<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AntyWeb &#187; wywiady</title>
	<atom:link href="http://antyweb.pl/category/wywiady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://antyweb.pl</link>
	<description>Antyweb</description>
	<lastBuildDate>Fri, 25 May 2012 19:45:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Music Rage &#8211; polski pomysł wzorowany na Humble Indie Bundle. Pakiety albumów muzycznych do kupienia za dowolną kwotę!</title>
		<link>http://antyweb.pl/music-rage-polski-pomysl-wzorowany-na-humble-indie-bundle-pakiety-albumow-muzycznych-do-kupienia-za-dowolna-kwote/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/music-rage-polski-pomysl-wzorowany-na-humble-indie-bundle-pakiety-albumow-muzycznych-do-kupienia-za-dowolna-kwote/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 11:30:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Popielarczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe strony]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Humble Indie Bundle]]></category>
		<category><![CDATA[Music Rage]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Startups]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=109821</guid>
		<description><![CDATA[Akcje wzorowane na Humble Indie Bundle zdobywają ogromną popularność. Nic dziwnego, to wspaniały sposób na promocję niezależnej twórczości i zdobycie fantastycznych produkcji za niewielkie pieniądze. Do tej pory jednak tego typu projekty były kojarzone głównie z grami komputerowymi (a od niedawna również mobilnymi). Nasi rodacy wpadli na pomysł, by przełożyć tę idee na inną płaszczyznę<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/music-rage-polski-pomysl-wzorowany-na-humble-indie-bundle-pakiety-albumow-muzycznych-do-kupienia-za-dowolna-kwote/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Akcje wzorowane na Humble Indie Bundle zdobywają ogromną popularność. Nic dziwnego, to wspaniały sposób na promocję niezależnej twórczości i zdobycie fantastycznych produkcji za niewielkie pieniądze. Do tej pory jednak tego typu projekty były kojarzone głównie z grami komputerowymi (a od niedawna również mobilnymi). Nasi rodacy wpadli na pomysł, by przełożyć tę idee na inną płaszczyznę i tak powstał startup z niezależnymi albumami muzycznymi do kupienia za dowolną kwotę.<span id="more-109821"></span></p>
<p><a title="http://musicrage.org/" href="http://musicrage.org/">Music Rage</a> działa zaledwie od wczoraj i jest bezpośrednim przełożeniem idei promowanej przez &#8222;Humble Indie Bundle&#8221; na świat muzyczny. Oczywiście mam tutaj na myśli ten niezależny świat, który zdaje się być bardziej otwarty na nowinki. Przez dwa tygodnie twórcy udostępniają pakiet albumów, za który zapłacimy tyle, ile chcemy. Może to być kwota 10, 100, 1000 czy chociażby 1 dolara. Za pomocą umieszczonych poniżej suwaków można określić jaka część tej sumy powędruje na konto artystów, a jaka trafi do twórców Music Rage. Do płatności posłuży natomiast PayPal lub karta kredytowa. Jednak w przyszłości twórcy obiecują wdrożenie bardziej lokalnych płatności, jak PayU czy Dotpay. O nowych ofertach użytkownicy mają być informowani za pośrednictwem maila lub <a title="https://www.facebook.com/musicrage.org" href="https://www.facebook.com/musicrage.org">Facebooka</a>.</p>
<p>Albumy docierają do nas w formie linków przesłanych na podany przy zakupie adres e-mail. Możemy wówczas zdecydować się na pobranie ich w bezstratnym formacie FLAC lub tradycyjnie, jako MP3. Naturalnie o żadnych zabezpieczeniach typu DRM nie ma mowy.</p>
<p>Oczywiście nie mogło się obejść bez bonusów. Płacąc kwotę wyższą niż średnia możemy liczyć na dodatkowy album ekstra. Obecnie jest to na przykład &#8222;id&#8221; warszawskiego zespołu Chain Reaction. Co warto zauważyć, aktualnie dostępne zespoły wpisują się raczej w nurt mocnych brzmień gitarowych, co nie każdemu może przypaść do gustu. Jednak w przyszłości mają się pojawić też inne muzyczne gatunki, co dobrze wróży i niewątpliwie przyciągnie większe grono odbiorców.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/2012-05-16_104013.png?9d7bd4"><img class="alignnone size-large wp-image-109863" title="2012-05-16_104013" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/2012-05-16_104013-527x400.png?9d7bd4" alt="" width="527" height="400" /></a></p>
<p>Oprawa graficzna startupa prezentuje się bardzo zachęcająco, a jednocześnie jest prosta i intuicyjna. Oczywiście głównym bohaterem są sprzedawane w danym momencie albumy, zatem umieszczono je w centrum. Po kliknięciu na każdy zobaczymy listę utworów wraz z krótką charakterystyką wykonawcy. Dodatkowo, klikając w przycisk play umieszczony tuż pod okładką, możemy przesłuchać fragment twórczości, co pozwoli ostatecznie zadecydować o zakupie. Czy można chcieć czegoś więcej?</p>
<p>Umieszczony tuż powyżej licznik wskazuje na liczbę zakupów. Póki co nie jest ona zbyt imponująca, co właściwie nie dziwi, bo inicjatywa ruszyła zaledwie wczoraj i nie doczekała się jeszcze należytej promocji. Jest to jednak projekt na tyle ciekawy, że jestem wręcz przekonany o tym, że media prędzej czy później poświęcą mu trochę miejsca/czasu.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/2012-05-16_114034.png?9d7bd4"><img class="alignnone size-large wp-image-109864" title="2012-05-16_114034" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/2012-05-16_114034-266x400.png?9d7bd4" alt="" width="266" height="400" /></a></p>
<p>Podoba mi się takie <a title="http://musicrage.org/" href="http://musicrage.org/">niekonwencjonalne podejście do idei Indie Bundle</a>. Na takie akcje próżno liczyć, jeśli chodzi o wielkie wytwórnie i dystrybutorów, polegających jedynie na konwencjonalnych metodach. A te, jak pokazują ostatnie wydarzenia, sprawdzają się coraz mniej. Przyszłość to właśnie dystrybucja przez sieć, streaming (Deezer, Grooveshark, Spotify itp.), a nie będące już coraz częściej reliktem minionej epoki  i gratką dla koneserów płyty Audio CD.</p>
<p>Skontaktowałem się z twórcami Music Rage, Tomaszem Stachewiczem i Michałem Michalskim, by wyciągnąć od nich nieco więcej informacji na temat serwisu. Oto czego jeszcze udało mi się dowiedzieć.</p>
<p><strong>Czy bezpośrednim pierwowzorem Music Rage były akcje typu Humble Indie Bundle z grami niezależnymi, czy może czerpaliście też inspiracje z innych projektów?</strong></p>
<p><strong>Tomasz:</strong> Tak, bezpośrednią inspiracją było Humble Indie Bundle (co jest zresztą bardzo widoczne) i inne pakiety gier. Jestem graczem (choć okazjonalnym) i mam kupione wszystkie HumbleBundle, uwielbiam ten pomysł. Postanowiliśmy przenieść ten pomysł i model sprzedaży do świata muzyki.</p>
<p><strong>Czy sądzicie, że uda się zapewnić ludziom odwiedzającym Music Rage płynną dostawę nowych albumów (bez żadnych przestojów spowodowanych przedłużającymi się rozmowami etc.)? Macie już na oku jakieś perełki?</strong></p>
<p><strong>Tomasz:</strong> Mamy już nawet bardziej niż &#8222;na oku&#8221;, ale z przyczyn oczywistych &#8211; uniknięcie efektu Osborne &#8211; nie chcemy niczego zdradzić.</p>
<p><strong>Michał:</strong> Przestojów spowodowanych brakiem artystów na pewno nie będzie, o tym zapewniamy. Jednak jak wiesz sam po przykładzie Humble Bundle, przestoje same w sobie są w pisane model tego pomysłu.</p>
<p><strong>Z tego co zauważyłem, pierwszy pakiet albumów, to głównie mocne brzmienia gitarowe. Czy w przyszłości internauci mogą liczyć na przedstawicieli innych gatunków?</strong></p>
<p><strong>Tomasz:</strong> Obaj pochodzimy ze środowiska okołometalowego, więc mocne brzmienia były dla nas oczywistym i najłatwiejszym pierwszym wyborem. Oczywiście planujemy (a nawet bardziej niż planujemy, ale znowu patrz wyżej) pakiety z inną muzyką, prawdopodobnie pierwszy niemetalowy MusicRage będzie pakietem z dubstepem i/lub electro.</p>
<p><strong>Michał:</strong> Metal był wyborem numer uno z racji na nasze własne gusta a także bezpośrednie możliwości ogarnięcia tego tematu w dość niedługim czasie. Jako aktywny muzyk przez lata wyrobiłem sobie trochę kontaktów w tym środowisku, więc naturalnie było łatwiej zacząć z tej strony niż z jakiejkolwiek innej. Pakiety z innymi gatunkami będą na pewno. Kiedy? Mamy nadzieję że jak najprędzej.</p>
<p><strong>Projekt w znacznej mierze jest nastawiony na użytkownika globalnego, czy przewidujecie jakąś lokalną mutację, w której za albumy będzie można zapłacić zwykłym przelewem z konta w polskim banku?</strong></p>
<p><strong>Tomasz:</strong> Znowu, zaczęcie z Paypalem było dla nas najprostsze, bo zawodowo integrowałem płatności Paypalem w ładnych kilku serwisach. Ale to prawda, płacenie kartą nie jest zbyt popularne w Polsce, więc zamierzamy jeszcze w trakcie trwania pierwszego pakietu dodać możliwość zapłacenia przelewem, za pośrednictwem jednej z polskich bramek tego typu dotpay albo payU.</p>
<p><strong>Michał:</strong> Z racji tego w jakim kraju żyjemy i skąd fala rozgłosu będzie się rozchodzić planujemy uruchomienie jak najszybciej opcji płatności bardziej popularnej w Polsce. Taki ukłon w stronę rodaków. Nie ukrywamy jednak że nastawiamy się raczej globalnie niż lokalnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/music-rage-polski-pomysl-wzorowany-na-humble-indie-bundle-pakiety-albumow-muzycznych-do-kupienia-za-dowolna-kwote/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziewczyny lubiące nowe technologie i …marchewki</title>
		<link>http://antyweb.pl/dziewczyny-lubiace-nowe-technologie-i-marchewki/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/dziewczyny-lubiace-nowe-technologie-i-marchewki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 13:50:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Marczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe strony]]></category>
		<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Startups]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=109499</guid>
		<description><![CDATA[Autorką tego wywiadu jest Ilona Grzywińska Geek Girls Carrots to cykl spotkań kobiet z branży nowych technologii odbywających się co miesiąc w Warszawie. Główną organizatorką spotkań jest Kamila Sidor, która odpowiadała m.in. za przygotowanie pierwszego w Polsce Startup Weekendu. Spotkania mają na celu inspirować dziewczyny do nauki programowania, zakładania własnych firm i bardziej aktywnego brania<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/dziewczyny-lubiace-nowe-technologie-i-marchewki/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/logo1.jpg?9d7bd4"><img src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/logo1.jpg?9d7bd4" alt="" title="logo" width="250" height="202" class="alignleft size-full wp-image-109500" /></a><em>Autorką tego wywiadu jest <a href="http://www.webkomunikacja.pl/">Ilona Grzywińska</a></em></p>
<p><a href="http://geekgirlscarrots.pl/">Geek Girls Carrots</a> to cykl spotkań kobiet z branży nowych technologii odbywających się co miesiąc w Warszawie. Główną organizatorką spotkań jest Kamila Sidor, która odpowiadała m.in. za przygotowanie pierwszego w Polsce Startup Weekendu. Spotkania mają na celu inspirować dziewczyny do nauki programowania, zakładania własnych firm i bardziej aktywnego brania udziału w projektach IT.<span id="more-109499"></span></p>
<p><strong>Czy rzeczywiście mamy gorzej w branży IT?</strong></p>
<p>Faktem jest, że jest nas mniej. Stosunkowo mało dziewczyn studiuje na uczelniach technicznych, niewiele pojawia się na spotkaniach branżowych, a do tego w mediach też stosunkowo rzadko słyszymy o programistkach czy architektkach informacji. W Geek Girls Carrots ważne jest promowanie kobiet &#8211; pokazanie że kobiety odnoszą sukcesy również w tak dochodowej i rozwojowej branży jak nowe technologie. Dlatego wśród naszych prelegentek znalazły się m.in. Agata Mazur &#8211; współzałożycielka <a href="http://applicake.com/">Applicake</a>, Patrycja Węgrzynowicz &#8211; programistka i współzałożycielka firmy <a href="http://yonconsulting.com/cms/index.html">Yon Consulting</a> i Anna Walkowska z <a href="http://www.homplex.pl/">Homplex.pl</a>.</p>
<p><strong>Skąd pomysł na takie spotkania?</strong></p>
<p>Podczas organizowania pierwszego Startup Weekendu w Polsce zauważyłam, że pomimo wielu zniżek oraz działań PR-owych skierowanych do kobiet pojawiło się ich niewiele. Wtedy postanowiłam zorganizować coś, żeby skupić dziewczyny, które kochają nowe technologie. Chciałam, żeby się uaktywniły &#8211; głównie w sferze startupów technologicznych.</p>
<p><center><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/GeekGirlsCarrots2.jpg?9d7bd4"><img src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/GeekGirlsCarrots2.jpg?9d7bd4" alt="" title="GeekGirlsCarrots2" width="600" height="400" class="aligncenter size-full wp-image-109502" /></a></center></p>
<p><strong>Skąd wzięłaś nazwę Geek Girls Carrots?</strong></p>
<p>To najczęściej zadawane nam pytanie. Słowo, które często kojarzy się z geekami to pizza &#8211; długie godziny kodowania kojarzy się z jedzeniem fast foodów. Ale Geek Girls Pizza brzmiało niezbyt zdrowo. Zamieniłyśmy pizzę na coś zdrowszego, czyli marchewki i tak powstała nasza nazwa.</p>
<p><strong>Jak spotkania Geek Girls Carrots mogą pomóc dziewczynom?</strong></p>
<p>Nasza inicjatywa umożliwia spotkanie się kobietom, których pasją są nowe technologie, które aktywnie działają w branży lub tych, które szukają inspiracji bądź chcą inspirować inne. Dzieje się u nas to samo, co na innych branżowych imprezach, jest wzajemna wymiana wiedzy, umiejętności i doświadczeń. Warto dodać, że Geek Girls Carrots pomagają w budowaniu zespołów &#8211; np. ja mam pomysł i grafików, ale brakuje mi programistki. Po prezentacjach jest dużo czasu na networking &#8211; to jest szansa na znalezienie np. programistki. Na nasze spotkanie przychodzą z resztą nie tylko programistki, ale również graficzki, architektki informacji, project managerki, specjalistki od mediów społecznościowych &#8211; więc są to osoby, o różnych kompetencjach. Czekam tylko momentu w którym zobaczymy świetny projekt biznesowy zainicjowany na GGC.</p>
<p><center><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/GeekGirlsCarrots3.jpg?9d7bd4"><img src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/05/GeekGirlsCarrots3.jpg?9d7bd4" alt="" title="GeekGirlsCarrots3" width="600" height="400" class="aligncenter size-full wp-image-109503" /></a></center></p>
<p><strong>W najbliższy piątek odbędzie się już siódme spotkanie z cyklu. Jakie są Twoje odczucia po pierwszych sześciu spotkaniach, jaki jest główny problem Polek startujących w branży nowych technologii?</strong></p>
<p>W piątek odbędzie się siódme spotkanie, a w lipcu będziemy świętować pierwsze urodziny. Dla mnie osobiście, to był bardzo fajny i owocny czas. Jest coraz więcej dziewczyn angażujących się w naszą inicjatywę. Na ostatnim spotkaniu było ok. 40 osób. Taką liczbę kobiet chciałam widzieć rok temu na Warsaw Startup Weekend! Bardzo cieszą mnie również kolejne inicjatywy geek girls poza Warszawą. Podobne spotkania powstają w Krakowie oraz Poznaniu. Problemem, przede wszystkim w IT, jest niski odsetek kobiet, co nakręca wyznawców stereotypów o braku predyspozycji kobiet do tego zawodu. Jak będzie głośniej o sukcesach żeńskiej części branży to więcej kobiet powie sobie: jak ona może to ja też! A poza tym kobiety zmagają się z takimi samymi problemami co nasi koledzy. Tak samo jak w przypadku każdej innej branży, również w IT wymiana wiedzy, doświadczenia oraz budowanie nowych kontaktów otwierają nowe możliwości działania. Reguła ta działa zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.</p>
<p><em>Ilona Grzywińska, Konsultant PR i Social Media. Autorka bloga <a href="http://www.webkomunikacja.pl">www.webkomunikacja.pl</a></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/dziewczyny-lubiace-nowe-technologie-i-marchewki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapytałem Grzegorza Hajdarowicza czemu wierzy w sukces tabletów</title>
		<link>http://antyweb.pl/zapytalem-grzegorza-hajdarowicza-czemu-wierzy-w-sukces-tabletow/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/zapytalem-grzegorza-hajdarowicza-czemu-wierzy-w-sukces-tabletow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Apr 2012 08:30:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Rybczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Hajdarowicz]]></category>
		<category><![CDATA[IP Summit 2012]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[tablety]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=106152</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w ciekawej konferencji o tytule: &#8222;Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe&#8221;. W trakcie trwania panelu, Grzegorz Hajdarowicz wspomniał, że papierowe wydania dzienników znikną wcześniej niż się to się to wszystkim wydaje. Jako argument podał, że Biedronka, która sprowadziła 30 tysięcy tabletów, sprzedała wszystkie urządzenia w jeden dzień. Cena &#8222;Biedronkowego&#8221; tabletu wynosiła<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/zapytalem-grzegorza-hajdarowicza-czemu-wierzy-w-sukces-tabletow/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w ciekawej konferencji o tytule: &#8222;Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe&#8221;. W trakcie trwania panelu, Grzegorz Hajdarowicz wspomniał, że papierowe wydania dzienników znikną wcześniej niż się to się to wszystkim wydaje. Jako argument podał, że Biedronka, która sprowadziła 30 tysięcy tabletów, sprzedała wszystkie urządzenia w jeden dzień. Cena &#8222;Biedronkowego&#8221; tabletu wynosiła 399 zł. Zapytałem go, czemu tablety są jego zdaniem bezkonkurencyjnie lepsze od smartfonów, taka informacja padła w trakcie panelu w którym brał udział, oraz czy nie obawia się, że wchodzi na rynek zbyt wcześnie.<span id="more-106152"></span></p>
<p><strong>Jan Rybczyński: Czemu Pana zdaniem tablet jest zdecydowanie lepszy od smartfona? Czy chodzi tylko o wielkość ekranu?</strong></p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz:</strong> Generalnie wielkość ekranu, a więc łatwiejsza ekspozycja treści. W tym tkwi tajemnica. Smartfon ma za małą możliwość ekspozycji treści. Weźmy pod uwagę, że dużo ludzi chodzi w okularach, dużo ludzi ma problemy z widzeniem, choroby cywilizacyjne i smartfon ma za mały ekran po prostu. Oczywiście jest użyteczny, mniejszy, ale jak się korzysta z tabletu, to też można nim łatwo manipulować. Mało tego, twierdzę, że właśnie 10 calowe tablety to jest przyszłość, to będzie kiedyś standard, tak jak kartka.</p>
<p><strong>JR: Czyli raczej większe, niż mniejsze?</strong></p>
<p><strong>GH:</strong> Tak, dlatego, że następnym krokiem będą multimedia, filmy, rożnego rodzaju prezentacje i tak dalej. Musimy mieć powierzchnie, na której to robimy. Może, jeżeli będzie taka technologia, ja nie jestem techniczny, ja się na tym nie znam, ale jeżeli będzie taka technologia, że smartfon będzie miał projektor i będzie można wyświetlić treść na ścianę lub kartkę papieru, to wtedy tak, smartfon będzie się nadawał. Wielkość ekranu tabletu jako zaleta przeważa zdecydowanie wadę, jaką jest mniejsza poręczność.</p>
<p><strong>JR: A czytniki z papierem elektronicznym zamiast wyświetlaczy?</strong></p>
<p><strong>GH:</strong> Czytnik to jest forma tabletu, niewiele się różnią. Kwestia matowości ekranu. Papier elektroniczny jest przyszłością, ale to też jest forma tabletu, tylko cieńsza, lżejsza, może w przyszłości z możliwością zgięcia. To jest kolejny krok, w tą samą stronę. Media muszą być użytecznie funkcjonalne, żeby z nich korzystać. Muchy nie koniecznie trzeba zabijać tabletem. Ja mam taką obwolutę, w którą wrzucam sobie tablet i czytam w basenie, bo jest wodoodporna.</p>
<p><strong>JR: A nie boi się Pan, że za bardzo wyprzedza obecne czasy? Pomysł, który prędzej czy później wypali został za wcześnie wprowadzony w życie i przez to może się nie udać go zrealizować?</strong></p>
<p><strong>GH:</strong> Nie boje się, dlatego, że ja dziesięć lat temu miałem pierwszy tablet Compaq&#8217;a. Zanim pojawił się iPad, Compaq wyprodukował własny tablet z rysikiem, a nie ekranem dotykowym. To było za wcześnie. Rok temu zaproponowałem kostkę Przekroju. Ona była za wcześnie, jeszcze. Ludzie musza się nauczyć czytania prostych PDFów, a dopiero następnym krokiem będzie upgrade w stronę innych form, taka jak ta kostka Przekrojowa, kiedyś. Ale myślę, że to czy przejście na tablety zajmie rok, czy dwa, to tu nie ma znaczenia w dyskusji. Ja stawiam taką ostrą tezę, bo wydaje mi się, że ona jest realna. A jak się pomylę o rok, to trudno.</p>
<p><strong>JR: Dziękuję za rozmowę</strong></p>
<p><strong>GH:</strong> Również dziękuję</p>
<p><em>Aktualizacja 16:20 25.04.2012. Pierwszy akapit został zmodyfikowany na prośbę doradcy grupy Gremi.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/zapytalem-grzegorza-hajdarowicza-czemu-wierzy-w-sukces-tabletow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jest jeszcze w sieci miejsce na innowacyjność i unikalność. Zobaczcie wywiad z Giuseppe D’Antonio</title>
		<link>http://antyweb.pl/jest-jeszcze-w-sieci-miejsce-na-innowacyjnosc-i-unikalnosc-zobaczcie-wywiad-z-giuseppe-dantonio/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/jest-jeszcze-w-sieci-miejsce-na-innowacyjnosc-i-unikalnosc-zobaczcie-wywiad-z-giuseppe-dantonio/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Apr 2012 11:38:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Mizera</dc:creator>
				<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[CircleMe]]></category>
		<category><![CDATA[Giuseppe D’Antonio]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=106091</guid>
		<description><![CDATA[O serwisie społecznościowym CircleMe pisaliśmy na łamach Antyweba już dwukrotnie, za pierwszym razem podczas jego beta testów, za drugim, gdy serwis został otworzony, a CircleMe trafiło na iOSa. W ostatnich tygodniach serwis przeszedł kolejne metamorfozy, jak chociażby integracja z Last.fm, czy głębsza integracja mobilnej aplikacji z Facebookiem. CircleMe nie tylko się rozwija, ale zyskuje coraz<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/jest-jeszcze-w-sieci-miejsce-na-innowacyjnosc-i-unikalnosc-zobaczcie-wywiad-z-giuseppe-dantonio/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/CircleMelogo.jpg?9d7bd4"><img class="alignleft  wp-image-106094" title="CircleMelogo" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/CircleMelogo.jpg?9d7bd4" alt="" width="248" height="213" /></a>O serwisie społecznościowym CircleMe pisaliśmy na łamach Antyweba już dwukrotnie, <a href="http://antyweb.pl/circleme-zapomnij-o-kregach-znajomych-stworz-wlasne-kregi-zainteresowan-z-nowym-startupem-warto-wyprobowac/" target="_blank">za pierwszym razem</a> podczas jego beta testów, <a href="http://antyweb.pl/circleme-juz-otwarte-i-z-dobrze-przygotowana-aplikacja-mobilna/" target="_blank">za drugim</a>, gdy serwis został otworzony, a CircleMe trafiło na iOSa. W ostatnich tygodniach serwis przeszedł kolejne metamorfozy, jak chociażby integracja z Last.fm, czy głębsza integracja mobilnej aplikacji z Facebookiem. CircleMe nie tylko się rozwija, ale zyskuje coraz większą popularność i jest to dobry moment, na rozmowę o serwisie i planach tego startupa. Zapraszam do przeczytania wywiadu z <strong>CEO CircleMe &#8211; Giuseppe D’Antonio</strong>.<span id="more-106091"></span></p>
<p>Giuseppe D’Antonio od 13 lat pracuje w branży internetowej i oprogramowania komputerowego, zajmując się różnymi produktami i usługami, jak w Google, gdzie pracował jako Strategic Partnerships i BizDev Manager. Ma ukończone studia MBA na INSEAD. Obecnie Giuseppe D’Antonio jest dyrektorem w Zarządzie Beintoo oraz CEO w CircleMe. Wykłada również na University of Milan.</p>
<p><strong><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/giu-aboutme-to-crop-square1.jpg?9d7bd4"><img class="alignright  wp-image-106092" title="giu aboutme to crop square(1)" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/giu-aboutme-to-crop-square1-362x400.jpg?9d7bd4" alt="" width="290" height="320" /></a>Kamil Mizera:</strong> <strong>Prawdopodobnie słyszał Pan to pytanie milion razy, ale co było inspiracją do stworzenia CircleMe?</strong></p>
<p><strong>Giuseppe D’Antonio:</strong> <a href="http://circleme.com" target="_blank">CircleMe</a> narodziło się z uświadomienia sobie faktu, że potencjał dzisiejszej sieci nie został do tej pory wykorzystany na tyle, aby dostarczać wystarczających korzyści ludziom, którzy chcieli wyrażać swoje preferencje (na przykład, to co lubią) online. Zauważyliśmy, że chociaż ludzie bardzo aktywnie wyrażają swoje gusty i dzielą się nimi z innymi, to technologia wydaje się zostawać za nimi w tyle. Pomyśleliśmy, że to najwyższy czas, aby zaproponować miejsce w sieci, które pozwoli ludziom uzyskać więcej korzyści z ich aktywności. Biorąc pod uwagę, że z jednej strony opracowaliśmy całkiem „inteligentne” technologie związane z social media oraz filtry treści oparte na osobistych zainteresowaniach, myślimy, że naprawdę możemy zaoferować coś unikalnego i innowacyjnego internetowej społeczności: miejsce, gdzie w końcu naprawdę będą mogli skorzystać na wyrażaniu swoich gustów.</p>
<p><strong>KM: Jak w takim razie CircleMe chce się odróżnić od innych serwisów opartych na wyrażaniu i dzieleniu się preferencjami („like”) przez użytkowników? Jest przecież Facebook, jest teraz Pinterest, które wykorzystują bardzo podobny mechanizm.</strong></p>
<p><strong>GD:</strong> Na pierwszy rzut oka te mechanizmy mogą wydawać się podobne, ale w rzeczywistości te trzy serwisy (od red: CircleMe, Facebook, Pinterest) są od siebie bardzo różne. Podstawową różnicą jest głębia doświadczenia, jaką użytkownik może otrzymać wyrażając swój „like”. Na innych serwisach ów „like” wyrażany przez osobę jest albo bardzo powierzchownym działaniem, które nie przynosi żadnych korzyści tej osobie, albo ginie bardzo szybko przytłoczony innymi treściami: filmami, statusami i innymi rzeczami, którymi dzielą się nieustannie użytkownicy.  Tak czy owak, użytkownik wyrażający swoje preferencje niewiele korzysta z takiego doświadczenia.</p>
<p>W CircleMe skupiamy się na dostarczeniu użytkownikowi jak najgłębszego doświadczenia związanego z danym tematem: jeżeli lubisz jakąś artystkę, to oprócz zobaczenia jej prac, możesz przeczytać artykuł o jej wystawie, zobaczyć, w których muzeach jej prace mogą być pokazywane, co inni ludzie o nich myślą, itd. Jeżeli lubisz jakiegoś muzyka, to możesz nawet posłuchać jego kawałków. Tworzymy strukturę, dzięki której ludzie mogą wyciągnąć dużo więcej z tego, co lubią!</p>
<p><strong>KM: Liczby zawsze pobudzają wyobraźnię. Czy mógłby Pan podzielić się z czytelnikami Antyweb.pl ile użytkowników i aktywnych użytkowników ma CircleMe? Gdzie serwis ma najwięcej użytkowników?</strong></p>
<p><strong>GD:</strong> Wprawdzie nie udostępniamy publicznie liczby użytkowników, ale mogę powiedzieć, że jeżeli chodzi o kraje, w których dostrzegamy największy ruch, to są to Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Włochy, Francja i Brazylia. Również, aby podzielić się dobrymi wiadomościami, powiem, że w ostatnich kilku tygodniach liczba rejestracji dramatycznie wzrosła i że od czasu otwarcia serwisu w marcu 2012 <strong>liczba użytkowników się podwoiła.</strong></p>
<p><strong><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/circlememo.jpg?9d7bd4"><img class="alignleft size-full wp-image-106105" title="circlememo" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/circlememo.jpg?9d7bd4" alt="" width="188" height="186" /></a>KM: CircleMe zostało całkiem nieźle przyjęte również w Polsce. Jak dobrze? Ilu Polaków korzysta obecnie z CircleMe?</strong></p>
<p><strong>GD:</strong> Rzeczywiście od momentu startu, CircleMe zyskało sporą akceptację wśród Polaków. W marcu Polska była w naszym TOP10 krajów pod względem odwiedzin. W kwietniu jest nieco gorzej, ale jestem pewien, że będzie lepiej! Jako ciekawostkę dodam, że w naszym zespole mieliśmy również wspaniałą polską koleżankę (Alicję), która współpracowała z nami w zeszłym roku i była głosem polskiej społeczności użytkowników.</p>
<p><strong>KM: Serwis z każdym dniem rośnie i się rozwija: mobilna aplikacja na iOSa, integracja z Last.fm. Jakie nowe funkcje szykuje dla nas zespół CircleMe? Kiedy możemy spodziewać się aplikacji na Androida?</strong></p>
<p><strong>GD:</strong> To, czego coraz więcej będzie można zobaczyć w przyszłości, to silna integracja między naszą siecią a aplikacjami mobilnymi, tak, aby te wszystkie fajne funkcje związane z „likes” i „plants” (od red: geolokalizacja „lajków”) były bardziej użyteczne dla wszystkich „Circler’s”. Ponadto, pracujemy nad kilkoma interesującymi pomysłami, dzięki którym będzie można, z jednej strony prościej (i zabawniej) zarządzać swoimi preferencjami, a z drugiej strony więcej i lepiej kontaktować się z ludźmi, którzy podzielają nasze zainteresowania. Następnie będziemy chcieli, co jest naszym ważnym celem, dostarczyć jeszcze bardziej dopasowane treści do każdego Circler’a, oparte na zainteresowaniach, które on lub ona wyrazili.</p>
<p><strong>Jeżeli zaś chodzi o aplikację na Androida, to jest to jeden z naszych priorytetów</strong>. Chcemy się jednak najpierw upewnić, że nasza aplikacja na iOSa jest zoptymalizowana i że zaangażowanie w nią użytkowników rośnie do optymalnego poziomu. Gdy zdobędziemy odpowiednią bazę doświadczeń, wtedy uruchomimy aplikację również na Androida.</p>
<p><strong>KM: Nikt nie lubi rozmawiać o pieniądzach, ale w jaki sposób CircleMe zamierza zarobić na siebie?</strong></p>
<p><strong>GD:</strong> Cóż, wydaje mi się, że jest ogromny handlowy potencjał w tym, co robimy. W CircleMe, w odróżnieniu od innych serwisów, które starają się „zgadywać”, co lubią ludzie, Circler’s wyrażają swoje zainteresowania aktywnie i jasno. Tacy ludzie prawdopodobnie nie mieliby nic przeciwko otrzymywaniu treści i usług dokładnie odpowiadających ich zainteresowaniom. Najważniejsze jednak jest to, aby dostarczyć te treści tylko wtedy, gdy są rzeczywiście użyteczne i robić to bezinwazyjnie. Sądzimy, że w tym właśnie jest potencjał, ale na razie naszym priorytetem jest dostarczenie wszystkim jak najlepszych doznań z korzystania z naszego serwisu. <strong>„Pieniądz” może przyjść później.</strong></p>
<p><strong><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/circle-me-620x409.jpg?9d7bd4"><img class="alignright size-medium wp-image-106106" title="circle-me-620x409" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/circle-me-620x409-300x197.jpg?9d7bd4" alt="" width="300" height="197" /></a>KM: 21 kwietnia 2013 roku. Jak CircleMe będzie wyglądać wtedy?</strong></p>
<p><strong>GD: Rok dla startupu to naprawdę dużo czasu!</strong> Przede wszystkim, chcielibyśmy wyobrazić sobie nas, jako dużą, międzynarodową społeczność użytkowników, którzy lubią angażować się w systemie wyrażając miliony „lajków”, i czerpiąc mnóstwo korzyści z robienia tego. Chcemy, aby CircleMe było cenne dla wszystkich i wydaje mi się, że rok wystarczy nam na uruchomienie kilku bardzo ciekawych funkcji związanych z filtrowaniem treści i poleceń, które nieustannie rozważamy. Również chcemy być pewni, że mobilna interakcja z serwisem będzie w pełni kompatybilna, tak, aby użytkownicy mogli swobodnie przełączać się między systemami, w zależności od ich preferencji.</p>
<p>Mamy nadzieję, że w rok od teraz, więcej osób zacznie czerpać korzyści, które my w CircleMe dostrzegamy: używanie go do zapoznawania się z nową sztuką, muzyką czy literaturą, sprawdzanie za pomocą list To-Do, co ich znajomi chcą znaleźć i być może zaskoczyć ich „odpowiednim prezentem”, sprawdzanie za pomocą aplikacji mobilnej zakątków miasta w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, które zostały „zasadzone” przez innych użytkowników, po to, aby je odnaleźć właśnie.</p>
<p>Naszą największą nadzieją i tym, co wciąż będzie nas prowadzić, jest chęć uczynienia z CircleMe użytecznego i inspirującego sposobu na cieszenie się wszystkimi tymi rzeczami, które lubisz, a zarazem sposobu na przyjemne odkrywanie nowych.</p>
<p><strong>KM: Dziękuję za wywiad.</strong></p>
<p><strong>GD: </strong>Dziękuję.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/jest-jeszcze-w-sieci-miejsce-na-innowacyjnosc-i-unikalnosc-zobaczcie-wywiad-z-giuseppe-dantonio/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawo do bycia zapomnianym</title>
		<link>http://antyweb.pl/prawo-do-bycia-zapomnianym/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/prawo-do-bycia-zapomnianym/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 12:15:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Marczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Komisja Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[prawo do bycia zapomnianym]]></category>
		<category><![CDATA[prywatność w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=105027</guid>
		<description><![CDATA[Autorką tego wywiadu jest Ilona Grzywińska Eric Schmidt z Google powiedział, że za 10 lat dzisiejsza młodzież będzie zmieniać nazwiska, bo nie będzie chciała być kojarzona z treściami, które dziś publikuje na swój temat. Tymczasem Unia Europejska chce pomóc użytkownikom w uniknięciu takiej sytuacji proponując „prawo do bycia zapomnianym“. Jeżeli projekt Komisji Europejskiej wejdzie w<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/prawo-do-bycia-zapomnianym/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/usun.jpg?9d7bd4"><img class="alignleft size-full wp-image-105028" title="usun" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/04/usun.jpg?9d7bd4" alt="" width="260" height="190" /></a><em>Autorką tego wywiadu jest <a href="http://www.webkomunikacja.pl/">Ilona Grzywińska</a></em></p>
<p>Eric Schmidt z Google powiedział, że za 10 lat dzisiejsza młodzież będzie zmieniać nazwiska, bo nie będzie chciała być kojarzona z treściami, które dziś publikuje na swój temat. Tymczasem Unia Europejska chce pomóc użytkownikom w uniknięciu takiej sytuacji proponując „prawo do bycia zapomnianym“. Jeżeli projekt Komisji Europejskiej wejdzie w życie, może narazić takich gigantów jak Facebook czy Google na straty w wysokości nawet 2% ich rocznego dochodu globalnego.<span id="more-105027"></span></p>
<p>O prawie do bycia zapomnianym rozmawiam z Alexandrą Senoner, Dyrektorem ds. Komunikacji i Public Affairs największej wyszukiwarki osób na świecie, <a href="http://www.123people.pl/">123people</a>. Firma uruchomiła właśnie narzędzie – <a href="http://www.123people.com/page/people_manager">123people Manager</a>, dzięki któremu użytkownicy sami mogą usuwać dotyczące ich informacje z wyszukiwarki.</p>
<p><strong>Czego dokładnie dotyczy projekt „prawa do bycia zapomnianym“?</strong></p>
<p>Projekt zaproponowany przez Viviane Reding – tzw. „prawo do bycia zapomnianym“ &#8211; to część zmian do istniejącej już dyrektywy 95/46/WE, który ma na celu zaktualizowanie prawa unijnego i dostosowanie go do realiów działania serwisów internetowych i korzystania z nich przez użytkowników. To konkretnie prawo ma na celu maksymalne ułatwienie użytkownikowi usunięcie niechcianych informacji u źródła pod groźbą sankcji finansowych. Idea projektu jest bardzo prokonsumencka i znajduje swoje źródło w dwóch kwestiach: po pierwsze niskim poczuciu zaufania użytkowników do e-usługodawców w kontekście wykorzystania ich danych osobowych (aż dwie trzecie Europejczyków obawia się, że firmy wykorzystują ich dane osobowe bez ich pozwolenia), po drugie, jak zauważają eksperci w zakresie prawa, brakuje internetowego odpowiednika przywileju, który w rozwiniętych systemach prawnych przysługuje osobom popełniającym nawet poważne wykroczenia. Jakakolwiek informacja w sieci o danych czynach staje się niemożliwa do usunięcia i rzutuje na życie osoby, której dotyczy.</p>
<p><strong>Czy prawo ma szansę wejść w obecnej formie?</strong></p>
<p>Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ponieważ wraz z przedłożeniem pierwszej propozycji pod koniec stycznia, pojawia się co raz więcej głosów i ekspertyz, z jednej strony od e-usługodawców, z drugiej od prawników i specjalistów w zakresie ochrony danych osobowych, którzy poddają krytyce możliwość egzekucji takiego prawa. Bardzo negatywne głosy pojawiają się w USA – Stanford Law Review opublikował nawet ekspertyzę prawną, której autor mówi o istotnym ograniczeniu wolności słowa w Internecie po wprowadzeniu „prawa do bycia zapomnianym”. Tymczasem firmy zastanawiają się np., co dokładnie będzie oznaczało usunięcie danych dotyczących użytkownika z danego serwisu w sposób trwały. Czy jeżeli w międzyczasie inny użytkownik serwisu skopiował i powielił informację, usługodawca jest zobowiązany do jej monitorowania i usunięcia? Te kwestie wymagają doprecyzowania.</p>
<p><strong>Jak 123people weryfikuje użytkowników, którzy chcą usunąć się z wyszukiwarki?</strong></p>
<p>Bardzo dokładnie analizujemy każdą prośbę, którą otrzymujemy i jeśli jest taka potrzeba, to prosimy o dodatkowe informacje, jak choćby skan dowodu osobistego. Nie należy jednak zapominać, że nasza wyszukiwarka działa w czasie rzeczywistym, więc nie usuwamy danych osobowych, bo ich nie przechowujemy. Usuwamy linki do źródeł, czyli de facto zastrzegamy daną informację w obrębie wyszukiwarki. Chodzi nam głównie o to, aby pomóc użytkownikom w zarządzaniu ich danymi online. Po usunięciu niechcianych linków radzimy Internaucie, co powinien zrobić, jeśli chce niejako oczyścić sieć z informacji, z którymi nie chce być identyfikowany.</p>
<p><strong>Jak Komisja Europejska ma zamiar egzekwować prawo do bycia zapomnianym?</strong></p>
<p>Ta kwestia budzi właśnie największą wątpliwość, jeżeli chodzi o projekt przedstawiony przez V. Reding. Wydaje mi się, że jeżeli Komisja Europejska znajdzie odpowiedź na to pytanie, to odnajdziemy Święty Graal dyskusji o prywatności i ochronie danych osobowych w sieci. My jednak jako firma prowadząca codziennie rozmowy z użytkownikami, którzy monitorując swoją reputację online natrafiają na niechciane informacje dostrzegamy inny, bardziej palący problem. Internauci mają wciąż bardzo niski poziom świadomości odnośnie tego, co można, a czego nie powinno się publikować w sieci i wielokrotnie nie zastanawiają się zanim coś „puszczą w eter”. Ponieważ lepiej jest zapobiegać, niż leczyć, w pierwszej kolejności powinniśmy edukować użytkowników i pokazywać im, jak świadomie zarządzać swoimi danymi w Internecie i to od najmłodszych lat.</p>
<p><em>Ilona Grzywińska, Konsultant PR i Social Media. Autorka bloga <a href="http://www.webkomunikacja.pl">www.webkomunikacja.pl</a></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/prawo-do-bycia-zapomnianym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grupowe ubezpieczenie przedmiotów codziennego użytku, czyli o Grupoli z Dmitrijem Żatuchinem</title>
		<link>http://antyweb.pl/grupowe-ubezpieczenie-przedmiotow-codziennego-uzytku-czyli-o-grupoli-z-dmitrijem-zatuchinem/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/grupowe-ubezpieczenie-przedmiotow-codziennego-uzytku-czyli-o-grupoli-z-dmitrijem-zatuchinem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2012 16:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Kamiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe strony]]></category>
		<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Startups]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[grupoli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=97590</guid>
		<description><![CDATA[Serwisów oferujących zakupy grupowe są dziesiątki. Co jednak zrobić, gdybyśmy chcieli grupowo ubezpieczyć przedmiot codziennego użytku, taki jak laptop, telefon lub rower? Skorzystać z Grupoli.pl &#8211; uruchomionego właśnie serwisu wzajemnego ubezpieczenia przez Internet. Co oferuje ta usługa, skąd wziął się na nią pomysł i jak ma zarabiać na siebie? Pytamy Dmitrija Żatuchina. - Czym jest<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/grupowe-ubezpieczenie-przedmiotow-codziennego-uzytku-czyli-o-grupoli-z-dmitrijem-zatuchinem/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Serwisów oferujących zakupy grupowe są dziesiątki. Co jednak zrobić, gdybyśmy chcieli grupowo ubezpieczyć przedmiot codziennego użytku, taki jak laptop, telefon lub rower? Skorzystać z Grupoli.pl &#8211; uruchomionego właśnie serwisu wzajemnego ubezpieczenia przez Internet. Co oferuje ta usługa, skąd wziął się na nią pomysł i jak ma zarabiać na siebie? Pytamy Dmitrija Żatuchina.<span id="more-97590"></span></p>
<p><strong>- Czym jest uruchomiony przez Was serwis <a href="http://grupoli.pl" target="_blank">Grupoli.pl</a>?</strong></p>
<p>Grupoli.pl to serwis, dzięki któremu można szybko i wygodnie ubezpieczyć swoją własność taką jak smartfon, laptop czy rower. Wystarczy się zarejestrować, dodać do profilu przedmiot, krótko opisać, wskazać wartość i sugerowaną składkę dla znajomych. Każdą z rzeczy można zaproponować do ubezpieczenia swoim znajomym zapraszając ich via Facebook, Google czy przez e-mail.  </p>
<p>Na Grupoli.pl obowiązuje zasada wzajemności. Charakteryzuje się ona tym, że jeśli Twój znajomy zdecyduje się ubezpieczyć zaproponowany przez Ciebie przedmiot, to Ty także powinieneś zaakceptować jego propozycję, aby móc potem liczyć na wsparcie.</p>
<p><strong>- Skąd pomysł na tego typu usługę?</strong></p>
<p>Latem 2011 jechałem nocnym pociągiem na trasie Warszawa-Wrocław, korzystałem z laptopa i smartfona dla łączności z siecią. Pojawił się odwieczny problem &#8211; wyjść z przedziału i zostawić rzeczy? Zawsze mam małego stracha. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było mieć je ubezpieczone (CASCO). Niestety jest to dość droga usługa w ubezpieczalniach (6-10% wartości), a do tego płatna co roku. Dochodzi też dużo formalności, zarówno przed zawarciem ubezpieczenia jak i po. Stąd przyszedł pomysł na Grupoli.pl. Skoro żyjemy w świecie social, mamy setki kontaktów, to czemu tego nie wykorzystać?</p>
<p><strong>- Sklepy na Facebooku nie przyjęły się chyba najlepiej &#8211; czy społeczności to dobre miejsce na zakupy produktów lub usług?</strong></p>
<p>To zależy od tego, czy społeczność oraz serwis, który ją skupia, są zorganizowani wokół konkretnego tematu. Facebook służy do komunikacji. Sprzedaż bezpośrednia poprzez narzędzie komunikacji może się sprowadzać do promocji i reklamy, samplingu. Z definicji Facebook nie jest platformą aukcyjną czy agregatorem sklepów i tak też się nie kojarzy jego użytkownikom. Stąd też to, że sklepy się nie przyjęły &#8211; na razie. </p>
<p><center><a href="http://antyweb.pl/grupowe-ubezpieczenie-przedmiotow-codziennego-uzytku-czyli-o-grupoli-z-dmitrijem-zatuchinem/zrzut-ekranu-2012-03-15-o-14-59-55/" rel="attachment wp-att-97605"><img src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/03/Zrzut-ekranu-2012-03-15-o-14.59.55-600x350.png?9d7bd4" alt="" title="Grupoli" width="600" height="350" class="aligncenter size-large wp-image-97605" /></a></center></p>
<p><strong>- Na jakie korzyści mogą liczyć użytkownicy Grupoli.pl? Niska cena, wygoda?</strong></p>
<p>Użytkownicy korzystają z Grupoli.pl za darmo. Nie pobieramy żadnych opłat za rejestrację czy prowizji od wpłacanych składek. Decyzje dotyczące swoich zobowiązań wobec znajomych podejmuje użytkownik i sam wybiera to, co ubezpiecza oraz jaką składkę przeznaczy na ewentualne odszkodowanie. Dodatkowo, obowiązująca zasada wzajemności, o której wspominałem wcześniej, ma sprawić, że w zamian za wsparcie, użytkownik zostanie obdarowany świadczeniem zwrotnym przez swoich znajomych.</p>
<p>Na Grupoli.pl możemy przechowywać nasze rzeczy, dodając zdjęcie, dowód zakupu, numer seryjny, opis itd. co w przypadku kradzieży może służyć jako dobra baza do weryfikacji sprzedawanych w lombardach, na giełdach i aukcjach przedmiotów.</p>
<p>Istotną sprawą jest także łatwość korzystania. Starałem się zaprojektować panel użytkownika tak, aby był intuicyjny i przejrzysty. Dostarcza on najważniejszych informacji na temat m.in.: dodanych przedmiotów, propozycji ubezpieczenia, zgłoszeń, zaproszeń itp. Dzięki stale aktualizowanym powiadomieniom, użytkownik jest na bieżąco ze wszystkimi aktywnościami, jakie zostały wykonane przez niego lub jego znajomych. Dużo czasu poświęciliśmy interfejsowi i process-flow, ale nie zamykamy się na uwagi użytkowników.</p>
<p>I najważniejsze &#8211; bezpieczeństwo. Grupoli.pl czuwa nad procesem rozliczania szkody, przypomina o tym co należy zrobić i pomaga w zarządzaniu zgłoszenia. Podkreślmy, że nie jest to projekt prowadzony przez amatorów po godzinach. Stoi za nim HexFund.com, który inkubuje także Edustation.pl &#8211; bezpłatny, międzynarodowy serwis do nauki języków obcych.</p>
<p><strong>- Co dokładnie możemy ubezpieczyć w serwisie Grupoli.pl? Czy możemy liczyć na odszkodowanie tylko w przypadku kradzieży, czy także np. zalania klawiatury kawą?</strong></p>
<p>Zdefiniowane są trzy grupy przedmiotów &#8211; laptop/komputer, telefon oraz rower. Jest też czwarta grupa &#8211; “Inne”, gdzie użytkownicy mogą dodać pozostałe przedmioty. Jeżeli zauważymy, że wyłania się kolejna popularna grupa &#8211; dodamy ją do podstawowych.</p>
<p>O wypłacie odszkodowania decydują znajomi. Jeżeli zajdzie zdarzenie w postaci szkody np. pęknięcie ekranu telefonu po upadku, i będzie to wymagało naprawy &#8211; nie ma problemu. Wystarczy, że wygenerujemy zgłoszenie, a Grupoli.pl roześle prośbę o akceptację do znajomych. Jeżeli zdarzenie zostanie przez nich uznane za prawdziwe, aktywujemy możliwość opłacania składek ubezpieczonych w wysokości odpowiadającej szkodzie. Po przekazaniu odszkodowania wartość przedmiotu zostanie pomniejszona, ale nadal pozostanie on ubezpieczony. </p>
<p>Kradzież jest klasyfikowana jako szkoda całkowita, w związku z czym poszkodowany ma możliwość uzyskać całą kwotę.</p>
<p><strong>- Rejestracja w Grupoli jest darmowa. Ile kosztuje ubezpieczenie komputera lub roweru i na jakie świadczenia możemy liczyć po ich zniszczeniu/kradzieży?</strong></p>
<p>Koszt ubezpieczenia pokrywa każdy znajomy w równej wysokości składki, jaką zdefiniował użytkownik ubezpieczający przedmiot. Warto tutaj zaznaczyć, że opłata jest wymagana tylko wtedy, gdy zawarto ubezpieczenie wzajemne oraz gdy zdarzenie faktycznie wystąpi. </p>
<p>Po zgłoszeniu zdarzenia możemy liczyć na sumę składek wpłaconych przez znajomych.</p>
<p><strong>- Wiele osób zapewne będzie początkowo obawiać się nowego rodzaju usługi i grupowego ubezpieczania przedmiotów. Jak zamierzacie rozwiać ich wątpliwości?<br />
</strong><br />
Będziemy maksymalnie transparentni. Odpowiemy na każde pytanie i rozwiejemy każdą wątpliwość. Należy jednak pamiętać o tym, że my na tym etapie dajemy naszym użytkownikom narzędzie, ale to oni decydują jak je wykorzystają. Głównym celem Grupoli.pl jest stworzenie sieci wzajemnych ubezpieczeń między znajomymi, więc już to powinno uspokoić sceptycznie nastawionych. Przecież jeśli wsparcie zapewnia nam koleżanka lub kolega, kuzyn, wujek, współpracownik,  którym zazwyczaj ufamy, to nie ma miejsca na żadne nieuczciwości. Serwis może zweryfikować prawdziwość powiedzenia, że &#8222;najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie&#8221;.</p>
<p><strong>- Jakie cele biznesowe stawiacie sobie przy projekcie Grupoli.pl?</strong></p>
<p>Warto podkreślić, że jest to nowa usługa, oparta o relacje, o social.  Mimo, że ubezpieczenia wzajemne sa historycznie najstarszą formą łagodzenia negatywnych następstw zdarzeń, użytkownicy muszą się nauczyć takiego sposobu ubezpieczania i oswoić się z ideą. Na to potrzeba trochę czasu. Chcemy, aby powstało maksymalnie dużo sieci zaufania. Grupoli.pl jest za darmo, ale o biznesie oczywiście pamiętamy. Najbliższym krokiem, który zrobimy, będzie uruchomienie anglojęzycznego odpowiednika &#8211; groupolicy.com. Temat jest tak ciekawy i szeroki, że może się okazać, że obecne cele biznesowe okażą się błędne &#8211; wierzę, że użytkownicy wskażą właściwy kierunek. Dzisiaj budujemy wartość idei. Jutro, być może, opracujemy nowy model ubezpieczeń. </p>
<p><strong>- Czy na świecie działają już podobne rozwiązania? Odnoszą sukcesy?</strong></p>
<p>Starałem się, przez przystąpienie do realizacji projektu, znaleźć taki “social security”, ale nie udało mi się. Będę wdzięczy za pokazanie podobnych projektów.</p>
<p><strong>- Prosimy zatem o to naszych Czytelników, oddając im do dyspozycji komentarze. Życzę sukcesów i dziękuję za rozmowę.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/grupowe-ubezpieczenie-przedmiotow-codziennego-uzytku-czyli-o-grupoli-z-dmitrijem-zatuchinem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeszcze płyta nie zginęła czyli wywiad z Łukaszem Czajką z Audiobook.pl</title>
		<link>http://antyweb.pl/jeszcze-plyta-nie-umarla-czyli-wywiad-z-lukaszem-czajka-z-audiobook-pl/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/jeszcze-plyta-nie-umarla-czyli-wywiad-z-lukaszem-czajka-z-audiobook-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Mar 2012 08:00:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Iwaniuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Audiobook.pl]]></category>
		<category><![CDATA[audiobooki]]></category>
		<category><![CDATA[audiobooki w polsce]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Czajka]]></category>
		<category><![CDATA[płyty CD]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=95295</guid>
		<description><![CDATA[Przyznaję, że gdy rozpoczynałem przygotowania do tego wywiadu, miałem zupełnie inną wizję polskiego rynku audiobooków niż mam teraz, już po wywiadzie. Okazuje się bowiem, że jest to bardzo specyficzny segment, który rządzi się swoimi własnymi prawami, niekoniecznie zbieżnymi z jego publicznym postrzeganiem. W związku z powyższym, zachęcam Was do przeczytania wywiadu, który przeprowadziłem z Łukaszem<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/jeszcze-plyta-nie-umarla-czyli-wywiad-z-lukaszem-czajka-z-audiobook-pl/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyznaję, że gdy rozpoczynałem przygotowania do tego wywiadu, miałem zupełnie inną wizję polskiego rynku audiobooków niż mam teraz, już po wywiadzie. Okazuje się bowiem, że jest to bardzo specyficzny segment, który rządzi się swoimi własnymi prawami, niekoniecznie zbieżnymi z jego publicznym postrzeganiem. W związku z powyższym, zachęcam Was do przeczytania wywiadu, który przeprowadziłem z Łukaszem Czajką z <a href="http://Audiobook.pl">Audiobook.pl</a>. Myślę, że dla części z Was będzie on również zaskakujący.<span id="more-95295"></span></p>
<p>Paweł Iwaniuk: <strong>Audiobook.pl istnieje już 6 lat. W tym okresie musieliście zdobyć dużo doświadczeń w swoim segmencie. Jak zmienił się rynek w tym czasie?</strong></p>
<p><strong>Łukasz Czajka:</strong> Nasze doświadczenie na rynku książki czytanej jest już spore. W zasadzie wraz z grupką pasjonatów, naszych partnerów współtworzyliśmy ten rynek. Na początku działalności dostępnych było zaledwie kilkadziesiąt pozycji. Sprzedaż wyglądała bardzo słabo, a w zasadzie ten rynek dopiero powstawał. Zarówno wydawcy jak i autorzy książek powoli musieli się przekonywać do audiobooka. Audiobook musiał się przebijać do świadomości użytkowników. Często, niesłusznie traktowany był gorzej niż papierowa książka. Naszym celem nigdy nie było przeciwstawianie audiobooka książce tradycyjnej, ale jej uzupełnianie, chociażby w trakcie czynności, które uniemożliwiają czytanie. Jazda samochodem jest tu modelowym przykładem. Nie było oczywiście smartphone&#8217;ów w kształcie jaki znamy obecnie. Przeważały powszechnie dostępne łącza z internetem o prędkości 128 kbit/s. Postawiliśmy na specjalizację oraz doskonałą znajomość książek. Zbudowaliśmy wokół <a href="http://audiobook.pl" target="_blank">Audiobook.pl</a> społeczność, która budowała z nami to przedsięwzięcie. Z niecierpliwością czekaliśmy na wszelkie nowości, słuchaliśmy książek, ocenialiśmy, przekonywaliśmy nieprzekonanych. </p>
<p>Choć dzisiaj notujemy corocznie rosnące zainteresowanie książką w postaci audiobooka, to jednak jeszcze dużo pracy przed całą branżą. Dziś można oczywiście wybrać nośnik (płyta czy plik) oraz miejsce do słuchania, ale rynek nie jest jeszcze tak  powszechny, jakbyśmy sobie tego życzyli.</p>
<p><strong>Wasz sklep specjalizuje się w sprzedaży audiobooków w formie CD. Według analiz, sprzedaż książek mówionych na płytach to obecnie 80% polskiego rynku audiobooków. Jak to możliwe, że w czasach gwałtownego boomu dystrybucji cyfrowej, płyta kompaktowa ma się nadal tak dobrze?</strong></p>
<p>Posłużę się analogią do muzyki. Dystrybucja cyfrowa istnieje w koincydencji z nośnikiem CD. Wszyscy pamiętamy requiem pisane dla muzyki na CD, a jak na razie nic takiego się nie stało.</p>
<p>Pliku nie wręczymy jako prezentu, a książka była i będzie zawsze dobrym prezentem. Słuchanie CD w samochodzie też jest łatwiejsze. Wreszcie tak jak książki papierowe, audiobooki można kolekcjonować. Zbierać pokaźną biblioteczkę, która jednak stoi na rzeczywistej półce, a nie wirtualnej. Płytę łatwiej pożyczyć. Jednak.</p>
<p>Specjalizacja w płytach CD, to prawda, nas cechuje. Posiadamy największą ofertę audiobooków na CD w kraju, ale nie zaniedbujemy plików. Już niedługo nasi użytkownicy będą mogli wygodnie ściągać pliki na smartphone&#8217;y. A już dzisiaj w serwisie sprzedajemy ich całkiem sporo. Płyta jednak przeważa.  Wejdźcie do jednego z salonów pewnej sieciówki i spójrzcie na półkę z audiobookami. Jeśli znajdziecie 100 pozycji to dużo. U nas jest ich 3500. 80% w dostawie od ręki. O każdej książce coś potrafimy powiedzieć. Cały czas słuchamy audiobooków.</p>
<p><strong>Audiobook w formie płyty CD ma w Polsce również prawną przewagę nad plikiem audio. To niższy VAT który w przypadku CD wynosi 5%, a już plik audio obłożony jest 23% stawką. Czy według Pana, ten fakt ma jakiś wpływ na decyzje zakupowe potencjalnych nabywców audiobooków?</strong></p>
<p>Cóż. Sytuacja jest co najmniej dziwna. Polskie, ale również i unijne prawodawstwo nie nadąża za rzeczywistością. Bo książka na CD to produkt, ale ta sama książka w pliku to usługa? Cały czas próbujemy to zrozumieć, niestety nie udaje się nam. Może któryś z czytelników poda dobry powód dlaczego tak jest?. Niech wyśle odpowiedź na auidiobook (at) audiobook.pl &#8211; najciekawszą opublikujemy i oczywiście nagrodzimy fajnym zestawem audiobooków.</p>
<p>Pojawia się jednak jakieś światełko w tunelu bo coraz więcej się o tym mówi. To chora sytuacja. Również unijna komisarz Nelli Krroes się temu dziwi. Wierzymy że coś się zmieni w tej kwestii.</p>
<p>Co do samej wrażliwości cenowej przy zakupie audiobooka, to na pewno ma to wpływ na decyzję.</p>
<p><strong>Żeby nasi czytelnicy mogli nabrać trochę perspektywy, przed dalszą częścią naszej rozmowy, zdradziłby Pan nam jak pod względem ilościowym kształtuje się powiedzmy średnia sprzedaż Audiobook.pl?</strong></p>
<p>Na dzień dzisiejszy, następuje intensyfikacja działań sprzedażowych dla Audiobook.pl. Udało się nam trafić w niszę, w której dzięki specjalizacji i najszerszej ofercie na rynku możemy podnosić sprzedaż z miesiąca na miesiąc o 30%. Tak dzieje się od momentu pełnego zaangażowania Aterii w Audiobook.pl czyli od października 2011. Zamierzamy utrzymać ten trend. Na dzień dzisiejszy sprzedajemy kilkanaście tysięcy książek audio miesięcznie. A dystrybucję plików dopiero rozkręcamy. Potrafimy sprzedawać audiobooki na płytach CD i dołączać z sukcesem alternatywne nośniki. Ten rok, to plan wzrostu na poziomie 150-200%.</p>
<p><strong>W jaki sposób zdobywacie książki? Produkujecie audiobooki samodzielnie, zamawiacie w wydawnictwach czy może po prostu kupujecie w hurtowniach?</strong></p>
<p>W naszej ocenie ciągle brakuje wielu fajnych tytułów, nagranych w postaci audiobooków. Autorzy i wydawnictwa nie zawsze są przekonani do tej formy książki. Przekonują ich jednak liczby sprzedanych książek. A z tym jest już coraz lepiej. To trochę taki samonapędzający się mechanizm Lepsze tytuły to lepsza sprzedaż, a lepsza sprzedaż to lepsze tytuły. Jako wyspecjalizowana księgarnia współpracujemy z Partnerami, obejmujemy patronaty, nagrywamy. Sam proces wytwórczy na dzień dzisiejszy jest outsourcowany. Staramy się również nie konkurować z naszymi klientami &#8211; wydawnictwami.</p>
<p><strong>Poza płytami CD, w ofercie Audiobook.pl dostępne są również pliki audio z książkami. Jaki udział mają one w Waszej sprzedaży?</strong></p>
<p>Na Audiobook.pl dostępny jest wybór. Oferujemy płyty CD oraz pliki audio. Dziś klienci, wybierają częściej płyty. Ponad 1600 plików czeka jednak na naszych klientów. Sprzedaż plików pod względem ilościowym to dziś,  nie są jeszcze satysfakcjonujące wolumeny. Przyłożyłbym tutaj miarę całego rynku 80/20 dla CD.</p>
<p>Jednakże, wkrótce zademonstrujemy całkowicie nowy portal skoncentrowany na dystrybucji cyfrowej. Za jego pomocą będziemy ten udział zwiększać. Oczywiście nie kosztem płyt CD, ale powiększając rynek o nowych klientów. Naszą ambicją jest stać się najbardziej specjalistycznym portalem sprzedającym audiobooki. Niezależnie od wyboru nośnika, bo to tylko nośnik. Wyboru dokona klient.</p>
<p><strong>W segmencie plików audio posiadacie bardzo silną konkurencję. Jest Audioteka.pl z zapleczem inwestorskim. Empik cały stara się wypromować swoją ofertę. Czy nie jest już trochę za późno na rozwijanie własnej dystrybucji cyfrowej? W jaki sposób zamierzacie zawalczyć o rynek?</strong></p>
<p>Jeżeli chodzi o zaplecze inwestorskie, to jesteśmy częścią Grupy Kapitałowej DGA SA &#8211; spółki notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Ateria (<a href="http://fastdeal.pl" target="_blank">Fastdeal.pl</a> i Audiobook.pl) są też przedsięwzięciami rentownymi. Jesteśmy właśnie w trakcie 2 rundy finansowania. Mamy jasno określoną strategię rozwoju. Nie szukamy inwestorów na siłę i dla samego kapitału, lecz chcemy &#8222;spinać&#8221; biznesy i szukać efektów synergii z tym, co już się udało zrobić.</p>
<p>Mamy też konkretną wartość do pokazania. Sami też szukamy podmiotów, z którymi jest nam po drodze, również od strony inwestorskiej. Akwizycje to jedno. Drugą nogą walki rynkowej to wykorzystanie Fastdeal.pl i <a href="http://alekiedy.pl" target="_blank">Alekiedy.pl</a> jako kanału komunikacji z rynkiem. Sami korzystamy z tego, co oferujemy w jego ramach klientom. Prawie 2 lata doświadczeń z Fastdeal.pl (już w w kwietniu kolejna rocznica) pozwala nam skonstruować tak ofertę, aby przynosiła ona oczekiwane efekty.To działa.</p>
<p>Cały rynek jest teraz w ważnym momencie rozwoju, niestety daleko nam jeszcze do stopnia rozwoju bardziej dojrzałych rynków. Trochę jest tak, że wszyscy edukują rynek i pracują nad jego rozszerzeniem. A konkurencja napędza rozwój, i bardzo się z niej cieszymy. Codziennie budzimy się z przekonaniem, że potrafimy to robić lepiej i ciekawiej niż inni. A do tego skutecznie i efektywnie.</p>
<p><strong>Jeszcze 3-4 lata temu mówiło się o audiobookach w plikach tylko w kontekście odtwarzaczy mp3 i komputerów. Dzisiaj w tej dyskusji mówi się głównie o smartphone&#8217;ach. W związku z tym, jak Pan widzi przyszłość audiobooków w plikach?</strong></p>
<p>Na smartphonie pracujemy, ze smartphonem odpoczywamy, ze smartphonem podróżujemy, pewnie znaczna część ma go pod poduszką i jest pierwszą rzeczą po którą sięga, jeszcze przed poranną toaletą. Dla wielu będzie on najbardziej osobistą rzeczą. A na niej  będzie ulubiona książka w postaci audio. Odpowiadając na to pytanie zadam swoje: czy aby tego chcemy? Nie ma dziś już kaset VHS, a są płyty DVD. Co będzie po DVD?</p>
<p>Nie demonizowałbym nośnika, bo on będzie miał znaczenie drugorzędne. W mojej ocenie rynek audiobooków w postaci plików będzie rósł, pewnie razem z całym rynkiem. Znaczącą część naszych klientów stanowią osoby, które nie dały i nie dają się zwariować, nie obsługują smartphone&#8217;ów. Dla nich oczywista jest płyta. Dla młodych płyta to anachronizm. Dla nich jest plik. No i jest jeszcze chmura, ale to już zupełnie inna kwestia. Cały czas nad nią pracujemy! Nadążyć musi jednak infrastruktura, bo audiobooki jednak trochę ważą.</p>
<p><strong>Paweł Iwaniuk: Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p>Łukasz Czajka: Dziękuję również i pozdrawiam czytelników Antyweb.pl.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/jeszcze-plyta-nie-umarla-czyli-wywiad-z-lukaszem-czajka-z-audiobook-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z twórcami polskiego startupu konkurującego na rynkach zagranicznych &#8211; Mirillis</title>
		<link>http://antyweb.pl/wywiad-z-polskim-startupem-konkurujacym-na-rynkach-zagranicznych-mirillis/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/wywiad-z-polskim-startupem-konkurujacym-na-rynkach-zagranicznych-mirillis/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 13:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Rybczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Moje przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[action!]]></category>
		<category><![CDATA[mirillis]]></category>
		<category><![CDATA[splash]]></category>
		<category><![CDATA[startup]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=95754</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z obietnicą zapraszam na wywiad z polskim startupem Mirillis, a konkretnie z dwoma współzałożycielami firmy -  Pawłem Pierogiem i  Pawłem Hładkiewiczem, którzy od 2009 roku odważnie celują w rynki zagraniczne i na ten rok planują szczególnie dynamiczny rozwój. Z wywiadu dowiecie się jak powstała firma, jakie są jej plany na przyszłość, kogo szukają do<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/wywiad-z-polskim-startupem-konkurujacym-na-rynkach-zagranicznych-mirillis/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z obietnicą zapraszam na wywiad z polskim startupem <a href="http://mirillis.com/en/">Mirillis</a>, a konkretnie z dwoma współzałożycielami firmy -  Pawłem Pierogiem i  Pawłem Hładkiewiczem, którzy od 2009 roku odważnie celują w rynki zagraniczne i na ten rok planują szczególnie dynamiczny rozwój. Z wywiadu dowiecie się jak powstała firma, jakie są jej plany na przyszłość, kogo szukają do zespołu oraz czemu jeszcze nie ma polskojęzycznej wersji strony. Dowiemy się również, że warto próbować stworzyć w Polsce firmę, która będzie rywalizować na rynku światowym, mimo dużej i silnej konkurencji. Przypominam również, że zrecenzowałem jedną z gałęzi ich produktów, mianowicie odtwarzacze do materiałów wideo <a href="http://antyweb.pl/recenzja-polskiego-odtwarzacza-podbijajacego-rynki-zagraniczne-mirillis-splash-pro-i-pro-ex/">Splash</a>. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury.<span id="more-95754"></span></p>
<p><strong>Kiedy i jak powstała firma Mirillis? Czym się zajmujecie?</strong></p>
<p>Firma Mirillis powstała jako pomysł na krótko przed jej formalnym założeniem, które miało miejsce w 2009 roku. Firma została założona w Zielonej Górze przez 6 osób z czego większość z nas pracowała wcześniej w firmie projektującej i produkującej dekodery telewizji cyfrowej. Naszą wizją od samego początku było tworzenie wydajnego oprogramowania multimedialnego przyjaznego użytkownikom. Fundamentem firmy, z którego wyrosły nasze produkty są ludzie. To właśnie doświadczenie naszego zespołu pomogło stworzyć oprogramowanie od zera w krótkim czasie.</p>
<p>Zajmujemy się tworzeniem technologii multimedialnych oraz produktów w postaci oprogramowania multimedialnego na PC. Wśród naszych technologii znajdują się miedzy innymi dekodery audio/video oraz zaawansowane technologie poprawy obrazu na czele z upłynnianiem obrazu znanym z nowoczesnych telewizorów.</p>
<p>Pierwszym produktem, który powstał jeszcze w 2009 roku jest Splash Lite służący do odtwarzania materiałów audio/wideo w wysokiej rozdzielczości, oraz oglądania telewizji DVB-T. Obecnie w naszym portfolio znajdują się kolejne produkty z rodziny Splash, dedykowane do odtwarzania oraz konwertowania materiałów audio/wideo HD, wykorzystujące wszystkie nasze technologie poprawy obrazu. Najnowszy produkt &#8211; Action!, został stworzony z myślą o bardzo szerokim gronie odbiorców, a jego podstawowymi zastosowaniami jest nagrywanie pulpitu, gier oraz muzyki.</p>
<p>Poza wymienionymi produktami pracujemy nad nowymi projektami, wśród których można wymienić Splash BD dedykowany do odtwarzania Blu-ray oraz oprogramowanie do edycji wideo, edycji nagrań z programu Action! oraz tworzenia tutoriali wideo.</p>
<p><strong>Możecie powiedzieć coś więcej na temat technologii, które sami rozwijacie? Czym różnią się wasze dekodery od tych dostępnych w takich programach jak K-Lite Codec Pack i wbudowanych np. w VLC? Jakie korzyści niosą dla użytkowników?</strong></p>
<p>Główną zaletą naszych dekoderów jest ich wydajność oraz szerokie i bezproblemowe wsparcie dla wszelkiego rodzaju akceleracji sprzętowych (zarówno GPU firm Intel/nVidia/AMD jak również zewnętrzne akceleratory takie jak np. Broadcom Crystal HD). Ponadto od początku myśleliśmy o udostępnieniu naszych produktów na różne platformy dlatego staramy się nie używać technologii dostępnych tylko na wybranym systemie operacyjnym. Dla przykładu do wyświetlania obrazu wideo nie używamy technologii DirectShow ale własnego autorskiego rozwiązania. Dzięki temu jesteśmy w stanie realizować naszą technologię upłynniania obrazu Motion2 nawet na średniej klasy laptopie (wykorzystując równolegle moc obliczeniową procesora głównego oraz graficznego).</p>
<p><strong>Co zadecydowało, że postanowiliście porzucić prace nad dekoderami cyfrowymi i otworzyć własną firmę produkującą oprogramowanie? W końcu taka decyzja wiązała się z podjęciem znacznie większego ryzyka.</strong></p>
<p>Nie była to łatwa decyzja, ponieważ jak zwróciłeś uwagę, wiązała się ona z dużym ryzykiem. Czasami jednak warto porzucić tak zwaną ciepłą posadkę, podjąć to ryzyko i założyć własną firmę. Nie ma jednej rzeczy, która zadecydowała o porzuceniu pracy w stabilnej firmie nad dekoderami cyfrowymi. Jak to zazwyczaj bywa złożyło się na to wiele czynników, ale najważniejszym z nich była wiara i determinacja, że również w Polsce może powstać firma na miarę CyberLink czy ArcSoft.</p>
<p><strong>Ile osób pracuje w firmie?</strong></p>
<p>Aktualnie liczba osób pracujących w firmie nie przekracza dziesięciu, ale liczymy, że rok 2012 może przynieść spore zmiany. Planujemy utrzymać obecne tempo rozwoju, a do tego niezbędni są nowi, kreatywni i energiczni ludzie.</p>
<p><a href="http://antyweb.pl/wywiad-z-polskim-startupem-konkurujacym-na-rynkach-zagranicznych-mirillis/2012-03-08_132535/" rel="attachment wp-att-95917"><img class="aligncenter size-full wp-image-95917" title="2012-03-08_132535" src="http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2012/03/2012-03-08_132535.jpg?9d7bd4" alt="" width="926" height="916" /></a></p>
<p><strong>Czy to znaczy, że wciąż poszukujecie nowych pracowników? Jakich specjalistów wam w tej chwili najbardziej potrzeba? Jak bardzo planujecie rozbudować swoją firmę?</strong></p>
<p>Pracujemy nad kilkoma zaawansowanymi technologicznie projektami, które wymagają coraz większego nakładu pracy ze strony naszego zespołu. W najbliższym czasie będziemy intensywnie poszukiwać specjalistów takich jak programiści języka C/C++ (zarówno z dziedziny algorytmiki jak i programowania złożonych i innowacyjnych aplikacji), programiści na platformę Android, a także testerów. W przyszłości rozważamy również wejście na Mac’i i będziemy poszukiwać doświadczonych programistów dla MacOS czy iOS.<br />
Przez cały czas swojej działalności zdobyliśmy doświadczenie, które mamy zamiar przekazywać nowym pracownikom, ale przede wszystkim liczymy na nowe i świeże pomysły z ich strony. W firmie zależy nam na wzajemnym napędzaniu się do działania i osiąganiu kolejnych celów. Chcielibyśmy, żeby Mirillis za pięć lat zatrudniało 50 osób i działało również poza sferą oprogramowania multimedialnego. To jest nasz plan, który konsekwentnie, krok po kroku będziemy realizować.</p>
<p>Jeżeli, ktoś z czytelników jest zainteresowany pracą lub współpracą z nami, prosimy o kontakt  na adres careers@mirillis.com.</p>
<p><strong>Jak wygląda praca w Mirillis? Wszyscy pracują w jednym biurze obok siebie, czy może zatrudniacie również zdalnych pracowników? Jeśli nie, to czy planujecie ich zatrudnić w przyszłości?</strong></p>
<p>Zespół programistów i projektantów, który zajmuje się oprogramowaniem  pracuje w jednym biurze.<br />
W naszym przypadku kluczowa jest wydajność, a praca w jednym biurze obok siebie to optymalne rozwiązanie. Zadania takie jak administracja strony www, forum lub część zadań marketingowych nie wymagają stałego przebywania w jednym biurze i są wykonywane również zdalnie.</p>
<p>Jak wspomnieliśmy, w tej chwili nie zatrudniamy programistów zdalnie, jednak mamy w planach projekty, które nie wykluczają takiej współpracy i najprawdopodobniej do tych projektów właśnie będziemy szukać pracowników zdalnych.</p>
<p><strong>W jaki rynek przede wszystkim celujecie? Domyślam się, że zagraniczny, bo strona </strong><a href="http://mirillis.com"><strong>mirillis.com</strong></a><strong> ma jedynie anglojęzyczną wersję, nie ma również żadnej informacji, że firma pochodzi z Polski.</strong></p>
<p>Odpowiedź w zasadzie została ujęta w pytaniu, ale postaramy się to rozwinąć i uzasadnić.<br />
Wielokrotnie słyszy się, że &#8222;statystyki mówią same za siebie&#8221;, również w tym przypadku należało by to przytoczyć. Do tej pory nasze produkty zakupili ludzie z ponad 80 krajów świata, z czego polski rynek to jedynie 3% całej sprzedaży. Liderami sprzedaży są Ameryka Północna, Europa Zachodnia, Japonia oraz Rosja i one są dla nas priorytetem. Celujemy jednak w rynek globalny, nie lekceważąc żadnego kraju i podejmujemy działania, takie jak np. lokalizacja oprogramowania, aby nasze produkty trafiały do jak największej liczby odbiorców. Splash dostępny jest obecnie w 24 wersjach językowych, natomiast Action! w 13.</p>
<p><strong>Wszystko wskazuje na to, że celowanie w globalny rynek to dobra decyzja, grono odbiorców jest zdecydowanie większe. Czy mimo wszystko planujecie uruchomić polskojęzyczną wersję strony, wzmocnić działania marketingowe na naszym, lokalnym podwórku?</strong></p>
<p>Jeśli chodzi o polskojęzyczną wersję strony to nie mamy ustalonego konkretnego terminu jej wprowadzenia. Nie znaczy to jednak, że taka wersja się nie pojawi. W tej chwili intensywnie przygotowujemy się do ekspansji na rynek japoński i w pierwszej kolejności zaplanowana jest japońska wersja strony. Wkrótce mamy zamiar podjąć działania związane z promowaniem naszych produktów na polskim rynku. Efekty związane z tymi działaniami powinny pojawić się jeszcze w tym półroczu, co w niedługim czasie pociągnie za sobą konieczność spolszczenia strony. Docelowo chcemy, by strona była dostępna w wielu wersjach językowych.</p>
<p><strong>Możecie zdradzić czy firma jest rentowna i udaje wam się finansować prace nad nowymi produktami jedynie z działania Mirillis? Czy otworzenie tego biznesu to była dobra decyzja, z której jesteście zadowoleni?</strong></p>
<p>Możemy zdradzić, że gdyby firma nie była rentowna to nie było by tego wywiadu.  Działania Mirillis przynoszą tyle zysku, byśmy mogli poszerzać horyzonty i myśleć o zatrudnianiu nowych pracowników. Są pewne bariery, które w najbliższym czasie mamy zamiar przełamać. Rynek oprogramowania jest rynkiem brutalnym. Tu nie ma czasu na zastanawianie się co robić. Wykorzystujemy wszystkie swoje umiejętności i poszerzamy swoją wiedzę by robić to co robimy najlepiej jak się da. Jeśli chodzi o zadowolenie to każdy nowy użytkownik oraz zadowolony klient jest dla nas wewnętrzną satysfakcją. Oczywiście, nie jest lekko, ale nikt z nas nie zasypia myśląc “Kolejny dzień wycięty z życia”. Z uśmiechem na twarzy przemierzamy kolejne etapy i cieszymy się z tego co udało nam się już osiągnąć. Atmosfera, która panuje na co dzień w pracy, nie pozwala na poddawanie się. Jeśli pojawia się problem, po prostu go rozwiązujemy, a wsparcie zespołu w tym pomaga. Reasumując, jednogłośnie stwierdzamy, że założenie firmy było dobrym pomysłem.</p>
<p><strong>Czym wasze produkty różnią się od produktów konkurencji? Korzystacie z unikatowych rozwiązań poza wspomnianymi kodekami?</strong></p>
<p>Na wstępie tej odpowiedzi musimy rozdzielić Splasha od Action!&#8217;a, co pozwoli nam rozróżnić konkurencję w obu tych przypadkach. Ze względu na charakter pytania będziemy musieli odrobinę wspomóc się technicznym słownictwem, które mamy nadzieję nie odstraszy większości czytelników.</p>
<p>Zacznijmy od Splash&#8217;y.<br />
Jest kilka ważnych elementów które wyróżniają nasze oprogramowanie wśród największych komercyjnych produktów konkurencji. Między innymi instalki naszych aplikacji są niewielkich rozmiarów, a same programy wyróżniają się szybkością działania. Dzięki unikatowym rozwiązaniom nasze zaawansowane technologie poprawy obrazu z pakietu Picture² są dostępne dla wszystkich rozdzielczości, w tym FullHD oraz dostępne są one niezależnie od tego czy używamy sprzętowej akceleracji dekodowania wideo czy nie. W produktach konkurencji często należy liczyć się z tym, że włączając sprzętową akcelerację wideo rezygnujemy z technologii poprawy obrazu lub technologie te nie są dostępne dla materiałów wideo HD. Splash oferuje wszystkie te technologie włącznie z upłynnianiem obrazu bez zaprzątania użytkownikowi głowy skomplikowanymi zależnościami.</p>
<p>Zawsze dużą uwagę przykładamy do optymalizacji czasu startu aplikacji, startu odtwarzania wideo oraz generalnie prędkości działania aplikacji. Splash jest najprawdopodobniej najszybszym na rynku odtwarzaczem w pełni wspierającym standard AVCHD. W tej chwili wykorzystujemy nasze zoptymalizowane technologie by stworzyć równie szybki odtwarzacz Blu-ray. Prędkość działania aplikacji jest istotna dla komfortowego i przyjemnego jej użytkowania. W połączeniu z ergonomicznym i stylowym interfejsem użytkownika Splash wyróżnia sie na tle konkurencji. Warto również wspomnieć o innowacyjnej i niedostępnej w innych produktach funkcji SmartSeek, która pozwala na wyszukiwanie konkretnego fragmentu filmu wideo bez konieczności przerwania jego dotwarzania.<br />
Głównym atutem produktu Action! jest jego wydajność oraz wysokiej jakości nagrania wideo.<br />
W przeciwieństwie do konkurencji, która w większości opiera nagrania wideo pulpitu na zrzutach ekranu, Action! wykorzystuje nasza własną zaawansowaną technologię wraz z akceleracją sprzętową GPU, dzięki czemu nagrania są idealnej płynności. Dla Action!’a nagrywanie pulpitu w rozdzielczości FullHD w 60p nie stanowi żadnego problemu (oczywiście przy racjonalnej specyfikacji PC). Zastosowane technologie pozwalają uzyskać również wysoką wydajność podczas nagrywania gier, dzięki czemu Action! nie wpływa lub wpływa nieznacząco na wrażenia z gier. Wyjątkowa wydajność podczas nagrywania pulpitu pozwala również nagrywać płynnie materiały wideo (np. z odtwarzaczy web&#8217;owych) nawet w rozdzielczości FullHD.</p>
<p>Do nagrywania materiałów wideo opracowaliśmy własny format kompresji obrazu bardzo wysokiej jakości, który stanowi optymalny kompromis pomiędzy wyjściowym rozmiarem pliku a używanymi zasobami komputera podczas nagrania. W rezultacie Action! podczas nagrywania np. gier generuje pliki od 2 do 10 razy mniejsze od produktu naszej głównej konkurencji, dodatkowo obciążając procesor w dużo mniejszym stopniu.</p>
<p>Drobiazgiem, który dodatkowo wyróżnia wszystkie nasze aplikacje są w pełni skinowane okna Windows Aero dostosowane do naszego designu. Według naszej wiedzy Splash i Action! są jedynym na rynku oprogramowaniem używającym własnego wyglądu okien bez utraty wszystkich cech okien Windows Aero takich jak: cienie, animacje, gładkie zaokrąglenia okien, przezroczystość z rozmyciem itp. Jest to drobiazg, jednak przykładamy do takich rzeczy wagę.</p>
<p><strong>Wasze produkty, jak sami wspominacie, wykorzystują takie technologie przyspieszenia sprzętowego jak NVIDIA® CUDA™ czy Intel® Quick Sync Video, które mimo, że są dostępne na rynku już od jakiegoś czasu, wciąż nie są popularnie wykorzystywane. Możecie opowiedzieć na czym polega główna trudność w ich implementacji, oraz w jaki sposób udało się wam wykorzystać ją w swoim produkcie? Czy to była kwestia determinacji, dostępu do odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, czy jeszcze czegoś innego?</strong></p>
<p>Brak popularności produktów wykorzystujących te technologie polega w znacznej mierze na skomplikowaniu ich wykorzystania oraz ilości testów, które trzeba wykonać na każdym etapie implementacji.<br />
Zawsze dążymy do uzyskania maksymalnej możliwej wydajności na danej konfiguracji sprzętowej, na której uruchamiane są nasze produkty. Jeżeli nasz algorytm może sprawić, by dana rzecz działała znacznie szybciej niż w produkcie konkurencji to podejmujemy to wyzwanie nawet za cenę długich godzin spędzonych nad jego implementacją.<br />
Zawsze staramy się trzymać rękę na pulsie jeżeli chodzi o najnowsze technologie sprzętowe.</p>
<p><strong>Orientujecie się jak wygląda popularność waszych produktów w stosunku do popularności produktów konkurencji na rynkach zagranicznych?</strong></p>
<p>Nie dysponujemy konkretnymi statystykami dla poszczególnych produktów konkurencji, jednak wiemy jak duży rynek stanowi oprogramowanie multimedialne. Wystartowaliśmy od zera, na początku skupiając się głównie na tworzeniu produktów i technologii, nasz udział w rynku wciąż jest niewielki jednak regularnie się powiększa. Dopiero w tym roku tak na poważnie podejmujemy działania marketingowe i spodziewamy się po nich dobrych wyników.</p>
<p><strong>Co jest najważniejsze przy otwieraniu firmy w Polsce o zasięgu międzynarodowym? Co można poradzić osobom, które dopiero przymierzają się do takiego ruchu?</strong></p>
<p>W naszej branży najważniejsze są innowacyjne pomysły, zgrany zespół ludzi oraz determinacja w dążeniu do sukcesu. Stawiając sobie za konkurentów duże korporacje trzeba być elastycznym i szybko reagować na uwagi użytkowników oraz klientów. Zasięg międzynarodowy w tej branży wiąże się z ciągłym utrzymywaniem kontaktu oraz docieraniem do potencjalnych klientów wywodzących się z różnych kultur. Dlatego ważna jest odporność na krytykę dzięki, której możemy cały czas udoskonalać nasze produkty. Nie należy zrażać się małymi porażkami tylko konsekwentnie realizować swoje cele.</p>
<p>Należy także zastanowić się czy rozpoczynać taką działalność w Polsce, szczególnie jeśli zakłada się firmę z małym zespołem, który stanowią głównie developerzy. Cała papierkowa robota i biurokracja, z którą trzeba się zmierzyć i później zderzać regularnie, przynosi po prostu dodatkowe koszty i może znacząco hamować rozwój firmy. Warto mieć w zespole osobę, która będzie odpowiedzialna za całą formalną robotę i swoją pracą odciąży zespół technologiczny od niepotrzebnego stresu i marnowania czasu.</p>
<p>Na koniec, warto wspomnieć o współpracy z programami dla startupów. W naszym przypadku zdecydowaliśmy się na Bizpark’a, który w znacznym stopniu ograniczył koszty związane  z zakupem oprogramowania potrzebnego do tworzenia i testowania produktów.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/wywiad-z-polskim-startupem-konkurujacym-na-rynkach-zagranicznych-mirillis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Real Time Bidding, czyli renesans reklamy odsłonowej. Rozmowa z Maciejem Wyszyńskim</title>
		<link>http://antyweb.pl/real-time-bidding-czyli-renesans-reklamy-odslonowej-rozmowa-z-maciejem-wyszynskim/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/real-time-bidding-czyli-renesans-reklamy-odslonowej-rozmowa-z-maciejem-wyszynskim/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Mar 2012 18:00:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Kamiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[maciej wyszyński]]></category>
		<category><![CDATA[real time bidding]]></category>
		<category><![CDATA[rtb]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=94921</guid>
		<description><![CDATA[Reklama bannerowa i wykupywanie kampanii na odsłony kojarzą się z początkami internetu i pierwszymi działaniami marketingowymi w sieci. Czasy jednak się zmieniają, a obecnie triumfy święci reklama rozliczana za kliknięcia. Okazuje się jednak, że technologia idzie do przodu, a reklama odsłonowa przeżywa ponowny rozkwit dzięki Real Time Bidding. O czym dokładnie mowa? Dowiecie się z<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/real-time-bidding-czyli-renesans-reklamy-odslonowej-rozmowa-z-maciejem-wyszynskim/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Reklama bannerowa i wykupywanie kampanii na odsłony kojarzą się z początkami internetu i pierwszymi działaniami marketingowymi w sieci. Czasy jednak się zmieniają, a obecnie triumfy święci reklama rozliczana za kliknięcia. Okazuje się jednak, że technologia idzie do przodu, a reklama odsłonowa przeżywa ponowny rozkwit dzięki Real Time Bidding. O czym dokładnie mowa? Dowiecie się z naszej rozmowy z Maciejem Wyszyńskim z sociomantic labs.<span id="more-94921"></span></p>
<p><strong>- Witaj. Na początek proszę Cię o kilka słów o sobie i o tym, czym się zajmujesz.</strong></p>
<p>Moja przygoda z rynkiem internetowym zaczęła się w 2005 roku w niemieckiej centrali eBaya. Pracowaliśmy wtedy nad nową metodą wyszukiwania produktów według atrybutów. Chodziło o to, aby osoba kupująca mogła bardziej precyzyjnie dotrzeć do szukanego produktu lub aukcji, zwiększając tym samym konwersję na platformie i zadowolenie klientów. Podobne rozwiązania – tylko na mniejszą skalę &#8211; wprowadza właśnie LinkedIn, prosząc zarejestrowanych użytkowników o dodanie różnych kategorii (atrybutów) i informacji do własnego profilu, aby ułatwić pracę headhunterom ;)</p>
<p>Następnie jako szef polskiego oddziału zanox i dyrektor sprzedaży na Europę Środkowo-Wschodnią otworzyłem warszawskie biuro i wprowadzałem zanoxa do naszego regionu, szerząc ideę modelu rozliczeniowego „płać za efekt“. W obu przypadkach chodziło więc o zwiększenie skuteczności działań marketingu cyfrowego.</p>
<p>Po odejściu z zanoxa, prowadziłem kilka projektów konsultingowych w regionie CEE, kiedy to właśnie założyciele <a href="http://www.sociomantic.com/" target="_blank">sociomantic labs</a> się do mnie zwrócili, opowiadając o innowacyjnej technologii &#8222;<a href="http://www.sociomantic.com/" target="_blank">Real-time Bidding</a>&#8222;, która w USA ponoć robi niesamowitą furorę! Wtedy – luty 2011 – jeszcze nie do końca było wiadomo, że ta technologia będzie odpowiedzialna za renesans rynku reklamy odsłonowej.</p>
<p>Dziś z warszawskiego biura zarządzam oddziałem firmy sociomantic labs &#8211; pierwszej platformy RTB w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, platformy wykorzystującej własną technologię.</p>
<p><strong>- Masz doświadczenie w reklamie wyniesione z wielu rynków. Jak Twoim zdaniem wygląda reklama internetowa w Polsce? Czy sklepy internetowe stosują zazwyczaj sprawdzone sposoby promocji, czy szukają nowych dróg dotarcia do klientów?</strong></p>
<p>Świetne pytanie, pozwól że przedstawię dwie strony medalu! Z jednej strony adaptacja nowych rozwiązań na szczęście następuje w wielu firmach coraz szybciej. Pamiętam z czasów zanox’a, kiedy generalnie proces adaptacji modelu afiliacyjnego trwał latami porównując go z Europą Zachodnią. Dzisiaj jest to sprawdzony sposób a afiliacja jest standardem w branży; tylko dlaczego to tak długo trwało?</p>
<p>Podejście do nowych rozwiązań się jednak zmieniło w międzyczasie. Rynek internetowy w Polsce jest coraz bardziej dojrzały, a doświadczenie marketingowców w naszej branży jest na wysokim poziomie co pozwala na szybsze działania.</p>
<p>Dyrektorzy działów marketingu w Polsce coraz chętniej i często niezwłocznie wprowadzają nowe rozwiązania technologiczne, co widać także po szybkiej adaptacji rozwiązania RTB jakie oferuje nasza firma.</p>
<p>Z drugiej strony &#8211; jak wszędzie &#8211; są także negatywne przypadki. Brakuje często inicjatywy mierzenia efektów sprzedażowych w e-handlu za pomocą metody customer journey. Tutaj zachodnie firmy są bardziej zaawansowane, mimo iż korzystają często z większej ilości kanałów sprzedażowych. Mogą na podstawie wieloletniego doświadczenia bardziej precyzyjnie przeanalizować wpływ poszczególnego kanału na sprzedaż w zależności od tego, czy ten kanał znajduje się na początku, po środku czy na końcu tzw. click chain. Następnie przydzielają tym kanałom różne targety i indywidualne współczynniki ROI.</p>
<p>Bywają także przypadki, gdzie dyrektorzy marketingu dużych firm nie chcą testować nowych rozwiązań. Czasami jest to spowodowane brakiem zasobów ze strony IT, co jest zrozumiałe. Jednak bywają także przyczyny bardziej prozaiczne, kontrowersyjne, czy wręcz zabawne. Może to być np. zły model motywacyjny w firmie i pracownik który osiąga pełny bonus nie ma wewnętrznej motywacji aby rozpoczynać nowe działania, które mogłyby mieć pozytywny wpływ na wyniki swojego pracodawcy. Inny przykład to także strach i niewiedza na temat nowych rozwiązań, co może skutkować tym, iż pracownik powie sobie: “Ja tej pilotowej kampanii nie biorę na swoje barki”. Ostatnio pojawiła się ciekawa prezentacja na TEDx Gdynia 2011, gdzie Michał Wroczyński z Fido Intelligence opowiadał, że firmy amerykańskie mają mniejszą awersję do ryzyka niż firmy w Polsce. Zgadzam się i powinniśmy zmienić to podejście &#8211; nie bójmy się nowych rozwiązań, zmian, czyli w konsekwencji lęku przed ewentualną porażką („ability to fail“)!</p>
<p>Na koniec jeszcze przykład z życia wzięty. Nie wymienię nazwy firmy, ale powiem, że jest to duży i wiodący w swojej branży polski e-sklep. Po przedstawieniu walorów kampanii sociomantic, klient był zaskoczony możliwościami technologicznymi i zadowolony. Rozmawiając jednak o wdrożeniu kampanii, otrzymaliśmy następujący feedback: „Maciej, ja wiem że Wasze rozwiązanie to jest Mercedes wśród narzędzi w eCommerce, ale my wolimy jeździć na dzień dzisiejszy Lanosem…”. Interpretacje oddaje w ręce czytelników. </p>
<p><strong>- Muszę zadać to pytanie &#8211; co to jest RTB (Real-time Bidding)?</strong></p>
<p>Real-time Bidding to nadal stosunkowo młoda forma sprzedaży i zakupu powierzchni reklamowych na rynku reklamy odsłonowej. W przeszłości reklamodawcy musieli w ciemno kupować display „hurtowo“, zawsze w paczkach po 1000 odsłon. Za pomocą RTB reklamodawca otrzymuje możliwość zakupu indywidualnych odsłon (jeden użytkownik, jedna powierzchnia reklamowa, jeden raz) w aukcjach w czasie rzeczywistym.</p>
<p>To innowacyjne rozwiązanie jest możliwe poprzez partnerstwo dwóch stron z naszej branży. Po jednej stronie wydawcy internetowi współpracują z tzw. „supply-side platforms“ (SSPs), aby sprzedawać swoją powierzchnię reklamową za jak najwyższe stawki, w licytacjach odbywających się w ciągu zaledwie milisekund. Po drugiej stronie ekosystemu znajdują się tzw. „Bidders“, czyli reklamodawcy, którzy współpracują z takimi firmami jak sociomantic („demand-side platform“ lub DSP). DSP pomaga reklamodawcom analizować dane o powierzchni reklamowej i internaucie, oblicza stawkę wartości indywidualnej odsłony reklamowej i wysyła ją do licytacji – to wszystko dzieje się również w czasie rzeczywistym.</p>
<p>RTB pomaga więc precyzyjniej targetować przekaz reklamowy, jak również  umożliwia personalizację reklamy internetowej pod danego użytkownika internetowego. W większości Ad Exchanges kalkulacja lub licytacja trwa mniej niż 120 milisekund!</p>
<p><strong>- Jak wygląda taka kalkulacja i licytacja od strony technicznej?</strong></p>
<p>Nie bez powodu mówimy w tym przypadku o real-time! Wiele rzeczy musi się wydarzyć w czasie krótszym niż 120 milisekund! W najprostszy sposób proces można przedstawić następująco:</p>
<p>- Użytkownik wchodzi na stronę internetową a wydawca informuje swojego partnera SSP, że ma dostępną odsłonę na sprzedaż.</p>
<p>- SSP wysyła zapytanie licytacyjne do wszystkich podłączonych partnerów DSP, przy czym każdy z nich może reprezentować dziesiątki lub setki różnych reklamodawców.</p>
<p>- DSP oblicza swoją stawkę na podstawie wszystkich posiadanych danych i wysyła stawkę łącznie z kodem emisyjnym z powrotem do SSP.</p>
<p>- SSP wybiera najwyższą stawkę z licytacji, a wygrana DSP płaci wg tzw. „second price auction“ o € 0.01 więcej niż druga co do wielkości zalicytowana stawka.</p>
<p>- Ostatecznie kod emisyjny zwycięzcy zostaje przekazany do wydawcy aby reklama mogła się pojawić na powierzchni reklamowej.</p>
<p>Cały właśnie opisany proces odbywa się dosłownie szybciej niż mrugnięcie oka, a zatem użytkownik nigdy nie zobaczy różnicy podczas ładowania się strony internetowej.</p>
<p><strong>- W jaki sposób możemy targetować reklamę i jak wygląda zakup odsłon? Określana jest maksymalna stawka, jaką jesteśmy skłonni dać za odsłonę?</strong></p>
<p>Użytkownicy mogą być targetowani w oparciu o różne parametry, w zależności od wyznaczonych celów reklamodawców. Jednym z najbardziej popularnych adaptacji kampanii real-time bidding to audience buying.</p>
<p>Tradycyjny zakup powierzchni reklamowych bazował w większości na kontekście strony – zawartość lub tematyka strony była wyznacznikiem grupy docelowej jaką można było zaoferować reklamodawcom.</p>
<p>Kupowanie w modelu RTB to wreszcie „audience buying“, gdzie reklamodawca otrzymuje narzędzie do targetowania sprecyzowanej grupy użytkowników internetowych, odnalezionej nie na podstawie treści danej strony www, ale na podstawie danych! Reklamodawcy mogą w tym celu korzystać z tzw. first-party data, które już posiadają lub współpracować z tzw. third-pary data providers aby targetować użytkowników na podstawie danych demograficznych, danych o indywidualnych zainteresowaniach lub danych wskazujących intencje zakupienia danego produktu, czyli tzw. shopping intentions data.</p>
<p>Oczywiście ostatecznie wszystko zależy od algorytmu analitycznego i stawki, jaką dany reklamodawca jest gotowy zapłacić, aby osiągnąć swoje cele lub targety.</p>
<p>Reklamodawca zainteresowany skutecznością – z reguły sklepy eCommerce – będzie chciał korzystać z DSP, która optymalizuje stawki licytacyjne pod zdefiniowane i mierzalne targety, jak np. kliknięcia czy konwersja – z reguły „effective cost per action”, czyli efektywny koszt pozyskania transakcji.</p>
<p>Z drugiej strony reklamodawca zainteresowany kampanią wizerunkową chciałby osiągnąć dużą skalą odsłon w pewnym targecie demograficznym, zamiast zdefiniowanego cost-per-action. DSP w takiej sytuacji będzie optymalizować kampanię i stawki aby spełnić także tak zdefiniowane założenie reklamodawcy.</p>
<p>W obu przypadkach inteligentna DSP wykorzysta swoje algorytmy, które nieustannie się dostosowują i uczą podczas kampanii, weryfikując istotne tendencje, które mogą poprawić algorytm analityczny.</p>
<p><strong>- Jak zbieracie dane o użytkownikach i obserwujecie ich zachowania, aby podnosić skuteczność reklam?</strong></p>
<p>Większość stron internetowych korzysta dziś z technologii opartej na tak zwanych &#8222;ciasteczkach&#8221;. Pozwala to na tworzenie lepszych możliwości przeglądania stron internetowych. Ciasteczka to małe pliki zapisywane w przeglądarce internetowej, które służą do przechowywania informacji o aktywnościach w Internecie. Ciasteczka pozwalają stronie internetowej &#8222;pamiętać&#8221; Ciebie lub Twoje hasło, tak aby gdy wrócisz, ustawić rozmiar czcionki na taki sam jaki był poprzednio, czy choćby zachować pozycje w koszyku do czasu gdy będziesz gotowy na dokonanie zakupu.</p>
<p>W przypadku reklam internetowych, ciasteczka pozwalają reklamodawcom gromadzić anonimowe informacje, takie jak produkty, które były przeglądane w sklepie internetowym. Następnie reklamodawcy mogą wykorzystać te informacje, aby dostosować reklamy które są przez nich pokazywane, aby były lepiej dopasowane do upodobań użytkownika. Działa to podobnie jak silniki rekomendacji stosowane przez duże sklepy eCommerce, które próbują odgadywać jakimi produktami może być użytkownik zainteresowany i je zasugerować.</p>
<p><strong>- Co mają zrobić reklamodawcy oraz wydawcy, aby skorzystać z Real-time Bidding?</strong></p>
<p>RTB daje wymierne korzyści &#8211; skuteczność i efektywność kampanii. Jednocześnie jest to praktycznie niemożliwe dla większości firm aby z własnymi siłami rozwinąć tak zaawansowaną  technologię, poprzez ograniczanie zaangażowania zasobów programistycznych na własny core business. Dlatego większość wydawców i reklamodawców korzystają z RTB współpracując z partnerem – SSP lub DSP – aby w pełni skorzystać z tego innowacyjnego ekosystemu reklamy odsłonowej. Aby implementacja przebiegła jak najsprawniej, a jakość usług była na wysokim poziomie, ważny jest wybór sprawdzonego – doświadczonego partnera RTB.</p>
<p><strong>- Czy jesteś w stanie przytoczyć wyniki i określić skuteczność przeprowadzonej kampanii wykorzystującej RTB?</strong></p>
<p>International Data Corporation (IDC) opublikował niedawno raport, który przewiduje ogromny wzrost rynku reklamy odsłonowej opartej na technologii RTB do roku 2015. W tym właśnie roku, rynek RTB ma przekroczyć wartość 6,5 miliarda dolarów z przychodów reklamowych (łącznie w USA i w Europie Zachodniej).</p>
<p>Podczas gdy w USA technologia RTB jest już dostępna od dwóch lat, wydatki na rynku RTB w Europie aktualnie wręcz eksplodują. IDC spodziewa się czterokrotnego wzrostu wydatków w tym modelu w ciągu następnych czterech lat w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Na potrzeby tego raportu ankietowani reklamodawcy i agencje twierdzili zgodnie, że zmiana ta jest napędzana głównie możliwością skuteczniejszego alokowania budżetów. Kadra zarządzająca ankietowanych agencji potwierdza zwiększenie skuteczności kampanii od 20% do 150% w zależności od rodzaju kampanii i analizowanych wskaźników efektywności.</p>
<p><strong>- Na początku rozmowy wspomniałeś, że RTB robi furorę w Stanach Zjednoczonych. Czy możesz powiedzieć, które znane marki lub duże kampanie korzystały z tej technologii?</strong></p>
<p>Oczywiście. Nawet największe marki świata, zaczynają korzystać z technologii RTB chcąc poprawić swój display marketing. Daphne Sacco &#8211; międzynarodowy dyrektor działu marketingu internetowego w eBay, już we wrześniu 2011, w wywiadzie dla „Marketing Week” powiedziała: „Technologia jeszcze raczkuje, ale RTB będzie dużym przedsięwzięciem w Europie, tak jak już jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie widzimy trzy-cyfrowy wzrost naszego wskaźnika ROI.</p>
<p>Inne znane światowe marki z różnych branż również korzystają z rozwiązań RTB. W Stanach Zjednoczonych prowadzone były między innymi kampanie dla firm takich jak American Airlines, Pepsi, AMEX, Microsoft, Hilton, AT&#038;T, BMW, Armani Exchange.</p>
<p><strong>- Oby szybko podobne pojawiły się i u nas! Dziękuję za rozmowę. </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/real-time-bidding-czyli-renesans-reklamy-odslonowej-rozmowa-z-maciejem-wyszynskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Randki w służbie Facebooka czyli rozmowa z Danielem Surmaczem o Feeldate.com</title>
		<link>http://antyweb.pl/randki-w-sluzbie-facebooka-czyli-rozmowa-z-danielem-surmaczem-o-feeldate-com/</link>
		<comments>http://antyweb.pl/randki-w-sluzbie-facebooka-czyli-rozmowa-z-danielem-surmaczem-o-feeldate-com/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Feb 2012 09:00:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Iwaniuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Startups]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Surmacz]]></category>
		<category><![CDATA[Feeldate.com]]></category>
		<category><![CDATA[serwisy randkowe]]></category>
		<category><![CDATA[startup]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://antyweb.pl/?p=89715</guid>
		<description><![CDATA[Rynek serwisów randkowych wydaje się być jednym z tych segmentów web-gospodarki, które choć gromadzą wielu użytkowników to nie są traktowane do końca poważnie. Dlaczego? W końcu kojarzenie ludzi nie jest wynalazkiem internetu? Zapraszam do przeczytania wywiadu z Danielem Surmaczem &#8211; twórcą serwisu Feeldate.com, który kojarzy pary za pośrednictwem Facebooka. Paweł Iwaniuk: Daniel, powiedz mi czym<a class="more-link" href="http://antyweb.pl/randki-w-sluzbie-facebooka-czyli-rozmowa-z-danielem-surmaczem-o-feeldate-com/"> Czytaj więcej</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rynek serwisów randkowych wydaje się być jednym z tych segmentów web-gospodarki, które choć gromadzą wielu użytkowników to nie są traktowane do końca poważnie. Dlaczego? W końcu kojarzenie ludzi nie jest wynalazkiem internetu? Zapraszam do przeczytania wywiadu z Danielem Surmaczem &#8211; twórcą serwisu <a href="http://feeldate.com" target="_blank">Feeldate.com</a>, który kojarzy pary za pośrednictwem Facebooka.<span id="more-89715"></span></p>
<p><strong>Paweł Iwaniuk: Daniel, powiedz mi czym jest Feeldate, jakie są jego założenia i czym chce się wyróżnić na tle innych serwisów randkowych?</strong></p>
<p>Daniel Surmacz: Feeldate to aplikacja randkowa zintegrowana z Facebookiem, a jej główna funkcjonalność to matchowanie ludzi o wspólnych zainteresowaniach oraz tym co wspólnie lubią.</p>
<p>Oczywiście mamy świadomość, że rynek nie jest najłatwiejszy, ale wierzymy, że kilkuletnie doświadczenie w tej branży, wiedza, dobry produkt, wyróżnik i wsparcie inwestorów to dobra podstawa żeby zawalczyć na tym rynku globalnie.</p>
<p><strong>Feeldate wykorzystuje API Facebooka. Co daje Wam integracja z tym serwisem?</strong></p>
<p>Feeldate jest aplikacją, która działa w oparciu o dane jakie są zawarte w facebookowym profilu, wiec integracja z Facebookiem jest tutaj kluczowa. Korzyści takiego rozwiązania przede wszystkim odczuwają nasi użytkownicy, którzy z chwilą dołączenia do Feeldate mają uzupełniony profil. Jak się pewnie domyślasz oznacza to ze Feeldate jest serwisem tylko albo aż dla ludzi którzy są użytkownikami Facebooka. Tutaj sprawa jest prosta im lepiej uzupełniony profil na Facebooku tym jesteś bardziej atrakcyjny/a na Feeldate. Wartość jaka za tym idzie dla użytkownika to to że nie trzeba wypełniać przez 20 minut testu czy procesu rejestracji.</p>
<p><strong>Nie obawiasz się, że część potencjalnych użytkowników Feeldate może zrezygnować z rejestracji w momencie gdy aplikacja FD poprosi ich o dostęp do ich konta na Facebooku?</strong></p>
<p>Mamy świadomość takiego ryzyka i dlatego staramy się je minimalizować. Poza tym w odróżnieniu od większości serwisów randkowych my nie komplikujemy procedury usunięcia konta. Chcemy aby użytkownicy naszej aplikacji widzieli wartość z jej korzystania, jeśli takowej nie dostrzegają, to dwoma kliknięciami mogą usunąć konto. Poza tym patrząc jak działają inne aplikacje randkowe na zachodzie ma się wrażenie że problem z wyrażeniem zgody na pobieranie danych jeśli istnieje to w małej skali.</p>
<p><strong>W segmencie randkowym macie dość dużą konkurencję. Wielu użytkowników ma już konta na serwisach randkowych. Jak zachęcisz tych ludzi, aby założyli kolejne konto, tym razem na Feeldate?</strong></p>
<p>To jest bardzo dobre pytanie i też ogromne wyzwanie dla wszystkich serwisów randkowych. U nas jest o tyle prościej, że ten wysiłek potrzebny do założenia konta jest minimalny. Poza tym w branży ogólnie znane jest zjawisko bycia na kilku serwisach jednocześnie. Dodatkowo nie możemy odnosić się do całego rynku, bo słowo „ serwis randkowy” to klucz pod którym kryją się serwisy w poszczególnych segmentach. Dziś „serwis randkowy” to np. serwis dla gejów, dla samotnych rodziców, dla tych którzy chcą się zakochać, dla poszukujących męża/żony, czy dla tych którzy szukają szybkiego seksu, wiec jak sam widzisz rozpiętość słowa „serwis randkowy” jest bardzo szeroka. My chcemy trafić do ludzi, którzy chcą się prawdziwie zakochać i poczuć motylki w brzuchu.</p>
<p><strong>Ludzie na Facebooku pokazują niemal wszystko na swój temat, zdjęcia, co robią, gdzie pracują, co lubią jeść. Czy to nie jest problem dla serwisu randkowego gdzie jednak poznawanie nowej osoby jest chyba tym najbardziej ekscytującym elementem. Na Facebooku natomiast mamy wszystko podane na tacy. Jak wyróżnić się w tej sytuacji?</strong></p>
<p>Wręcz przeciwnie, to ogromna wartość dla użytkowników, klikając na czyjś profil od razu widzisz mnóstwo informacji na temat tej osoby. To co kluczowe to to, że widzisz co Cię z nią łączy i np. okazuję się, że ona tak samo jak Ty lubi FC Barcelone. Interesuje się psychologią i też lubi sushi, a jej największym marzeniem jest podróż do Chin. Posiadając takie informacje wiesz, że gdy się spotkacie, będziesz miał z nią o czym porozmawiać, bo po prostu interesują Was te same rzeczy.</p>
<p><strong>Jaki jest Wasz model biznesowy?</strong></p>
<p>Od samego początku na serwisie obecna jest wirtualna moneta. Posiadanie tak zwanych <em>coinów</em> umożliwia aktywowanie funkcji, które powodują, że Twój profil jest bardziej widoczny dla innych użytkowników i staję się bardziej popularny. Dodatkowo w przeciągu najbliższych 3 miesięcy wprowadzimy konto premium.</p>
<p><strong>Jeśli miałbyś wskazać przełomowe momenty, coś co było dla Ciebie ważne w procesie tworzenia Feeldate to co by to było?</strong></p>
<p>Na pewno przełomem było sfinalizowanie rozmów z inwestorami. Dużą wartością było pracowanie razem z innymi startupami w Reaktor.net. gdzie transfer wiedzy, doświadczeń jest ogromny. Kluczowe było wybranie firmy programistycznej, co na dzisiejszym rynku nie jest wcale takie łatwe, ja finalnie podjąłem współpracę z firmą Webveture i to była bardzo dobra decyzja. I na koniec moment bardzo fajny czyli powiększenie zespołu do dwóch osób czyli ja i Project Manager w osobie Adama Krzewskiego.</p>
<p><strong>Jakie są plany Feeldate, powiedzmy na najbliższe 12 miesięcy?</strong></p>
<p>Serwis wystartował 14 lutego 2012, mieliśmy blisko 100 publikacji w mediach w tym Puls Biznesu, Dziennik Gazeta Prawna, Polska Times itp.</p>
<p>Teraz mamy przed sobą 2 wyzwania: wyjść na rynki zagraniczne i udostępnić aplikacje w wersji mobile czyli iOS i Android. Jest jeszcze kilka innych planów i mam nadzieje, że już niedługo na łamach Antyweb będę mógł się nimi podzielić.</p>
<p>Niezależnie od wszystkiego naszym stałym celem jest ciągły rozwój produktu, a zwłaszcza rozwój algorytmu matchownia, chcemy aby to narzędzie działało perfekcyjnie.</p>
<p><strong>Kto biznesowo stoi za projektem?</strong></p>
<p>Za projektem stoją dwa podmioty inwestycyjne: DGA.SA kierowana przez Andrzeja Głowackiego który już wcześniej zainwestował min, w fastdeal.pl i audiobook.pl oraz Innovation Nest fundusz inwestycyjny Piotra Wilama i Marka Kapturkiewicza. </p>
<p><strong>Wielkie dzięki za rozmowę i życzę powodzenia w matchowaniu:)</strong></p>
<p>Dziękuję:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://antyweb.pl/randki-w-sluzbie-facebooka-czyli-rozmowa-z-danielem-surmaczem-o-feeldate-com/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Served from: antyweb.pl @ 2012-05-26 02:49:35 by W3 Total Cache -->
