35

Halo Brainly! Mam płacić za podgląd odpowiedzi innych użytkowników?!?

Wczoraj wszyscy pisali o kolejnym sukcesie Brainly (polskiego Zadane.pl), ja natomiast do tego miodem spływającego wizerunku dorzucę swoją łyżkę dziegciu. Brainly od początku istnienia, czyli od 2009 roku zebrało od inwestorów blisko 40 milionów dolarów. Serwisy Brainly odwiedza jak podają 100 milionów ludzi (zakładam, że chodzi o unikalnych użytkowników) miesięcznie. No to warto, by zadać pytanie jak wygląda zarabianie i generowanie zysków oraz model biznesowy?

Niestety, miałem ostatnio okazję „wpaść” na model biznesowy Brainly i byłem bardzo niemile zaskoczony. Na początku jednak dla tych, co serwisu nie znają warto powiedzieć wprost o co chodzi. Jest to serwis ze ściągawkami dla uczniów i studentów. Jedni zadają pytanie, a drudzy piszą odpowiedź. Nazwane to wszystko jest szumnie „Social Learning Network”, tak naprawdę zawsze jednak chodziło o szybkie odrabianie pracy domowej. Trudno tutaj mówić o narzędziu do edukacji, kiedy młody człowiek pyta o rozwiązanie równania z matematyki i w odpowiedzi dostaje to rozwiązanie, które potem szybko może przepisać do zeszytu czy ćwiczeń. Ja naprawdę podziwiam Brainly za ich efektywność, rozwój, zarządzanie biznesem, ale warto też pewne rzeczy mówić wprost.

serwis Brainly

Miałem ostatnio osobistą przyjemność przetestować Brainly w praktyce. W szkole mojego dziecka nie dostarczono na czas podręczników, więc za pomoc naukową rodzicom pozostaje internet. Mając problem z zadaniem z historii, zacząłem szukać pomocy w internecie (nie, nie pamiętam szczegółów krwawej rewolucji). Nie chciałem aby robił to młody i szybko się nauczył, że każdą pracę domową da się przepisać.

W wynikach wyszukiwania wysoko jest Brainly – początkowo nawet nie zwróciłem uwagi na to do jakiego serwisu wszedłem. Czytam pytanie i jest to temat, który mnie interesuje. Odpowiedź jest ukryta tylko dla zalogowanych – loguje się, chcę sprawdzić odpowiedz a tam cennik.

Brainly

Okazuje się, że aby podejrzeć odpowiedź napisaną również przez użytkownika serwisu (zakładam, że nikt mu nie płaci tak jak w klasycznym serwisie z USG) mam zapłacić 4,92 PLN. Mogę też kupić abonament na 30 dni za 19,95 PLN SMS-em lub płacąc kartą 14,95 PLN.

Jak Brainly tłumaczy opłatę za dostęp do treści pisanych przez innych użytkowników? Są to odpowiedzi zweryfikowane. Na czym polega weryfikacja nie wiem – zakładam, że chodzi o sprawdzenie poprawności odpowiedzi.

Podczas mojej wizyty na Brainly chciałem nawet napisać odpowiedź na jedno pytanie, ale dałem sobie spokój kiedy zobaczyłem, że aby dzieciak mógł ją przeczytać będzie musiał zapłacić (jeśli odpowiedź zostanie zweryfikowana).

Dla mnie jest coś „bardzo nie tak” w tym modelu. Serwis powstał i rośnie dzięki użytkownikom, którzy tworzą zarówno pytania jak i odpowiedzi. Wprowadzenie opłat za dostęp do tych drugich pod hasłem „weryfikacji”, to dla mnie marny i dość dziwny model biznesowy bazujący na tym, że leniwy uczeń aby szybko odrobić pracę domową zapłaci te drobne 5 PLN ale nie autorowi pytania tylko serwisowi. Nie ma to za wiele wspólnego z hasłem „Social Learning”.

Dla jasności dodam, że nie wszystkie odpowiedzi są płatne – tylko te zweryfikowane. Nie wiem ile ich jest w systemie, ale testując Brainly później – bardzo często trafiałem na cennik.

Mam nadzieję, że Brailny znajdzie inny model biznesowy, który pozwoli im efektywnie generować przychody i zyski.

  • Marcin Wróbel

    w sumie zaciekawilo mnie to i udalo mi sie to znalezc w regulaminie https://brainly.pl/pages/regulamin

    „14. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za Treści, w tym znaczeniu, że nie zamawia, nie zleca ich przygotowywania, nie dokonuje analizy redakcyjnej, czy też autoryzacji przedpublikacyjnej, nie bada poprawności i autentyczności zamieszczonych Treści. Moderacji i weryfikacji Treści dokonują Użytkownicy, za co są uprawnienia do otrzymywania dodatkowych Punktów. Treści, która została poddana weryfikacji minimum 1 Użytkownika nadaje się status „zweryfikowana” pod względem poprawności.”

    „15. Treści, z wyjątkiem Komentarzy podlegają weryfikacji pod względem ich poprawności, dokonywanej przez Użytkowników Serwisu, poprzez kliknięcie przycisku „zweryfikuj”. Treści zamieszczane przez Użytkownika mogą być przez niego modyfikowane w dowolny sposób, albo usuwane z Serwisu. W przypadku modyfikacji Treści traci ona status zweryfikowane”

    czyli? czyli „weryfikacja” jest przeprowadzana przez samych uzytkownikow za wewnętrzną walutę Brainly, a administracja portalu umywa rece od tego czy te zweryfikowane odpowiedzi na prawde sa poprawne…

    • Nie doczytałem tego – tym bardziej więc dziwne jest branie opłat za treści które tworzą i weryfikują sami użytkownicy .

    • „leniwy uczeń aby szybko odrobić pracę domową zapłaci te drobne 5 PLN ale nie autorowi pytania tylko serwisowi” – dobra puenta. A gdyby płacił autorowi a sam pobierał mały procent, to może zachęciłby uczniów do „internetowych korepetycji”…

    • Webmajster

      Generalnie to wychodzi na to że biorą pieniążki za hostowanie forum i ukrywanie go za paywallem :D Niezły model biznesowy, a ja myślałem że podmioty gospodarcze prawnie nie mogą czerpać korzyści z wolontariatu.

    • DonEladio

      No to szczerze powiedziawszy jeszcze gorsza praktyka, to jest obrzydliwe wręcz wykorzystanie ludzi, ich pracy, a także tych co szukają odpowiedzi, bo jak widać weryfikacja nie jest warta nic.

    • Alot

      Czego się spodziewałeś po serwisie, który służy do tego, by ktoś inny za Twoje dziecko odrabiał pracę domową.

      Ale ch… ważne, że się kasa z sms-ów zgadza.

  • Zeothar

    Śmieszny portal ze start-upowym brandingiem.

  • Michał Krupiński

    Mnie najbardziej chyba denerwuje algorytm google. Pomagam często w lekcjach dzieciakowi i jak czegoś szukam, to zazwyczaj zalewa mnie fala wyników z tych badziewnych serwisów typu brainly, sciaga itp. Jakieś naprawdę merytorycznie źródła są hen daleko.

    • EL Wu

      U mnie zawsze podpowiada Wikipedię, żadnego shitu. Być może rozpoznaje cię po wcześniejszych klikach w badziew i do takiej przegródki trafiłeś.

    • Michał Krupiński

      Nie, to nie o to chodzi.

    • Wikipedia to nie shit!?
      Od kiedy?

    • Shakuahi

      Z Wikipedią to różnie bywa. Są dziedziny, w których stoi na naprawdę dobrym poziomie, są takie, gdzie niestety jest gorzej. Widać też nie raz różnice w poziomie w zależności od wybranej wersji językowej, artykuł po angielsku potrafi być rzetelniejszy od tego po polsku albo na odwrót. Nie jestem w stanie ocenić całości, ale poziom wielu działów się poprawił na przestrzeni lat. Ja często szukając jakiejś informacji zaczynam od Wikipedii, którą traktuje jak taką wirtualną encyklopedie, patrzę na przypisy w artykule, które same w sobie stanowią często dobre źródło informacji gdzie szukać dalsze info i idę w świat. Nie można jej traktować bezmyślnie, ale nie nazwałbym jej śmieciem, trzeba tylko myśleć krytycznie i mieć świadomość, że tworzy ją społeczność, która nie jest nieomylna.

    • U mnie jest to samo – dobre SEO robią – ale to podstawa ich egzystencji jest

    • Niestety Panie Grzegorzu, tak to wygląda, na fali trzyma ich wyłącznie SEO. Jestem redaktorem serwisu Techpedia.pl, gdzie mamy opracowanych tysiące pytań i odpowiedzi, oczywiście wszystkie wykonane przez redakcję, a nie przypadkowych użytkowników. Procent wejść z wyszukiwarki jest u nas od czterech lata marginalny, właściwie więc Google dla nas nie istnieje, a my bazujemy wyłącznie na stałych użytkownikach i z mediów społecznościowych. Oczywiście nigdy się nie łudziliśmy, że jakość kontentu dla Googla ma jakieś znaczenie, jesteśmy tego doskonałych przykładem, że to są tylko takie bajki dla naiwnych. Co do opłat za treści użytkowników, to chyba naprawdę nie ma sensu tego komentować, bo to po prostu nie mieści się w głowie.

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Trzeba umieć zadawać pytania ;)

    • Xawery Ankowski

      HINT: dodaj do zapytania -sciaga.pl (wykluczysz w ten sposob ten portal z wynikow wyszukiwania).

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Hm, nie widzę w tym nic złego, do tego nie jest drogo. 20zł za rozwiązane zadania przez miesiąc? Brałbym. Chociaż fajnie jeśli prostej odpowiedzi jest również szczegółowe rozwiązanie.

  • Jan

    A może Ci, którzy udzielają odpowiedzi mają „zniżki”?

    • Kiedyś działało to na tej zasadzie, że dopiero po udzieleniu X odpowiedzi, mogłeś zadać pytanie. Ale to było dobrych kilka lat temu.

  • Bartek

    Rozumiem ze firma trzyma serwery za darmo i za prąd i ruch nie płaci, a programiści napisali serwis za darmo.

    • DonEladio

      Ale tu chodzi o to, że chcą kasy za to co ktoś napisał i jestem pewien, że 90% o tym nie wie, że ktoś na ich pracy zarabia, a oni są darmowymi „pracownikami”, tak samo wprowadzają w błąd czytających weryfikacją, która nie oznacza nic, a sugeruje oczywiście, że odpowiedź jest sprawdzona i poprawna.

    • Bartek

      Weź doczytaj niechca kasy za to kto co napisał tylko za dostęp do odpowiedzi. Czyli za utrzymanie serwisu. Naprawdę uważasz że Internet jest za darmo?

    • Adi

      Daj spokój, koszty serwerów w dzisiejszych czasach to betka, na pewno nie są warte 5zł/wyświetlenie pojedynczej odpowiedzi. Bardzo wiele serwisów daje treści za darmo, np. Wikipedia czy Ważniak. Działania Brainly to zdzierstwo i nie ma co ich usprawiedliwiać.

  • Wielkie_Nieba

    Zmuszają ludzi do płacenia, czy jak? Jak nie to co w tym złego? Zawsze można poszukać odpowiedzi na Wikipedii.

  • Alot

    To guano, które przekonuje dzieciaki, że warto chodzić na skróty, także w nauce.
    Już samo to kwalifikuje do blokady rodzicielskiej.

    • mall

      Polska rzeczywistość polityczna, gospodarcza i administracyjna to pokazuje więc dzieciaki wyciągają jak najbardziej prawidłowe wnioski. Tylko z jakiejś niejasnej przyczyny dorośli widzą w tym problem…. Może sami nie rozumieją, co robią?

    • Alot

      To, że mamy takich polityków jakich mamy, nie oznacza, że trzeba chwalić model biznesowy, w którym dzieciakom ułatwia się oszukiwanie w szkole.

  • Norbert Różycki

    Pomijając kwestie samego serwisu, nie rozumiem za bardzo co dziwi w tym modelu biznesowym?
    Czym to się różni od BlaBlaCar na przykład?

    • No jak to – w BlaBlaCar zarabia tez kierowca – tutaj autor odpowiedzi nie zarabia. Tylko platforma.

  • Było posłać dziecko do szkoły, gdzie nie ma zadań domowych. ;)

  • junkz

    100 milionów osób, nie ludzi. Ludzie są niepoliczalni.

  • Trele

    Z Brainly jest też tak (I widać to po dłuższym korzystaniu z portalu pełniąc różne funkcje), że jedynie płacą Ci którzy nie odpowiadają regularnie, czyli tylko Ci, którzy mają początkowe rangi. Krótko po tym jak wprowadzono „brak animowości” – każdy ma konto, wprowadzono również opłaty i zaczęło się masowe zatwierdzanie, czasami przez osoby w wieku 13-17, więc niekiedy(eufemizm – bardzo często) zdarzały się błędnie zatwierdzone treści. Jeżeli ktoś natknął się na takie, zapłacił za to, to może czuć się oszukany. Ale również, Brainly zarabia kolosalne kwoty, jednakże Ci ludzie, którzy są u nich moderatorami pracują na zasadzie wolontariatu (chyba kilka osób załapało się do nich na staż studencki), więc pieniądze lecą po prostu do wielkiej firmy a raczej już korporacji.

    • rightworldview

      Muszę wyjątkowo mocno nie zgodzić się z Twoim stwierdzeniem dotyczącym wieku, nigdy nie powinno się patrzeć na poszczególną kwestię poprzez jego pryzmat, a bazując na wiedzy i doświadczeniu. Z własnej perspektywy powiem tylko, że znam osoby, które w tak młodym wieku, dajmy na to 17 lat, dysponują bardzo obszerną i rozległą wiedzą z danej dziedziny przedmiotowej, a która w dużej mierze wynika z zainteresowań i pasji, przewyższającej niejednokrotnie dotychczas tą zdobytą przez osoby, które zakończył już swoją edukację, nie można więc w taki sposób ujednolicać wartości edukacji.

    • Trele

      Ale mówię o tendencji i na własne oczy widziałam (z resztą bardzo dobrze znam te osoby), które zatwierdzają a przynajmniej podstawowej czasami wiedzy nie mają.

    • Trele

      Oczywiście jest wiele geniuszy pełniących funkcje, dzięki którym powstają zatwierdzone treści i niektórzy mają nawet mniej niż niż dajmy tam 16 lat, ale masowe zatwierdzanie niestety przełożyło się bardziej na statystyki niż na prawdziwe treści merytoryczne.