Zmiany na MyBlogLog


MyBlogLog (czyli serwis dzięki, któremu wiemy kto czyta naszego bloga, jak popularny jest nasz blog, oraz co czytają czytelnicy naszego bloga oraz innych blogów), wprowadza kolejne usprawnienia w swoim wyglądzie oraz w funkcjonalnościach.

Tym razem wprowadzone zostały trzy drobne (a może i nie) zmiany w serwisie. Pierwszą z nich jest zmiana głównej strony „naszego community” czyli strony zawierającej informacje o tym kto czyta naszego bloga. Z tego co widać teraz na pierwszy plan przeniesione zostały ostatnie wpisy z naszego serwisu, lista użytkowników naszego serwisu została przesunięta do prawego menu, dodano również możliwość subskrypcji RSS-ów naszego serwisu.


Strona główna naszego community


Możliwość subskrypcji RSS-ów prosto z mybloglog

Nową funkcjonalnością, która również niedawno została dodana jest możliwość wysłania informacji do wszystkich osób które należą do społeczności naszego serwisu. Ciekawa funkcjonalność o ile ktoś nie będzie przesadzał z nadmiarem wysyłanych informacji. Oczywiście autorzy przypominają o możliwość wypisania się z każdego „community”


Wysyłanie informacji do użytkowników naszego serwisu

Myspace przygotuje API?


Myspace jest nadal największym serwisem społecznościowy na świecie, jednak nawet gigant zauważył poczynania mniejszego konkurenta jakim jest facebook.

Facebook niedawno dopuścił developerów z całego świata do swojej platform społecznościowej, dzięki temu w przeciągu miesiąca powstały setki dodatków i widgetów do facebooka. Trafność posunięcia jakim było otwarcie przez facebooka swojej platformy zaskoczyło wszystkich.

Myspace do tej pory pozwalał developerom na tworzenie falshowych widgetów do swojej platformy. Jednak to chyba niedługo ulegnie zmianie, współzałożyciel myspace Chris DeWolfe stwierdził niedawno, otwarcie platformy przez konkurencje było bardzo ciekawym zjawiskiem i że myspace prawdopodobnie również zaoferuje takie możliwości.

Tak samo jak wcześniej Linkedin, tak samo i Myspace dostrzegł zagrożenie ze strony facebooka i musi reagować.

Pytanie tylko czy reakcja nie będzie nieco spóźniona, czy myspace nie jest już spóźniony ze wszystkim w porównaniu do szybko rosnącego facebooka?

Już wiemy jak będzie wyglądał nowy wykop.pl

Tomek z wykop.pl podesłał mi klika obrazków z nowego odsłony serwisu nad którą prace cały czas trwają, jak wiemy z wcześniejszych informacji wykop został ponownie przepisany na PHP. Co czeka nas w środku ?


Nowy wykop – strona główna


Nowy wykop – pojedynczy wpis

Zmiany ocenić możecie sami – ja jedynie mam nadziej, że oprócz lekkiego tuningu graficznego zmiany zajdą także w mechanice serwisu. Już teraz widać, że Wykop upodobnił się jeszcze bardziej do Digga nie tylko dodając więcej kategorii ale i stosując ten sam sposób nawigacji po kategoriach.

Kolejną dobrą decyzją jeśli chodzi o wizualizacje wpisów jest wprowadzenie bloku z ostatnio popularnymi news-ami. Dzięki temu, pierwsza strona wzbogaca się o ciekawe informacje, które na pewno będą przyciągać czytelników.

Mam nadzieję, że wkrótce Tomek przekaże nieco więcej informacji na temat nowej odsłony wykopu – z tego co wiem premiera nowej wersji ma nastąpić bardzo niedługo.

Spotplex kolejny konkurent dla Digga?


Mimo iż Digg panuje niezagrożony jeśli chodzi o agregację treści w internecie to co jakiś czas podejmowane są próby stworzenia serwisów mogących z nim konkurować.

Tym razem w szranki staje serwis Spotplex (uruchomiony w poniedziałek), różni się on jednak od Digga mechaniką. W spotplex ranking artykułów na pierwszej strony budowany jest w oparciu o ilość wyświetleń a nie tak jak w przypadku Digga o ilość głosów użytkowników.


Spotplex – digg dla blogów


Czy więc jest spotplex – jest to miejsce gdzie każdy może zarejestrować swój blog, dzięki rejestracji otrzymamy statystyki ruchu jaki generuje nasz blog no i oczywiście newsy z naszego bloga będą dostępne w serwisie bez potrzeby ich ręcznego dodawani.

Spotplex jest więc miksem Technorati (ponieważ użytkownicy mogą wyszukiwać najciekawsze wpisy) oraz Digg-a (ponieważ najciekawsze wpisy publikowane są na stronie głównej w podobnym do Digga układzie).

Już na starcie Sptolex oferuje możliwość udostępniania statystyk swojego bloga użytkownikom serwisu, dzięki czemu możemy skierować zainteresowanie na właśnie nasz blog. Serwis oferuje również kilka widgetów wyświetlających najnowsze wpisu z podziałem na kategorię itp.

Mimo połączenia najlepszych cech Digga i Technorati nie wydaje mi się aby serwis ten był w stanie zagrozić któremuś z wymienionych serwisów. Blogerzy wprawdzie chętnie dodadzą swoje blogi do tego serwisu ale nie jestem przekonany czy czytelnicy będą chcieli odwiedzać kolejne miejsce w poszukiwaniu ciekawych treści.

Niszowy serwis Revision3 pozyskał 8 milionów USD


Revision3 to serwis tworzący niszowe programy tv takie jak videopodcasty Diggnation lub Ctr-Alt-Chicken. Materiały wideo oraz sam serwis są dość dobrej jakości jednak całość tworzona jest ewidentnie dla bardzo niszowej społeczności.

W skład właścicieli serwisu Revision3 wchodzą również autorzy Digga czyli Kevin Rose i Jay Adelson. Ciekawe czy to nie ich nazwiska przyciągnęły inwestora (z 8 milionami dolarów) bardziej niż sam serwis ?

Ciekawostką w przypadku tej inwestycji jest, że inwestuje się w treść jaką tworzy serwis a nie w sam serwis (bo trzeba przyznać, że revision3 niczym specjalnym jako strona internetowa się nie wyróżnia).


Revision3 w pełnej okazałości

Usprawiedliwiając inwestora należy zwrócić uwagę na obecne dokonania i osiągnięcia Revision 3 a są to :

  • 2 miliony pobrań miesięcznie
  • 2 z telewizyjnych show są już dochodowe
  • Serwis stara się utrzymać z reklam a reklamują się w nim tak znane firmy jak Sony,
  • Microsoft, Verizon i wszechobecne GoDaddy.
  • Serwis pozyskał sobie bardzo dużo subskrybentów dzięki Itunes i podobnym serwisom

Bardzo ciekawe jest jak Revision3 wykorzysta taką dużą sumę pieniędzy, programy które produkują są raczej nisko budżetowymi show – oczywiście może pojawić się więcej treści (chociaż to może być bardzo ryzykowne), mogą postawić na lepszą dystrybucje treści (to może być kosztowne), mogą podnosić jakość swoich materiałów – ale od strony technicznej jest wszystko ok.

Oczywiście zawsze można inwestować w reklamę – jednak w każdym przypadku odpracowanie kwoty 8 milionów dolarów + zysków dla inwestora może nie być tak łatwym zadaniem.

LinkedIn kontratakuje i otwiera swoją platformę?


Popularność serwisu społecznościowego Facebook na pewno jest powodem do zmartwień dla właścicieli Linkedin. Wprawdzie wydawać by się mogło, że serwisy te działają w dwóch różnych kategoriach wiekowych – ale różnica ta w bardzo szybkim tempie może zostać zniwelowana.

Autor bloga allfacebook bardzo słusznie zauważa, że facebook staje się powoli miejscem również do kontaktów biznesowych. Wyobraźmy sobie sytuację w której facebook wprowadzi możliwość odróżniania profilu typowo biznesowego od profilu który stworzony jest po to aby szukać i budować relacje towarzyskie. W sytuacji takiej w bardzo łatwy sposób stanie się on miejscem w którym będziemy mogli realizować zarówno nasze biznesowe jak i prywatne potrzeby.


180,000 nowych kont dziennie


Linkedin dostrzega jednak zagrożenie, wprawdzie jego 11 milionowo biznesowa społeczność to nadal niezmiernie silny filar (dziennie przybywa ok. 180 tyś użytkowników) ale reagować muszą szybko – jedną z takich reakcji może być otworzenie się swojej platformy na zewnętrzne aplikacje. Facebook zrobił ten krok miesiąc temu i od tamtej pory wszystkie liczące się serwisy na świecie potworzyły już swoje dodatki do tego serwisu społecznościowego.

Otwarcie platformy linkedin to na razie tylko plotka – osobiście jednak uważam, że autorzy powinni jak najszybciej zdecydować się na taki krok ponieważ facebook może w bardzo szybko stać się dla nich dużym problemem.

Oczywiście gdyby hermetyczny do tej pory LinkedIn zdecydował się na otworzenie swojej platformy było by to zapewne wydarzenia równie głośne w internecie jak otwarcie na świat zewnętrznych aplikacji przez facebook.

LinkedIn musi być jednak ostrożny – społeczność typowo bizesowa może nie być do końca zadowolona z pojawiających się dodatków, które często będą miały mało biznesową funkcjonalność.

Kontroluj swój budżet z BudgetPuls


BudgetPuls – miejsce gdzie możemy zarządzać swoim budżetem. System pozwala na zarządzanie wieloma kontami i śledzenie swoich przychodów, wydatków, rachunków itp.

W serwisie możemy wyznaczać sobie również cele finansowe i sprawdzać poziom ich realizacji. Sam serwis dostarcza również finansowych informacji z 5 różnych źródeł takich jak Google czy Yahoo.



Śledzenie naszego budżetu możemy realizować nawet to poziomu poszczególnych transakcji, które rejestrujemy. Transakcje możemy grupować w kategorie dzięki czemu możemy łatwiej analizować nasze wydatki.




BudgetPuls jednym słowem ma wszystkie elementy jakie są potrzebne do zarządzania i kontrolowania naszych pieniędzy.

Jedyną słabością tego typu serwis (przynajmniej dla mnie) jest to, że aby w pełni korzystać z narzędzi jakie daje trzeba w bardzo zdyscyplinowany i systematyczny sposób rejestrować wszystkie swoje finansowe transakcje. Jeśli jesteś osobą na tyle skrupulatną i dokładną to myślę, że serwis ten może być dla ciebie pomocny w pilnowaniu domowego budżetu.

Serwis społecznościowy bloga?


Mashable.com – jest serwisem / blogiem, który codziennie czytuje ze względu na tematykę jaką porusza (czyli serwisy społecznościowe) oraz ze względu na dość dużą ilość news-ów jakie dziennie generują.

Serwis ten jest dość popularny co można stwierdzić po samych RSS-ach z których korzysta ok 150,000 osób. Dziennie ilość aktualizacji dochodzi nawet do 20 nowych wpisów – stąd też bardzo szybki rozwój tego bloga oraz tak duża liczba czytelników.


Serwis networkingowy blogu Mashable

Mashable niesione falą popularności postanowiło uruchomić sieciowy serwis społecznościowy (dla czytelników?), uruchomiony on został kilka dni temu i już zarejestrowało się w nim 5 tysięcy osób. Funkcjonalność jest raczej standardowa, zdjęcia, znajomi, kontakty itp.

Jedyne pytanie jakie można sobie zadać to po co? – sami autorzy dobrze wiedzą co znaczy w chwili obecnej nowy serwis społecznościowy i jakie ma szansę na przebicie się. Może jednak nie jest próba stworzenia nowego facebooka a jedynie próba zintegrowania osób o takich samych zainteresowaniach (może dlatego, że mniejsze społeczności lepiej się integrują)?

Szczerze przyznam, że zadziwia minie takie posunięcie i bardzo jestem ciekawy jego motywów. Jak na razie autorzy jedynie w lakoniczny sposób zachęcają do rejestracji mówiąc, iż już niedługo dostarczą argumentów dlaczego warto się logować.

Thoof lepszy niż Digg ?

Coraz rzadziej trafiam na ciekaw pomysły i nowe startupy (drażnią mnie kolejne serwis video i foto, kolejne serwisy sieciowe czy natarczywe newsy o facebooku i innych myspace-ach) ale tym razem wydaje się, że do mojego RSS-a trafiło coś ciekawego.

Thoof to serwis o, którym niedawno pisał webaware.com a teraz news o tym serwisie pojawił się również w new york times. (NYT opisuje również przeszłość twórcy Thoof – którego pomysły do tej pory nie odniosły sukcesów)


Thoof – przyszły pogromca digga?

(Credit: CNET Networks)

Czym będzie Thoof? – w skrócie rzecz ujmując będzie to spersonalizowany agregator news-ów, personalizacja będzie polegała na tym, że system sam będzie proponował ci news-y bazując na algorytmie sprawdzającym twoje zachowanie na stronie, twoje upodobania itp.

To, że odpowiednio skonstruowany algorytm potrafi dobierać odpowiednie dla danego tematu newsy udowadnia od około roku serwis techmeme- który w zautomatyzowany sposób agreguje newsy IT z internetu.

Autorzy Thoof zapowiadają, że system będzie uczył się zachowań użytkowników – jako przykład podają sytuację w której użytkownik będzie interesował się wyścigami formuły 1. Początkowo system jako ciekawą wiadomość dla takiego użytkownika będzie podpowiadał news o wyścigach nascar – jednak po czasie system będzie rozpoznawał jak nazwali autorzy „negatywne korelacje” i news taki nie będzie podpowiadany.

Źródłem jakości takiego serwisu będzie więc algorytm dobierający informację do upodobań użytkownika – algorytm ten tworzy w chwili obecnej 10 osobowa grupa naukowców, programistów i matematyków więc jest duża szansa, że będzie on skuteczny.

To czego naprawdę brakuje mi na Diggu to właśnie możliwość personalizacji informacji – digg ma wszystkie wiadomości jakie są potrzebne aby poznać moje upodobania – jednak ich nie wykorzystuje.

Czy Thoof będzie umiał to zrobić? – wszystko zależy od tego czy będzie w stanie zainteresować użytkowników (bo to oni będą napełniali serwis news-ami).

Gdyby połączyć algorytm do znajdowania danych jaki ma np.: techmeme z algorytmem dopasowującym do użytkownika newsy (takim jak opisuje Thoof) czy nie powstał by spersonalizowany i zautomatyzowany digg killer?

O wszystkim przekonamy się już wkrótce (serwis jest w chwili obecnej w fazie zamkniętych testów) – o poczynaniach autorów można poczytać na blogu thoof-a

Społeczność wokół globalnego ocieplenia!

Jeśli jesteś świadom zagrożenia jakie płyną z nadmiernej emisji dwutlenku węgla do atmosfery i chcesz coś w tej sprawie zrobić teraz masz okazje. Od niedawna działa serwis, którego głównym celem jest zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Na czym polega zabawa? Autorzy wymieniają 6 głównych źródeł szkodliwych substancji, które są w zasięgu naszych codziennych działań. Nie wymienię ich ponieważ jeśli kogoś to zainteresuje będzie miał powód do zapoznania się z oryginalną stroną! I tak dzięki zmyślnie przygotowanym formularzom i poradom możemy zacząć mniej zanieczyszczać atmosferę.

Co najciekawsze w serwisie, to możliwość śledzenia zmian ilościowych jakie zachodzą dzięki aktywności użytkowników. Na bieżąco tworzone jest drzewo wpływu naszych poczynań oraz takie samo drzewo dla całej społeczności skupionej wokół EnergyRace!

Autorzy nie zapomnieli również o zapewnieniu użytkownikom możliwości wstawienia na swoją stronę odznaki informującej o wynikach jakie udało się uzyskać. Jest tam również ciekawy mechanizm zapraszania kolejnych osób z wykresem ich aktywności.

Jak na razie w tej inicjatywie bierze udział ponad 850 osób, którym łącznie udało się nie wysłąć do atmosfery 2670.5 ton dwutlenku węgla! Gratulujemy!

Paweł Jóźwik

YouRant.ca – pokrzycz sobie, poczujesz się lepiej!

Przeglądając strony ze zbioru cssremix.com natrafiłem na bardzo ciekawy serwis w konwencji web2.0 (ma napis beta koło logo), którego główną funkcją jest wyświetlanie narzekań i tzw. „pojazdów”! Masz jakiś problem, denerwuje Cię coś, chcesz się wykrzyczeć wejdź na YouRant.ca i wyślij swoje żale. Poczujesz się lepiej!

Serwis umożliwia, oprócz standardowego wysyłania postów po zalogowaniu się, także narzekanie anonimowe. Należy jednak przestrzegać pewnych reguł, np. nie wolno podawać adresów www oraz danych kontaktowych, wysyłać treści rasistowskich, opisywać robienia komuś krzywdy oraz pisać o pozytywnych sprawach! Takie posty będą usuwane.

W chwili obecnej jest tam 21 stron po 10 tłustych narzeknięć! Może i my ponarzekamy?

Paweł Jóźwik

One day, one deal!

Woot

Jakiś czas temu pojawił się zupełnie nowy pomysł na handel elektroniczny. Działający w modelu sprzedaży „one day, one deal” sklep Woot.com rozpoczął całkiem ciekawą tradycję polegającą na szukaniu super okazji. Sklep wychodzi nam na przeciw i serwuje tylko takie super okazje – jedną dziennie! A co tam można kupić tak w zasadzie? Przykład z dzisiaj: USB Missile Launcher – wyrzutnia rakiet na USB za jedyne $17.99. Co do atrakcyjności oferty ciężko się wypowiadać oceniając jeden produkt. Pewne jest jedno – model ten działa!

Pionier przetarł szlak reszta poszła za nim. Sklep Bits du Jour dzisiaj oferuje nam: Easy Resource Editing Resource Tuner – program do edycji różnych plików. Różnica w cenie według sprzedawcy to 45%. Zasada działania dokładnie taka sama. Strona pozwala na zakup oraz wysłanie komentarza!

Sklep yugster.com proponuje nam dziś: HP Photosmart R725 6.2MP – aparat fotograficzny za $104.99. Model dokładnie ten sam. Kupić i skomentować ewentualnie poinformować znajomego. Mają fajny slogan „Great deals, yugly prices”!

Super oferty na soft dla Maca w maczot.com. A co dzisiaj: Anzan – Amazingly Simple File Transfer. Oszczędzasz 49%. Ta strona jako jedyna ma ładną i estetyczną grafikę. Czyżby wszystko co dla Maca było ładniejsze?

Na rynek „one deal, one day” wchodzi również Amazon.com oraz Buy.com. W tych marketach oferta dnia jest tylko elementem w całości. Amazon ma wiele super ofert na każdy dzień, buy.com stara się mieć jedną mega ofertę na kategorię.

Standardowo już na naszym rynku pojawił się klon tego pomysłu – sklep traffi.pl, który proponuje ten sam system sprzedaży. Nasi reklamują się hasłem: „Każdego dnia super okazja!” i określają wartość tej okazji na -20%. W dniu dzisiejszym możemy kupić: Kruszarka do lodu Caipirinha WESTend – Leo za 124 zł.

Ciekawostką w tego typu serwisach jest licznik odliczający czas do końca „super oferty” oraz, co bardzo pozytywne, system komentarzy do aktualnej oferty. Czy te pomysły są dochodowe? To pytanie zapewne pozostanie bez odpowiedzi. Oby sklepy „one day, one deal” nie stały się platformamy do pozbywania się odpadków z magazynów!

Napisane przez : Paweł Jóźwik

Aplikacje dla iphone – już?

Telefon apple czyli Iphone jeszcze nie jest w sprzedaży a już powstają dla niego aplikacje, które mają uprzyjemnić korzystanie z niego i dodać mu ciekawe funkcjonalności (nie ma to jak fanatyczny fan klub apple na całym świecie)

Niedawno dowiedzieliśmy się, że Safari zostanie udostępniona dla systemu ze stajni microsoftu, i że jednocześnie będzie platformą developerską dla telefonu iphone a już mamy pierwsze aplikacje dla safari (i pośrednio do wykorzystania na iphone)

Pierwszą aplikacją jest „lista zakupów” czyli proste narzędzie dzięki, któremu możemy zbudować swoją listę zakupów.


Zakupy na iphone

Niedawno z kolei została opublikowana aplikacja(strona) pozwalająca na przeglądanie zawartości serwisu Digg poprzez iphone (pewnie będzie to obowiązkowa aplikacja dla wszystkich gecków z całego świata)


Digg dla Iphone

Czy oznacza to, że nadchodzi szaleństwo związane z iphone i każdy już teraz przerabia swoją stronę i tworzy wersję mobilną oraz mobilne gadżety dla swojego serwisu?

Nowy beta wygląd Youtube

Gigant, jeśli chodzi o serwisy wideo w sieci czyli youtube testuje nowy wygląd swojego serwisu (można by powiedzieć, że wreszcie się coś zmienia).


Kosmetyczne zmiany w wyglądzie

To co widać na pierwszy rzut oka to szeroki player, nowy układ listy z filmami powiązanymi, wyszukiwarka google umieszczona na w lepiej widocznym miejscu (zmiana ta została wprowadzona również w dotychczasowej wersji), jest również możliwość zalogowania się do youtube używając konta w google.

Moim zdaniem wprowadzane zmiany to raczej kosmetyka, nie wiem czy na tyle istotna, aby wpłynąć na funkcjonalność oraz oglądalność serwisu. Ciekawsze informacje dochodzące z youtube dotyczą planów uruchomienia europejskich wersji serwisu – ale na to trzeba będzie chyba jeszcze chwilę poczekać (domena youtube.pl już od dawna jest zarejestrowana przez gooogle)

Gra która przerodziła się w startup?

Jeśli jeszcze nie graliście w „Desktop Tower Defense” to proponuję szybko nadrobić ten błąd – chociaż ostrzegam, że gra wciąga i uzależnia (nie tylko 6 latków ale i ich tatusiów).

Gra ta odniosła tak duży sukces, iż autor tej gry, czyli Paul Preece postanowił rzucić swoją dotychczasową prace i w raz z kolegą uruchomić firmę zajmującą się tworzeniem gier on-line (nic w tym dziwnego skoro już teraz całkowicie darmowa gra przynosi ok 8,000 USD miesięcznie).


Broń się !

Jak bardzo ta gra uzależnia i jak stała się popularna pokazują liczby, w kwietniu strona z grą została odwiedzona przez 4 miliony osób (unikalni użytkownicy) i uzyskała 20 milionów odsłon. Z tego co pokazuje alexa kwiecień jednak nie był najlepszym miesiącem jeśli chodzi o oglądalność strony.

Nie do końca wiem czemu gra ta zawdzięcza taką popularność, ale jedno jest pewne wiele osób jest nią zafascynowane, pisze o niej na swoich bloga lub nawet stara się ją hakować

O dalszych poczynaniach autora tej gry i jego nowej firmie można poczytać na blogu firmowym (a dowiadujemy się tam o przygotowaniach do nowej wersji, o tym, że gra będzie wielojęzyczna itp.)

Bardzo ciekawy jestem czy sukces tej gry przerodzi się w sukces nowo uruchomionej firmy?

Otwarta beta internetowej telewizji Babelgum.

Konkurencja dla Joost (telewizja internetowa) czyli Babelgum ogłosiła, otwartą wersję beta. Do tej pory Babelgum był dostępny jedynie dla zamkniętej grupy beta testerów (która mogła wysyłać zaproszenia). Otwarta beta jest jednak ograniczona – ograniczona została ilość dziennych pobrań klienta Babelgum i ilość dziennych rejestracji (rejestracji dokonujemy z poziomu tego właśnie programu).


Nowa storna główna Babelgum

Pod adresem babelgum.com/download/ – możecie pobrać software do oglądania tej telewizji.

Po krótkim przyjrzeniu się ofercie Babelgum można powiedzieć, że jak na razie nie oferuje (kolejna porcja nowych treści zapowiedziana jest na przyszły tydzień) tyle treści co Joost, sam klient na pierwszy rzut oka ma więcej funkcjonalności przez co robi się mniej intuicyjny w obsłudze niż program konkurencji.


Interfejs Babelgum

Jeśli chodzi o jakość filmów i jakość odtwarzania to muszę przyznać, że jak na betę babelgum spisuje się całkiem dobrze. W joost na samym początku moich testów było dość sporo przerw podczas oglądania filmu i dość dużo razy serwis był niedostępny. W babelgum widać, że przed wpuszczeniem większej ilość użytkowników, autorzy postarali się o zapewnienie nieco lepszej jakości odtwarzania filmów.


Babelgum w pełnej okazałości

Joost nie daje jednak wyprzedzić się konkurencji nawet w pomysłach, nowy CEO Joost Mike Volpi twierdzi, że są otwarci na pomysły współpracy z Apple TV, wspomina również, że Joost może być dostępny na telefony komórkowe. Volpi twierdzi, że Joost dzięki swojej elastyczności ma bardzo duży potencjał, który można wykorzystać na bardzo wiele sposobów.

Darmowy słuchanie muzyki z Warner Music dzięki lala.com

Lala.com – platforma do wymiany płyt z muzyką (wymiany fizycznej), wprowadziła ostatnio „Free Streaming Music Service” – czyli możliwość odsłuchiwania wszystkich zebranych w serwisie albumów. Z tego co dowiadujemy się na TechCrunch będzie czego słuchać ponieważ Lala podpisała kontrakt z Warner Music dzięki czemu Warner udostępni cały swój katalog muzyczny.

Oczywiście Lala uruchamia jednocześnie z darmowych słuchaniem muzyki – możliwość zakupienia jej w postaci cyfrowej. Jest to bardzo odważny krok ponieważ jest skierowany bezpośrednio na konkurowanie z sklepem apple czyli Itunes.

Tak odważny gest w stronę użytkowników będzie kosztował serwis Lala.com około 140 milionów dolarów przez najbliższe dwa lata – jak mają zamiar pokryć tak duże koszty?
Autorzy twierdzą, że ludzie nadal dążą do posiadania muzyki na własność – a możliwość nieograniczonego słuchania muzyki przed jej zakupem spowoduje, że będą ją jeszcze chętniej kupować.


Słuchamy przebojów z lala.com

Użytkownicy serwisu jak na razie nie są zadowoleni z jakości muzyki (faktycznie coś jest teraz nie tak – ale zakładam, że to przejściowe problemy), którą da się odsłuchiwać – trzeba jednak przyznać, że jest to pierwszy tego typu serwis oferujący możliwość słuchania pełnych albumów najlepszych światowych wykonawców zupełnie za darmo i w pełni legalnie. Co ciekawe im dłużej słuchać będziemy muzyki na lala.com tym tańsze będą dla nas zakupu w tym serwisie – teraz średnia cena za utwór jest to cena ok. 1 dolara.

Moim zdaniem jest to bardzo (podkreślę bardzo) odważny krok ze strony lala.com – obciążenia finansowe związane z decyzją udostępnienia muzyki do słuchania są tak duże, że nie ma tutaj miejsca na pomyłkę w kalkulacjach dochodów (dochód na użytkownika na rok powinien wynieść ok. 65 dolarów – jeśli jest to średnia to jest to bardzo wysoko postawiona poprzeczka)

Ciekawy jestem również jak przy nieco odmiennym profilu działalności będzie spisywać się sekcja z wymianą muzyki na klasycznych CD? – z tego co widać sprzedaż muzyki w postaci cyfrowej jest teraz główną funkcjonalnością serwisu.

Obserwuje ten startup od samego początku i przyznam, że kibicuje temu serwisowi ponieważ bardzo podoba mi się odwaga i brak kompleksów autorów serwisu.

Google Korea – nowa główna?

To co jest świętością google to strona główna wyszukiwarki, nie pojawiły się na niej nigdy reklamy (a przynajmniej ja nie kojarzę takiej sytuacji), zawsze była czysta jak łza jeśli chodzi o dodatki i eksperymenty google.

Tymczasem strona główna w google w Korei wygląda inaczej – wręcz odstraszająco kolorowo – ten nadmiar grafiki jest wręcz obrzydliwy:


Google Korea

Jak google tłumaczy tę nietypową stronę wyszukiwarki? – „Klasyczny minimalizm nie wystarcza więc musieliśmy się dostosować” bo? – bo Korea to technologicznie jeden z najbardziej rozwiniętych krajów na świecie (nie wiem jakie to ma znaczenie, – być może zgodnie z tą zasadą niedługo na Chińskim google pojawi sie twarz przewodniczących partii – bo przecież trzeba się dostosować?)

blip.pl – możemy podziwiać(?)

Zapowiadany od dość dawna serwis o nazwie Blip.pl został oddany w ręce beta testerów (dostęp do serwisu tylko na zaproszenia, ale możliwe, że zaraz beta testerzy dostaną ich po 1000 :) ). Ponieważ już wcześniej zajrzałem (chyba niechcący) do tego serwisu więc mogę podzielić się moimi subiektywnymi odczuciami na jego temat.

Blip.pl jest tworzony min przez Marcina autora bloga netto.blox.pl – blog jest dość poczytny i dość znany. Widać, że autor znany jest w „środowisku” internetowo marketingowym (+gazeta.pl).

Ponieważ również jestem czytelnikiem tego bloga dlatego powinienem czuć się zobowiązany do napisania raczej przychylnie o nowym serwisie (tak przynajmniej działa psychologia, nie chcemy pisać o czymś negatywnie szczególnie kiedy w jakiś sposób sympatyzujemy z danym twórcą lub autorem). Napiszę jednak po swojemu czyli wprost.

Czy blip.pl wygląda dobrze ?

Przede wszystkim Blip nie chciał pobić jeśli chodzi o grafikę twittera (nie wiem czemu ale oba serwis wydają mi się posiadać tę samą stylistykę) – bo przecież jeśli by chciał to wyglądał by chyba nieco inaczej (efekt z tłem mnie po prostu zabija i robi z głównej trochę nieczytelną). Sama zmiana jeśli chodzi o układ wyświetlania informacji nie jest tak bardzo inna od tego co jest na twitterze.


Strona główna jest mało czytelna


Inni w blip.pl – już lepiej

Czy blip.pl czymś zaskakuje?

Odkładając na bok moja prywatną opinię na temat serwisów takich jak twitter muszę przyznać, że Blip nie zaskoczył mnie (tak jak się tego spodziewałem) pomysłami ani swoją funkcjonalnością. Jest natomiast klika ciekawych smaczków które powodują, że przynajmniej na początku chce się klikać (jednym z nich jest informacja pojawiająca o funkcjonalnościach blip-a pojawiająca się w naszym kokpicie)

Oferta blipa (w tej chwili) to możliwość pisania treści przez stronę www, przez komunikator i poprzez wysłanie SMS-a na wskazany numer. Treści wyświetlają się na stronie głównej oraz w naszym bliplogu w formie „powiedzmy” bloga. Dodatkowo mamy gotową jedną „wklejkę” czyli taki mini widget pokazujący nasze informacje z blip.pl np.: na naszej stronie. Nie zabrakło też funkcjonalności tworzenia listy ze znajomymi oraz możliwości śledzenia ich wpisów (to było raczej obowiązkowe dla naśladowcy twittera).


Komunikacja między użytkownikami

To co jest chyba charakterystyczne dla blip.pl to możliwość komunikacji między użytkownikami. Wygląda to dość dobrze ponieważ informacja kto do kogo pisze przedstawiona jest za pomocą avatartów danych użytkowników

Czy blip.pl będzie polskim twitterem?

Podsumowując, chcąc nie chcą Marcin swoimi wypowiedziami i informacjami zbudował w wielu osobach apetyt na coś dużego i nowego. To co wyszło możecie ocenić sami – osobiście przyznam, że szansą jaką widzę dla blip.pl – to stworzenie czy też zebranie w jednym miejscu społeczności ciekawych ludzi. Oczywiście brzmi to jak banał ponieważ wiadomo, że o to walczą wszyscy – ale jeśli uda się to osiągnąć to niezależnie od tego jak serwis jest funkcjonalnie „wypasiony” będzie się on użytkownikom podobał bo będą mogli obcować z interesującą społecznością.


Czy będę korzystał z blip.pl?

Jeśli będzie to tylko twitter, to nie – jeśli natomiast przerodzi się to w miejsce gdzie mogę szybko skomunikować się z moimi znajomymi to tak. Tak naprawdę sama idea pisania o tym co robię nigdy mi się nie podobała, to co może mi się spodobać to miejsce gdzie są ciekawi ludzie z którymi mogę szybko się skontaktować.


Na koniec

Blip.pl nie jest oryginalny, nie powala funkcjonalnie, graficznie również – możliwe jednak, że będzie miał klimat, że mu się uda przebić – czego szczerze autorom życzę.

Trop-reportera.pl – co to jest ?

Serwis trop-reportera.pl wydaje się być chyba kolejnym serwisem z gatunku dziennikarstwa obywatelskiego (lub raczej reporterki społecznościowe). Jedna czy jest on serwisem społecznościowy tego nie wiem, nigdzie nie znalazłem informacji o tym jak można dodać reportaż lub zdjęcie.

Serwis oferuje (lub raczej będzie oferował) dość sporo funkcjonalności, będziemy mieli reportaże tygodnia, zdjęcia tygodnia, reporterzy na tropie, fałszywy trop, prosto z sądu i nawet szkołę reporterską. W chwili obecnej jednak serwis jest bardzo ubogi w treści.


Serwis zrobiony na CMS-sie mambo, ładny?

To co nieco nie pasuje mi w tym serwisie to brak wyeksponowania treści na stronie głównej, wprawdzie mamy bardzo ładnie uwidocznione kategorie treści ale samych treści musimy szukać gdzieś głębiej. Druga sprawa to ilość treści – na razie po prostu jest pusta – myślę, że niektóre kategorie warto by uruchomić dopiero wtedy kiedy zbierze się trochę więcej materiałów. Trzecia sprawa to nawigacja – niby jest ale nieco dziwna i czasami drażniąca (autorzy w pośpiechu zapomnieli zdjąć nawet favicon mambo :) )

W stopce z informacjami o redakcji znaleźć można informacje, że jeden z redaktorów jest fotoreporterem gazety krakowskiej! – czyli co możemy spodziewać się dobrych zdjęć?