W 2009 roku w Chinach pojawił się serwis Weibo, będący lokalnym klonem Twittera. Wiele o klonach można mówić – brak innowacji, brak pomysłów, kopiowanie zachodnich rozwiązań, ale w przypadku gdy oferują wartość dodaną dla lokalnej społeczności, jakiej to wartości nie jest w stanie zaoferować globlany gigant ze względu na nieznajomość loklanego rynku, klony mają rację bytu i mogą być opłacalnym rozwiązaniem. W ten sposób klony wygrywają na przykład w Korei – Coupang wygrywa z Grouponem, w Rosji – Yandex z Google, w Japonii – Yahoo z Google. W ten sam sposób Weibo wygrywa z Twitterem w Chinach – zdobyło już 100 milionów lokalnych użytkowników, a to prawie 10% populacji Chin!

Sina Weibo jest typowym klonem Twittera. Nie chodzi już nawet o samo klonowanie idei mikroblogingu na lokalny rynek, a splagiatowanie funkcjonalności i interfejsu. Twitter nie ma jednak szans na walkę z takim procederem, podobnie jak inni producenci np. elektroniki użytkowej, którzy po prostu odpuszczają chińskim plagiatorom. Mimo tego, że Weibo to jedynie klon, znakomicie przyjął się on na rynku chińskim, gdyż zdobył aż 100 milionów użytkowników. Pomyślcie jak duża to liczba – to 3 razy tyle osób, ile mieszka w Polsce, to połowa użytkowników Twittera.

Niestety jednym z przystosowań do lokalnego rynku jest w tym przypadku wprowadzenie cenzury w serwisie i współpraca z władzami chińskimi. Dodatkowo przed uruchomieniem serwisu, firma Sina zgłosiła projekt do rządu, by rozpatrzył pomysł stworzenia czegoś podobnego do Twittera – potrzebowali oni zgody rządu na tego typu usługę.

Weibo dało chińskim użytkownikom wartość dodaną – nie tylko zwiększyło możliwość dotarcia z konkretnymi informacjami do większości populacji społeczeństwa (nawet jeśli nie mają konta na Weibo, to mogą zobaczyć dany status), ale także serwis stał się np. odpowiednikiem serwisu randkowego.

Fakt faktem rynek chiński jest specyficzny, ale doniesienia o tego typu sukcesach powinny dać do myślenia startupowcom – można osiągnąć sukces na lokalnym rynku, jest to możliwe, trzeba jednak zaoferować wartość dodaną znając potrzeby lokalnych użytkowników.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://blog.kowalczyk.cc Tomasz Kowalczyk

    Można serwować wartość dodaną, ale zauważ, że nie każdy rynek daje Ci 1mld potencjalnych użytkowników, którzy nie mają właściwie innego wyboru. W takim przypadku to się nazywa po prostu „czysty zysk”, przy czym jego „czystość” ze względu na politykę władz chińskich jest raczej wątpliwa.

    • Pongo

      Lepszy cenzurowany Twitter niż brak Twittera. Współpraca z chińskimi władzami jest lepszym rozwiązaniem niż olewanie tego rynku. Zwykli Chińczycy też woleliby internet bez cenzury ale skoro cenzura być musi to lepszy cenzurowany internet niż żaden.

      Jeśli jakiś amerykański serwis wszedłby do Chin godząc się na cenzurę, to moim zdaniem miałby czyste sumienie. Moralna odpowiedzialność spoczywa tylko na reżimie, a nie na usługodawcach którzy idą na kompromis aby zwykli ludzie mogli korzystać choć z części dobrodziejstw internetu.

  • http://- Darek_w

    Warto wspomnieć również o polskim rynku na którym allegro dość dobrze kosi „zachodnie” rozwiązania.

  • JJstok

    Sorry ale yandex nie jest klonem google, powstał mniej więcej w tym samym czasie, to że coś jest wyszukiwarką nie znaczy że jest klonem. Idąc tym tokiem to google jest klonem altavisty ;) Uważam, że powinieneś to poprawić. Pozdro

  • czoczo

    tylko polacy boją się mikroblogów jak diabeł święconej wody

  • http://www.sprawnymarketing.pl Maciej Janas

    @JJstok

    Yandex powstał nawet wcześniej od Google (1997 vs 1998). Ale to nie jedyny powód, dla którego nazywanie Yandeksu (czy Yahoo) klonem Google’a jest nieuprawnione. Za słowem „klonowanie” stoi zarzut bezmyślnego kopiowania 1:1, bez własnej inwencji, rozpoznania lokalnych potrzeb itd. Tymczasem Google robi ze swojego algorytmu na tyle głęboką tajemnicę, że YY musieli stworzyć swoje algorytmy praktycznie od zera.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    JJstok: Sorry ale yandex nie jest klonem google, powstał mniej więcej w tym samym czasie, to że coś jest wyszukiwarką nie znaczy że jest klonem. Idąc tym tokiem to google jest klonem altavisty ;) Uważam, że powinieneś to poprawić. Pozdro

    zgadzam się, Yandex nie potrzebnie jest określony jako klon

    • Pongo

      Jak nie klon no to w takim razie bliźniak jednojajowy ;).

  • gjhgfuytdseeuhygt

    „W ten sam sposób Weibo wygrywa z Twitterem w Chinach”

    NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA

    dostęp do Twittera w Chinach jest zablokowany

    dodatkowo w Chinach groupon.cn wygrywa z grouponem (gaopeng)