5

Niesamowity rozmach. Tak Chińczycy podsłuchiwali Unię Afrykańską

Czy trzeba chwytwać się niesamowicie zręcznych sztuczek, by podsłuchiwać konkretną instytucję? Jest to z pewnością bardziej efektowne, ale... czasami niepotrzebne. W niektórych przypadkach należy jedynie... zrobić "mały" prezent. Koń trojański jak się patrzy, prawda?

Zaufana Trzecia Strona powołując się na Le Monde opisuje przypadek jednej z ciekawszej w ostatnim czasie afery podsłuchowej, której bohaterami są chiński wywiad oraz Unia Afrykańska zrzeszające kraje na kontynencie. Wybudowana w 2012 roku siedziba stanowiła „prezent” od Chin, które w regionie są niesamowicie aktywne. Na stworzenie kompleksu azjatycka potęga gospodarcza wydała 200 milionów dolarów i dostarczyła pełne wyposażenie – od mebli aż po elementy infrastruktury teleinformatycznej.

Czy nikogo nie zdziwił tak drogi i „kompletny” prezent?

Cóż, przez 5 lat nikt nawet nie myślał o tym, że za tym prezentem czai się łopatologiczny wręcz podstęp, który polegał dodatkowo na wyposażeniu całego kompleksu we wszelkiej maści urządzenia podsłuchowe. Proceder ten odkryto dopiero wtedy, gdy jeden z pracowników zauważył, iż ogromny ruch jest generowany głównie między 0:00, a 2:00 w nocy, kiedy w kompleksie nikt nie pracuje. Co więcej, przeważały dane wychodzące i to na nieznane, podejrzane serwery ulokowane w Szanghaju. To oczywiście wzbudziło ogromne wątpliwości pracowników IT w budynku i przeprowadzono śledztwo, które wykazało, iż chiński prezent z całą śmiałością można nazwać koniem trojańskim.

chiny

Doszło do tego, że Unia Afrykańska zrezygnowała z usług chińskich administratorów i rozpoczeła akcję wymiany całej infrastruktury IT w budynku. Co więcej, zmieniono sprzety wykorzystywane przez pracowników, wprowadzono pełne szyfrowanie informacji i rozwiązano umowę z wiodącym telekomem w Etiopii. Jak podaje źródło – chińczycy zaoferowali swoją pomoc w konfigurowaniu sprzętów, ale… ich oferta nie została wzięta na poważnie. Ciekawe dlaczego?

Nie ma nic za darmo – Unia Afrykańska niezwykle boleśnie się o tym przekonała

Prezent, który został podarowany Unii Afrykańskiej przez Chińczyków miał być wyrazem głębokiej przyjaźni między regionem, a gospodarczym gigantem z Azji. Okazał się jednak… niesamowicie brutalnym podstępem, w ramach którego wykorzystano gotowość do przyjmowania wszelkich prezentów przez afrykańskie instytucje. To oczywiście pomogło Chińczykom w poznaniu planów krajów uczestniczących w Unii – dwa razy do roku wysocy rangą politycy spotykali się w tym gmachu i omawiali bieżące sprawy. Nie trzeba nikomu udowadniać, że Chińczycy mieli dostęp do naprawdę cennych danych.

Dziwi mnie jednak to, że nikt przed oddaniem budynku do użytku nie postanowił sprawdzić, czy hojny partner nie zdecydował się na umieszczenie w kompleksie „niespodzianek”. Co więcej, cały proceder odkryto dopiero po pięciu latach – w tym czasie chiński wywiad zgromadził przeogromne zasoby danych o planach Unii. Widocznie takie informacje były dla Państwa Środka niezwykle cenne – 200 milionów dolarów zainwestowanych w taki atak? Niezły rozmach.