7

Jeśli ktoś znowu zacznie narzekać na gry, pokażcie mu to badanie!

Gdy w realnym świecie dzieje się coś złego to kogo lub co najłatwiej obwinić? Oczywiście gry, najlepiej te brutalne. Od lat to właśnie gry są kozłem ofiarnym i tak naprawdę nikt poza graczami nie chce ich bronić. Tymczasem badacze z University of York obalili teorię jakoby brutalne gry miały wpływ na zachowanie ludzi.

W badaniach wzięło udział ponad 3 tysiące osób i na podstawie tej dużej grupy ustalono, że gry nie mają wpływu na zachowanie ludzi. Nie zachęcają również do agresji w świecie realnym. Dotychczas uważano, że jeśli koncepcja gry budowana jest na brutalności, staje się to dobrą bazą do brutalnego zachowania w normalnym świecie. Wielokrotnie przeprowadzano również eksperymenty i badania, których wyniki nie prowadziły do jednoznacznych tez. A skoro nic nie było jasne, to najlepiej było przyjąć za pewnik, że gry mają zły wpływ na zachowanie człowieka.

Pojawia się tu określenie „primingu”, czyli torowania. Czym jest torowanie? To „zjawisko polegające na zwiększeniu prawdopodobieństwa wykorzystania określonej kategorii poznawczej w procesach percepcyjnych i myślowych wskutek wielokrotnej ekspozycji bodźca zaliczanego do tej kategorii, bądź bodźca semantycznie lub afektywnie powiązanego z tą kategorią.” Długotrwała ekspozycja na brutalną grę miałaby więc dać podwaliny do podobnego zachowania w realnym świecie, a co za tym idzie potęgować chęć kopiowania wirtualnych zachowań. W skrócie – grając w brutalną grę mielibyśmy być brutalniejsi po jej wyłączeniu.

Dr David Zendle przeprowadził szereg badań, korzystając nie tylko z brutalnych strzelanek, ale również spokojniejszych produkcji. Dla przykładu – wykorzystano grę, w której badana grupa jechała samochodem i miała unikać kolizji z ciężarówkami. Następnie sterując myszą, unikać kota. Po zakończeniu rozgrywki pokazano badanym zestaw obrazków, takich jak autobus lub pies pytając czy widzą pojazd, czy zwierzę. Badanie wykazało, że wcześniejsza sesja z grą w ogóle nie wpłynęła na szybkość odpowiedzi, a co za tym idzie wcześniejsza przygoda w wirtualnym świecie nie miała wpływu na postrzeganie obiektów. A przecież podczas gry badani mieli z nimi styczność. Wirtualni kierowcy unikający ciężarówek czasami wykazywali się wręcz dłuższym czasem reakcji na pokazany obraz.

Zendle sprawdził również jak realizm gry wpływa na późniejsze zachowanie grającego – wykorzystano więc produkcje ze szczegółową, realistyczną grafiką i zaawansowanym modelem fizyki. Po takich sesjach badani otrzymali puzzle, z których układali słowa. Okazało się, że brutalna gra, niezależnie od stopnia brutalności i realizmu, nie wpłynęła na konstruowanie frazesów. Gdyby faktycznie taki wpływ miał miejsce, efektem byłyby sentencje z wykorzystaniem słów symbolizujących przemoc.

A co z dziećmi?

Dr Zendle przeprowadził badania jedynie na dorosłych, co wydaje się oczywiste biorąc pod uwagę do kogo skierowane są brutalne gry. Nie bez powodu istnieje system PEGI, nie bez powodu też brutalne gry dozwolone są od lat 18. Trzeba również pamiętać, że psychika dziecka różni się od psychiki dorosłego człowieka. Młodzież cały czas buduje swój system wartości, czerpiąc bodźce z wielu źródeł – również tych, na które rodzice czy opiekunowie nie mają wpływu. W dzisiejszych czasach całkowite odcięcie dziecka od elektronicznej rozrywki jest praktycznie niemożliwe, i to na rodzicach ciąży obowiązek kontrolowania w co gra ich pociecha.

Czy wierzyć badaniu?

To nie jest tak, że badania Dr Zendle przekreślają wszystko, co stwierdzono do tej pory. I tak naprawdę trudno określić, które badanie jest ważniejsze, lepiej przeprowadzone i które wyniki powinny być uznawane za prawdziwe.  Często mam jednak wrażenie, że wspomniane na początku media nie mają z tym żadnych problemów. Sami pewnie niejednokrotnie czytaliście o tym, że to właśnie gra była powodem strzelaniny, morderstwa czy rozboju. Dlaczego? Bo podczas przeglądania osobistych rzeczy winnego zauważono, że na komputerze zainstalowano GTA czy inne Call of Duty. No tak, brutalna gra – mamy winowajcę, można więc zamknąć temat.

źródło

 

  • doogopis

    Po prostu rządzący szukają usprawiedliwienia dla takich zachowań. Nie powiedzą że nierówności społeczne ,bieda i ogólna demoralizacja ludzi jest odpowiedzialna za całą patologie jaką sam system generuje.
    Zdrowy człowiek nie atakuje drugiego bo akurat zagrał w gre,zobaczył film. I tyle w temacie gier.
    A tamci wmawiają ludziom kit.
    Szkoła! Już o wiele bardziej demoralizuje,kumpla syn powiedział ostatnio idź sie j.bać gruba ku.wo! Nikt w domu tak nie gada. Ile w szkole dzieci pada ofiarą przemocy? I nawet,to co państwo może? Nic! Jeden fajny tekst czytałem.
    „Byłem kiedyś na psychotestach, i jednym z zadań było określenie „co zadziała”. Na jednym z rysunków był łuk i strzała w kilku pozycjach względem siebie. Prosty test z logiki i wyobraźni okazał się za trudny dla 80% uczestników.
    Na jednym z obrazków był łuk z naprężoną cięciwą i przyłożoną do niej strzałą. Pytanie zaś brzmiało „jak zachowa się łuk i strzała kiedy położymy je w takiej pozycji na stole i nagle przetniemy sznurek który powodował trzymanie napięcia cięciwy.
    Wtedy się dziwiłem, że takie proste a nikt nie wie. Teraz się już nie dziwię.” Ja też nie.

  • Ciekawy test, choć tak naprawdę trzeba byłoby wziąć 3k osób, zbadać ich zachowanie w domu kiedy oni nie są świadomi że są badani. Dać im grać w gry przez np. miesiąc i potem porównać ich zachowanie. Rzecz jasna taki eksperyment nie ma racji bytu a i on nie byłby w 100% wiarygodny bo ci ludzie wcześniej musieliby żyć w próżni, tzn. nie będąc wystawiani na przemoc czy to w telewizji czy w realu. Po za tym dorośli ludzie w warunkach labolatoryjnych są w stanie siebie kontrolować, co innego pod wpływem silnych emocji. Po za tym #2 w słynnym eksperymencie więziennym badanym zaczęło odbijać z powodu większej władzy, którą dzierżyli niż pozostali. Jeśli niektóre gry dają taką możliwość to pytanie do jakiego stopnia nasze mózgi – świadomie i nieświadomie są w stanie oddzielić realizm od fikcji, skoro w wojsku zastępuje się tarcze z sylwetkami by oswoić żołnierzy ze strzelaniem do ludzi? Tak naprawdę niektórym do popełnienia zbrodni wystarczy nie wzbudzająca podejrzeń książka.

  • To nie jest do końca prawda.
    Są gry (np. World of …. , CS )- które wywołują agresję u graczy poprzez ich niepowodzenia podczas rozgrywki i wkurzenia na uczestników tejże rozgrywki. Widziałem efekty takich sesji – zamiast rozrywki, zabawy to jedna wielka frustracja i wybuchy złości bez powodu.

    • demola

      Ja tak mam. Jak mi nie idzie, i nie mówię tu nawet o rozgrywce online (nie gram w takie gry), to pod adresem TV/gry/różnych rzeczy leci cała masa inwektyw, tak siarczysta że uszy więdną. Nie powiem żebym był z tego jakoś specjalnie dumny, ale z natury jestem dość nerwową osobą o wybuchowym temperamencie, wiec poniekąd ma to uzasadnienie. Niemniej jednak tego typu wybuchy nie przekładają się na moich bliskich, czy chęć mordu ludzi na ulicy. Nie zdarzają mi się okazjonalne morderstwa, pobicia, szarpaniny, nie pałam też rządzą mordu, przemocy staram się unikać na wszelkie możliwe sposoby, więc jedno z drugim nie ma nic do rzeczy jak widać.

    • Bękart Mroku

      „Nie zdarzają mi się okazjonalne morderstwa, pobicia, szarpaniny”
      Może nawet nie pamiętasz jak wybijasz całe dzielnice w amoku :P

    • demola

      Chyba nie, prasy lokalnej co prawda z jakąś przesadną uwagą nie śledzę, ale wydaje mi się że mimo wszystko coś tam jednak bym słyszał o grasującym seryjnym ;)

    • Podał mi link do „słownika”?
      Normalnie posikałem się z rozpaczy nad ludzką kondycją.
      Więc jeszcze raz – może jeden z drugim tuman zrozumieją – progres nie oznacza postępu w j. polskim w znaczeniu tu użytym.