bitcoin waluta
19

Doczekaliśmy się: bracia zarobili na bitcoinie miliard dolarów

Czy można zbudować fortunę inwestując w bitcoin? Odpowiedź jest oczywista: wystarczy spojrzeć na wykresy przedstawiające kurs tej kryptowaluty. Jeśli ktoś kilka kwartałów temu zainwestował w cyfrowego pieniądza, dzisiaj może się pochwalić solidnym zyskiem. Ale czy w tej grupie inwestorów znajdziemy kogoś naprawdę majętnego? Okazuje się, że tak: bliźniaków, którzy kiedyś zmagali się z Markiem Zuckerbergiem i przekonywali, że ukradł im pomysł na biznes. Możliwe, że to pierwsi bitcoinowi miliarderzy...

Bracia Winklevoss są pewnie znani osobom, które śledziły historię Facebooka, widziały np. film The Social Network. Panowie tworzyli sieć społecznościową dla studentów, a osobą, która miała w tym pomóc był… Mark Zuckerberg. Zamiast jednak dokończyć projekt bliźniaków, Mark wolał pójść na swoje i niespodziewanie wystartował z projektem o nazwie Facebook (thefacebook.com). Sprawa trafiła do sądu, bo rodzeństwo było przekonane, że Zuck ukradł ich pomysł, ostatecznie podpisano ugodę, na mocy której bracia Tyler i Cameron otrzymali kilkadziesiąt milionów dolarów. Część w gotówce, część w akcjach niebieskiego serwisu.

Na tym nie zakończyła się ich historia w Dolinie Krzemowej i szeroko pojętym biznesie, co jakiś czas powracają w branżowych doniesieniach. Ostatnio przyczynił się do tego bitcoin. Okazuje się, że gdy na początku bieżącej dekady bracia Winklevoss usłyszeli o tej kryptocytacie, postanowili przyjrzeć się sprawie bliżej. W roku 2013 wyszło na jaw, że na jej zakup przeznaczyli kilkanaście milionów dolarów i stali się właścicielem 1% całego ówczesnego bitcoina. Co ciekawe, nie brakowało ludzi, którzy pukali się wówczas w czoło i przekonywali bliźniaków, że to szaleństwo, pieniądze wyrzucone w błoto. Kryptowalutę wyceniano wtedt na 1,3 mld dolarów i nie brakowało opinii, że to czyste szaleństwo, że bańka zaraz pęknie. Ale bracia nie odpuszczali, inwestowali dalej, rozwijali projekt Gemini związany z tym pieniądzem.

Efekt jest taki, że kupiony przed laty bitcoin dzisiaj jest wyceniany na ponad miliard dolarów. Trudno się temu dziwić, cała waluta zbliża się do granicy 200 mld wyceny, kurs ciągle rośnie: w listopadzie były zawirowania, ale to nie hamuje wspinaczki, obecnie za jednego bitcoina płaci się grubo ponad 11 tysięcy dolarów. A bracia Winklevoss zapewne trzymają kciuki za ten marsz. Intryguje przy tym, jakie są ich plany względem waluty – czas realizować zyski czy też naprawdę wierzą w to, że bitcoin ma przed sobą wielką przyszłość, że to będzie waluta cyfrowego świata, która nie okaże się wyłącznie krótkotrwała modą? Głośno wyrażają takie opinie, ale nie oni pierwsi mogą mówić jedno, a robić coś innego…

Możliwe, że bitcoinowych miliarderów (piszę o bitcoinowych miliarderach, ale ów miliard wyrażony jest w dolarach) może przybywać. Na dobrą sprawę, nie ma pewności, że bracia Winklevoss otwierają i zamykają tę listę. Tyler i Cameron za sprawą tej inwestycji raczej nie dogonią Zuckerberga, który znalazł się już w czołówce najbogatszych ludzi świata (a Facebook w gronie najdroższych firm świata), ale nie można wykluczać, że ich majątek też jeszcze poważnie urośnie. Mogą przy tym żartować ze swoich krytyków sprzed lat. No chyba, że bańka faktycznie zaraz pęknie, a wraz z nią skończy się historia pewnego miliarda dolarów.

  • Jacek

    Wystarczy żeby bracia chcieli zbyć swój 1% i było by ciekawie na rynku

    • Djabol

      To byłoby raptem 10M $ w bitoinach. A przy kapitalizacji rzędu 200 miliardów rynek nawet tego by nie zauważył.

    • Bigos Trismegistos

      No chwila, jeśli mają 1% to przy kapitalizacji 200mld ich 1% to 2mld a nie 10M chyba?

    • Djabol

      Jeden procent ówczesnych bitków w obrocie. A to nie znaczy wcale, źe obecnie jest to nadal 1 procent. Zapewne jest to o wiele mniej.

      Poza tym ty piszesz o 1 procencie wszystkich bitków, a ja odniosłem się konkretnie do komenta powyżej. Czyli 1 procent z jednego procenta. Czyli jeśli majątek miliardowy mamy, to jeden procent z tego daje 10 milionów $

    • Djabol

      Teraz doczytałem, że cały procent jakby rzucili. A to faktycznie coś koło tego byłoby, co tutaj napisałeś.

    • MdR

      Wybacz mi ignorancję ale gdyby sprzedawali po cenie rynkowej to przecież nic by się nie działo prawda?

    • gg

      Mowiac ‚sprzedawac po cenie rynkowej’ masz na mysli zlozenie jednego zlecenia na sprzedaz 200 000 bitcoin-ow? Oczywiscie nikt tych bitcoinow nie kupi w takiej ilosci (moze sprzedasz np 0.5bitcoina albo 4bitcoiny ale uczestnicy rynku pod wplywem ogromnej podazy).
      Bardziej intuicyjny argument: tak duze zlecenie tworzy ‚sufit’ ktorego cena nie przebije dopoki te 200 000 bitcoinow nie zostanie przez uczestnikow rynku kupione (zakladajac ze zlecenie nie bedzie anulowane). Istnienie takiego ‚sufitu’ sprawia ze atrakcyjnosc bitcoina jako instrumentu finansowego bardzo maleje co sprawia ze jego cena spada.

    • YY

      Ciekaw jestem ile BTC musiałoby naraz trafić na rynek, żeby złamać jego kurs.

  • Djabol

    Ja właśnie po informacji o zainwestowaniu braci w bitcoiny sam kupiłem kilkaset. Niestety większość sprzedałem w czasie pompy na przełomie 2013/2014 :/ Chociaż na altach też trochę zarobiłem.

    Raczej będą po trochu realizować zyski a możliwe, że już od dłuższego czasu to robią. Przy niepewności rynku krypto – dywersyfikacja to podstawa.

    • „Ja właśnie po informacji o zainwestowaniu braci w bitcoiny sam kupiłem
      kilkaset. Niestety większość sprzedałem w czasie pompy na przełomie
      2013/2014”

      Chyba nie ma sensu rozpamiętywać sprawy w ten sposób – swego czasu zarobiłeś i pewnie byłeś zadowolony ;)

    • Djabl

      Zwłaszcza jak 30 procent podatku musiałem odprowadzić od sprzedaży. To się już tak dużo nie wydaje ;)

    • PROgramista z WARSZAWY

      19 sie placi od kapitalu. Widac inwestor jestes..

    • Djabol

      „Osoba sprzedająca wirtualną walutę płaci PIT według stawek 18 i 32 proc. Jest za to zwolniona z VAT.”

      Źródło Rzepa.

      I co teraz? Koszt zakupu akurat miałem niewielki, w stosunku do zarobku. Poza tym dochodzą jeszcze różne opłaty: giełdowe, przewalutowanie. W 2012 kupowałem nawet poprzez PayPal, a tam są złodziejskie prowizje. Nie wszystko też sprzedałem w tym samym czasie, po najlepszej cenie. Czyli na czysto było 50 procent tego, co miałem na początku.

      Sporo też straciłem na hazardzie. Swego czasy powstawała cała masa kasyn bitcoinowych

  • Bigos Trismegistos

    Już myślałem, że chodzi o braci P…lec
    jak ja ich k..wa nienawidzę

  • Indjana

    To może to bracia finansują cały ten ransomware?
    Piszą, że we wzrostach to wielki udział ma popyt na kryptowalutę żeby okup zapłacić. To oni na tym zyskują mocno. Co zabawne, te wirusy wykorzystują facbooka też, żeby infekować, czyli bracia zarabiają przez fb też (jako wehikule) żeby dogonić Zucka heh.

  • Łukasz Wiński

    Warto sprobowac. Wystarczy niewiele czasu i nauki, zeby zaczac handlowac i czerpac zyski. Zwroty rozciągają się od kilku do nawet kilku tysiecy procent. Najpopularniejsza polska gielda, na ktorej jest co raz wiecej walut i tysiące userów to BitBay. Link do rejestracji https://auth.bitbay.net/ref/83578

  • Cena rośnie ale nadal nie ma idiotoodpornego sprzętowego portfela, który był by standardem zapewniającym wysoki poziom bezpieczeństwa przechowywania wirtualnych monet. Stąd nikły promil bitów jest wykorzystywany faktycznie w transakcjach kupna/sprzedaży.
    Na tą chwile to jest dobrym moment na sprzedaż choć może urosnąć jeszcze dwu krotnie albo więcej. Jeżeli nie padnie wielka jakaś giełda jak to było z MT.gox, która wyhamowała wzrosty.
    Dobrze spisuje się zasada kupuj, gdy krew się leje.

  • Artur Medard Adelson Domagała

    Ciekawe rzeczy piszecie ale podstaw i znajomości żadnych. Znam osobiście ludzi i firmy, które by kupiły ten procent rzucony na rynek z oka mgnieniu i bez zajakniecia. 1% nic nie znaczy . Nadal jest więcej chętnych niż btc w sieci. Pisze tu o paczkach po min 1000 btc, nie pojedynczych wolnyxh sztukach . Masa ludzi krzyczy ze bańka pęknie ale to nie jest bańką. To stale produkt pożądany, nie tworzony z powietrza ani na kserokopiarkach. Do świąt cena sięgnie 50.000 zł a za rok ci co nie kupili dziś będą frajerami stojącym na brzegu, patrząc na tym Translatica, odplywajacevo w sina dal.

    • Miś

      „(…) Masa ludzi krzyczy ze bańka pęknie ale to nie jest bańką. To stale produkt pożądany (…) bla bla …”.
      Ciekawe, że gdy lata temu grałem na giełdzie, takie mowy motywacyjne były na porządku dziennym i dotyczyły w zasadzie każdej spółki :) i jak szło do góry to „sie sprawdziło”, jak leciało w dół to „frajerstwo kupiło”.

      W sumie to na dwoje babka wróżyła, prawda? :)