cenzura na steam
12

Nie będzie cenzury gier na Steam

"Cenzura" to jedno z najbardziej znienawidzonych słów w świecie gier. Nie po to przez lata walczyliśmy, by elektroniczna rozrywka poruszała wszystkie ważne tematy, by potem patrzeć jak wydawcy lub cyfrowe sklepy zamykają usta twórcom. Tymczasem mimo kontrowersji, Steam nie zamierza tego robić. Myślicie, że to dobry ruch?

Steam to największy i najpopularniejszy sklep z grami, co do tego nie ma wątpliwości. Można mówić w pewnym sensie o monopolu i jako osoba, która sporo gra ostatnio na PC doskonale to odczuwam. Powiem więcej – jeśli czegoś nie ma na Steamie, nie sięgam po to już tak chętnie, zwyczajnie nie chce mi się skakać między poszczególnymi sklepami i usługami. Są oczywiście wyjątki, takie jak GOG czy Battlenet, ale nie ukrywam, że chciałbym móc poruszać się w obrębie tylko jednej platformy, jak ma to chociażby miejsce w przypadku jednej konsoli.

Z jednej strony nie rozumiem dlaczego zdarza się Valve ingerować w zawartość swojego sklepu i ściągać z niego gry, które opinia publiczna uzna za nieodpowiednie – z drugiej doskonale rozumiem kontrowersje wokół takiego Active Shooter, gdzie gracz wcielał się w osobę pociągającą za cyngiel podczas zamachu w szkole. Niedawno Valve sugerował też twórcom, by zmienili zawartość swoich gier z gatunku visual novel, w przeciwnym wypadku te miały być ściągnięte ze sklepu. Pojawiło się oburzenie zarówno ze strony wydawców, jak i graczy, firma stwierdziła więc, że zmieni swoją politykę i przestanie ingerować w gry ze sklepu, oddając tę odpowiedzialność…w ręce graczy i twórców.

Zamiast własnego zaangażowania, Valve chce stworzyć narzędzia, które pozwolą graczom kontrolować zawartość sklepu. Słusznie? Czy faktycznie można im zaufać, szczególnie w obliczu tego, jak wiele gier pojawia się w usłudze? Co więcej, twórcy będą musieli sami zgłaszać ewentualne kontrowersje, które mogą pojawić się w ich produkcjach mając jednocześnie na uwadze, że może się to wiązać z usunięciem gry ze Steam. W zamian za to otrzymają jednak pewną ochronę.

Producenci, którzy tworzą kontrowersyjną zawartość nie powinni być niepokojeni tylko dlatego, że ich gra istnieje.

– powiedział Erik Johnson z Valve.

Jednocześnie Johnson wierzy, że każdy twórca powinien mieć otwarte usta i móc uzewnętrznić się za pomocą własnej produkcji oraz znaleźć osoby, które chcą spędzać czas przy jego grze. Bardzo ogólnikowo, ale wiadomo o co chodzi – o przeniesienie odpowiedzialności na graczy i twórców, co na pewno przynajmniej w pewnym stopniu odciąży osoby odpowiedzialne za platformę.

Niestety w całej sprawie nie mówi się nic o kontroli zawartości, jej jakości. Spekuluje się, że w 2018 roku na Steamie wyląduje około 10 tysięcy nowych gier i chyba nietrudno się domyślić, że spora ich część będzie zwyczajnie słaba. Na rynku gier nie ma drugiej platformy, na której pojawiałoby się tak wiele kiepskich produkcji i sam chętnie zobaczyłbym jakieś większe zaangażowanie w proces weryfikacji nowych gier. Czasem bowiem przeglądanie sklepu w poszukiwaniu czegoś świeżego i ciekawego to istna katorga.

grafika

Voyagerix/Depositphotos

źródło