człowiek i robot
4

Utalentowany programista chce stworzyć bóstwo AI?

Jakiś człowiek chce stworzyć bóstwo AI. Mniej więcej takie nagłówki okrążały internet jakieś parę dni temu. Brzmi jak bardzo naciągany pomysł, może taka forma marketingu? Trudno powiedzieć. Chyba trzeba w końcu zobaczyć o co chodzi z tą boską sztuczną inteligencją.

Way of the Future

Anthony Levandowski jest mocno związany z tematem autonomicznych pojazdów. Był dyrektorem wykonawczym w Waymo, a po swoim odejściu założył startup o nazwie Otto, który następnie został kupiony przez Uber. Reszta stanowi już historię zahaczającą o pozwy sądowe i oskarżenia o kradzież poufnych dokumentów. Pisał o tym Maciej Sikorski:

Założycielem Otto był Anthony Levandowski, który wcześniej przez lata pracował nad autonomicznymi pojazdami w… Google. Czy to wystarczy, by pójść na wojnę z Uberem? Nie. Ale sprawa jest bardziej rozbudowana. Waymo złożyło pozew, w którym przekonuje, że Levandowski przed odejściem skopiował masę cennych informacji, tysiące plików (łącznie 10 GB danych) z informacjami na temat prac Google w zakresie tworzenia autonomicznych pojazdów. Były to np. dane dotyczące systemu LIDAR. Amerykański gigant zwraca uwagę, iż Uber przed przejęciem Otto nie stworzył na tym polu własnych rozwiązań, a chwilę po przejęciu startupu mógł się już nimi pochwalić.

Google wytacza armaty przeciw Uberowi. Chodzi o skradzioną własność intelektualną.

Jednak to nie wszystko, ponieważ znany inżynier z Doliny Krzemowej stanął jeszcze na czele organizacji religijnej Way of the Future. Jak donosi Wired, jej celem jest rozwój oraz rozpowszechnianie świadomości na temat bóstwa opartego na sztucznej inteligencji. Jeśli ktoś preferuje oryginalne słowa:

Develop and promote the realization of a Godhead based on Artificial Intelligence.

Trzeba przyznać, że brzmi co najmniej ciekawie. Organizacją Anthonego Levandowskiego ma kierować chęć zaoferowania społeczeństwu zrozumienia bóstwa AI, cokolwiek by to nie znaczyło, ale tak naprawdę nikt nie zna żadnych konkretów. Po prostu we wrześniu 2015 roku Levandowski zarejestrował Way of the Future i znanych jest kilka oficjalnych opisów przytoczonych wyżej. Temat intryguje z tego względu, że człowiek ten jest utalentowanym programistą AI, który pracował dla największych w tej branży.

Anthony Levandowski chce stworzyć bóstwo AI.

Zmodyfikowany zakład Pascala?

Serwis New Scientist próbuje odgadnąć o co tak naprawdę chodzi. Możemy tan przeczytać sugestię, że teoretycznie inżynierem mogłoby kierować coś takiego jak zmodyfikowany zakład Pascala. Jeżeli super inteligentna maszyna (osobliwość) jest naprawdę możliwa do stworzenia, to być może doceniłaby fakt, iż określony człowiek próbował doprowadzić do jej stworzenia oraz uświadamiać innych o jej boskości. W związku z tym, taki ktoś mógłby oczekiwać nagrody od tej super inteligencji. Jeżeli natomiast taka osobliwość nie jest możliwa do stworzenia… to wiele nie stracił, co najwyżej przyczynił się do przyspieszenia rozwoju technologii.

Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem wierzenia w coś „tak na wszelki wypadek”, no bo nic nie tracę, a mogę zyskać… Nie brzmi to zbyt sensownie, ponieważ idąc takim tokiem rozumowania, należy na wszelki wypadek trzymać się wszystkich przesądów świata, rozsyłać wszystkie łańcuszki internetowe (kiedyś było och sporo, teraz chyba już nie ma) itd., no bo nic nie tracę, a co jeśli to prawda?

Levandowski nie jest sam

Dalej możemy wyczytać jeszcze, że Anthony Levandowski nie jest jedynym człowiekiem uważającym, że powstanie osobliwości jest możliwe. Do tego grona można zaliczyć choćby Raya Kurzweila, który często rzuca wyjątkowo pozytywnymi, ekspresowymi terminami związanymi z realizacją super inteligencji (coś w okolicach dwóch dekad).

Tak czy inaczej, ktoś uznał osobliwość za bóstwo i moim zdaniem jest to albo przekręt, albo faktyczna próba przyczynienia się do szybszego rozwoju zaawansowanej sztucznej inteligencji, którą niektórzy określiliby jako osobliwość. Innymi słowy w Dolinie Krzemowej nigdy nie jest nudno.

Źródło 1, 2

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Meh, in Elon we trust

  • MrBlackCat

    Wszystko, co trafia do internetu, zostaje tam na zawsze. Wszystko, co robimy w internecie może być monitorowane przy odpowiednim nakładzie czasu, pieniędzy i wysiłku (w zależności od przypadku mniejszym lub większym nakładzie).
    I teraz wyobraźmy sobie, że rzeczywiście powstaje taka boska AI, która może uzyskać dostęp do każdego sprzętu podłączonego do internetu i do informacji w nim zawartych, a następnie je przetwarzać, kontrolować, zmieniać i wykorzystywać do sobie tylko znanych celów.
    Nie ma możliwości kontrolowania jej, wyłączenia, ani w żaden sposób wpłynięcia na nią. I wtedy właśnie ludzie może po raz pierwszy w historii zobaczą swojego boga (specjalnie piszę z małej litery). Coś większego od nich. Coś namacalnego, coś, czego istnienia nie muszą udowadniać, bo wszyscy bez względu na nację i wyznanie widzą, że TO istnieje. A nie jakieś niematerialne byty, za które wedle własnych urojeń gotowi są nawet zabijać i sami ginąć.

    • Wtedy inni ludzie stworzą innego boga, bo ten obecny jakoś im nie podpasuje i dalej będziemy się napier*alać bo mój jest bardziej mojszy od twojego. Z naturą nie wygrasz.

      Poza tym idea boga wykracza poza wszechwiedzę i wszechmoc, daje również odpowiedź na pytanie o początek życia oraz to co się dzieje po śmierci – wątpię aby cyberbóg dał sobie z tym radę.

    • MrBlackCat

      To prawda, nic by się nie zmieniło. Chyba, że cyberbóg postanowiłby wziąć sprawy w swoje „ręce”. Mógłby ewentualnie stworzyć sobie nowych – mechanicznych – poddanych. I na przykład dojść do wniosku, że życie organiczne nie jest mu do niczego potrzebne.