25

Canonical to nie tylko nowe Ubuntu co 6 miesięcy. Ambicje firmy są niesamowite

Słysząc Canonical, każdy z Was pewnie myśli od razu – Ubuntu. Najpopularniejsza spośród dystrybucji Linuksa nie ma lekko. Zepchnięta na margines rynku przez Windowsa nie wydaje się mieć przed sobą świetlanej przyszłości – szczególnie, że działania jej twórców wywołują frustrację nawet wśród skupionej wokół systemu społeczności. Jednak Canonical to coś więcej. O wiele więcej. Wszyscy znamy historię smartfona Ubuntu Edge i pięknych planów Canonical, które zakładały stworzenie telefonu, […]

Słysząc Canonical, każdy z Was pewnie myśli od razu – Ubuntu. Najpopularniejsza spośród dystrybucji Linuksa nie ma lekko. Zepchnięta na margines rynku przez Windowsa nie wydaje się mieć przed sobą świetlanej przyszłości – szczególnie, że działania jej twórców wywołują frustrację nawet wśród skupionej wokół systemu społeczności. Jednak Canonical to coś więcej. O wiele więcej.

Wszyscy znamy historię smartfona Ubuntu Edge i pięknych planów Canonical, które zakładały stworzenie telefonu, który po podłączeniu monitora, klawiatury i myszki mógłby być komputerem. Piękny koncept okazał się na tyle przekonujący, by zebrać 12,8 mln dolarów. To jednak nie wystarczyło, bo plan zakładał aż 32 mln dol. Ostatecznie zatem pomysł spalił na panewce. Tymczasem dwa lata później identyczny koncept zaprezentował i za chwilę wprowadzi na rynek Microsoft.

Desktopowy Ubuntu tymczasem już od dobrych kilku lat przesiada się na nowy serwer wyświetlania i przeobraża w uniwersalną, zarówno desktopową jak i mobilną platformę. Ostatnie zmiany w wydaniu 15.10 są wręcz śmieszne – nowe paski przewijania, naprawdę? Jeśli zaś chodzi o mobile, oprócz Meizu i mało znanego BQ nikt nie zainteresował się Ubuntu Phone OS. Nie znaczy to jednak, że praca Canonical idzie na marne. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale takie firmy, jak Amazon, Netflix czy Uber postawiły swoje chmury właśnie w oparciu o Ubuntu.

Ubuntu Phone

Nie tutaj Canonical ma jednak odnosić sukcesy. Ubuntu na desktopy, rynek mobilny – to jedna strona medalu. Drugą jest platforma o nazwie Snappy Ubuntu Core rozwijana już od dłuższego czasu. Brytyjczycy nie opracowują jej jednak z myślą o komputerach osobistych czy serwerach. To rozwiązanie zaprojektowane z myślą o przyszłości, które ma napędzać pralki, odkurzacze, lodówki, zmywarki, głośniki, zegarki i wiele, wiele innych (Erle w maju br. opracowało nawet drona pracującego pod kontrolą tej platformy). Internet of Things powoli staje się oczkiem w głowie Canonical, a nowy system ma być najmniejszym i najbezpieczniejszym Ubuntu, jakie kiedykolwiek wydano. Do działania wystarczy mu procesor 600 MHz, 128 MB RAM (przy czym do działania samego systemu wykorzystywane będzie zaledwie 40 MB) i 4 GB pamięci. Co jednak najważniejsze, firma ma na to bardzo konkretny i przekonujący pomysł.

Wszystko opiera się na aplikacjach. Snappy Ubuntu Core ma pozwolić deweloperom na tworzenie aplikacji na każde urządzenie. Co więcej, aplikacje są uruchamiane w piaskownicy, w specjalnych kontenerach, które przyznają im odpowiednie zasoby systemowe. Tym samym nie ma możliwości, aby którykolwiek był w stanie zbyt mocno obciążyć hardware. Co jednak najważniejsze, taka struktura pozwala uruchamiać te same programy na dowolnym typie urządzenia. W rezultacie każde urządzenie z Ubuntu Core może posiadać dostęp do sklepu z aplikacjami i znacząco poszerzać swoje możliwości.

ubuntu-core-drone1

Dlaczego chcielibyśmy uruchamiać aplikacje na naszej lodówce? Założenie Canonical jest bardzo trafne. Urządzenia, które nas dziś otaczają twórcy systemu opisują jako „Internet of Isolated Things”. Nasz głośnik łączy się tylko z aplikacją na iPhone’a. Smartwatch potrafi komunikować się tylko z telefonem. Opaska synchronizuje dane wyłącznie z jedną chmurą. I tak dalej.

Jeżeli nasz głośnik będzie miał dostęp do najróżniejszych aplikacji, będzie mógł również komunikować się z innymi urządzeniami, jak np. pralka w łazience. W trakcie wirowania podniesie zatem poziom głośności, bez naszego udziału. Lodówka będzie mogła być połączona z naszą wagą i opaską/smartwatchem. Jeżeli okaże się, że przytyliśmy, nie otworzy się w innych porach niż przeznaczone na posiłki. Tak samo może zareagować w sytuacji, gdy nie wyrobimy dziennego limitu kroków. Możliwości jest cała masa. Co jednak najważniejsze, rozwiązanie to nie wymaga, aby wszystkie nasze urządzenia w domu nosiły logo jednego producenta. Podstawowym założeniem jest bowiem stworzenie platformy uniwersalnej i łamiącej wszelkie ograniczenia.

g_-_-x-_-_-_60500x20150121175233_0

Do 2020 roku na świecie ma być podłączonych do internetu 2020 różnych urządzeń. Gra toczy się o naprawdę duże pieniądze. Nie bez powodu swoje rozwiązania dla inteligentnego domu oraz internetu rzeczy prezentują niemal wszyscy duzi producenci. Samsung i LG pokazały na minionych targach IFA własne pomysły – w dużej mierze zintegrowane z ich urządzeniami. Microsoft wydał specjalną wersję Windowsa IoT Core. Google wyłożyło ogromne pieniądze na przejęcie producenta inteligentnych termostatów i sukcesywnie przekształca Androida w platformę mogącą działać na telewizorach, w samochodach, wearables oraz w segmencie IoT (projekt Brillo znajdujący się obecnie w fazie zamkniętych testów). Canonical ma tę przewagę, że zdobył już poparcie ARM i Intela. Co więcej, spośród wszystkich obecnie powstających jest to prawdopodobnie w największym stopniu otwarte rozwiązanie. Snappy Ubuntu Core jest natomiast już gotowym do wdrożenia (choć stale rozwijanym) produktem.

V3_big_1