34

Fascynujące to czasy, gdy gwiazdą zostać może każdy

Skocz z dachu, weź kąpiel w sosie tabasco, zwymyślaj policjanta albo pokaż pośladki i... zostań celebrytą. Chociaż na chwilę zdobędziesz poklask tłumu. Prawda, pojawią się głosy krytyki, ktoś napisze, że to dno, totalna głupota i żenada, ale nie ma sensu przejmować się głosami malkontentów. Przecież tłum chce igrzysk, a ty im je zapewniasz. I nie ma znaczenia, że za chwilę pojawi się jeszcze większy dziwoląg: te kilka minut będzie należeć do ciebie...

Celebrytą być, jak to łatwo powiedzieć i… zrobić. Pewnie nie tylko ja mam problem z odpowiedzią, kim są ludzie, których widzimy w gazetach (zwłaszcza tych kolorowych), na przeróżnych imprezach czy w telewizji. Sporej części z nich nie rozpoznaję, potem okazuje się, że to ktoś z opery mydlanej, wschodząca gwiazdka pop albo… postać z Internetu. Tych ostatnich będzie wszędzie przybywać, bo Sieć staje się medium dominującym. Dobrze, gdy mamy do czynienia z człowiekiem, który mocno pracował na swoją pozycję, prowadził sensownego bloga przez dekadę, stworzył świetny kanał na YT, potrafi się wysłowić, posiada przynajmniej podstawową wiedzę o świecie. Gorzej, gdy ludzie przebijają się tylko dlatego, że są dziwolągami.

Przed powstaniem Internetu, a nawet przed momentem, w którym stał się on tak potężny, droga na ściankę celebrytów była trudniejsza. Potrzebne były talent, znajomości albo przynajmniej szczęście. Jasne, promowano całkowite beztalencie, lecz do tego i tak konieczni byli ludzie i pieniądze. Odbiorcy byli na takie przypadki chyba bardziej wyczuleni, media mogły taką postać gnębić i zniszczyć. Oczywiście istniała i druga strona medalu: trudniej było się przebić naprawdę zdolnym ludziom, jeśli nie trafili np. na łowcę talentów, który dostrzegł w nich to coś. Błąkali się latami po klubach muzycznych czy od przesłuchania do przesłuchania, wydawcy nie dostrzegali geniuszu, telewizja nie wychwyciła błysku w oku. Internet dał nowe szanse.

Dzisiaj nie potrzeba „pośredników”, by dotrzeć do tłumu. Wystarczy smartfon i dostęp do Sieci – może być nawet Wi-Fi w supermarkecie. w ty samym budynku można nagrać film, na którym człowiek wjeżdża rozpędzonym wózkiem z zakupami w segment z nabiałem. I ucieka z budynku cały w kefirze, z serkiem topionym przyklejonym do czoła. Jest dobry materiał, ludzie będą klikać: w biurach, w szkołach, w toalecie i tramwaju, podczas mszy i w magazynie. YouTube szybko to wypromuje, temat zaraz podłapią stacje telewizyjne. Człowiek staje się gwiazdką. Ale to nie koniec, zaraz może stać się celebrytą.

Jeżeli nie skończy na tym jednym filmie, pójdzie za ciosem i nakręci jeszcze kila materiałów, które trafią do rzeszy odbiorców, ma szansę się przebić. Jeśli będzie miał szczęście, TVN zaproponuje mu program o gotowaniu, TVP uczyni ekspertem od obronności, Telewizja Republika da program publicystyczny, a Polsat zaprosi do jakiegoś show na całą serię. Oczywiście można zacząć od mniejszych stacji i dopiero po jakimś czasie przebić się wyżej – wiele zależy od tego, jakie wrażenie zrobiło się na początku i jak bardzo jest się zdeterminowanym.

Fascynujące. Grzegorz pisał/mówił jakiś czas temu o strasznych rzeczach dziejących się na YT, pojawia się pytanie, do czego to prowadzi i czy skończy się tragedią. Mnie natomiast intryguje, czy za dekadę da się ludzi czymś zaskoczyć w Sieci. Dzisiaj Sexmasterka czy DanielMagical może i wywołują kontrowersje, śmiech, obrzydzenie, ale to trwa chwilę. Ludzie się do tego przyzwyczajają i szybko nudzi ich taka postać. Chcą czegoś nowego, najlepiej mocniejszego. Paradoksalnie zatem Internet, który tak zdemokratyzował drogę na szczyt, może się stać barierą: w ciągu kilku lat obejrzymy pokaz świrów, dziwolągów, wariatów, ludzi bez zahamowań, a potem… A potem co? Akcja z wózkiem w sklepie już nie przejdzie.

Przypomniałem sobie wczoraj pewną filmową postać: urzędnika granego przez Roberta Benigniego w obrazie Zakochani w Rzymie. Z dnia na dzień stał się celebrytą (bez powodu) i był rozchwytywany. Szczęście (?) trwało jednak krótko, życie szybko wróciło do normy, bo tłum o nim zapomniał. Za sprawą Sieci, szerzej wszystkich mediów, przybywać będzie takich gwiazdek. Nie jednego sezonu, lecz jednego miesiąca, tygodnia czy dnia. Będzie lament i próba ponownego skupienia na sobie uwagi, ale to raczej nie pomoże.

W tym wszystkim naszła mnie pewna szalona myśl: może kiedyś ludziom znudzą się te pokazy i przeglądy postaci, które niewiele potrafią, a gwiazdami będą przede wszystkim osoby zdolne, obdarzone talentem i pracowite? Tak dla odmiany…

  • człowiek

    Ja tam lubie oglądać i patrzeć na szaleńców im więcej tym lepiej chce igrzysk chce kontrowersji im mocniej tym lepiej :) . Kopanie po tyłka wyśmiewanie robienie cudów mega świetnie się to ogląda . A sexmasterkę ogląda lubie dlaczego nie pozytwna odważna dziewczyna . A dzieciaków to niech sobie rodzice pilnują . A ludzie chcą sexu przemocy :) szaleństw i tak ma być oby więcej . Nomralność jest po prostu nudna

    • Ale za chwilę może Ci się to znudzić, bo co za dużo, to nie zdrowo. I co wtedy? Jesienna deprecha?

    • łukasz Jedryszczyk

      No wiesz kiedyś ludziom jak się nudziło to mogli iść popatrzeć jak kogoś rozrywają lwy lub kogoś ukamienować 😀

    • Gdzieniegdzie nadal praktykują takie „rozrywki”

    • sysph

      Najwyraźniej oczekiwania widowni bywają rozmaite. Ja omijam takie treści szerokim łukiem, bo każda minuta spędzona przy czymś takim oznacza brzydkie plamy na podświadomości i bezpowrotnie stracony czas. Może nie każdy tak to odczuwa, ale ja mam namacalne wrażenie wyżerania mi szarych komórek, co sprawia mi niemal fizyczny ból. Kac jest po tym taki, że muszę się potem odtruwać na Nerdwriterze lub Veritasium.

    • Gamer

      Współczuję smutnego życia.

    • sysph

      Ten protekcjonalny ton raczej nie sprzyja rozmowie. To że nudzą cię, dajmy na to, filmy Larsa Von Triera, nie oznacza, że ja nie mogę się na nich dobrze bawić. Ocena radości jaką ja czerpię z życia, nie leży w zakresie twoich kompetencji, podobnie jak opinia czy jesteś arogancki czy nie – o tym zdecydują inni.

    • Twoj Stary

      Protekcjonalna to jest twoja stara gdy ciąga rogala.

    • człowiek

      Larsa Von Triera ma spoko filmy :D Nimfomanka była świetna ale oglądałem bardziej dla scen sexu :)

    • Jack Morgan

      reddit.com/r/iamverysmart

    • Maks Cavallera

      Jak już Ci się znudzi (nie będzie dostarczać wystarczająco intensywnych bodźców) porno i bójki to pójdziesz mordować koty, krowy, ludzi?
      „Normalność jest nudna.”? Zacytuję Ci swojego kolegę „Człowiek inteligentny się nie nudzi”.
      Skoro realne życie jest dla Ciebie nudne, pozostaje mi jedynie Cię żałować.

    • człowiek

      Moje życie w żadnym stopniu nie jest normalne jest totalnie szalone i mocne :)

  • yagoodtp

    W tytule jest błąd. Celebrytą a nie gwiazdą. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim.

    • Powoli granica zaczyna się zacierać

    • yagoodtp

      Niestety.

    • Alot

      W ujęciu potocznym być może.
      Jednak pisząc tekst, należałoby spojrzeć krytycznie i umieć rozdzielić celebrytów od gwiazd.
      Da się, bez dwóch zdań, i nie jest to nawet trudne.

  • Nie każdy – do tego trzeba mieć charyzmę i pomysł na siebie. Nie można też się lenić bo coś osiągnąć można tylko ciężką pracą – nawet taki Youtuber mimo wszystko wkłada dużo pracy i serca w to co robi (czas poświęcony na szukanie odpowieniej muzyki, nagranie materiału, obróbka materiału itd. – a następnego dnia to samo).

    • Zgodzę się w przypadku części tych twórców, bywa pewnie i tak, że jakiś procent zmienia się pozytywnie w trakcie „kariery”. Ale będę obstawał przy swoim i stwierdzę, że część nie ma ani pomysłu, ani charyzmy…

    • Nie oglądam takich ;)

    • Słusznie ;)

    • Marx

      marketing rządzi światem. Skoro ktoś jest popularny, to znaczy że znalazł pomysł na siebie. Charyzmy mieć nie musi. Może sobie np codziennie odcinać jeden palec na żywo. Ty tego nie rozumiesz, inni nie rozumieją, ale część to zainteresuje i mamy celebrytę.

  • Jest taka scena w „Lalce” Prusa, kiedy Wokulski obserwuje mężczyznę wspinającego się po nagrodę na jarmarku. Po jej zdobyciu noszą go wręcz na rękach, aby po pięciu minutach zapomnieć o jego „sławie”.
    http://ksiazki.audio/blog/lalka

    • tego motywu nie pamiętam, ale świetny przykład. Wychodzi na to, że mechanizm się nie zmienia, po prostu jedne okoliczności zastępują inne

    • W „Lalce” jest jeszcze jeden głębszy przykład w sprawie sławy. Gdy Izabela Łęcka narzeka na to, że Wokulski jest taki popularny w towarzystwie, panna Florentyna przypomina jej, że takich „sław” było wiele, kiedyś nawet ona sama…

    • nie bez powodu powieść jest uznawana za perłę naszej literatury…

    • W mojej opinii to najlepsza polska powieść. Słucham jej regularnie co dwa trzy lata i za każdym razem odkrywam coś nowego.

  • łukasz Jedryszczyk

    Niestety tekst bardzo prawdziwy czasem patrzę na zwiastun tańca z gwiazdami i wydaje mi się że ci tancerze są większymi gwiazdami od tych niby właściwych

    • „wydaje mi się że ci tancerze są większymi gwiazdami od tych niby właściwych” Mam podobnie – znam nazwiska tancerzy, nie wiem, kto z nimi tańczy :)

    • Marx

      na youtube nie ma takiego kanału….

      … żartuję, po prostu jak oglądasz takie rzeczy to znaczy że jesteś stary

  • YY

    skończy się na powrocie do walk gladiatorów i śmierci na wizji… oczywiście za obopólną zgodą. Już teraz chętnych by nie brakowało, zarówno widzów jak i uczestników

    • Podejrzewam, że to już się dzieje, ale dla ograniczonego grona odbiorców. Z czasem pewnie się rozszerzy.

    • YY

      Przyznam, że chętnie bym pooglądał takie coś a jeszcze lepiej obstawiał zakłady:)

    • Marx

      Za dużo Igrzysk Śmierci się naoglądałeś…

    • YY

      Uważam, że taki program to bardzo dobry pomysł. Dochodowa rozrywka, a przy okazji naturalna selekcja