37

Blasting News: miało być tak pięknie, a wyszedł „prawościek”

Nawet piękne idee w starciu z obecną sytuacją dyskursu w naszym kraju potrafią okryć się ściekiem. Blasting News - serwis od internetowych twórców i dla internetowych twórców (oraz konsumentów) miał być w swoim założeniu bezstronny, przejrzysty, dostępny dla każdego rodzaju opinii. Jak wyszło? Jak zwykle. Czyli źle.

Trudno jest żyć w podzielonym społeczeństwie. Trudno również konsumować treści w internecie, gdy społeczeństwo dręczone jest tak mocnymi podziałami. Te nasiliły się w ostatnich latach bardzo mocno – wygłoszenie jakiejkolwiek opinii będzie skutkowało zaszufladkowaniem człowieka do jednej ze stron barykady. Co bardziej w tym aktywni, w ciągu tylko jednego dnia zostaną wyzwani od „lewaków”, „faszystów”, „idiotów” i „ciemnogrodu”. Sypną się też zarzuty o uczestnictwie w sorcie „gorszym” i „lepszym”. Zależy na kogo człowiek trafi i co powie.

W sytuacji, w której człowieka na co dzień poddaje się ideologicznej weryfikacji ogółu, trudno jest prowadzić rzeczową dyskusję. Trudno jest również zbudować medium, które będzie absolutnie bezstronne – nawet, jeżeli ma się ku temu środki i pomysły. Blasting News – platforma dla niezależnych „wolnych strzelców” miała hołdować zdrowym w mediach ideom – bez oglądania się na to, kto za kim jest i jakie wartości chce eksponować. Twór ten miał dać wolność wypowiedzi tym, którzy uważają, że prawa strona jest lekiem na całe zło, a także tym, którym lepiej jest zwrócić żagle w stronę wiatru wiodącego na lewo. Jak teraz przeglądam główną Blasting News, widzę tam ściek niekiedy gorszy, niż na „kultowych” wręcz portalach, gdzie autorzy prześcigają się w pokłonach obowiązującemu podziałowi.

Blasting News strongly believes in independent information made by independent people with different points of view.

Tak według Blasting News miało wyglądać funkcjonowanie platformy.

Do ciężkiej cholery, co tam się w ogóle stało?

To, co powiem zostanie odebrane przez pewną grupę jako objaw mojego dyletanctwa. Nie trzeba się ze mną godzić, ale przynajmniej – tak na trzeźwo, bez emocji – spróbujmy zdiagnozować ten problem. Zacznijmy od początku. Platforma Blasting News miała być niezależna, wolna od podziałów, dostępna dla każdego. Przejdźmy do stanu rzeczy: stała się nośnikiem skrajnych idei jednej ze stron barykady. Dlaczego? W ostatnim czasie, po uprawomocnieniu się pewnego systemu ideologicznego w Polsce (patrz: ostatnie wybory parlamentarne), nastąpił rozkwit postaw, mediów oraz dziennikarzy hołdujących obecny stan rzeczy. Niektórzy upatrują w tym „sprawiedliwość”, dokonanie się pewnej korzystnej zmiany w tym, jak prezentowane są opinie. Niemniej, popadanie w skrajności nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Tyczy się to i jednej i drugiej strony ideologicznego konfliktu – spory powinno się rozwiązywać na neutralnym gruncie, gdzie nie ma miejsca na ekstremizm i w lewo i w prawo.

Niemniej, to prawa strona, odkąd tylko układ się zmienił, stała się niesamowicie aktywna. Czemu to służy? Pozytywna z jej punktu widzenia sytuacja w Polsce to świetna okazja do uprawomocnienia obowiązującego systemu na wszelkie sposoby. Odbija się to też na mediach, które są dręczone mocniejszymi, niż zwykle podziałami. Stąd też, jedne media uważa się za sprzyjające opcji A, a inne opcji B. Mało jest natomiast tych, które szczególną uwagę przywiązują do bezstronności i dywersyfikacji opinii, co niektórych oczywiście boli. Nie przeszkadza to jednak systemowi wciągać również tych „pośrodku” w ideologiczne wojenki, niekoniecznie za przyzwoleniem samych zainteresowanych.

Blasting News to właśnie ofiara tego zjawiska. Jako, że przedstawiciele „prawościeku” są niesamowicie aktywni, a ich idee w obliczu sytuacji nie tylko w Polsce, ale i w Europie są bardzo nośne, mają one większą siłę oddziaływania. Są lepiej zorganizowani, chętniej czytani i mają więcej argumentów w rękach. To właśnie ta strona zawłaszczyła sobie dostęp do pewnych wzniosłych idei: patriotyzmu, Boga, honoru, ojczyzny, dobroci, prawości i kto wie czego jeszcze.

Ale nie na tym polega dywersyfikacja opinii, aby pojawiała się tylko z jednego obiegu. Przy okazji tego układu można to wszystko w pierony potłuc, podeptać i spalić, bo przecież nie działa. Szkoda Blasting News – nie do końca oni są temu winni.

Diagnoza i prognozy na dalsze okresy dobre nie są

Skoro Blasting News się nie udało, a podobny problem przeżywa również Pikio, które przez krótki czas bardzo lubiłem to trudno mi przekazać Wam dobre informacje – przynajmniej tym, którzy lubią poczytać różne opinie w sieci. Niestety, wraz z coraz większym zagmatwaniem sytuacji w Europie oraz w Polsce, tego typu zjawiska będą się pogłębiać. Niestety.