45

Prezes CD Projekt: płacimy dobrze, pracownicy mogą być dumni

Co się dzieje w CD Projekt? To pytanie zyskało na sile w ostatnich dniach, zadawały je nie tylko media zajmujące się finansami czy grami. Wszystko za sprawą gwałtownych spadków na giełdzie: kurs akcji firmy zaliczył mocny zjazd przez... plotki. Dotyczyły one rzekomych opóźnień w pracach nad grą Cyberpunk 2077, ale też niezadowolenia pracowników. Jako dowód przywoływano fakt, iż polskie przedsiębiorstwo opuszczają ważni ludzie, którzy w jego rozwój włożyli sporo pracy. Do tych rewelacji odniósł się prezes Adam Kiciński.

CD Projekt jeszcze niedawno zachwycał dynamiczną wspinaczką na GPW, dorzucał kolejne miliardy do kapitalizacji, ale w ostatni poniedziałek coś się zacięło. Co więcej – rozpoczęła się wyprzedaż, która w pewnym momencie przypominała paniczne opuszczanie okrętu. Trwało to… parę dni. Gdy spojrzymy na wykresy dzisiaj, zobaczymy, że sytuacja się uspokoiła, kurs akcji znowu jest na plusie.

Pojawią się głosy, że nic wielkiego się nie wydarzyło, że po prostu upuszczono trochę powietrza w mocno napompowanego balonu. Może to i lepiej, będzie mniej nerwowo, wykruszy się część przypadkowych inwestorów. Co dalej? Trudno stwierdzić – w najbliższym czasie wydarzeniem, które może zdecydować o cenie akcji będzie zapewne raport kwartalny. A jeśli ktoś ma żal do szefów i stwierdzi, że stracił przez nich pieniądze, to napiszę, że w ciągu tych dwóch majątki założycieli firmy stopniały o kilkaset milionów złotych. Im też nie zależy na tym, by kurs był niski…

Warto podkreślić, że decydenci firmy nie pozostawili zawirowań bez komentarza. Prezes CD Projekt, Adam Kiciński, udzielił wywiadu Pulsowi biznesu i starał się uspokoić nastroje. Odniósł się do zarzutów stawianych w mediach. Co powiedział w temacie pracowników? Stwierdził, że firma stara się zapewnić najlepsze możliwe warunki pracy. Dodał, że płace odpowiadają polskim rynkowym stawkom. Może w tym tkwi część problemu? Może pracownicy oczekują stawek wyższych niż polskie, skoro mowa o gaczu globalnym? Na pensjach się jednak nie kończy, bo są i bonusy.

Mamy stały program podziału zysku z pracownikami każdego szczebla. Średnia bonusów dla zespołu wypłaconych w ciągu ostatnich trzech lat była wyższa niż łączna wartość wynagrodzeń podstawowych. Rotacja w firmie jest na racjonalnym poziomie.[źródło]

Gdyby z kasą faktycznie było krucho, to CD Projekt miałby chyba problem z utrzymaniem kilkuset osób w firmie – Kiciński nie przesadza mówiąc, że ta branża jest rynkiem pracownika. Warto podkreślić też inną kwestię: dumę. Wspomina o niej prezes i ma rację: pracując nad grami typu Wiedźmin czy Cyberpunk 2077 pracownik może mieć świadomość, że robi coś dużego, że o jego pracy usłyszy świat, że zapisze się to w historii. Możliwość podpisania się pod takim dziełem (i wpisania go do CV) też jest formą gratyfikacji.

Co z Cyberpunk 2077? Prezes przekonuje, że produkcja jest na zaawansowanym poziomie, że harmonogramowi prac na razie nic nie zagraża. Tu dostrzegam już pewien problem, bo za tymi deklaracjami idzie niewiele faktów. Kiciński stwierdza nawet, że nie ma pewności, czy w przyszłym roku podana zostanie data premiery. A skoro tak, to wspominany w mediach rok 2020 (lub późniejszy) jako czas pojawienia się gry na rynku, wydaje się prawdopodobny. Rozumiem zniecierpliwienie graczy, zdaję sobie sprawę z tego, że dla inwestorów to też odległy termin, bo dla firmy oznacza to kilka lat słabszych wyników finansowych. Ale czy lepszym rozwiązaniem byłoby sprzedanie niegotowego produktu? Albo podawanie dat, które potem będą zmieniane, jak miało to miejsce w przypadku ostatniego Wiedźmina?

Przypomnę, że to ma być największa gra w historii firmy: budżet gry Wiedźmin 3 przekroczył 300 mln zł, a w przypadku Cyberpunka wynik ten ma być pobity. Już teraz nad grą pracuje 300 osób, a w przyszłości ma być ich więcej. Można być pewnym tego, że w przyszłości część tego zespołu się wykruszy, pewnie będą temu towarzyszyły jakieś „aferki”. Możemy jeszcze niejednokrotnie przeczytać o większych lub mniejszych problemach, o opóźnieniach i wątpliwościach. Finalnie może się jednak okazać, że efekt będzie piorunujący. W pozytywnym znaczeniu tego słowa.

  • Przecież ten kurs jest i tak absurdalny w stosunku nie tylko do obecnych wyników firmy, ale i potencjalnie możliwych w przyszłości.

    • Absurdalnymi kursami giełda jest wybrukowana ;)

    • Andrzej Pułaski

      Gorsze firmy deweloperskie na zachodzie, miewają kapitalizację wielokrotnie przewyższającą CDR. Ta branża ma to do siebie, że miewa wysokie wskaźniki (nawet trzycyfrowe) przed premierami. Aby w dniu premiery spaść do jednocyfrowych..
      Dlatego wyceny zawsze uwzględniają perspektywy i przyszłość, bez przejmowania się obecnymi wskaźnikami.. Przynajmniej tak jest w cywilizowanym świecie.. :) Zwłaszcza, że w najbliższych 3 latach przewidziane są trzy premiery: Gwint, Cyberpunk i gra klasy AAA (w podejrzeniach jest gra wiedźmińska). Sądzę, że firma ze światowej czołówki jest absurdalnie niedowartościowana przez niedojrzałych i nie znający światowej branży inwestorów i analityków, którzy od lat nie potrafią zrobić trafnej AT ani celnego konsensusu zawsze zaniżając możliwości tej spółki.. :)

    • Bajki opowiadasz.

    • Andrzej Pułaski

      Konkretnie co jest „bajką”..? :)

    • Wszystko to co jest wyżej napisane.

  • demola

    Ble, ble ble…i co z tego wszystkiego wynika? Prezes mówi że firma płaci zaje*biście, pracownicy mówią że jest zgoła inaczej. Prezes mówi że gra powstaje zgodnie z harmonogramem, rzeczywistość pokazuje coś z goła innego biorąc pod uwagę że mają problem z określeniem daty premiery. Reasumując prezes sprzedaje nam, a właściwie akcjonariuszom, PRową papkę mającą ostudzić emocje i ratować kurs akcji. Biorąc pod uwagę, że wcześniej twierdzili że gra powstaje niezależnie od Wiedźmina a obecnie wiemy że tak nie było, plus to że jako główny udziałowiec i prezes tej firmy musi przedstawiać ją w superlatywach i uspokajać sytuację, to jego słowa trzeba cedzić przez gęste sito.

    • To prawda, trzeba cedzić. Ale wypada też zachować spokój i cierpliwość…

    • Andrzej Pułaski

      A może trochę faktów? Ustabilizowani pracownicy (bez Zarządu) zarabiaj 4-7 tys $.. Oczywiście świerzaki ok tysiąc. To lepsze Płace niż w bankowym IT! Rzeczywistość od kilku lat mówi, że mają opracowany scenariusz marketingowy opart o tajemnicę daty premiery. Gra powstaje od zakończenia pierwszego DLC równolegle z CP 2077 i wiemy, że tak było..

  • Mateusz Sarnociński

    Wycena firmy to klasyczna bańka. Dobrze byłoby, gdyby opadła trochę teraz, bo jak się napompuje jeszcze bardziej, to może pęknąć do bankructwa, a tego byłoby szkoda

    • Z tym bankructwem to się trochę rozpędziłeś ;)

    • Andrzej Pułaski

      CDR ma jedne z najlepszych fundamentów na GPW. Jest najmniej zadłużoną spółką (bo ma 700 mln wolnych środków i wciąż zarabia). I jest na świecie uznawana za najlepszego dewelopera, oraz jest 62 w TOP100 Financial Times wśród najlepiej rozwijających się firm w całej Europie.
      Wycena nie ma ŻADNEGO przełożenia na działalność spółek.

  • Ziomuś

    A może oni chcą sytuację uspokoić i wydać ją w 2077, tak żeby była na czasie? ;)

  • Basia

    w polsce jak w lesie :(

    licze ze jakis madrzejszy pracownik wlaczy w telefonie nagrywanie i moze ktos zrozumie ze za takie „aferki” na zachodzie traci sie bardzo duzo

    wpis do CV jest forma gratyfikacji, chcial takiemu komus w twarz moc powiedziec jak malym czlowiekiem jest :(

    dno poprostu

    ty zgnily idioto – zaplac duma i gratyfikacja w sklepie za pieluchy, ty mendo

    • Wojciech Pluta

      Wypowiedź Kicińskiego mądra nie jest, ale Twój komentarz z inwektywami to niestety dno i 3 metry mułu.

    • Andrzej Pułaski

      Płacą najlepiej w Polsce (4-7 tys $)

    • Zbigniew Fistaszek

      Z marksistami się nie dyskutuje. Oni nie mają zdolności dedukcji. Nie są w stanie ogarnąć najprostszych zasad ekonomii. Oni są dogłębnie poruszeni „sprawiedliwością społeczną” i wydaje im się, że tylko bolszewicka zasada „grab nagrabliennoje” ma sens. Nie spoczną dopóki nie pokażą właścicielowi i zarządowi, że to proletariat jest najważniejszy. Zawistną mentalność tych ludzi idealnie ocenił doktor Przybył słowami „olaboga nie wytrzymam – oni mają a ja nie mam”.

    • hmm

      Źródło? Jakieś publiczne widełki dostępne mówiące o tym?

    • Andrzej Pułaski

      Są różne wersje i wypowiedzi.. Pierwsza lepsza:
      „Owszem, CD Projekt Red płaci swoim pracownikom więcej niż jakakolwiek inna firma zajmująca się gamedevem w Polsce… ale na tle zagranicznych płac zarobki Redów wypadają cokolwiek blado (tymczasem ok. 40% zatrudnionych w studiu pracowników nie pochodzi z Polski). „Juniorzy” zarabiają ok. tysiąca dolarów miesięcznie, „leadzi” – od 4 do 6 tys. dolarów.”
      https://www.cdaction.pl/artykul-51838/cd-projekt-red-mocne-oskarzenia-bylych-pracownikow-cyberpunk.html

    • hmm

      Ale dobrze rozumiem, że to jakiś anonimowy komentarz z Glassdoora tak samo jak te negatywne? To wart tyle co te z oszczerstwami – jak nie wierzymy jednym, to i drugim też bez sensu skoro proces weryfikacji (a właściwie jego brak) jest taki sam ;)

      Bardziej e widełki na ich stronie czy jakiś playbook/handbook na GitHubie bym wierzył. Myślę, że jak im będzie zależeć to opublikują widły niedługo żeby było wiadomo co i jak, i z public commitment.

    • Andrzej Pułaski

      To fakt.. :) Tylko że (idąc twoim tokiem rozumowania) rozpoznajemy nieprzyjazne źródło (donosiciele plus CD Action) i dlatego nie dajemy wiary tym danym… (a kwoty również powinny stawiać Redów w złym świetle) Stąd logiczny wniosek: PODANE KWOTY SĄ ZŁOŚLIWIE ZANIŻONE..! :)

  • adi

    Z tym „płaceniem” dumą to jakiś żart? To jest dopiera PRowa papka i zwykłe chamstwo tego który to mówi. Ci ludzie tam PRACUJĄ, a nie przyszli napawać się dumą. Jak widać, bardzo dobrze pracują i rozumiem, że jak słuchają o kolejnych sukcesach, a nawet nie dostają premii to można się wkurzyć.

    • Sebastian

      Ja to zrozumiałem inaczej. Jakbym miał do wybory pracować za np. 5000 PLN w Google nad fajnym projektem, a pracować w firmie Sławex Sp. z o.o. za tę samą kasę tworząc jakieś buble to wybrałbym Google. Analogicznie część osób może wybrać CDP RED.

    • adi

      Właśnie o to chodzi. Jeżeli nie dodasz nic więcej, czyli dobrej atmosfery w jednej, czy drugiej firmie, albo dodatków itp. to właśnie jest PRowa papka. Firmę tworzą ludzie. Jak pracuje w firmie Sławex Sp. z o.o. tworzę buble i zarabiam 5000 zł to wiem, że firma słaba i jest ok, ale jak za tą samą kasę pracuje i firmie Google i robię tą samą pracę, ale lepiej bo firma ma efekty, bo robię dobry produkt, a ja z tego nic nie mam to po co wszystko? Wolę pracować w firmie Sławex odbębniać swoje i iść do domu.

    • Zbigniew Fistaszek

      Marks właśnie przekręca się w grobie bo mu kiszki ze śmiechu szaleją ;-) Cieszy się jak dziecko, że swoją ideologią tak potrafił namieszać w mózgach prostych ludzi ;-)

    • Andrzej Pułaski

      Z tego co wyczytałem tam pracuje niemal 60% obcokrajowców. Niektórzy to branżowe gwiazdy światowej sławy. Część z nich przyjechała pracować w CDR ze względu na prestiż firmy, jej ambicje i dokonania. Niektórzy zarabiają mniej niż w kraju pochodzenia (równoważąc płace niższymi kosztami utrzymania). Zaciekawiła ich praca nad ambitnymi i perfekcyjnymi projektami. Oraz możliwość wpisania w CV, że pracowali w CD Projekcie nad Wiedźminem/Cyberpunkiem właśnie. Bo to jest najlepszy paszport w życiu zawodowym ambitnych ludzi..

    • adi

      Ambitnych = frajerów, którzy pracują za grosze? Niby światowej sławy, a potrzebują wpisać do CV ambitny projekt i dalej zarabiać mniej niż inni? Kiedy taki „światowej sławy” będzie zarabiał lepiej i będzie doceniony. Jak będzie pracował w 5, czy 20 takich firmach na całym świcie? Czy do końca życia będzie frajerem, który robi dobrą robotę, a kasę zgarnia kto inny.

    • Andrzej Pułaski

      Widocznie masz inną definicję słowa „ambitny”? Ambitny twórca zawsze potrzebuje potwierdzenia i podwyższenia swojego statusu… Praca u CDR wpisana do CV ustawiła drogę zawodową wielu managerów wyższego szczebla na świecie w różnych branżach multimedialnych… (ostatnio dyrektorem znanego serwisu TV-Netowego została była pracownica Redów) Dla niektórych już dawno pieniądze przestały być elementem „doceniania” – bo już je mają.. Jeżeli pracę za 4-7 tys $ (plus premia zadaniowa przewyższająca tą płacę) uważasz za grosze…? To zapewne jesteś beneficjentem obecnej ekipy rządzącej.. :))
      Natomiast żadnego prawdziwego i dobrze opłacanego fachowca nie interesuje czy pracodawca organizujący zadanie będzie na tym tracił – czy tak potrafi ustawić biznes, że zarobi na tym krocie…

    • adi

      Ciekawe bajki powiadasz. Dla takiego „ambitnego” pracownika (czytaj frajera) nie są ważne pieniądze. Rozumiem, że dla Prezesa, właściciela, twórcy firmy już są. On nie jest „ambitny” zgodnie z Twoją definicją? Dla mnie to zwykła chciwość.

    • Andrzej Pułaski

      A czy wysoka płaca za pracę wykonywaną bez zaangażowania, wiedzy i talentu – nie wydaje ci się zwykłym oszustwem i wyzyskiwaniem pracodawcy..?
      Pracodawca i manager realizuje swoje ambicje tworząc wybitną firmę i dzięki swoim talentom biznesowym dąży do uzyskania możliwie najwyższych zysków za swój sukces.. Jest to nagroda, że pracę 24/h, czasem lata wyrzeczeń, kredytów i ryzyka na pograniczu załamania nerwowego. Utarczki z Bankami, pracownikami, rodziną urzędasami.. itd itp… To jest uczciwa gra i z chciwością ma tyleż wspólnego co wytężona praca programisty dla uzyskania oprócz – laurów możliwie najwyższych profitów w postaci premii..
      Jeśli tak definiujesz „chciwość” to prawie 90% społeczeństwa jest chciwa.. :)

    • Andrzej Pułaski

      Fakty są takie;
      Płacą 4-7 tys $. Do tego dochodzą bonusy, oraz premie przewyższające budżet płacy podstawowej.. Mało primabalerinom strzelającym focha?

    • adi

      Płacą w dolarach? Nie wiedziałem. Poza tym nie ważne ile płacą, skoro ktoś odchodzi to chyba ma powody i raczej znalazł lepszą pracę. Chodzi bardziej o brak wdzięczności wyrażonej w pieniądzach, bo po to się pracuje. Ktoś stworzył fajny produkt, a ktoś ma tych twórców w d… mimo, że na brak kasy nie narzeka.

    • Andrzej Pułaski

      Pewnie nie płacą w $ tylko stosują przelicznik. A nie przyszło Ci do głowy, że to nie koniecznie ci najlepsi odchodzą? Może ich wywalono za nieudacznictwo lub generowanie defetyzmu w pracy i dlatego anonimowo latają z zemsty po redakcjach? Na dodatek Tam pracuje ponad 700 ludzi a ty o paru pracownikach piszesz. Ile ty zarabiasz, że dla Ciebie płaca rzędu kilku tys $ + bonusy to brak wdzięczności? Premie za wykonane zadania przewyższające cały roczny budżet płacowy – to brak wdzięczności..? To może mają całą firmę podarować tym narzekającym? :)

    • adi

      Czytać nie umiesz, albo nie znasz tematu. To ODESZLI, nie zostali wyrzuceni. I nie kilku „narzekających” tylko kilku KLUCZOWYCH pracowników, doświadczonych ze stanowisk kierowniczych. To co piszesz to naciąganie rzeczywistości do twojej teorii i przy okazji oczernianie ludzi, którzy zasłużyli na pochwałę. Stworzyli produkt, który przyniósł firmie zyski, a firma pewnie się nimi nie dzieliła, albo nie dzieliła słabo. To inteligentni ludzie i nie dali się robić na szaro… za dumę, a inni kasowali za to pieniądze.

    • Andrzej Pułaski

      Te słowa o „kluczowych” pochodzą z portali trudniących się zmyślaniem i fabrykowaniem tanich sensacji.. Czytam nazwy ich funkcji i wiem, że w każdym większym studio te stanowiska co najmniej się dublują.. „KLUCZOWY” może być też portier czy woźny w szkole.. :)) W specjalnościach technicznych trudno o ludzi niezastąpionych i firma jak widać nadal znakomicie prosperuje… Gorzej w zawodach artystycznych gdzie zastąpienie człowieka powoduje kompletną zmianę wizji projektu.. Jakoś nie widzę nic godnego pochwały w ludziach, którzy nie potrafili poradzić sobie z zadaniem – reagując ucieczką i oczerniając pracodawcę..

    • t00l

      Możliwe też, że jeśli mieli pracowników ktoryz nie byli sobie w stanie podołać zadaniom to winny jest też albo HR, że ich zatrudnił, a jak HR winny nie jest, to menadżerowie prawdopodobnie, że nimi źle zarządzali. Albo po prostu ludzie zarabiający dobre pieniądze nie będą sobie zdrowia psuć i robić nadgodzin za dodatkowe pieniążki nawet ;)

      U nas 1 nadgodzina w ciagu 9 msc pracy była tematem do retrospektywy i tego co źle poszło w zarządzaniu i estymacji, ale cóż, może lubią tam nadgodziny robić ;)

    • Andrzej Pułaski

      Praca w studio artystycznym – to nie jakaś tam praca dla pieniędzy – tylko powołanie połączone z ambicją i wynikającej z tego przyjemnością/satysfakcją… Nie ma żadnego sposobu znormalizowania prawdziwej pracy – kreatywnej i twórczej – bo ta się nie poddaje regułom. Jest wynikiem ciągłych poszukiwań, wątpliwości, zmian pomysłów i rozterek…
      Zanim w biznesie artystycznym zaczniesz zarabiać ciężkie pieniądze trzeba się wykazać nie tylko talentem – ale czasami poświęceniem (niestety).. Jeśli jakikolwiek deweloper na świecie powie ci, że nie ma u nich crunchu.. To są dwie możliwości:
      1 – Łże jak pies..
      2 – Robią tandetne pasztety zamiast gier!

    • t00l

      No i o to Adiemu pewnie chodzi. Nie wszyscy chcą dla pracy się poświęcać – przecież szalone godziny przed komputerem to i problemy ze wzrokiem czy kręgosłupem na starość większę – może jakiemuś „kreatywnj artyście” wzrok zaczął się psuć, bo crunch był non-stop wiele miesięcy przed premierą, może komuś pogorszyły się relacje w domu z rodziną przez to, czy zwykły stres czy wypalenie – i stąd niezadowolenie ludzi.

      Rozumiem, że branża gier jest specyficzna i cały czas zapierdadalnie jest gloryfikowanie w wielu miejscach (podobnie jak w starej kulturze startupowej), ale rozumienie tego nijak nie sprawia, że popieram – to jest coś od czego w IT powinnismy odchodzić, coś co było ”cool” w latach 200x -widać dla paru osób poziom był już zbyt wysoki i postanowili o tym opowiedzieć, rozumiem ich, życie jest jedno i w ramach sztucznie wymyślonych zasad, że „jak nie ma crunchu to zmaczy, że robisz pasztet” nie ma co jedynego życia sicie psuć. Rozumiem, że branża „kreatywna” czasem sądzi, że zapierdalanie to jedyny sposób – wiele innych branż też tak sądzi, ale dlatego jesteśmy pracownikami wiedzy, żeby to wykorzystać i coraz mniej obciążać się fizycznie, a nie więcej. Rozumieć można skąd się bierze, ale gloryfikować nadgodzin nie ma po co.

    • Andrzej Pułaski

      Każda branża twórcza – tworząca dzieła kreatywno-artystyczne – jest wyjątkowo specyficzna..! Wymaga nie tyle „zapierdalania” – ile pasji i ambicji tworzenia.. Wszystko zależy od uczestników tego procesu.. Dużo łatwiej mają zespoły IT pracujące bez ambicji artystycznych, gdzie nikt od nich nawet się nie spodziewa samo-poświęcenia dla sztuki.. Jedno jest pewne.. czasem wystarczy przypadkowe maźnięcie i proces twórczy jest zakończony.. Jednak w większości przypadków to są godziny dylematów, chaosu twórczego, rozterek i wyrzucania pracy do kosza – aby ją wyciągnąć po zrobieniu nowszej wersji – i starą uznać za najlepszą.. Tego się nie da znormalizować i ująć w reguły, bo zabijemy atmosferę twórczą. Przekleństwem tej branży jest konieczność wtłoczenia racjonalnych i usystematyzowanych programistów w ten konieczny bałagan..! Takich którzy to rozumieją i akceptują (mniej lub więcej pobłażliwie) jest niewielu.. To nie jest gloryfikacja bałaganu, nadgodzin itp tylko warunków koniecznych dla możliwości powstania dzieła sztuki.. Dlatego „pracownik wiedzy” może się sprawdzić jedynie przy produkcji pasztetów typu schootery lub „FIfy”.. Dzieła ambitne artystycznie są poza zasięgiem jego możliwości..

    • Zbigniew Fistaszek

      Mógłbyś potwierdzić, że napisałeś to świadomie, na trzeźwo i bez fizycznego uszkodzenia mózgu?

    • Andrzej Pułaski

      Możesz potwierdzić, że świadomie i na trzeźwo negujesz prawdę bez żadnych argumentów i nie zrezygnowałeś z zastrzyków przeciw wściekliźnie? To wszystko jest dostępne w materiałach prasowych.. Wystarczy opanować czytanie tekstów ze zrozumieniem.. :)

    • t00l

      Skąd są te dane, bo na stronie Kariera nie mogę widełek znaleźć, oślepłem coś :(

    • Andrzej Pułaski

      A konkretnie, które dane..? :)
      Odnośnie płac to są informacje z krytykujących CD Projekt artykułów…

  • Mateusz Grzonka

    Błąd, na karcie można przeczytać: „CD Projkt uspokaja”. Poprawcie to.