanie zapewnić poprawnego działania jednych z najpopularniejszych usług w sieci. Wydaje się, że gdyby obu stronom zależało na tym, to wszystkie webaplikacje Google powinny śmigać również w Operze.”
    Browser sniffing (i to coraz częściej server-side). Opera Software (lub użytkownicy, przez roszerzenia) robi, co może, by usługi Google dobrze działały, ale wystarczy użyć narzędzi developerskich by zauważyć, jak różną treść serwuje Google Operze, a jaką Chromium/Chrome. Zazwyczaj wystarczy zmienić user agent i wszystko zaczyna działać, czasem trzeba zainstalować odpowiedni userscript lub rozszerzenie, by wstrzykiwało odpowiedni kod lub CSS, ale jest to a) uciążliwe, b) przy ciągłych zmianach usług Google, wymaga ciągłego dopracowywania.

  • preter

    No właśnie to jest zastanawiające, że wystarczy, że Opera przedstawi się jako FF i wszystko działa lepiej. A więc problem nie leży w tym, że ma tylko 1% rynku i nikomu nie chce się dostosowywać pod nią stron.

    Cóż, już nieraz były info w necie na ten temat. W jednym z artykułów można było przeczytać, jak to Google dodaje do kodu stron specjalne znaczniki, które uniemożliwiają poprawne działanie stron Google w Operze.

  • Petrusz

    Panowie! (pań w dyskusji nie zauważyłem) A MS się śmieje. Google Chrome gryzie się z FF? Podbierają sobie użytkowników? Dobrze! Król może być tylko jeden czyli IE9. Dlaczego tak uważam? Bo w styczniu kupiełm laptopa z W7 i IE9 pięknie się integruje z systemem. Wszystko śmiga, strony wyświetlają się tak, jak trzeba. I proszę mi nie pisać o dziurach, lukach i tym podobnych. Dobrze wiecie, że jeżeli chce się ktoś dostać do danych na konkretnym komputerze nie robi tego przez przeglądarkę, a przez router tudzież server, które zazwyczaj śmigają pod „bezpiecznym” linuxem…
    Adwersarzy uprzedzam, że przerabiałem wszystkie przeglądarki począwszy od Netscape Navigator.

  • http://www.shotersi.pl SzamanM

    Wow. Tak parę godzin temu zerknąłem na ten artykuł i uznałem „no ok, głównie z opery korzystam, co mnie tam”. Tylko Chrome też mam praktycznie zawsze otworzonego, do drugiego monitora postawionego na sztorc (w operze mam karty po prawej z miniaturką, co średnio gra z 1050×1680). I po jakiś 4h sprawdziłem sobie, jak tam zużycie ramu o którym tak mówiliście. I… Chrome 1.4 GB, z jedną otwartą kartą, Opera 160 mb -z 5 kartami (pewnie więcej by wzięła ale mam tutaj tylko 2gb ramu – na win7 wbrew pozorom do normalnej pracy mi starcza). Dla mnie to naprawdę szok, nigdy mi wielkie zużycie ramu nie przeszkadzało, tak jak już inni pisali – jak jest ram to optymalnie jest jednak go używać, no ale to jest przesada ;).

  • Paweł Małecki

    Jakoś nawiązuje do tematu:
    Nokia padła lub padnie…
    Ciekawe co z FF ?
    Could The End Of Mozilla’s Google Contract Mean The End Of Firefox?

    http://thedroidguy.com/2011/12/could-the-end-of-mozillas-google-contract-mean-the-end-of-firefox/

  • sierus

    Łukasz: jsze – sprawne wyświetlanie stron. Dla mnie to wystarcza. Tym bardziej jako użytkownik usług Google nie chce być zmuszany do wyboru jedynej słusznej przeglądarki, chociażby

    Biorąc pod uwagę, że pamięć (DDR3) kosztuje tyle co śmieci… Mimo wszystko. Jeśli działasz na 4 oknach i 20 zakładach w każdym, to faktycznie FF może być lepszym rozwiązaniem.

    s

  • http://www.plejkartka.pl Maciek

    Ostatnio, całkiem przypadkowo, ponownie przesiadłem się z Chrome na Firefoxa. Pomyślałem sobie „stary, dobry Firefox”. Strony ładują się równie szybko, ale sama przeglądarka chodzi jakby płynniej i przede wszystkim stabilnie. Z Chrome często jest coś nie tak, zacinają się blogi postawione na WordPress’ie, występują dziwne zwieszki bez konkretnej przyczyny, są problemy z dodatkami. Oczywiście, to moja subiektywna opinia, ale podsumowując, uważam, że Google Chrome nie powinien iść tą drogą. ;)

  • spamerman

    nie wierzę, że jakichkolwiek danych nie wysyła w private mode

    I słusznie. Pamiętajcie robaczki, że G nie wciska bezinteresownie tej przeglądarki wszędzie gdzie tylko może.

  • Łukasz

    Firefox stał się nieznośnie wolny na moim laptopie i pamięciożerny po wersji 2.0. Korzystałem z tej właśnie wersji przez długi czas, pojawiały się nowe wersje Firefoxa, nowe standardy, a wersja 2.0 oczywiście z czasem przestała wyświetlać poprawnie większości stron, więc tak czy inaczej zmuszony zostałem do przesiadki na nową wersję. I co? Najnowsza wersja Firefoxa jest tak wolna, że przemęczyłem się z nią jakieś kilka miesięcy (samo uruchomienie Firefoxa do najszybszych nie należy) i zmieniłem na Chrome. Chrome uruchamia się szybko, nawet jeśli w tle mam otwartych sporo innych pamięciożernych aplikacji. Jestem zadowolony z Chrome bardziej niż z Firefoxa.

    Aby nie było tak kolorowo powiem, że w przypadku Antyweb wyłączyłem javascript, bo strona w momencie ładowania dostawała typowego freezu na kilka sekund, co odbijało się na obsłudze całej przeglądarki.

  • Piotr

    A ja ze swojej strony jako ciekawą alternatywę polecam Maxthona do codziennego przeglądania sieci. W wersji 3 śmiga na Webkit, odpala się równie szybko jak Chrome, zjada mniej pamięci, domyślnie ma gesty myszy i inne ciekawe ułatwiacze życia jak drag&drop (przeciagnięcie linku otwiera go w tle). Nawet synchronizacje w chmurze dali :) Używam od roku i sobie chwalę. http://www.maxthon.com/mx3/

  • Filip Sobczak

    odnoszę wrażenie, że ta jazda po chromie to jest jakiś trend w stylu „jesteśmy anty”. chrome jest wciąż dużo szybszy niż firefox. strony się renderują w mniej upierdliwy sposób. narzędzia dla develeoperów są dużo bardziej użyteczne i szybsze (zajmuje się pisaniem front endów). javascript i wszelkie nowe funkcje css3 typu animacje chodzą o niebo szybciej i stabilniej.

    ale oczywiście jesteśmy „anty”, bo coś się robi „na topie” i nieważny jest rozsądek. nagle też zauważyliście, że chrome ma gruby i gęsty marketing. i dobrze. zawsze tak było. robił tak apple, microsoft stosował dużo niższe, monopolowe chwyty, a wy się wzburzacie, że chrome reklamy wyświetla. przypominam, że chrome wyciągnął rękę w strone MSu robiąc np. nakładkę na internet explorera łatającą żałosny rendering tego ostatniego. ( http://code.google.com/chrome/chromeframe/ )

    i naprawdę, mam nadzieję, że googlom uda się zdominować rynek w tym zakresie. jako front end developer marzę o dniu, kiedy ludzie przestaną używać internet explorera. a to, jak firefox teraz wygląda, zawdzięczamy chromowi, przypominam, że wcześniej wszystko mniej więcej stało. chrome przyśpieszył rozwój technologii front endowych o lata świetlne, ale oczywiście zawsze znajdzie się banda geek-hipsterów, którzy są zbyt offowi, żeby nie narzekać.

    • http://mgruca.wordpress.com Michał Gruca

      o lol.
      a mnie zawsze bawiło jak dla FF i chrome trzeba osobne znaczniki css czasem pisać bo musiały z jakiegoś powodu własne stworzyć (ie które trzeba łatać „magicznie” przemilczę)

      Żeby nie było, chrome jest u mnie drugą przeglądarką. Służy do obsługi springpada i tweetdecka na desktopie

  • https://plus.google.com/u/0/112266986726771316857 sieciobywatel

    Jakieś dwa, trzy miesiące temu Grzegorz się ze mną zakładał, że nie mam racji przewidując, że w ciągu roku Google zacznie serwować przeglądarkom wersje serwisów okrojone o pewne funkcje – mimo braku technicznych ku temu przesłanek (np. brak obsługi jakiegoś „ficzera”)…

  • http://mgruca.wordpress.com Michał Gruca

    Artur Pleskot: Mam dokładnie tak samo jak ty. Nie mogę się odzwyczaić w FF od dodatku pozwalającego cofać się kombinacją [ctrl+tab] do ostatnio oglądanej karty. Po prostu bez tego nie mogę żyć :) Poza tym jestem związany z Firefoxem od czasów kiedy nie nazywał się jeszcze Firefox i mam do niej wielki sentyment :)

    nie żebym chciał zacząć flame, ale czy FF naprawdę potrzebuje do tego dodatku?
    Toć to podstawowy skrót klawiszowy od zawsze, nawet notepad++ go zna. Nie wyobrażam sobie zmiany tabów bez tego + ctrl shift tab i okazjonalnej zabawy z myszą/kółkiem by dotrzeć do dalszych tabów

  • http://linkolo.pl Artur Pleskot

    Michał Gruca:
    nie żebym chciał zacząć flame, ale czy FF naprawdę potrzebuje do tego dodatku?
    Toć to podstawowy skrót klawiszowy od zawsze, nawet notepad++ go zna. Nie wyobrażam sobie zmiany tabów bez tego + ctrl shift tab i okazjonalnej zabawy z myszą/kółkiem by dotrzeć do dalszych tabów

    No niekoniecznie jest tak jak myślisz (chyba że coś się zmieniło ostatnio. Standardowo ctrl + tab leci po kolei po zakładkach. Z shiftem leci w drugą stronę. A ja potrzebuję (przyzwyczaiłem się), wrócić np. z siódmej otwartej zakładki wrócić do ostatnio otwartej, np. drugiej. Tego w standardowej edycji FF nie znalazłem :/

Przeczytaj poprzedni wpis:
Internet bezpieczny dla dzieci, czy to możliwe? Unia Europejska mówi, że tak i powołuje super-koalicję

Rozwój Internetu to zjawisko, które generuje wiele ciekawych zjawisk społecznych, ekonomicznych, politycznych. O ile sam Internet jest tworem neutralnym o...

Zamknij